Ułatwienia dostępu

Steve McQueen

  • Płonący wieżowiec - 1974

    plonacy wiezowiec

    Płonący wieżowiec,
    (The Towering Inferno) - 1974;
    - reżyseria: Irwin Allen, John Guillermin;
    - scenariusz: Stirling Silliphant;
    - wybrana obsada: Steve McQueen, Paul Newman, Fred Astaire, Faye Dunaway, William Holden, Jennifer Jones, O.J. Simpson, Robert Vaughn, Richard Chamberlain;
    - kategoria: katastroficzny, ekranizacja, Oscar, Złoty Glob, kasowy.

    Film został wprowadzony do kin po tragicznym pożarze wieżowca w brazylijskim Sao Paulo. Spięcie instalacji elektrycznej i brak wyjść ewakuacyjnych sprawiły, że zginęło blisko dwieście osób. Scenariusz powstał na podstawie dwóch książek (The Glass Inferno, The Tower). Nazwa wieżowca występującego w filmie to połączenie to The Glass Tower (połączenie tytułów wspomnianych książek).
    Płonący wieżowiec to trzygodzinne widowisko, w którym ściera się dwóch bohaterów. Z jednej strony mamy Doug Roberts (Newman), architekt projektujący najwyższy budynek w mieście. W dniu otwarcia budynku Doug zauważa, że wiele elementów (w tym instalacja elektryczna) zostało wykonanych niezgodnie z jego projektem. Inwestor zbyt ochoczo ciął koszty. Próbuje przekonać właściciela budynku o potrzebie kontroli i dokonaniu niezbędnych napraw nienależycie wykonanej roboty. Próbuje, ale decyzja o uroczystym przyjęciu z okazji otwarcia już zapadła. Od pierwszych minut wiemy, że pożar jest kwestią czasu. I tu na ekrany wkracza komendant straży pożarnej Michael O'Hallorhan (McQueen), który dowodzi akcją gaszenia wieżowca. Obaj panowie wykazują się nie lada odwagą, ale cały czas widzimy, że jest pomiędzy nimi pewna rywalizacja. Strażak wielokrotnie wspomina, że budynki są źle projektowane i że nie da się skutecznie gasić pożaru powyżej siódmego piętra.

    Czytaj więcej

  • Bullitt - 1968

    bullittBullitt - 1968;
    - reżyseria: Peter Yates;
    - scenariusz: Alan Trustman, Harry Kleiner;
    - wybrana obsada: Steve McQueen, Robert Vaughn, Jacqueline Bisset, Simon Oakland, Robert Duvall;
    - kryminał, sensacyjny.

    Ten tytuł to polecali mi absolutnie wszyscy. Ponoć pozycja obowiązkowa dla każdego kinomaniaka. Polecali, ale nie mogłem się przekonać, było kilka podejść, ale bez zapału. W końcu się udało. Nie będę pisał o fabule bo mnie zwyczajnie nie porwała - ot zwykły pościg za niebezpiecznymi przestępcami. Główny bohater (sorry Steve) też nie zachwyca. Na szczęście to nie fabuła, ani MaQueen sprawiają, że film ma cały czas grono wiernych fanów. Bullitt to przede wszystkim świetnie nakręcone sceny pościgów samochodowych. Oryginalne ujęcia i dynamiczny montaż (Oscar) sprawiają, że film w tej materii, mimo upływu pięćdziesięciu lat, nadal zachwyca.
    Wrażenie też robią filmowe auta - te amerykańskie wozy mają coś w sobie...

    Czytaj więcej

  • Wstyd - 2011

    wstydWstyd
    (Shame, reżyseria Steve McQueen, 2011)

    Jest to jedna z tych pozycji, która mnie nie specjalnie zachęcała do seansu. Gdyby nie znajoma (muszę płytę oddać ;)) to pewnie w pełni bym ten tytuł odpuścił. Po seansie mam mieszane odczucia. Film mnie nie zachwycił, ale też ostrożnie bym podchodził do jego krytyki. Na pewno trzeba docenić rolę Michael'a Fassbender'a, który gra młodego mężczyznę, który jest uzależniony od seksu. W zasadzie to nie potrafi sobie poradzić z budowaniem relacji. Może to znak naszych czasów, że jesteśmy otwarci na lekkie, przypadkowe kontakty, ale nie potrafimy budować trwałych, emocjonalnych więzi? Mamy zakrzywioną percepcję rzeczywistości - czysty konsumpcjonizm, bezwiednie prowadzący do wewnętrznej samotności.. Mocny temat, którego forma ukazania do mnie nie trafiła... W filmie jest sporo odważnych scen, ale nie przesadzałbym z podkreślaniem ich waloru. Są zimne i czysto mechaniczne.
    Wstyd dostaje ode mnie mocne siedem.

    Czytaj więcej

  • Zniewolony. 12 Years a Slave 2013

    zniewolonyZniewolony. 12 Years a Slave
    ( 12 Years a Slave, reżyseria Steve McQueen, 2013)

    Kolejny film, który podejmuje temat niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych. Film, który nie skupia się na samej istocie niewolnictwa, a akcentujący jego nierównomierne znoszenie przez poszczególne Stany. Pretekstem do opowiedzenia wzruszającej historii są prawdziwe przeżycia Solomon'a Northup'a (Chiwetel Ejiofor), który był wolnym człowiekiem, a został porwany, zniewolony, a następnie sprzedany w rejonach gdzie niewolnictwo było naturalnym porządkiem rzeczy. Film opowiada o latach spędzonych w niewoli.
    Jest to wzruszająca historia, ale nie mogłem pozbyć się wrażenia, że sposób opowiedzenia fabuły został skrojony na potrzeby Oscarów (9 nominacji). Film niczym nie zaskakuje, niesamowite przeżycia zostały nam opowiedziane w sposób, który nie porywa. Może i się czepiam, ale poza dobrym aktorstwem, zwłaszcza drugoplanowym (Michael Fassbender, Benedict Cumberbatch, Paul Dano, Lupita Nyong'o) i niezłym scenariuszem - film nie ma zbyt wielu atutów. Czy statuetki mu się należą tylko za podjęcie, nadal trudnego dla Amerykanów, tematu? Jeśli tak, to znaczy, że wiele wody musi jeszcze przepłynąć w Missisipi zanim ten naród się pogodzi z własną historią. W Zniewolonym drażni przede wszystkim muzyka. Momentami jest wybornie, ale są też chwile (zwłaszcza te intensywne) gdzie muzyka bardziej przypomina współczesne czasy niż połowę dziewiętnastego wieku.
    Nie rozumiem też po co w tym filmie pojawiło się tyle spowalniaczy akcji. Mam tu na myśli ujęcia prezentujące przyrodę (woda w rzece, jakieś drzewa, jakieś zachody słońca), które wyraźnie odstawały od fabuły.

    Czytaj więcej