Ułatwienia dostępu

Ścinki 47 - Książki dzieciństwa

indiana jones i ostatnia krucjata

Ostatnio mam taki czas, że wracam pamięcią do czasów minionych. Gdy niewiedza i naiwne pytania były normą, a głowę wypełniały bardziej klarowne myśli. Kryzys wieku średniego? Tym razem moje wspomnienia powędrowały w kierunku książek i komiksów które wielokrotnie czytałem. Niektóre z nich już pojawiły się na blogu bo staram się dobre wspomnienia pielęgnować.
Oto ta całkiem subiektywna, dziwna lista.

Indiana Jones - Ostatnia Krucjata.
Kiedyś dostaliśmy paczkę komiksów od wójostwa. Cała paczka była tysiące razy czytana, ale dwa albumy się wybijają. Pierwszym z nich jest Indiana. Nadal pamietam ten ślad po zszywkach odbity w środku albumu. Fabuły nie tłumaczę, ale jedna scena mocno mi się wryła w pamięć. Kieliszek wina i jego cień.



Spotkanie na Proktorze V
Do drugi album z prezentowej paczki. Znakomita kreska, roboty, historia... Historia, której finału nigdy nie poznałem. Kolejna część, a może części nie wyszły na polskim rynku. Szkoda.. Przez wiele lat nie byłem w stanie przypomnieć sobie tytułu, ale Facebook pomógł. Czasem bywa przydatny.

Fizia Pończoszanka
Fizia, polska Fizia zanim wróciła do swojego imienia. Pamiętam, że okładka była żółta, a potem jej nie było. Jako dzieciak lubiłem oglądać horrory, a że zawsze z natury nie byłem odważny to potrzebowalem czegoś dla odwrócenia uwagi. Fizia była idealna. Nawet, jak trzeba było iść na ciemny strych poszukać resztek tej książki.

Uwaga, czarny parasol
Okładki tej powieści Bahdaja nie pamiętam - możliwe że była całkiem poszarpana. Za to pamiętam to śledztwo, amerykańskie motywy no i parasol.. Dziś to chyba nie jest na topie lektura.

Była też jakaś historia kina
Grube to było, w twardej oprawie. Leżała w sypialni rodziców. Nie czytałem, ale lubiłem przeglądać... były tam kadry z momentami. Potem ta książka zniknęła. Jakiś dzieciak ja oddał na szkolny skup makulatury. Można było dostać mazaki. No cóż.. Mazaków i tak nie było.

Ronja, córka zbójnika
Ta książka leżała w pokoju siostry. Czasem się podkradało. Zielona okładka, fajne rycinki wewnątrz. Jak dla mnie najlepsza historia Astrid Lindgren.

Bracia Hardy w akcji
To były dwa akcyjne tomiki z ładnymi okładkami. Dostaliśmy je z bratem za udział w feriach zimowych. Malowaliśmy na szkle i jeszcze książeczki dostaliśmy. W sumie fajnie, ale inne dzieci dostały duuuużo grubsze i droższe pozycje. Podobnie było z książkami za wyniki w nauce... Tu też nie było równości. Dzieciakowi trudno to zrozumieć.

Było jeszcze wiele innych pozycji. Historia o Lisku, jakieś Turtlesy (sztuk dwie) no i straszny diabeł Boruta. I dwie rzeczy które były a nigdy nie przeczytałem. Powrót Daleków oraz dwutomowa Cudowna Podróż.. Ale w sumie nie wiem dlaczego tego nigdy nie przeczytałem.

Były też niespełnione marzenia - czasopisma w Ruchu. Ten Kaczor Donald na dworcu w Katowicach nadal mi się śni 😉.

Później były odwiedziny w bibliotece (ten szary papier oprawny) oraz inne, nowe fascynacje. Chociażby Saga o Ludziach Lodu.

Pewnie wiele pozycji pominąłem, ale wymienione najmocniej odbiły się w mojej pamięci.
Dajcie znać jakie są Wasze wspomnienia?