Ułatwienia dostępu

Ścinki 38 - komiksowo

komiksy z dziecinstwa

Za dzieciaka mieliśmy w domu kilka komiksów. Nic wielkiego, ale większość z nich przeczytałem dziesiątki razy. Później do komiksu nikt nie chciał się przyznawać. Nawet gumy Turbo były lepsze niż Donaldy - i nie chodzi tu o smak. Komiks na wiele lat zniknął z mojego życia. Tak było do niedawna. Jakieś 2 lata temu na nowo odkryłem, że istniej coś takiego. Nie jestem znawcą tematu i absolutnie nie chcę nim być, ale zdaję sobie sprawę, że mój powrót do komiksu jest elementem ogólnego renesansu opowieści obrazkowej w Polsce. Mamy świetnych polskich twórców (nie mogę się doczekać dostawy albumu o współczesnym polskim komiksie), ale też jest coraz więcej wydawanych w Polsce zachodnich tytułów. I nie mam tu na myśli komiksu dla dzieci i komiksu superbohaterskiego. Jest sporo pozycji adresowanych tylko do dorosłego czytelnika i nie są to komiksy pornograficzne (te oczywiście również występują). Komiks na nowo wypełnia księgarniane regały i nieśmiało puka do bibliotek. Nie ma łatwego zadania bo albumy tanie nie są, a przez wielu bibliotekarzy są traktowane jako nieznacząca literatura dziecięca. Albumy komiskowe w bibliotece (o ile są) są porozrzucane po wielu różnych działach. Rzadko spotykam wydzielony regał z tymi wydawnictwami. Takie rozczłonkowanie sprawia, że fani komiksu często nie wiedzą, że komiksy są na półkach. Marzy mi się czytelnia komiksowa podzielona tylko na dwie strefy. Komiks dla młodszych i komiks dla starszych. Pierwsza zdobiona grafikami Christy a druga poważniejsza, mniej jaskrawa, z grafikami np Rosińskiego. Wygodne fotele, kanapy i dostęp do nowości. Może kiedyś się czegoś takiego doczekam.


Wiecie dlaczego zacząłem pisać ten artykuł? Zdałem sobie sprawę, że komiks mocno wkroczył do mojego życia i do mojego księgozbioru. Komiksy mają już wydzieloną swoją półkę, a nawet dwie. Wiem, że to niewiele, w porównaniu z wielkimi kolekcjami, ale i tak jestem dumny ze swojego rosnącego zbioru. I tu dał znać o sobie mój sentymentalizm. Do swojej 'kolekcji' dodałem tytuły, które posiadaliśmy w domu jak byłem dzieciakiem. Nie są to dokładnie te same egzemplarze (zostały zniszczone) i nie wszystkie tytuły, ale przez dodanie kilku zeszytów z dzieciństwa mam wrażenie, że kolekcja ma pewną ciągłość.
Na koniec przyznam się, że jeszcze nie czytałem Thorgala. Widziałem pojedyncze tomy, ilustracje Rosińskiego, ale chyba nie przeczytałem jeszcze żadnego całego albumu. Może będzie okazja by to nadrobić. Na koniec mam pytanie. Co myślicie o czytaniu komiksów na ekranach komputerów, czytników?