"Jesteśmy sami w naszych klatkach zrobionych z własnych wyobrażeń."
Borowik "Wnętrza wypalone lodem"

zlote globy

 

  • Pretty Woman - 1990

    pretty woman

    Pretty Woman - 1990;
    - reżyseria: Garry Marshall;
    - scenariusz: J.F. Lawton; 
    - wybrana obsada: Julia Roberts, Richard Gere, Ralph Bellamy, Jason Alexander, Laura San Giacomo, Hector Elizondo;
    - kategoria: komedia romantyczna, kasowy, Złoty Glob, kultowy. 


    Święta to u mnie czas dziwny.. niby cały czas leci telewizja w tle, ale przeważnie nie oglądam całego filmu. Niby władca pilota, ale tak naprawdę tylko pstrykacz.. a to jednak jest różnica. W minione święta udało się obejrzeć jeden cały film, a co ważne nie ja go wybrałem.. więc jest zaskoczenie.
    Mowa o Pretty Woman znanej komedii romantycznej z 1990 roku.
    Ona, początkująca prostytutka przypadkiem spotyka bogatego biznesmena. Ten zauroczony dziewczyną proponuje jej wspólny tydzień - oczywiście w pełni płatny. Kilka wspólnie spędzonych dni sprawia, że para, pomimo różnic społecznych, kulturowych, zakochuje się w sobie. Powiecie, że to przewidywalne, że to już było, że nic świeżego.. a ja Wam na to powiem, że jest koniec lat osiemdziesiątych (czas kręcenia), dziwna moda, świat, który już przeminął, soundtrack i ta para.. czyli przystojny Richard Gere oraz piękna Julia Roberts (nadal twierdzę, że nikt nie ma tylu zębów co Julia w trakcie uśmiechu).

     

  • Pulp Fiction - 1994

    pulp fiction

    Pulp Fiction - 1994;
    - reżyseria: Quentin Tarantino;
    - scenariusz: Quentin Tarantino;
    - wybrana obsada: John Travolta, Samuel L. Jackson, Uma Thurman, Bruce Willis, Harvey Keitel, Ving Rhames, Tim Roth, Amanda Plummer, Quentin Tarantino;
    - kategoria: gangsterski, kultowy, Światowid, Złote Globy, Złota Palma, Oscar, kasowy;

    Mam wrażenie, że są specyficzne roczniki, które są przełomowe dla kinematografii. Do takich lat zaliczam 1994. Rok, który w mojej ocenie jest czasem powstania wielu wybitnych filmów. Do tych pozycji bez wątpienia zaliczam Pulp Fiction. Przez kilka lat szukałem okazji by przypomnieć sobie ten tytuł najlepiej na dużym ekranie. I tak to w nocy dostałem telefon od przyjaciela: Salomon, załatw bilety na Pulp Fiction po śląsku.. no to załatwiłem. ;) I była to świetna decyzja - dobry pomysł by tak odświeżać sobie filmy, które przecież się zna.
    Nie wiem czy warto pisać o fabule tak kultowego filmu.. przecież wszyscy ją znają.
    Główne, ale przecież nie jedyne, wątki to:
    - odzyskanie przesyłki (chyba z kasą) przez Jules'a i Vincent'a;
    - opieka nad żoną bossa przez Vincent'a;
    - przypadkowe morderstwo w wozie i jego konsekwencje;
    - problemy boksera po wygranej walce;
    - historia w sklepie i na jego zapleczu;
    - napad na kawiarnię..

     

  • Judy - 2019

    judy

     

    Judy - 2019;
    - reżyseria: Rupert Goold;
    - scenariusz: Tom Edge;
    - wybrana obsada: Renée Zellweger, Jessie Buckley, Finn Wittrock, Rufus Sewell, Richard Cordery, Michael Gambon;
    - kategoria: biograficzny, dramat, musical, Złoty Glob, brytyjskie, kino.

    Pozycja obejrzana we wrocławskim DCF (Dolnośląskie Centrum Filmowe) - byłem zaskoczony jak ciekawie mogą wyglądać kina studyjne. Katowice mają jeszcze pole manewru do ewolucji.
    Judy opowiada o Judy Garland, aktorce, która zagrała między innymi Dorotkę w Czarnoksiężniku z Oz. Fabuła skupia się wokół ostatnich wydarzeń jej życia, ale jest sporo retrospekcji pokazujących jak wyglądało Hollywood i kształtowanie dziecięcych aktorek w Złotej Erze Hollywood.
    Tytułową rolę zagrała fenomenalna Zellweger i jestem przekonany, że dostanie za ten film Oskara. Jak będziecie czytać ten wpis to będzie już po gali i jestem ciekaw czy moje typowanie się sprawdzi.

     

  • Nocny recepcjonista - mini - 2016

    nocny recepcjonista

    Nocny recepcjonista,

    (The Night Manager) - 2016;
    - mini serial, BBC, AMC;
    - obsada: Tom Hiddleston, Hugh Laurie, Olivia Colman, Elizabeth Debicki, Tom Hollander, Alistair Petrie;
    - gatunek: thriller.

    Hotel, Kair, w mieście trwają zamieszki, a nocny recepcjonista od jednego dostaje zlecenie skopiowania pewnych dokumentów. Dokumenty dotyczą nielegalne handlu bronią i recepcjonista zawiadamia odpowiednie służby. Gdzieś w nich jest przecik i kończy się to tragicznie dla kobiety, która kopiowała dokumenty.
    Tak to recepcjonista zostaje wplątany w międzynarodowe śledztwo dotyczące handlu bronią.
    W kolejnych minutach serialu okazuje się, że recepcjonistą jest były wojskowy, który chce odkupić swoje winy. 

     

  • Trzy billboardy za Ebbing, Missouri - 2017

    trzy billboardy za ebbing missouri

    Trzy billboardy za Ebbing, Missouri,
    (Three Billboards Outside Ebbing, Missouri) - 2017;
    - reżyseria: Martin McDonagh;
    - scenariusz: Martin McDonagh;
    - wybrana obsada: Frances McDormand, Woody Harrelson, Sam Rockwell, John Hawkes, Peter Dinklage, Abbie Cornish, Lucas Hedges, Željko Ivanek;
    - gatunek: dramat, komedia, kryminał.

    Co za kino. Małe miasteczko gdzieś w południowych stanach USA. Przy lokalnej drodze zostają wynajęte trzy od dawna nie używane billboardy. Pojawiają się na nich trzy hasła, które wstrząsają miasteczkiem. Szybko się okazuje, że za uśpionymi, spokojnymi ulicami miasta drzemią wielkie emocje. Billboardy dotyczą śmierci młodej dziewczyny i bezsilności lokalnej policji, ale tak naprawdę pokazują swoisty talent mieszkańców do nie widzenia tego, co nie pasuje do ich wyobrażenia o spokojnym miasteczku.
    Spotkałem opinie, że Trzy billboardy za Ebbing, Missouri to nowoczesny western, w którym samotna kobieta samotnie próbuje wymierzyć sprawiedliwość. Nie zgadzam się z tą opinią. Ten film jest soczystym dramatem, którego klimat i poruszane wątki trochę przypominał mi Gran Torino Eastwooda.

     

  • Tańczący z wilkami - 1990

    tanczacy z wilkami
    Tańczący z wilkami,
    (Dances with Wolves) - 1990;
    - reżyseria: Kevin Costner;
    - scenariusz: Michael Blake;
    - wybrana obsada: Kevin Costner, Mary McDonnell, Graham Greene;
    - gatunek: western.

    Ostatnio pisałem, że sporo jest filmów, które gdzieś widnieją w pamięci jako obejrzane, ale fabuła jest dosyć mglista - takie filmy chcę sobie przypomnieć. Z Tańczącym z wilkami mam inny problem - gdzieś w głowie miałem całkiem inne wyobrażenie o tym tytule. Inne obrazy, sceny - kompletne rozminięcie z rzeczywistością. Pamięć mam mocno zawodną.
    Ekranizacja powieści Michael'a Blake'a to znakomity obraz i świetny reżyserski debiut Costner'a.
    Ameryka, czasy wojny secesyjnej, porucznik Dunbar zostaje zesłany do odległej placówki na północy. Ma w samotności przygotować fort na przybycie pozostałych żołnierzy. Przedłużający się samotny pobyt sprawia, że Dunbar zaczyna dostrzegać piękno ziemi na której się znajduje. Z czasem też zaprzyjaźnia się z miejscowymi Indianami oraz z wilkiem, który przebywa wokół fortu. Podporucznik ma świadomość, że ten piękny, harmonijny świat wkrótce zostanie zniszczony, gdy przybędzie biały człowiek to wszystko ulegnie gwałtownej przemianie. Przed przyszłością nie ma ucieczki.
    "Chcę zobaczyć granicę .. zanim zniknie"

     

  • Marsjanin - 2015

    marsjanin
    Marsjanin,
    (The Martian) - 2015;
    - reżyseria: Ridley Scott;
    - scenariusz: Drew Goddard;
    - wybrana obsada: Matt Damon, Jessica Chastain, Kristen Wiig, Jeff Daniels, Michael Peña, Sean Bean, Kate Mara;
    - gatunek: science-fiction, akcja, dramat.

    Na wstępie zaznaczę, że cholernie żałuję, że nie widziałem tego filmu w kinie. Jest to jeden z tych filmów, które mają ładną oprawę audio-wizualną, która najlepiej działa na dużym ekranie.
    Załogowa misja na Marsa. Wszystko jest dopracowane co do najdrobniejszego szczegółu, ale nieoczekiwana burza na czerwonej planecie sprawia, że załoga w popłochu odlatuje na Ziemię. Myślą, że jeden z nich zginął podczas ewakuacji, ale Mark miał sporo szczęścia. Przeżył burzę, ale został sam na obcej planecie. Zero łączności z Ziemią, a zapasy starczą tylko na kilkadziesiąt dni, których pewnie i tak nie przeżyje. Wie, że nikt go nie będzie szukał - najwyżej kolejna misja znajdzie jego ciało, chociaż i to jest wątpliwe - czerwony piasek wszystko szczelnie przysypie.

     

  • Ścigany - 1993

    scigany
    Ścigany,
    (The Fugitive) -1993;
    - reżyseria: Andrew Davis;
    - scenariusz: David Twohy, Jeb Stuart;
    - wybrana obsada: Harrison Ford, Tommy Lee Jones, Sela Ward, Julianne Moore;
    - gatunek: sensacyjny.

    Wyobraź sobie, że prowadzisz całkiem udane życie. Są sukcesy zawodowe, przyjaciele, żona. Wyobraź sobie, że najbliższa Ci osoba zostaje brutalnie zamordowana, a Ty zamiast rozpaczać musisz udowodnić, że to nie ty ją zabiłeś. Nie udaje Ci się. Zostajesz skazany na śmierć, a autobus którym właśnie jedziesz jest Twoją ostatnią podróżą. Jakby była okazja to uciekniesz? Nasz bohater po chwili wahania wykorzystuje okazje i ucieka. Próbując przeżyć policyjny pościg prowadzi własne śledztwo w sprawie zabójstwa swojej żony. Początkowo sądził, ze to nieudane włamanie do domu, ale z czasem zaczyna podejrzewać, że to mogło być zaplanowane.

     

  • Infiltracja - 2006

    infiltracja
    Infiltracja,
    (The Departed) - 2006;
    - reżyseria: Martin Scorsese;
    - scenariusz: William Monahan, Felix Chong, Alan Mak;
    - wybrana obsada: Jack Nicholson, Leonardo DiCaprio, Matt Damon, Mark Wahlberg, Martin Sheen, Vera Farmiga;
    - gatunek: kryminał.

    Już tak jest, że trwa bezustanna wojna pomiędzy światem przestępczym a służbami porządkowymi. Walka ma różne oblicza i intensywność, ale jedno jest pewne - nigdy się nie skończy. Dlatego też jest wdzięcznym tematem dla filmowych inspiracji.
    Strony konfliktu wiedzą, że to się nigdy nie skończy, że nie da się tego przeczekać, a taka wiedza sprawia, że trzeba próbować przewidzieć działania drugiej strony. Najlepszą metodą pozyskiwania wiedzy jest posiadanie człowieka w szeregach wroga . Nie jest to proste zadanie, ale planowane z wyprzedzeniem i z należytą starannością może przynieść nieoczekiwane efekty. Na tej wojnie mamy dwóch chłopaków, którzy kończą policyjną akademię. Ambitny chłopak, z wzorowymi ocenami ma przed sobą cały świat i świetlaną przyszłość. Musi tylko robić swoje. Praktycznie nikt nie wie, że jako dziecko został ukształtowany przez groźnego gangstera. Człowieka, który zachęcał go do wstąpienia z szeregi policji.

     

  • JFK - 1991

    jfk
    JFK - 1991;
    - reżyseria: Oliver Stone;
    - scenariusz: Oliver Stone, Zachary Sklar;
    - wybrana obsada: Kevin Costner, Tommy Lee Jones, Gary Oldman, Joe Pesci, Kevin Bacon, Donald Sutherland, Jack Lemmon;
    - gatunek: dramat, kryminał, historyczny, na faktach, sądowy.

    Ostatnie dni to głównie praca. Nie było czasu na oglądanie, ale teraz powinno się trochę uspokoić. Oddałem serwisy internetowe do użytku i wszystko wskazuje, że działają prawidłowo bez awarii (zwanej też uwarią).
    To tak tytułem wstępu - teraz o filmie.
    Nie zliczę ile razy się zabierałem za ten tytuł. Za każdym razem odstraszała mnie długość filmu (podobnie mam z Ben-Hurem) - film trwa ponad trzy godziny i ciężko było się na ten tytuł zdecydować.
    Wszyscy wiedzą, że Amerykanie w 1963 roku stracili w zamachu prezydenta. Bardzo szybko znaleziono "zabójcę", który chwilę później też ginie z rąk zamachowca. Już ten wątek brzmi jak fragment powieści Ludluma. Morderca prezydenta nie żyje, czyli sprawa jest zamknięta i śledztwo nie jest potrzebne. Idealne rozwiązanie dla tych, którzy mają coś do ukrycia.
    Fabuła JFK opowiada o prokuratorze, który mimo oporu władz, stara się dowiedzieć co tak naprawdę wydarzyło się 22 listopada 1963 roku? W filmie nie dostaniemy odpowiadzi na pytania: Kto zabił prezydenta? Czy był spisek? Stone w swoim filmie zamiast odpowiadać zadaje kolejne pytania. Stara się nam pokazać, że nawet jeśli Oswald był winny to okoliczności jego zatrzymania, działanie służb i dziwne znikanie dowodów sprawiają, że sprawa nie jest tak prosta jak próbowała Amerykanom wmówić komisja Warrena.

     

  • Pokój - 2015

    plakat
    Pokój,
    (Room) - 2015;
    - reżyseria: Lenny Abrahamson;
    - scenariusz: Emma Donoghue;
    - wybrana obsada: Brie Larson, Jacob Tremblay, Joan Allen;
    - gatunek: dramat.

    Gdyby nie Oscar dla Larson za pierwszoplanową rolę kobiecą to pewnie ten film przeszedłby przez echa.. i pewnie bym go nie obejrzał. Na szczęście stało się inaczej.
    Pierwsze sceny pokazują codzienne czynności matki z dzieckiem, dopiero po czasie się orientujemy, że wszystko odbywa się w małym pokoju. Początkowo sądziłem, że to obraz skrajnie biednej rodziny, ale po czasie widz dostaje informację, że to nie jest zwyczajny pokój.. to cały świat dla naszych bohaterów. Pokój jest więzieniem, a jego mieszkańcy są zdani na łaskę porywacza. Więcej o fabule nie będę pisać bo nie chcę psuć zabawy z seansu.
    W recenzjach i w materiałach promocyjnych często pojawia się informacja, że to film o miłości matki i dziecka. Mam wrażenie, że takie stwierdzenie mocno ogranicza zawartość filmu. Jak dla mnie jest to pozycja o miłości, ale skupia się na jej skrajnych odmianach. Na potrzebie zawłaszczenia podmiotu, przedmiotu swojego uczucia. Bezgraniczna chęć dominowania sprawia, że unieszczęśliwiamy tych, których kochamy. Jest to też film o dostosowywaniu się do otaczającego świata. Nawet gwałtowne zmiany przegrywają z potrzebą przeżycia.

     

  • Słomiany wdowiec - 1955

    plakat promujący
    Słomiany wdowiec,
    (The Seven Year Itch) - 1955;
    - reżyseria: Billy Wilder;
    - scenariusz: George Axelrod, Billy Wilder;
    - wybrana obsada: Marilyn Monroe, Tom Ewell, Evelyn Keyes;
    - gatunek: komedia.

    Niedzielne poranki to idealna pora na obejrzenie czegoś z lat pięćdziesiątych. W ten sposób mam zamiar nadrabiać klasykę. Tym razem zafundowałem sobie po raz kolejny Słomianego wdowca.
    Ileż razy tak miałem. Wolny weekend, puste mieszkanie i mnóstwo planów jak to wykorzystam wolność i ostro wykorzystam czas. Przeważnie to się kończy na mówieniem do siebie, sprzątaniu i delikatnym piwie później. Jak domowników nie ma dłużej to domowa pustka daje znać o sobie. 
    Bohater Słomianego wdowca ma podobnie jak ja.. żona z synem wyjeżdża na wakacje, a on sam zostaje w gorącym Nowym Jorku i planuje jak tu intensywnie spędzić czas. Może papierosek, którego zabrania żona, albo drink wieczorem na skołatane nerwy.. ale co to? Piętro wyżej wprowadza się nowa sąsiadka (u mnie to odpada - mieszkam na najwyższym ;p), która chętnie porozmawia. Zwłaszcza, że w jej mieszkaniu nie ma klimatyzacji. Wdowiec oczywiście ją zaprasza i zaczyna się festiwal jego dziwnych zachowań i wyobrażeń co to się nie bedzie działo.

     

  • Zjawa - 2015

    plakat promujący
    Zjawa, 
    (The Revenant) - 2015;
    - reżyseria: Alejandro González Iñárritu; 
    - scenariusz: Mark L. Smith, Alejandro González Iñárritu;
    - wybrana obsada: Leonardo DiCaprio, Tom Hardy;
    - gatunek: dramat, przygodowy. 

    Wszyscy znajomi wiedzą, że jestem maniakiem filmowym, ale większość nie wie, że jest niewiele filmów na które czekam. Mam takie zaległości, że nie widzę sensu w oczekiwaniu na nowe premiery. Zjawa zalicza się do tych niewielu filmów, na które czekałem. Dwóch moich ulubionych aktorów w jednym filmie nie mogło nie zostać przeze mnie zauważone. Po kinowym seansie stwierdzam, że film jest bardzo dobry, ale do znakomitości mu trochę brakuje. 
    Zacznę od rzeczy oczywistych. Będzie Oscar dla niedźwiedzia i może dla Leo - jeśli DiCaprio nie dostanie teraz Oscara to już więcej nie powinni go nominować. Ta nagroda robi się dla niego za mała. Bardzo fajnie zagrał też Hardy, ale nie oszukujmy się - nie miał wielkiego pola manewru. 
    Niektórzy recenzenci piszą, że Zjawa to film o zemście, ale to określenie bardzo ogranicza pole interpretacji. Uważam, że Zjawę można interpretować na kilku płaszczyznach. Przede wszystkim to hołd dla dziewiczej przyrody Ameryki. Bardzo długie ujęcia, piękne plenery i surowość natury aż kipią z ekranu. Obraz zachwyca od strony wizualnej. Momentami film bardziej przypomina dokument o kolonizacji Ameryki niż kino przygodowe. Całość dopełniają pieczołowicie wykonane kostiumy i charakteryzacja. Podejrzewam, że tu może pojawić się Oscar. 
    Zjawę można też interpretować jako film o przetrwaniu. Woli życia, ale także ulotności. Nieistotne czy naszym życiem rządzi przypadek czy przeznaczenie i tak jesteśmy skazani na przemijanie, a każdy dzień jest walką o przetrwanie do dnia kolejnego. 
    W Zjawie widzę też pewne podobieństwo do Truposza Jarmusch'a. Kino drogi, której celem jest śmierć, która nie daje o sobie zapomnieć. Gdzie zachodnia cywilizacja jest kresem dziewiczej natury. Końcowe sceny Zjawy sugerują, że biały człowiek przywiózł tylko śmierć i zniszczenie, a rodowici mieszkańcy tylko obserwują jak świat, który znają powoli odchodzi w zapomnienie. 
    Zjawa to piękne widowisko, które koniecznie należy obejrzeć na dużym ekranie, na małym może wydawać się nudny i nijaki. Jest to też jeden z tych filmów, które zachwycają, ale nigdy się do nich  nie wraca. 

     

  • Joy - 2015

    plakat promujący
    Joy - 2015;
    - reżyseria: David O. Russell;
    - scenariusz: David O. Russell;
    - wybrana obsada: Jennifer Lawrence, Robert De Niro, Bradley Cooper, Edgar Ramírez, Virginia Madsen, Isabella Rossellini;
    - gatunek: biograficzny, dramat, komedia.

    Kolejny tytuł, który ma nas utwierdzić, że amerykański sen jest możliwy do zrealizowania. Dla chcącego nie ma rzeczy niemożliwych. Tym razem sen spełnia zwykła, samotna matka, która w wyniku natchnienia wynalazła mopa, którego nie trzeba wyżymać. Teraz o mopach wiem wszystko. Oczywiście spełnienie snu nie było proste - sprawy nie ułatwiają nieuczciwi partnerzy, brak doświadczenia, brak kapitału, ale przede wszystkim rodzina, która do idealnych nie należy. Główny wątek filmu do mnie nie trafił. Na nic tu starania Lawrence (dostała Złotego Globa, może będzie Oscar) oraz pozostałych aktorów - doświadczenia Joy nie są zbyt porywające. Na większą uwagę zasługuje jeden z drugoplanowych wątków. Joy nie potrafi sprzedać swojego produktu, ale to się zmienia gdy trafia do nowopowstałej stacji FOX, która specjalizuje się w handlu telewizyjnym. Sprzedaż zyskuje całkiem nowe oblicze. Teraz każdy może zadzwonić i zamówić upragniony produkt - a to wszystko bez wychodzenia z domu. Film opowiadający o początkach takiego handlu byłby dla mnie o wiele bardziej interesujący.
    Szkoda, że w scenariuszu, aż tyle miejsca poświęcono na wątek osobisty bohaterki, akcja zaczyna się rozkręcać dopiero od połowy filmu - wtedy pojawia się motyw sprzedaży i biznesu.

     

  • Urodzony 4 lipca - 1989

    plakat promujący
    Urodzony 4 lipca
    (Born on the Fourth of July) - 1989;
    - reżyseria: Oliver Stone;
    - scenariusz: Oliver Stone, Ron Kovic;
    - wybrana obsada: Tom Cruise, Willem Dafoe, Jerry Levine, Kyra Sedgwick;
    - gatunek: dramat, biograficzny.

    Ron jako młody chłopak mocno wierzy w swoją ojczyznę. Bez najmniejszego wahania zaciąga się do wojska i szybko ląduje w Wietnamie. Wojenne doświadczenia kaleczą nie tylko ciało chłopaka (paraliż), ale także gruntownie zmieniają jego światopogląd.
    Czuje się też oszukany przez państwo. Oddał dla Ameryki swoje zdrowie, a w zamian nie dostał nic.. jako weteran nie mógł liczyć na żadne wsparcie.. co tu dużo pisać - w tamtym czasie weterani nie mogli liczyć nawet na szacunek. Powoli zaczyna rozumieć, że Amerykanie nie mają monopolu na prawdę oraz, że wojna zawsze powinna być ostatecznością.. Ron zaczyna doceniać to, że przeżył i angażuje się w ruch pacyfistyczny.
    Obraz Stone'a opowiadając prawdziwą historię Ron'a Kovic'a porusza ważny temat: kwestię odpowiedzialności państwa za życie swoich żołnierzy. Celowo pomijam sam fakt wojny w Wietnamie (mamy ogrom filmów na ten temat), ale kwestia wsparcia weteranów przez wiele lat była tematem tabu w amerykańskiej mentalności. Nie zapominajmy, że amerykańskie zagraniczne wojny wyprodukowały całe pokolenia amerykańskich mężczyzn, którzy żyli z Zespołem Stresu Pourazowego i nie wiedzieli jak sobie z tym można radzić. Wojny i ich skutki mają wiele tragicznych oblicz. Mam wrażenie, że na świecie cały czas się o tym zapomina.

     

  • Creed: Narodziny Legendy - 2015

    plakat promujący
    Creed: Narodziny legendy
    (Creed) - 2015;
    - reżyseria: Ryan Coogler;
    - scenariusz: Ryan Coogler, Aaron Covington;
    - wybrana obsada: Michael B. Jordan, Sylvester Stallone, Tessa Thompson, Phylicia Rashad;
    - gatunek: sportowy, dramat.

    Rocky.. wróć.... Creed zapowiada się na początek całkiem nowej bokserskiej serii.

    Adonis jest nieślubnym synem legendarnego boksera, ale nie chce bazować na sławie swojego ojca. Pragnie do wszystkiego dojść własnymi siłami. Rzuca dobrze płatną pracę, pieniądze i podąża za marzeniem. Wrodzona pewność siebie to jednak za mało by liczyć się na bokserskim rynku. Adonis jest tego świadomy i dlatego prosi Rocky'ego by go trenował. Emerytowany bokser początkowo się nie zgadza, ale po czasie postanawia dać szansę młodemu Creed'owi. Brzmi to niezbyt oryginalnie, ale opowiedziana historia wywołuje prawdziwe emocje i niesamowicie wciąga. Przyczyn jest wiele. Scenariusz to nic innego jak dążenie sportowca do wielkiego celu, walka z własnymi ograniczeniami, ale doskonale wiemy, że w filmach sportowych to jest najlepsza baza na film. Creed to uwspółcześniona legenda o wielkim Rocky'm Balboa, którego historią żyło całe moje pokolenie. Ileż razy się oglądało Rocky;ego na VHS.
    Creed to też znakomity bokserski montaż - wielu twierdziło, że w filmie Do utraty tchu montaż być niesamowity, ale w Narodzinach legendy sceny walk wyglądają o niebo lepiej.
    Wielkie słowa uznania należą się dla scenarzystów. Pięknie połączyli historie Rocky'go i Creed'a. Młodości i doświadczenia. Legendy i ambicji. To połączenie podkreślane jest też bardzo dobrym soundtrackiem, który świetnie koresponduje z filmem z 1976 roku. Mam nadzieję, że akademie filmowe to docenią.
    Na koniec zostawiłem najlepsze. Sylvester Stallone - facet w tym filmie pokazał swoją największą klasę. Nie oszukujmy się ten aktor nigdy nie był wybitny.. ale w tym filmie wypadł naprawdę fenomenalnie. Póki co zdobył Złotego Globa za ten film, ale jestem przekonany, że powinien powalczyć o Oscara - należy mu się.
    Zresztą cała obsada zasługuje na słowa uznania. Brawo.

     

  • Ed Wood - 1994

    plakat promujący
    Ed Wood - 1994;
    - reżyseria: Tim Burton;
    - scenariusz: Scott Alexander, Larry Karaszewski;
    - wybrana obsada: Johnny Depp, Martin Landau, Sarah Jessica Parker, Bill Murray, Lisa Marie, Max Casella;
    - gatunek: biograficzny, dramat, komedia.

    Ed Wood to ponoć jeden z najgorszych reżyserów w historii kina. Nie wiem czy to prawda, ale na pewno z tych złych reżyserów jest najbardziej rozpoznawalny, a to już świadczy o pewnym sukcesie. Życie bywa przewrotne. Za biografię tego niby artysty zabrał się Tim Burton i stworzył (jak zwykle) film, w którym główny temat jest tylko pretekstem do zabawy formą. Tym razem w czarno-białych ujęciach mamy nie tyle historię beznadziejnego reżysera, ale przede wszystkim kawał opowieści o Hollywood, którego nikt już nie pamięta. Filmy kręcono niemal taśmowo w wielkich hangarach. Aktorzy, reżyserzy, scenarzyści - to wszystko były małe trybiki zatrudniane do konkretnych zadań.. wizja? Autorskie podejście? Nie, to nie ten czas.. te lata w amerykańskiej kinematografii to przede wszystkim wielki przemysł.
    Jeśli w jakimkolwiek stopniu interesujecie się kinem, to ten film powinien być dla Was pozycją obowiązkową. W fabule pojawia się Bela Lugosi, Orson Welles - chyba nie muszę przypominać kim byli?
    Ed Wood to przede wszystkim genialna (brawurowa) rola Depp'a, niesamowity klimat, ale liczy się również wspomnienie tego świata, o którym coraz więcej ludzi zapomina. A sam Ed Wood był fenomenem tamtych czasów. Niepoprawny optymista, który niemal zawsze improwizował.. aż dziw, że aż tak długo mu na to pozwalano. Obecnie Ed Wood dla mnie jest przede wszystkim pierwowzorem tych wszystkich youtubowych twórców.

     

  • Tajemnice Los Angeles - 1997

    plakat promujący
    Tajemnice Los Angeles (L.A. Confidential) - 1997;
    - reżyseria: Curtis Hanson;
    - scenariusz: Brian Helgeland, Curtis Hanson;
    - wybrana obsada: Russell Crowe, Kevin Spacey, Guy Pearce, Kim Basinger, Danny DeVito, James Cromwell;
    - gatunek: kryminał, thriller.

    "Wspaniała policja wspaniałego miasta"

    Lata pięćdziesiąte i rosnące w zawrotnym tempie Los Angeles. Miasto wielkich ambicji sukcesów, ale także porażek. Jest to też miasto, w którym mafiosi traktowani są trochę jak celebryci. W jednym z lokali dochodzi do krwawej strzelaniny, trzech gliniarzy rozpoczyna śledztwo. Nie współpracują z sobą, każdy ma inne metody, ale także inne aspiracje związane z rozwiązaniem tego mordu (ambicja, sława, chęć dominacji). Z czasem śledztwo zaczyna dalece wykraczać poza poszukiwania mordercy - policjanci ujawniają spisek, w który są zamieszani zasłużeni obywatele tego wspaniałego miasta. Czy nasi detektywi mogą sobie zaufać? A może któryś z nich jest częścią tego spisku? Czy można komukolwiek zaufać?
    Niesamowity klimat filmu i bardzo mocna obsada aktorska to niewątpliwe atuty tej produkcji - dziwię się, że tak późno się zabrałem za ten tytuł.
    Warto zaznaczyć, że Tajemnice Los Angeles mają na koncie wiele filmowych nagród, a wśród nich Oscar i Złoty Glob dla Kim Basinger. To akurat nie powinno dziwić, w tym męskim filmie Kim nie dała się zdominować, pokazała, że ma w sobie niesamowitą klasę, o seksapilu chyba nie muszę pisać?

     

  • Prawdziwe Kłamstwa - 1994

    plakat promujący
    Prawdziwe kłamstwa (True Crimes) - 1994;
    - reżyseria: James Cameron;
    - scenariusz: James Cameron, Claude Zidi, Didier Kaminka, Simon Michael;
    - wybrana obsada: Arnold Schwarzenegger, Tom Arnold, Jamie Lee Curtis, Bill Paxton, Tia Carrere, Art Malik;
    - gatunek: sensacyjny, komedia.

    Coraz bardziej doceniam kino lat dziewięćdziesiątych. Stylistyka, klimat, obsada i sposób podejścia do widza sprawiają, że wolę obejrzeć coś co ma dwadzieścia lat niż niektóre nowe produkcje. Ostatnio na blogu wspomniałem, że rok 1994 był wyjątkowy dla kina, powstało wiele kultowych produkcji, ale też całkiem sporo produkcji ciut słabszych, ale nadal wartych obejrzenia. Przeglądając listę tytułów z tego roku natrafiłem na Prawdziwe kłamstwa z Arnoldem. Koniecznie musiałem przypomnieć sobie ten film. Po seansie jestem mega pozytywnie zaskoczony. Tytuł nadal na mnie działa, podczas oglądania świetnie się bawiłem, szkoda tylko, że zafundowałem sobie seans w pojedynkę, nie było z kim się śmiać.
    Harry (Arnold S.) jest agentem tajnej organizacji. Jest mega skuteczny, ale też często improwizuje i działa lekkomyślnie. Taki trochę James Bond. Na co dzień udaje nudnego sprzedawcę komputerów (dialogi na ten temat są wyśmienite), który wiedzie spokojne życie u boku kobiety, którą kocha. To akurat nie jest kłamstwo. Przypadkiem odkrywa, że ukochana się z kimś spotyka. Harry bez wahania wykorzystuje środki agencji do prywatnego śledztwa... a terroryści nie próżnują.
    Prawdziwe kłamstwa nie są krótkim filmem, ale fabuła i akcja są na tak wysokim poziomie, że nie nudzimy się ani przez chwilę. Sceny są niesamowicie urozmaicone, każdy znajdzie coś dla siebie. Efekty specjalne są niesamowite i po 20 latach nadal robią wrażenie, w 1994 roku musiały nieźle kosztować - myślę, że większość budżetu filmu (ponad 100 milionów dolarów) została wydana na ten cel.
    Po latach widać, że sporo późniejszych produkcji się inspirowało tym filmem.

     

  • Fisher King - 1991

    poster filmu
    Fisher King (The Fisher King) - 1991;
    - reżyseria: Terry Gilliam;
    - scenariusz: Richard LaGravenese;
    - wybrana obsada: Jeff Bridges, Robin Williams, Mercedes Ruehl (Oscar), Amanda Plummer;
    - komedia, dramat.

    Według Filmwebu widziałem ten film ponad rok temu, ale nie zrobiłem żadnej notki o tym tytule. Postanowiłem to nadrobić, ale to wiązało się z powtórnym seansem. Staram się mieć w miarę świeże spojrzenie. Dlatego też nie poprawiam not po upływie kilku lat. Notę zmieniam dopiero po powtórnym seansie.
    Jack (Bridges) był niezłym spikerem radiowym, ale mimowolnie przyczynia się do wielkie tragedii, w której giną ludzie. Załamuje się i coraz bardziej ucieka w stronę alkoholu. Spotyka bezdomnego (Williams), który żyje w świecie swojej wyobraźni. Jack wie, że nowy znajomy wylądował na ulicy z powodu wspomnianej tragedii. Zaprzyjaźniają się i wspólnie próbują walczyć z demonami.
    Fisher King to niesamowite, mocno teatralne w formie kino. Magia i uniwersalność historii uderzają z każdej strony. Jest to film o poszukiwaniu szczęścia, które różnie może być nazywane. W obrazie Gilliama najbardziej zachwyca rola rola Williamsa. Trzeba być genialnym aktorem by tak zagrać. Na wielki plus muszę zaliczyć też dialogi. Mimo upływu kilkudziesięciu lat nadal są mają w sobie pewną świeżość i energię.
    "– Jesteś tylko częściowo nienormalny. Ludzie jak ty mogą wieść na wpół-normalne życie. Możesz dostać pracę.
    – Ja już mam pracę, Jack. Mam zadanie.
    – Cofam to co powiedziałem. Jesteś całkowicie pojebany."