"Jesteśmy sami w naszych klatkach zrobionych z własnych wyobrażeń."
Borowik "Wnętrza wypalone lodem"

  • Ścinki 41 - Dzieciak NAS-owy

    plex

    Kilka lat temu zadzwonił do mnie brat w prośbą bym udostępnił mu pewien film.. od tego zaczęła się moja przygoda w domowym centrum rozrywki. Zacząłem szukać rozwiązania systemowego. Zaczęło się niewinnie. Zainstalowana aplikacja PLEX na komputerze. PLEX to takie domowe VOD. Aplikacja zarządza biblioteką filmów, pozwala na robienie opisów (potrafi pobierać automatycznie), dodawanie ocen, robienie playlist a co najważniejsze działa na wszystkich platformach i pamięta co się aktualnie ogląda. Przerwy w oglądaniu też rejestruje. W mojej ocenie to jedna z fajniejszych aplikacji. By serwer PLEX działał potrzebne jest włączone urządzenie strumieniujące a trudno wymagać by komputer działał cały czas. I dlatego szybko dojrzałem do kupna domowego NAS'a. Postawiłem na czterozatokowy Netgear. Od razu wiedziałem, że rozwiązanie jedno/dwudyskowe nie jest rozwojowe. Urządzenie przez kilka lat działało bez zarzutu, ale z czasem zacząłem oczekiwać więcej. Potrzebowałem urządzenia, które pozwoli na przerabianie plików w locie. Fanaberia, która skutkowała wymianą serwera na dużo mocniejszy model. Czy to koniec inwestycji? Nie, w międzyczasie były wymieniane dyski, opłacony PLEX PASS i sporo pracy. Czy było warto? Myślę, że tak. Używanie PLEX'a jest wygodne a posiadanie domowego NAS'a przydaje się do przechowywania innych plików. Niektórzy powiedzą, że lepiej zrobić NAS'a ze starego komputera. Niby tak, ale to zajmuje o wiele więcej miejsca i ma wyższy pobór prądu, a to może wkurzać.
    Wiecie co w tej historii jest najciekawsze. Brat z usługi nie korzysta ;), ale może teraz zacznie :) 

     

  • Męskie granie - 2019

    meskie granie orkiestra 2019

    No i w końcu trafiłem na Męskie Granie. Od wielu lat byłem namawiany, ale zakup biletów nie specjalnie mi się udawał. Na szczęście zrobiono dodatkowy koncert w Żywcu na który się załapałem. Cztery bilety szybko kupione, a później oczekiwanie na imprezę. Wybierając się nie specjalnie wiedziałem na co tak naprawdę się piszę. Nie spodziewałem się ośmiu godzin koncertu. Jakoś wydawało mi się, że to będzie ciut krótsze. Kolejny raz moja ignorancja sięgnęła zenitu. I wiecie co? Cholernie mi się podobało. Artyści, którzy występowali w piątek w znacznej mierze mi się podobali. W zasadzie to poza Sokołem to wszyscy, ale przecież kiedyś trzeba jeść. Spodobała mi się też organizacja. Dużo przestrzeni, telebimów, barów, bud z jedzeniem i przede wszystkim toalet. To ostatnie ma kolosalne znaczenie. Jedyne czego mogę się doczepić to ceny jedzenia. Ciut za drogo. W przyszłym roku pewnie znów spróbuję na to jechać ;)

     

  • Game of thrones - in concert - Zabrze

    game of thrones concert

    Myślicie, że zima nadeszła i Gra o Tron się skończyła. Otóż nic bardziej mylnego. HBO kręci kolejne seriale, których akcja będzie się rozgrywać w świecie wykreowanym przez Martina, a na salach koncertowych gości muzyka z tego serialu. Na takim koncercie miałem przyjemność być.
    Kilkadziesiąt osób na scenie i muzyka, która wywołuje wspomnienia. Jest oczywiście główny motyw przerabiany w różnych wariacjach, ale też są mniej znane kompozycje, które były na koncercie ilustrowane grafikami, które przypominały poszczególne serialowe sceny. I bardzo dobrze - bo przecież większość osób nie kojarzy z jakiego fragmentu produkcji są poszczególne muzyczne motywy. Koncert wywołał wiele pozytywnych emocji, ale nie obyło się bez zgrzytów.

     

  • Staś i Zła Noga w Teatrze Śląskim

    stas i zla noga

    Staś i Zła Noga to adaptacja komiksu „Przygody Stasia i Złej Nogi” autorstwa Tomasza Grządzieli. Wielu pomyśli - 'Komiks na deskach teatru - to nie może się udać' - ale udało się i to całkiem dobrze. Komiksu jeszcze nie czytałem, ale pewnie trafi na moje listy 'do zrobienia'.
    Staś to chłopak, który porusza się na wózku inwalidzkim. Jego cielesne życie niemalże ogranicza się do ścian skromnego mieszkania, ale nic nie ogranicza fantazji chłopca. Ta nie jest niczym ograniczona, a Zła Noga, która utrudnia chłopcu poruszanie się jest główną bohaterką historii wymyślonych przez Stasia. I warto tu podkreślić, że jest postacią pozytywną.

     

  • Metallica symfonicznie - prawie

    metallica symfonicznie

    Zaglądacie tu czasem? Sam ostatnio mniej piszę, nawet czasem myślę o zamknięciu tego miejsca, ale zawsze wygrywa chęć posiadania swojego miejsca w internecie. Czegoś co nie jest Facebookiem. Dziś chciałem się z Wami podzielić z moimi wrażeniami z wczorajszego koncertu. Metallica symfonicznie w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu. Oczywiście to nie była oryginalna Metallica, a covery w wykonaniu zespołu Scream Inc. Można powiedzieć, że to Metallica dla ubogich ;). Nigdy nie byłem wielkim fanem Metalliki, ale twórczość mniej więcej znałem. Pamiętam czasy wielkiej popularności tego zespołu a później moment, że słuchanie Metalliki było zaliczane do obciachu. Obecnie zespół już nie wywołuje takich kontrowersji, ale ta luka pokoleniowa była widoczna na wczorajszym koncercie. Publiczność była podzielona na osoby 40 plus i młodzież. To dosyć ciekawe zjawisko. Czy Scream Inc. dał radę? Pomimo pewnych problemów technicznych zdecydowanie tak. Mega pozytywna dawka dobrze zagranej muzyki. Momentami żałowałem, że nie mam już nastu lat i nie stoję pod sceną.

     

  • Ścinki 40 - stop facebook ver. 2

    stop facebook

    Po lekturze 451° Fahrenheita zdałem sobie sprawę, że Facebook za bardzo mnie ogłupia. Non stop widzę te same reklamy, dziwne dyskusje, gry innych użytkowników Facebook'a i jeszcze więcej wpisów sponsorowanych. Dziwne akcje społeczne/protestu, które ograniczają się do nakładki na zdjęcie profilowe, a do tego różnego typu łańcuszki.. czasem są to ewidentne brednie w postaci braku zgody na przetwarzanie danych osobowych, a czasem niby nie tak głupie - to tej grupy zaliczam wszelkie 'wyzwania'. Koniecznie trzeba oznajmić światu co się będzie robiło w tym roku (i tak się tego nie dotrzyma) pokazać jakieś dziwne zestawiania (10yearschallenge), a najlepiej jeszcze wysłać to do wszystkich znajomych.. Byle dużo, byle szybko, byle nie mieć czasu na refleksje. Jeszcze człowiek by się zatrzymał, zamyślił i doszedł do wniosku, że to co robi jest głupie. Każdy jest profesorem w każdej dziedzinie - chyba jestem za głupi na to - zbyt wiele we mnie wątpliwości, niepewności. Mam tego Facebook'a (być może chwilowo) dość. Jest to moje drugie podejście do mocnego ograniczenia tego portalu w moim życiu. Poprzednie zaliczyło klapę. To dowód na uzależnienie. 

     

  • Unlimited - rok trzeci

    unlimited

    Rok temu się zastanawiałem czy przedłużać abonament do kina na kolejny rok, czy też odpuścić. Zastanawiałem się na ile to opłacalna inwestycja a na ile moja własna fanaberia. W tym roku nie mam tych wątpliwości. Chcę nadal mieć Cinema Unlimited.
    W trzecim roku abonamentowym obejrzałem ponad pięćdziesiąt filmów, a większość seansów zaliczam do udanych. Gdybym nie miał tego abonamentu to w kinie byłbym może z dziesięć razy. To i tak sporo - tu nie ma wątpliwości, ale Unlimited daje mi coś więcej. Kino jest pewną moją wolnością i miejscem na zebranie myśli. Samotny wypad do kina pozytywnie na mnie wpływa. Nie żebym nie chodził w towarzystwie, żebym tego nie lubił, ale uważam, że każdy (niezależnie od płci) potrzebuje mieć swoje miejsce 'ucieczki', miejsce, w którym się w pewien sposób regeneruje. Może to być siłownia, bieganie, knajpa, góry, a może też być kino - i tak jest właśnie u mnie. Może byłoby inaczej gdybym lubił sport ;p

     

  • Życzonka 2018

     

    zyczenia 2018 bn.jpg.jpg

     

  • Ścinki 38 - komiksowo

    komiksy z dziecinstwa

    Za dzieciaka mieliśmy w domu kilka komiksów. Nic wielkiego, ale większość z nich przeczytałem dziesiątki razy. Później do komiksu nikt nie chciał się przyznawać. Nawet gumy Turbo były lepsze niż Donaldy - i nie chodzi tu o smak. Komiks na wiele lat zniknął z mojego życia. Tak było do niedawna. Jakieś 2 lata temu na nowo odkryłem, że istniej coś takiego. Nie jestem znawcą tematu i absolutnie nie chcę nim być, ale zdaję sobie sprawę, że mój powrót do komiksu jest elementem ogólnego renesansu opowieści obrazkowej w Polsce. Mamy świetnych polskich twórców (nie mogę się doczekać dostawy albumu o współczesnym polskim komiksie), ale też jest coraz więcej wydawanych w Polsce zachodnich tytułów. I nie mam tu na myśli komiksu dla dzieci i komiksu superbohaterskiego. Jest sporo pozycji adresowanych tylko do dorosłego czytelnika i nie są to komiksy pornograficzne (te oczywiście również występują). Komiks na nowo wypełnia księgarniane regały i nieśmiało puka do bibliotek. Nie ma łatwego zadania bo albumy tanie nie są, a przez wielu bibliotekarzy są traktowane jako nieznacząca literatura dziecięca. Albumy komiskowe w bibliotece (o ile są) są porozrzucane po wielu różnych działach. Rzadko spotykam wydzielony regał z tymi wydawnictwami. Takie rozczłonkowanie sprawia, że fani komiksu często nie wiedzą, że komiksy są na półkach. Marzy mi się czytelnia komiksowa podzielona tylko na dwie strefy. Komiks dla młodszych i komiks dla starszych. Pierwsza zdobiona grafikami Christy a druga poważniejsza, mniej jaskrawa, z grafikami np Rosińskiego. Wygodne fotele, kanapy i dostęp do nowości. Może kiedyś się czegoś takiego doczekam.

     

  • Ścinki - 37 - Donaldinio

    gigant poleca przytul mnie glino

    No i zaczął się przez wielu długo wyczekiwany Mundial. Osobiście wielkim fanem piłki nożnej nie jestem, ale nie zmiennie bawi mnie podejście komentatorów do występów polskiej reprezentacji. Za każdym razem zachowują się tak, jakby to wyjście z grupy było szczytem marzeń i było równoznaczne z wygraniem całej imprezy. Oczywiście musi być cały szereg historycznych odwołań do ekipy Górskiego. Widzisz Kaziu, on podał na lewe skrzydło, a 43 (strzelam) lata temu nasz napastnik w meczu (wstawcie se coś) również tak podał, a doskonale wiemy jak to się skończyło. To nie może być przypadek. Zastanawiam się czy oni się potem słuchają i czy mogą na trzeźwo później słuchać tych głupot. Warto jeszcze wspomnieć, że czasem tak się zakręcą na wspomnienia, że zapominają mówić co się dzieje na boisku. Jak wspomniałem wielkim fanem nie jestem, ale każdy mundial ma coś co później zostaje w pamięci. Podejrzewam, że w tym roku będą to kibice Senegalu, którzy po wygranym meczu sprzątali swój sektor. Co za kultura. Może też kiedyś do tego dorośniemy? Przypomniało mi się jak na studiach (2002) kibicowaliśmy tej drużynie. To były emocje. No, ale nie o piłce miałem pisać.

     

  • Ścinki 36 - zgred

    W pesymistycznej, zbyt znerwicowanej rzeczywistości popadłem w terytorium rozmyślań. Głównie sprawy w klimacie co było, minęło, co w życiu się nie udało, komu się krzywdę zrobiło, co się spier... Takie codzienne rozważania człowieka, który gdzieś się tam zagubił. I przypomniałem sobie o czasach studenckich (nie, nie o imprezach) i zdałem sobie sprawę, że wtedy też nie było różowo. Owszem sporo się działo, było wielu ludzi wokół i więcej chęci działania, ale przecież aż tak wiele nie mogło się zmienić. Ja nie mogłem aż tak zdziadzieć. Zawsze będzie żal za tym co utracone i strach przed tym co nie odnalezione.. a cała reszta? No cóż, wzrok nadal całkiem dobry, włosów wiele zostało więc chyba nie ma na co narzekać. Trzeba tylko wyhodowanego zgreda gdzieś mocno schować, a jak nie będzie chciał odejść to dorysować mu odpowiednie cechy i uczynić z niego wizytówkę siebie.

     

  • Pod presją

    pod presja

    Nie ma co ukrywać. Na teatrze to ja się nie znam. Staram się chodzić w miarę regularnie, ale to nie jest wielka miłość. Myślę, że Historia Teatru na studiach ma coś z tym wspólnego.
    Miałem ostatnio przyjemność być na kolejnym premierowym spektaklu w Teatrze Śląskim. Pod presją (reż. Maja Kleczewska) to oryginalne połączenie teatru i filmu. Przestrzeń teatralną mamy podzieloną (horyzontalnie) na dwie strefy. W jednej grają aktorzy, a na drugiej są wyświetlane dodatkowe treści. Czasem są to zbliżenia na poszczególne postacie, czasem uzupełnienia, a czasem retrospekcje. Bardzo ciekawy zabieg, który wymusza zadanie pytania: czy to jeszcze teatr, czy to może już film? Przenikanie się sztuk w czystej postaci.
    Pod presją to opowieść o szaleństwie, samotności, o tym co jest normą, a co wypada. Życie w okowach tego co można, zachowania niewłaściwe wypychają poza społeczeństwo. Nademocjonalność jednostki w kontrze do beznamiętności społeczeństwa. Całość podana w ciekawej, oryginalnej formie.

     

  • Święconka 2018

    wielkanoc 2018 3

    Wychodzi na to, że w tym roku Święta Bożego Narodzenia będą białe. Zgodnie z tradycją jakieś muszą być, a Wielkanoc zapowiada się iście wiosennie. Trzeba być dobrej myśli ;) 
    Co niektórzy, jak co roku dopominają się o specjalną kartkę. Tradycja musi być. Jest żądanie to trzeba się dostosować. Wkońcu czytelników trzeba szanować ;)
    Może zmienię pracę? Z informatyka przemienię się w grafika/plastyka?
    Trzeba pomyśleć ;p 

     

  • Ścinki 35 - dzieciak się budzi

    szymon szostok dzieciak 35

    Niespodziewanie, z zaskoczenia, ale jednak z pewną regularnością dzieciak we mnie się budzi. Nie zaczynam bardziej seplenić (Ci co mnie znają, wiedzą że mam tak cały czas), ale zaczynam mieć wielką potrzebę kupienia sobie czegoś. Jakiejś nowej zabawki. Przeważnie udaje się zracjonalizować potrzebę zakupu i portfel zostaje oszczędzony. Bywają jednak okoliczności, w których dzieciak wygrywa. W zeszłym roku wygrał dwukrotnie. Latem kiedy poczuł potrzebę zakupu dodatkowego dysku twardego do domowego NAS'a. Zakup może i trochę kosztował, ale nie dał za wiele satysfakcji. Dyski mają to do siebie, że się chowają w obudowach i dzieciak nie widzi, że coś sobie kupił. ;p. Jesienią padł mi telefon, dzieciak momentalnie się obudził i zaczął swoje, aż uległem i kupiłem telefon ciut droższy niż planowałem (LG G6). I teraz znów marudzi.. i nęci kolejnymi pomysłami. Tym razem dzieciakowi zachciało się nowego komputera. Stary (5-letni Samsung) jeszcze ciągnie, ale dawno nie daje satysfakcji i jest coraz bardziej awaryjny, ale czy dać wygrać dzieciakowi? Nawet już wyciagnął mnie by pooglądać notebooki na żywo - przecież nikt nie lubi kupować w ciemno. To nie był dobry pomysł - 1:0 dla dzieciaka. 

     

  • Ścinki 34 - być youtuberem

    youtuber
    Kiedyś sobie siedziałem z Arturem (mój chrześniak) i tak sobie rozmawiamy o planach na przyszłość i w końcu padło jakże ważne pytanie. Arturku, a kim chcesz zostać w przyszłości? Spodziewałem się odpowiedzi w stylu piłkarz czy inny sportowiec. Padła błyskawiczna odpowiedź - chcę zostać youtuberem. I w tym momencie otworzył się przede mną świat, którego wcześniej nie znałem.
    Nie miałem pojęcia, że dzieciaki potrafią godzinami oglądać filmy, które pokazują jak ktoś inny gra. Rozumiem się wspierać youtube gdy się czegoś nie potrafi w grze przejść, ale żeby zamiast grania oglądać? Nie ogarniam tego. Kilka tygodni po tej rozmowie spróbowałem obejrzeć kilka kanałów różnych youtuberów, skupiając się na recenzjach czy to filmowych czy też sprzętu hi-tech. Teraz już wiem, że w większości był to zmarnowany czas (podobnie jak na czytanie tego bloga ;p). Nie twierdzę, że na kanałach youtube nie ma wartościowych treści. Oczywiście, że są, ale giną gdzieś w zalewie beznadziejnych pozerów. Ciężko to inaczej nazwać. Jest parę elementów, które podczas oglądania tych kanałów (nie będę ich wymieniać) mocno drażniły.

     

  • Ścinki 32 - metalowe

    scinki 32
    Niech nie zmyli tytuł - to nie będzie notka o muzyce.
    Jako dzieciak miałem jakieś opakowanie klocków konstrukcyjnych. Kilka blaszek, kółeczek oraz mnóstwo śrubek. Jak urosłem (na ciele, a nie w głowie) to zacząłem tęsknić za tymi klockami. Kilka lat temu kupiłem sobie zestaw podstawowy klocków Eitech i wspomnienia ożyły. Później dostałem kolejne zestawy. Chwilę poskręcałem i i poszło w kąt. Dziś postanowiłem sobie przypomnieć jak to jest skręcać te klocki.
    Osiem godzin machania śrubokręcikiem i powstał robocik. Coś Wam przypomina?
    Dla zwycięzcy piwo na mieście ;p 

     

  • TV Screen - Goran Bregovic / Iggy Pop

    ederlezi goran bregovic
    Miałem dziś przyjemność oglądać film Okja (notka wkrótce). Podczas seansu przewinął się motyw rumuńskiej kapeli z charakterystycznycznymi instrumentami dętymi - momentalnie uruchomiły się skojarzenia. Otworzyła się lekko zakurzona szufladka z Goranem Bregovic'em, kieszonka z Ederlezi. Ileż razy ja tego słuchałem.. kiedyś to mocno na mnie działało. Dziś moc nie ta, ale i tak czuję delikatne ciary, zwłaszcza na TV Screen (track 4). 
    Najlepiej słuchać głośno i z dobrym basem. 

     

  • Unlimited - rok drugi

    unlimited

    Od dwóch lat chodzę do kina w ramach abonamentu Cinema Unlimited. W pierwszym roku byłem na ponad sześćdziesięciu filmach (tu o tym piszę), a w roku 2017 udało mi się iść na czterdzieści siedem seansów. Niby jest spadek, ale tylko pozorny. Byłem też kilka razy w kinach studyjnych oraz na festiwalu w Gdyni, gdzie obejrzałem kilkanaście pozycji. Przez długi czas się zastanawiałem czy przedłużyć usługę. Zalety są raczej oczywiste, nielimitowane kino za rozsądne pieniądze oraz motywator do wychodzenia z domu, ale jest też wada. Unlimited sprawia, że rzadziej chodzę do kin studyjnych oraz oglądam w kinie filmy, które śmiało mógłbym obejrzeć na ekranie telewizora.
    Moje rozterki przerwał telefon od Cinema. Nowa umowa jest na czas nieograniczony, z miesięcznym okresem wypowiedzenia oraz 25 procentowy rabat na barze (i tak nie używam). Nie wiążę się długoterminową umową i mogę w każdej chwili zrezygnować - przyznaję, że to idealne rozwiązanie dla mnie. Jeśli kino mnie znudzi to odejdę, ale póki co się nie zapowiada. Dziękuję bliskim za pomoc w podjęciu decyzji.

     

  • Wesołych Świąt

    zyczenia 2017

    I kolejny rok za nami. Człowiek coraz starszy, ale talentów wcale nie przybywa ;)
    Gdyby nie dziewczyny z pracy to obrazka by w tym roku nie było.. więc pamiętajcie - to Wasza wina ;p  
    Szczęśliwych Świąt oraz udanego, pełnego spełnionych marzeń roku 2018. Oby był lepszy niż obecny. 
    Pamiętajcie o tym, by się mniej denerwować i nie pozwalać by telefon rządził waszym życiem.
    Czasem można go odkładać na bok ;) Staram się to od jakiegoś czasu robić.. 
    Trzymajcie się ciepło i zaglądajcie tu czasem ;) 

     

  • Wujek.81. Czarna ballada

    wujek 81 czarna ballada

    Kolejny udany spektakl w Teatrze Śląskim. Tym razem wybrałem się na Wujek.81. Czarna ballada. Z jednej strony bardzo chciałem ten spektakl obejrzeć, ale tez miałem wielkie obawy czy temat nie będzie zbyt politycznie nacechowany. Teraz wszystko jest polityczne. Zestawienie My - Oni. Reżyserowi (Robert Talarczyk) udała się rzecz niesłychana. Opowiedział o tych tragicznych wydarzeniach odrywając je od historii i ocen politycznych postaw. Udało się osiągnąć ten efekt tylko dlatego, że narratorami historii jest czterech chłopaków, którzy byli mimowolnymi świadkami tamtych wydarzeń. Narracja jest bardzo emocjonalna i co ważne nie skupia się tylko na pacyfikacji kopalni Wujek. W poszczególnych scenach przedstawienia poznajemy ważne elementy tożsamości śląskich nastolatków lat osiemdziesiątych. Z jednej strony żelazna kurtyna i strach przed inwazją radzieckich wojsk, a z drugiej strony coraz większy wpływ kultury zachodniej. Śląska tradycja i wartości zderzają się z ówczesną nowoczesnością i pragnieniem by w życiu być kimś więcej niż tylko kolejnym członkiem rodziny pracującym na grubie (kopalni). Konfrontacji w spektaklu jest dużo więcej. O czym najlepiej świadczy scena w której śmierć śpiewa a aktorzy tańczą tango.