"Prawda to za mało, ludzie zasługują na więcej..."
Mroczny Rycerz

Nowości na stronie

Toń
Dom - Paco Roca
Bosch - sezon 7
Ciemna strona - Tarryn Fisher
Wiedźmin (tom 5): Zatarte wspomnienia
Wyspa Harpera
Ghost Money
Zakonnica w przebraniu w Rozrywce
Świat równoległy - Tomek Michniewicz
Reszta świata, Tom 4: Piekło
Negalyod - Vincent Perriot
Reporter - 1992
DMZ- Strefa Zdemilitaryzowana - Tom 3
Prawo krwi - 1989

wspomnienie

  • Ścinki 45 - WOŚP-owo

    wosp 2021
    Wieki temu byłem wolontariuszem WOŚP. Kilka lat z rzędu kwestowałem w Ślemieniu, a następnie w Żywcu od świtu do późnego wieczora. Jeden z finałów (nie pamiętam który rok) pamiętam szczególnie mocno.Około 7 rano, puste żywieckie ulice, i łzy starszego pana (tak mi się wtedy wydawało, w końcu miał ze 40 lat), który jechał do pracy i dał mi kanapkę. Ponoć sprzęt WOŚP uratował mu życie.. 

    Później było jeszcze bardziej intensywnie. Całodzienne, samotne (taka natura) zbieranie do puszki, a następnie koncert, licytacja w Starym Zamku i liczenie pieniędzy w sztabie. A na schodach do siedział Jarek Kąkol i sobie grał na gitarze. Ileż wspaniałych ludzi wtedy poznałem. Niestety czas nie był łaskawy dla tych znajomości.
  • Coraz bliżej Święta..

    zyczenia 2020 12

    Jak to śpiewają Przyjaciele pewnej Ryby krok po kroczku idą święta.. i słusznie w tekście jest, że te święta będą trochę inne niż przed rokiem, że o Sylwestrze nie wspomnę... ale nie bądźmy nadmiernie sentymentalni.

  • Ścinki 44 - pamięć złotej rybki

    zlota rybka

    Za ten post zabierałem się od jakiegoś czasu, ale zapominałem o tym, z czym chcę się z Wami podzielić.
    Jestem trochę przerażony tym jak funkcjonuje współczesne społeczeństwo.. Zachowujemy się jakby jutra miało nie być.. liczy się tylko to, co blisko nas - okres kilku lat. Trudno mi będzie o tym pisać nie wspominając o polityce, ale spróbuję - nie chcę karmić tej bestii.
    Często widzę na Facebook'u prośby o polecenie jakiegoś ciekawego filmu o pewnej tematyce. I tu uwaga - filmy, seriale nie mogą być starsze niż pięć lat. Ludzie polecają jakieś dziwne tytuły kompletnie pomijając wszystko to, co jest ciut starsze. Nie wymagam by polecać tylko klasykę kina, ale przecież dojrzalsze niż te kilka lat mogą być (są) genialne. To dotyczy nie tylko zapytań internetowych, ale także tych w moim otoczeniu - gdy próbuję polecić coś co ma dziesięć lat to słyszę, iż to staroć. Wszyscy chcą konsumować tylko to, co jest wydane ostatnio (jakością nikt się nie przejmuje). To zachowanie jest skutecznie karmione coraz to nowszymi adaptacjami (remake) znanych tytułów. Można ponownie zarobić na znanej historii, ale zamiast kupować prawa do już gotowego dzieła, tworzy się wariant, który będzie się miało na wyłączność.

  • Marzi - 2 - Nowe życie

    marzi t 2

    Marzi - 2 - Nowe życie;
    - autorzy: Marzena Sowa, Sylvain Savoia;
    - seria: Marzi (wydanie zbiorcze);
    - Wydawnictwo: Egmont Polska, 2019;
    - kategoria: komiks

    Lata lecą.. mamy późne lata osiemdziesiąte, czas przemian i początek nowej dekady. Wiele się w Polsce zmienia. Wszyscy wokół powtarzają słowa: solidarność, wolność. To ważne rzeczy dla taty Marzi i dla niej coraz bardziej też - chociaż nie do końca zdaje sobie sprawę z znaczenia tych słów. No bo co to za wolność skoro wszystkiego się zabrania. Co z tego że wszystko można teraz kupić jak nie ma za co?
    Wątek polityczny w drugim tomie wspomnień Marzi zajmuje sporo miejsca w pierwszych rozdziałach. Na szczęście później jest inaczej. Mówię tak, bo Marzi to dla mnie kopalnia wspomnień, a zmiany ustrojowe na wsi nie miały takiego mocnego wydźwięku. Większość wspomnień niepolitycznych przytoczonych przez Marzi miała mój wiejski odpowiednik. Czytając ten tom lawinowo zaczęły się wysypywać z mojej głowy obrazy, o których już dawno zapomniałem. Niesamowite, że one nadal tam były tak głęboko zakopane.

  • Świątecznie

    swieta 2019 zima

    I kolejny rok mija. Dla mnie był (jest) to rok, w którym wiele się zmieniało, ale najważniejsza zmiana dokonuje się w mojej głowie. Czyżby to już kryzys wieku średniego? ;-) Staram się mieć do wszystkiego większy dystans, wiem, że różnie to wychodzi, ale warto spróbować. I tego Wam życzę. Są rzeczy, którymi nie warto się przejmować, a tym bardziej się o nie kłócić. Próbujmy czasem odpuścić, a głupie sytuacje zamienić w żart. Może prawda jest w tezie, że najważniejszy święty to święty spokój ;-) niech ten rok się skończy w dobrej atmosferze wśród ludzi na których nam zależy. Może to niewiele, ale może najwyższy czas zacząć cieszyć się małymi rzeczami..

  • Kombinat Kwiat Jabłoni

    kwiat jabloni niemozliwe

     

    Od jakiegoś czasu lubię Kwiat Jabłoni. Dorosłe już dzieci Kuby Sienkiewicza (Elektryczne Gitary) wspólnie grają, koncertują i zarażają pozytywną energią. Trochę przypadkiem się dowiedziałem, że grają pobliżu i kupiłem bilety na koncert do Chorzowskiego Centrum Kultury. Za całe 20 złotych bilet. Koncert odbywał się ramach festiwalu Kombinat i byłem przekonany, że w jednej cenie dostanę wartość dodaną - może odkryję jakieś nowe zespoły? Kombinat okazał się tworem mocno przekombinowanym, a dobór zespołów lepiej przemilczeć...
    a może jestem zbyt mało czuły w ten listopadowy wieczór ;p

  • Tylko jeden dzień - Ateneum

    tylko jeden dzien

     

    Krótko. Bardziej by zapisać, że byłem. Obejrzałem. Całkowicie dla prywatnych celów.
    Po wielu latach nieobecności, trochę przypadkiem, znów trafiłem do Śląskiego Teatru Lalki i Aktora 'Ateneum'. Przedstawienie nazywało się 'Tylko jeden dzień'. Fabuła krótka: Lis i Dzik są świadkami narodzin Muszki Jednodniówki. Wiedzą, że ma krótkie życie, ale postanawiają jej o tym nie mówić.. a wręcz przeciwnie - udają, że to Lis ma ostatni dzień życia. Kłamstwo oczywiście ma krótkie nogi, ale zanim wyjdzie na jaw jest pretekstem dla wielu komicznych sytuacji.

    Spektakl ma bardzo klarowne przesłanie i powinien się spodobać młodszemu widzowi - ja jestem ciut za stary.

  • Ścinki 42 - Bye Unlimited

    unlimited

    I stało się... po blisko czterech miesiącach opłacania abonamentu Cinema Unlimited postanowiłem zrezygnować. Przyczyn jest kilka. Coraz mniejsza ilość czasu/za dużo innych zainteresowań nie była zbyt wielkim problemem. Abonament opłacał się nawet przy 4 wizytach w kinie w miesiącu. Powodem też nie była spora obniżka cen w Katowicach w innych kinach. Nawet zalew badziewnego, patriotycznego kina nie zrażał do abonamentu. Nawet fakt, że na większość filmów chodziłem sam mi nie przeszkadzał (to akurat była zaleta - samotnia), czarę goryczy przelały reklamy. Byłem przyzwyczajony, że seans jest opóźniony o 15-20 minut z powodu reklam i zwiastunów. Zawsze można się trochę spóźnić. Ostatnio jednak blok reklamowy wydłużył się do 30 minut. Jak dla mnie to już jest zdecydowana przesada. Pewnie odpowiecie, że mogę się spóźniać na seans 25-30 minut i po problemie. Niby macie rację.. tylko problemem mam w głowie. Nie znoszę spóźniania się i przeważnie idąc do kina "spóźniam się" max 10 minut. Siedzenie kolejnych 20 minut na reklamach to już przesada.

  • Ścinki 41 - Dzieciak NAS-owy

    plex

    Kilka lat temu zadzwonił do mnie brat w prośbą bym udostępnił mu pewien film.. od tego zaczęła się moja przygoda w domowym centrum rozrywki. Zacząłem szukać rozwiązania systemowego. Zaczęło się niewinnie. Zainstalowana aplikacja PLEX na komputerze. PLEX to takie domowe VOD. Aplikacja zarządza biblioteką filmów, pozwala na robienie opisów (potrafi pobierać automatycznie), dodawanie ocen, robienie playlist a co najważniejsze działa na wszystkich platformach i pamięta co się aktualnie ogląda. Przerwy w oglądaniu też rejestruje. W mojej ocenie to jedna z fajniejszych aplikacji. By serwer PLEX działał potrzebne jest włączone urządzenie strumieniujące a trudno wymagać by komputer działał cały czas. I dlatego szybko dojrzałem do kupna domowego NAS'a. Postawiłem na czterozatokowy Netgear. Od razu wiedziałem, że rozwiązanie jedno/dwudyskowe nie jest rozwojowe. Urządzenie przez kilka lat działało bez zarzutu, ale z czasem zacząłem oczekiwać więcej. Potrzebowałem urządzenia, które pozwoli na przerabianie plików w locie. Fanaberia, która skutkowała wymianą serwera na dużo mocniejszy model. Czy to koniec inwestycji? Nie, w międzyczasie były wymieniane dyski, opłacony PLEX PASS i sporo pracy. Czy było warto? Myślę, że tak. Używanie PLEX'a jest wygodne a posiadanie domowego NAS'a przydaje się do przechowywania innych plików. Niektórzy powiedzą, że lepiej zrobić NAS'a ze starego komputera. Niby tak, ale to zajmuje o wiele więcej miejsca i ma wyższy pobór prądu, a to może wkurzać.
    Wiecie co w tej historii jest najciekawsze. Brat z usługi nie korzysta ;), ale może teraz zacznie :) 

  • Męskie granie - 2019

    meskie granie orkiestra 2019

    No i w końcu trafiłem na Męskie Granie. Od wielu lat byłem namawiany, ale zakup biletów nie specjalnie mi się udawał. Na szczęście zrobiono dodatkowy koncert w Żywcu na który się załapałem. Cztery bilety szybko kupione, a później oczekiwanie na imprezę. Wybierając się nie specjalnie wiedziałem na co tak naprawdę się piszę. Nie spodziewałem się ośmiu godzin koncertu. Jakoś wydawało mi się, że to będzie ciut krótsze. Kolejny raz moja ignorancja sięgnęła zenitu. I wiecie co? Cholernie mi się podobało. Artyści, którzy występowali w piątek w znacznej mierze mi się podobali. W zasadzie to poza Sokołem to wszyscy, ale przecież kiedyś trzeba jeść. Spodobała mi się też organizacja. Dużo przestrzeni, telebimów, barów, bud z jedzeniem i przede wszystkim toalet. To ostatnie ma kolosalne znaczenie. Jedyne czego mogę się doczepić to ceny jedzenia. Ciut za drogo. W przyszłym roku pewnie znów spróbuję na to jechać ;)

  • Game of thrones - in concert - Zabrze

    game of thrones concert

    Myślicie, że zima nadeszła i Gra o Tron się skończyła. Otóż nic bardziej mylnego. HBO kręci kolejne seriale, których akcja będzie się rozgrywać w świecie wykreowanym przez Martina, a na salach koncertowych gości muzyka z tego serialu. Na takim koncercie miałem przyjemność być.
    Kilkadziesiąt osób na scenie i muzyka, która wywołuje wspomnienia. Jest oczywiście główny motyw przerabiany w różnych wariacjach, ale też są mniej znane kompozycje, które były na koncercie ilustrowane grafikami, które przypominały poszczególne serialowe sceny. I bardzo dobrze - bo przecież większość osób nie kojarzy z jakiego fragmentu produkcji są poszczególne muzyczne motywy. Koncert wywołał wiele pozytywnych emocji, ale nie obyło się bez zgrzytów.

  • Staś i Zła Noga w Teatrze Śląskim

    stas i zla noga

    Staś i Zła Noga to adaptacja komiksu „Przygody Stasia i Złej Nogi” autorstwa Tomasza Grządzieli. Wielu pomyśli - 'Komiks na deskach teatru - to nie może się udać' - ale udało się i to całkiem dobrze. Komiksu jeszcze nie czytałem, ale pewnie trafi na moje listy 'do zrobienia'.
    Staś to chłopak, który porusza się na wózku inwalidzkim. Jego cielesne życie niemalże ogranicza się do ścian skromnego mieszkania, ale nic nie ogranicza fantazji chłopca. Ta nie jest niczym ograniczona, a Zła Noga, która utrudnia chłopcu poruszanie się jest główną bohaterką historii wymyślonych przez Stasia. I warto tu podkreślić, że jest postacią pozytywną.

  • Metallica symfonicznie - prawie

    metallica symfonicznie

    Zaglądacie tu czasem? Sam ostatnio mniej piszę, nawet czasem myślę o zamknięciu tego miejsca, ale zawsze wygrywa chęć posiadania swojego miejsca w internecie. Czegoś co nie jest Facebookiem. Dziś chciałem się z Wami podzielić z moimi wrażeniami z wczorajszego koncertu. Metallica symfonicznie w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu. Oczywiście to nie była oryginalna Metallica, a covery w wykonaniu zespołu Scream Inc. Można powiedzieć, że to Metallica dla ubogich ;). Nigdy nie byłem wielkim fanem Metalliki, ale twórczość mniej więcej znałem. Pamiętam czasy wielkiej popularności tego zespołu a później moment, że słuchanie Metalliki było zaliczane do obciachu. Obecnie zespół już nie wywołuje takich kontrowersji, ale ta luka pokoleniowa była widoczna na wczorajszym koncercie. Publiczność była podzielona na osoby 40 plus i młodzież. To dosyć ciekawe zjawisko. Czy Scream Inc. dał radę? Pomimo pewnych problemów technicznych zdecydowanie tak. Mega pozytywna dawka dobrze zagranej muzyki. Momentami żałowałem, że nie mam już nastu lat i nie stoję pod sceną.

  • Ścinki 40 - stop facebook ver. 2

    stop facebook

    Po lekturze 451° Fahrenheita zdałem sobie sprawę, że Facebook za bardzo mnie ogłupia. Non stop widzę te same reklamy, dziwne dyskusje, gry innych użytkowników Facebook'a i jeszcze więcej wpisów sponsorowanych. Dziwne akcje społeczne/protestu, które ograniczają się do nakładki na zdjęcie profilowe, a do tego różnego typu łańcuszki.. czasem są to ewidentne brednie w postaci braku zgody na przetwarzanie danych osobowych, a czasem niby nie tak głupie - to tej grupy zaliczam wszelkie 'wyzwania'. Koniecznie trzeba oznajmić światu co się będzie robiło w tym roku (i tak się tego nie dotrzyma) pokazać jakieś dziwne zestawiania (10yearschallenge), a najlepiej jeszcze wysłać to do wszystkich znajomych.. Byle dużo, byle szybko, byle nie mieć czasu na refleksje. Jeszcze człowiek by się zatrzymał, zamyślił i doszedł do wniosku, że to co robi jest głupie. Każdy jest profesorem w każdej dziedzinie - chyba jestem za głupi na to - zbyt wiele we mnie wątpliwości, niepewności. Mam tego Facebook'a (być może chwilowo) dość. Jest to moje drugie podejście do mocnego ograniczenia tego portalu w moim życiu. Poprzednie zaliczyło klapę. To dowód na uzależnienie. 

  • Unlimited - rok trzeci

    unlimited

    Rok temu się zastanawiałem czy przedłużać abonament do kina na kolejny rok, czy też odpuścić. Zastanawiałem się na ile to opłacalna inwestycja a na ile moja własna fanaberia. W tym roku nie mam tych wątpliwości. Chcę nadal mieć Cinema Unlimited.
    W trzecim roku abonamentowym obejrzałem ponad pięćdziesiąt filmów, a większość seansów zaliczam do udanych. Gdybym nie miał tego abonamentu to w kinie byłbym może z dziesięć razy. To i tak sporo - tu nie ma wątpliwości, ale Unlimited daje mi coś więcej. Kino jest pewną moją wolnością i miejscem na zebranie myśli. Samotny wypad do kina pozytywnie na mnie wpływa. Nie żebym nie chodził w towarzystwie, żebym tego nie lubił, ale uważam, że każdy (niezależnie od płci) potrzebuje mieć swoje miejsce 'ucieczki', miejsce, w którym się w pewien sposób regeneruje. Może to być siłownia, bieganie, knajpa, góry, a może też być kino - i tak jest właśnie u mnie. Może byłoby inaczej gdybym lubił sport ;p

  • Życzonka 2018

     

    zyczenia 2018 bn.jpg.jpg

  • Ścinki 38 - komiksowo

    komiksy z dziecinstwa

    Za dzieciaka mieliśmy w domu kilka komiksów. Nic wielkiego, ale większość z nich przeczytałem dziesiątki razy. Później do komiksu nikt nie chciał się przyznawać. Nawet gumy Turbo były lepsze niż Donaldy - i nie chodzi tu o smak. Komiks na wiele lat zniknął z mojego życia. Tak było do niedawna. Jakieś 2 lata temu na nowo odkryłem, że istniej coś takiego. Nie jestem znawcą tematu i absolutnie nie chcę nim być, ale zdaję sobie sprawę, że mój powrót do komiksu jest elementem ogólnego renesansu opowieści obrazkowej w Polsce. Mamy świetnych polskich twórców (nie mogę się doczekać dostawy albumu o współczesnym polskim komiksie), ale też jest coraz więcej wydawanych w Polsce zachodnich tytułów. I nie mam tu na myśli komiksu dla dzieci i komiksu superbohaterskiego. Jest sporo pozycji adresowanych tylko do dorosłego czytelnika i nie są to komiksy pornograficzne (te oczywiście również występują). Komiks na nowo wypełnia księgarniane regały i nieśmiało puka do bibliotek. Nie ma łatwego zadania bo albumy tanie nie są, a przez wielu bibliotekarzy są traktowane jako nieznacząca literatura dziecięca. Albumy komiskowe w bibliotece (o ile są) są porozrzucane po wielu różnych działach. Rzadko spotykam wydzielony regał z tymi wydawnictwami. Takie rozczłonkowanie sprawia, że fani komiksu często nie wiedzą, że komiksy są na półkach. Marzy mi się czytelnia komiksowa podzielona tylko na dwie strefy. Komiks dla młodszych i komiks dla starszych. Pierwsza zdobiona grafikami Christy a druga poważniejsza, mniej jaskrawa, z grafikami np Rosińskiego. Wygodne fotele, kanapy i dostęp do nowości. Może kiedyś się czegoś takiego doczekam.

  • Ścinki - 37 - Donaldinio

    gigant poleca przytul mnie glino

    No i zaczął się przez wielu długo wyczekiwany Mundial. Osobiście wielkim fanem piłki nożnej nie jestem, ale nie zmiennie bawi mnie podejście komentatorów do występów polskiej reprezentacji. Za każdym razem zachowują się tak, jakby to wyjście z grupy było szczytem marzeń i było równoznaczne z wygraniem całej imprezy. Oczywiście musi być cały szereg historycznych odwołań do ekipy Górskiego. Widzisz Kaziu, on podał na lewe skrzydło, a 43 (strzelam) lata temu nasz napastnik w meczu (wstawcie se coś) również tak podał, a doskonale wiemy jak to się skończyło. To nie może być przypadek. Zastanawiam się czy oni się potem słuchają i czy mogą na trzeźwo później słuchać tych głupot. Warto jeszcze wspomnieć, że czasem tak się zakręcą na wspomnienia, że zapominają mówić co się dzieje na boisku. Jak wspomniałem wielkim fanem nie jestem, ale każdy mundial ma coś co później zostaje w pamięci. Podejrzewam, że w tym roku będą to kibice Senegalu, którzy po wygranym meczu sprzątali swój sektor. Co za kultura. Może też kiedyś do tego dorośniemy? Przypomniało mi się jak na studiach (2002) kibicowaliśmy tej drużynie. To były emocje. No, ale nie o piłce miałem pisać.

  • Ścinki 36 - zgred

    W pesymistycznej, zbyt znerwicowanej rzeczywistości popadłem w terytorium rozmyślań. Głównie sprawy w klimacie co było, minęło, co w życiu się nie udało, komu się krzywdę zrobiło, co się spier... Takie codzienne rozważania człowieka, który gdzieś się tam zagubił. I przypomniałem sobie o czasach studenckich (nie, nie o imprezach) i zdałem sobie sprawę, że wtedy też nie było różowo. Owszem sporo się działo, było wielu ludzi wokół i więcej chęci działania, ale przecież aż tak wiele nie mogło się zmienić. Ja nie mogłem aż tak zdziadzieć. Zawsze będzie żal za tym co utracone i strach przed tym co nie odnalezione.. a cała reszta? No cóż, wzrok nadal całkiem dobry, włosów wiele zostało więc chyba nie ma na co narzekać. Trzeba tylko wyhodowanego zgreda gdzieś mocno schować, a jak nie będzie chciał odejść to dorysować mu odpowiednie cechy i uczynić z niego wizytówkę siebie.

  • Pod presją

    pod presja

    Nie ma co ukrywać. Na teatrze to ja się nie znam. Staram się chodzić w miarę regularnie, ale to nie jest wielka miłość. Myślę, że Historia Teatru na studiach ma coś z tym wspólnego.
    Miałem ostatnio przyjemność być na kolejnym premierowym spektaklu w Teatrze Śląskim. Pod presją (reż. Maja Kleczewska) to oryginalne połączenie teatru i filmu. Przestrzeń teatralną mamy podzieloną (horyzontalnie) na dwie strefy. W jednej grają aktorzy, a na drugiej są wyświetlane dodatkowe treści. Czasem są to zbliżenia na poszczególne postacie, czasem uzupełnienia, a czasem retrospekcje. Bardzo ciekawy zabieg, który wymusza zadanie pytania: czy to jeszcze teatr, czy to może już film? Przenikanie się sztuk w czystej postaci.
    Pod presją to opowieść o szaleństwie, samotności, o tym co jest normą, a co wypada. Życie w okowach tego co można, zachowania niewłaściwe wypychają poza społeczeństwo. Nademocjonalność jednostki w kontrze do beznamiętności społeczeństwa. Całość podana w ciekawej, oryginalnej formie.

Back to top