" Nie ma nic gorszego niż mały człowiek obdarzony odrobiną władzy"
Kult - Łukasz Orbitowski

Nowości na stronie

Monty Python i Święty Grall - 1975
TOP GUN: MAVERICK - 2022
Przerażające choroby i zabójcze terapie, czyli historia medycyny, jakiej nie znałeś
W głębi lasu - miniserial
Powrót do Edenu - Paco Roca
Y - Ostatni z mężczyzn: Tom Pierwszy
Fantomas - 1964
Uncharted - 2022
Okko - 3 - Cykl Powietrza
Granica zbrodni - sezon 1
Indyjska włóczęga
Dom Saddama - miniserial
Blacksad. Tom 3. Czerwona dusza
Trom - miniserial

Wietnam

  • Byliśmy żołnierzami 2002

    bylismy zolnierzami Byliśmy żołnierzami
    (
    We Were Soldiers, reżyseria Randall Wallace, 2002)
    Wietnam to najmniej chlubny incydent w historii Stanów Zjednoczonych. Trudno ten konflikt nazwać inaczej niż wielką amerykańską porażką.
    Film Wallace'a opowiada o początku tej wojny... o bitwie w "Dolinie Śmierci" i o dowódcy Hal'u Moore (Mel Gibson). Początkowe sceny są mocno drażniące.. zbyt religijne, ale później dostajemy kapitalne kino wojenne. Nie jest to fikcyjna walka, ale prawdziwa bitwa, podczas której zginęło 155 Amerykanów oraz 403 Wietnamczyków (wikipedia). Znaczna część filmu to sceny bojowe, które zostały w znakomity sposób ukazane. Bardzo dobra jest też ścieżka dźwiękowa, patetyczna, zmuszająca do zadumy, ale nie jest zbyt nachalna Główny motyw zapada w pamięci.
    W Byliśmy żołnierzami świetnie ukazano też kilka elementów wietnamskiego konfliktu, o których nie można zapominać: udział helikopterów w walkach, rola śmiercionośnego napalmu oraz udział dziennikarzy -to była pierwsza wojna relacjonowana "na żywo".
    Najbardziej zapadła mi w pamięci scena kiedy to Moore nakazuje użyć kodu "złamana strzała". Oznacza to, że amerykański oddział wzywa do wsparcia wszystkie latające jednostki znajdujące się w pobliżu bitwy. Gdy to się dzieje jeden z przełożonych w sztabie pod nosem mówi "teraz już tego nie ukryjemy".

  • Good Morning Vietnam - 1987

    good morning vietnam

    Good Morning Vietnam - 1987;
    - reżyseria: Barry Levinson;
    - scenariusz: Mitch Markowitz;
    - wybrana obsada: Robin Williams, Forest Whitaker, Tung Thanh Tran, Chintara Sukapatana, Bruno Kirby, Noble Willingham;
    - kategoria: dramat, komedia, wojenny, Złote Globy.

    Sajgon, rok 1965.
    Adrian Cronauer przyjeżdża to bazy wojskowej w Wietnamie. Ma być jednym z prowadzących audycje w wojskowym radiu. Każdą z nich zaczyna od głośnego okrzyku "Good Morning Vietnam, a następnie prowadzi bardzo ostrą audycję, pełną Rock and Roll'a, humoru i satyry w stosunku do przełożonych. Jego program jest totalnym hitem - żołnierze go uwielbiają a przełożeni próbują usunąć. Prywatnie Adrian w Wietnamie próbuje prowadzić normalne życie. Chce się umówić z piękną miejscową dziewczyną, a gdy to nie jest możliwe próbuje zaprzyjaźnić się z jej bratem. A w tle wojna... jedna z najbardziej bzdurnych w historii.

  • Łowca jeleni - 1978

    lowca jeleni

    Łowca jeleni,
    (The Deer Hunter) - 1978
    - reżyseria: Michael Cimino;
    - scenariusz: Deric Washburn;
    - wybrana obsada: Robert De Niro, John Cazale, John Savage, Christopher Walken, Meryl Streep;
    - kategoria: kultowy, Wietnam, dramat, wojenny, Oscar (5), Złote Globy;

    Trójka przyjaciół musi wyjechać na wojnę. Spokojne, lekko pijane życie w małym miasteczku zostaje zastąpione brutalną walką w nieprzyjaznym Wietnamie. Wojna mocno ich zmieni i już nic nie będzie takie samo. Obecnie nazwalibyśmy to syndromem PTSD, ale to określenie zabiera pewiem emocjonalno-personalny wydźwięk.
    Łowca jeleni niezmiennie budzi u mnie (i nie tylko) mieszane uczucia. Najpierw mamy zbyt długą ekspozycję bohaterów, później gwałtowne cięcie i niewolę w Wietnamie. Jest też słynna rosyjska ruletka 'organizowana' przez żołnierzy północy. Scena świetna, ale ponoć brak dowodów na to by to miało miejsce w rzeczywistości. Druga połowa filmu jest zdecydowanie lepsza.
    Film jest czołowy przedstawicielem antywojennego nurtu w kinematografii, a skoro tak, to dlaczego niewinni amerykańscy chłopcy są tak brutalnie torturowani? Brutalność wojsk amerykańskich była uzasadniona? Może jednak interwencja USA była potrzebna? Czuję tu delikatny rozdźwięk.

  • Ofiary wojny - 1989

    ofiary wojny Ofiary wojny ( Casualties of War, reżyseria Brian De Palma, 1989)
    Nadal w klimacie wojennym. Tym razem jest to wojna w Wietnamie. Michael J. Fox wciela się w rolę ochotnika (Ericson), który jedzie walczyć za ojczyznę w Wietnamie. Wiem, że kuriozalnie to brzmi. Trafia do oddziału sierżanta Meserve (Sean Penn), który podczas jednej z akcji porywa, gwałci i zabija niewinną dziewczynę. Na wojnie ponoć więcej można... poza tym i tak nikt się nie dowie. Ericson nie potrafi zapomnieć krzyku Wietnamki i postanawia nagłośnić sprawę i zrobić wszystko by "koledzy" zostali ukarani. Nie ma świadomości, że ryzykuje swoim życiem.
    Jest to jeden z niewielu filmów, który pokazuje, że amerykańscy żołnierze na wojnie nie tylko walczyli. Można powiedzieć.. przemoc rodzi przemoc.. ale okrutność i bestialstwo nigdy nie ma usprawiedliwienia.
    Bardzo dobre kino z genialną muzyką Ennio Morricone. Oceniam na dziewięć. Polecam

    dziewięć

  • Ptasiek - 1984

    ptasiek
    Ptasiek,
    (Birdy) - 1984;
    - reżyseria: Alan Parker;
    - scenariusz: Sandy Kroopf, Jack Behr;
    - wybrana obsada: Matthew Modine, Nicolas Cage, Sandy Baron, Bruno Kirby;
    - muzyka: Peter Gabriel;
    - gatunek: dramat.

    Tym razem kompletnie zapomniana przeze mnie pozycja. Muszę się Wam do czegoś przyznać. Kiedyś, dawno temu, tuż po dinozaurach lubiłem czytać prozę Wharton'a. W bibliotece na wsi nie było tego wiele, ale lepsze do niż albumy o papieżu. Wharton jest już pisarzem trochę zapomnianym - to taki Coelho lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Piszę o tym bo opisywany film jest ekranizacją jednej z ciekawszych pozycji tego pisarza.

    "- Dlaczego się nie odezwałeś?
    - Nie miałem nic do powiedzenia..."

  • Szalony Megs - 1989

    szalony megs Szalony Megs (Jacknife, reżyseria David Hugh Jones, 1989)

    Staram się poprawić systematyczność. Tytuł wybrałem ze względu na obsadę. Ed Harris, Robert de Niro i Kathy Baker sprawili, że pozycja musiała być "zaliczona".
    Film opowiada o spotkaniu dwóch mężczyzn. Kiedyś byli przyjaciółmi, ale po Wietnamie kontakt im się zerwał. Ponowne spotkanie nie jest łatwe. Budzą się wojenne demony. Obaj mężczyźni wymagają terapii, ale przede wszystkim szczerej rozmowy. Film przypomniał mi, że wojna w Wietnamie była wielkim przeżyciem dla Amerykanów. Zginęło wielu amerykańskich chłopców, ale jeszcze więcej wróciło z rozwaloną psychiką. Część zaszyła się w domach, inni zaczęli pić, a jeszcze inni mieli problemy z prawem. Kiedyś powstawało wiele filmów związanych z Wietnamem. Były pozycje wojenne, których głównym motywem było uwalnianie amerykańskich żołnierze, ale z czasem zaczęło powstawać coraz więcej pozycji ukazujących dramat żołnierzy, którzy "szczęśliwie" wrócili do domu. Do takich właśnie pozycji należy Szalony Megs. Solidnie zagrany, ale fabularnie nie powalający. Czuć w nim upływ lat od powstania. Jak dla mnie naciągane siedem.
    siedem

  • Urodzony 4 lipca - 1989

    plakat promujący
    Urodzony 4 lipca
    (Born on the Fourth of July) - 1989;
    - reżyseria: Oliver Stone;
    - scenariusz: Oliver Stone, Ron Kovic;
    - wybrana obsada: Tom Cruise, Willem Dafoe, Jerry Levine, Kyra Sedgwick;
    - gatunek: dramat, biograficzny.

    Ron jako młody chłopak mocno wierzy w swoją ojczyznę. Bez najmniejszego wahania zaciąga się do wojska i szybko ląduje w Wietnamie. Wojenne doświadczenia kaleczą nie tylko ciało chłopaka (paraliż), ale także gruntownie zmieniają jego światopogląd.
    Czuje się też oszukany przez państwo. Oddał dla Ameryki swoje zdrowie, a w zamian nie dostał nic.. jako weteran nie mógł liczyć na żadne wsparcie.. co tu dużo pisać - w tamtym czasie weterani nie mogli liczyć nawet na szacunek. Powoli zaczyna rozumieć, że Amerykanie nie mają monopolu na prawdę oraz, że wojna zawsze powinna być ostatecznością.. Ron zaczyna doceniać to, że przeżył i angażuje się w ruch pacyfistyczny.
    Obraz Stone'a opowiadając prawdziwą historię Ron'a Kovic'a porusza ważny temat: kwestię odpowiedzialności państwa za życie swoich żołnierzy. Celowo pomijam sam fakt wojny w Wietnamie (mamy ogrom filmów na ten temat), ale kwestia wsparcia weteranów przez wiele lat była tematem tabu w amerykańskiej mentalności. Nie zapominajmy, że amerykańskie zagraniczne wojny wyprodukowały całe pokolenia amerykańskich mężczyzn, którzy żyli z Zespołem Stresu Pourazowego i nie wiedzieli jak sobie z tym można radzić. Wojny i ich skutki mają wiele tragicznych oblicz. Mam wrażenie, że na świecie cały czas się o tym zapomina.

Back to top