"Prawda to za mało, ludzie zasługują na więcej..."
Mroczny Rycerz

szostok

 

  • Świątecznie

    swieta 2019 zima

    I kolejny rok mija. Dla mnie był (jest) to rok, w którym wiele się zmieniało, ale najważniejsza zmiana dokonuje się w mojej głowie. Czyżby to już kryzys wieku średniego? ;-) Staram się mieć do wszystkiego większy dystans, wiem, że różnie to wychodzi, ale warto spróbować. I tego Wam życzę. Są rzeczy, którymi nie warto się przejmować, a tym bardziej się o nie kłócić. Próbujmy czasem odpuścić, a głupie sytuacje zamienić w żart. Może prawda jest w tezie, że najważniejszy święty to święty spokój ;-) niech ten rok się skończy w dobrej atmosferze wśród ludzi na których nam zależy. Może to niewiele, ale może najwyższy czas zacząć cieszyć się małymi rzeczami..

     

  • Kombinat Kwiat Jabłoni

    kwiat jabloni niemozliwe

     

    Od jakiegoś czasu lubię Kwiat Jabłoni. Dorosłe już dzieci Kuby Sienkiewicza (Elektryczne Gitary) wspólnie grają, koncertują i zarażają pozytywną energią. Trochę przypadkiem się dowiedziałem, że grają pobliżu i kupiłem bilety na koncert do Chorzowskiego Centrum Kultury. Za całe 20 złotych bilet. Koncert odbywał się ramach festiwalu Kombinat i byłem przekonany, że w jednej cenie dostanę wartość dodaną - może odkryję jakieś nowe zespoły? Kombinat okazał się tworem mocno przekombinowanym, a dobór zespołów lepiej przemilczeć...
    a może jestem zbyt mało czuły w ten listopadowy wieczór ;p

     

  • Tylko jeden dzień - Ateneum

    tylko jeden dzien

     

    Krótko. Bardziej by zapisać, że byłem. Obejrzałem. Całkowicie dla prywatnych celów.
    Po wielu latach nieobecności, trochę przypadkiem, znów trafiłem do Śląskiego Teatru Lalki i Aktora 'Ateneum'. Przedstawienie nazywało się 'Tylko jeden dzień'. Fabuła krótka: Lis i Dzik są świadkami narodzin Muszki Jednodniówki. Wiedzą, że ma krótkie życie, ale postanawiają jej o tym nie mówić.. a wręcz przeciwnie - udają, że to Lis ma ostatni dzień życia. Kłamstwo oczywiście ma krótkie nogi, ale zanim wyjdzie na jaw jest pretekstem dla wielu komicznych sytuacji.

    Spektakl ma bardzo klarowne przesłanie i powinien się spodobać młodszemu widzowi - ja jestem ciut za stary.

     

  • Ścinki 42 - Bye Unlimited

    unlimited

    I stało się... po blisko czterech miesiącach opłacania abonamentu Cinema Unlimited postanowiłem zrezygnować. Przyczyn jest kilka. Coraz mniejsza ilość czasu/za dużo innych zainteresowań nie była zbyt wielkim problemem. Abonament opłacał się nawet przy 4 wizytach w kinie w miesiącu. Powodem też nie była spora obniżka cen w Katowicach w innych kinach. Nawet zalew badziewnego, patriotycznego kina nie zrażał do abonamentu. Nawet fakt, że na większość filmów chodziłem sam mi nie przeszkadzał (to akurat była zaleta - samotnia), czarę goryczy przelały reklamy. Byłem przyzwyczajony, że seans jest opóźniony o 15-20 minut z powodu reklam i zwiastunów. Zawsze można się trochę spóźnić. Ostatnio jednak blok reklamowy wydłużył się do 30 minut. Jak dla mnie to już jest zdecydowana przesada. Pewnie odpowiecie, że mogę się spóźniać na seans 25-30 minut i po problemie. Niby macie rację.. tylko problemem mam w głowie. Nie znoszę spóźniania się i przeważnie idąc do kina "spóźniam się" max 10 minut. Siedzenie kolejnych 20 minut na reklamach to już przesada.

     

  • Ścinki 41 - Dzieciak NAS-owy

    plex

    Kilka lat temu zadzwonił do mnie brat w prośbą bym udostępnił mu pewien film.. od tego zaczęła się moja przygoda w domowym centrum rozrywki. Zacząłem szukać rozwiązania systemowego. Zaczęło się niewinnie. Zainstalowana aplikacja PLEX na komputerze. PLEX to takie domowe VOD. Aplikacja zarządza biblioteką filmów, pozwala na robienie opisów (potrafi pobierać automatycznie), dodawanie ocen, robienie playlist a co najważniejsze działa na wszystkich platformach i pamięta co się aktualnie ogląda. Przerwy w oglądaniu też rejestruje. W mojej ocenie to jedna z fajniejszych aplikacji. By serwer PLEX działał potrzebne jest włączone urządzenie strumieniujące a trudno wymagać by komputer działał cały czas. I dlatego szybko dojrzałem do kupna domowego NAS'a. Postawiłem na czterozatokowy Netgear. Od razu wiedziałem, że rozwiązanie jedno/dwudyskowe nie jest rozwojowe. Urządzenie przez kilka lat działało bez zarzutu, ale z czasem zacząłem oczekiwać więcej. Potrzebowałem urządzenia, które pozwoli na przerabianie plików w locie. Fanaberia, która skutkowała wymianą serwera na dużo mocniejszy model. Czy to koniec inwestycji? Nie, w międzyczasie były wymieniane dyski, opłacony PLEX PASS i sporo pracy. Czy było warto? Myślę, że tak. Używanie PLEX'a jest wygodne a posiadanie domowego NAS'a przydaje się do przechowywania innych plików. Niektórzy powiedzą, że lepiej zrobić NAS'a ze starego komputera. Niby tak, ale to zajmuje o wiele więcej miejsca i ma wyższy pobór prądu, a to może wkurzać.
    Wiecie co w tej historii jest najciekawsze. Brat z usługi nie korzysta ;), ale może teraz zacznie :) 

     

  • Męskie granie - 2019

    meskie granie orkiestra 2019

    No i w końcu trafiłem na Męskie Granie. Od wielu lat byłem namawiany, ale zakup biletów nie specjalnie mi się udawał. Na szczęście zrobiono dodatkowy koncert w Żywcu na który się załapałem. Cztery bilety szybko kupione, a później oczekiwanie na imprezę. Wybierając się nie specjalnie wiedziałem na co tak naprawdę się piszę. Nie spodziewałem się ośmiu godzin koncertu. Jakoś wydawało mi się, że to będzie ciut krótsze. Kolejny raz moja ignorancja sięgnęła zenitu. I wiecie co? Cholernie mi się podobało. Artyści, którzy występowali w piątek w znacznej mierze mi się podobali. W zasadzie to poza Sokołem to wszyscy, ale przecież kiedyś trzeba jeść. Spodobała mi się też organizacja. Dużo przestrzeni, telebimów, barów, bud z jedzeniem i przede wszystkim toalet. To ostatnie ma kolosalne znaczenie. Jedyne czego mogę się doczepić to ceny jedzenia. Ciut za drogo. W przyszłym roku pewnie znów spróbuję na to jechać ;)

     

  • Game of thrones - in concert - Zabrze

    game of thrones concert

    Myślicie, że zima nadeszła i Gra o Tron się skończyła. Otóż nic bardziej mylnego. HBO kręci kolejne seriale, których akcja będzie się rozgrywać w świecie wykreowanym przez Martina, a na salach koncertowych gości muzyka z tego serialu. Na takim koncercie miałem przyjemność być.
    Kilkadziesiąt osób na scenie i muzyka, która wywołuje wspomnienia. Jest oczywiście główny motyw przerabiany w różnych wariacjach, ale też są mniej znane kompozycje, które były na koncercie ilustrowane grafikami, które przypominały poszczególne serialowe sceny. I bardzo dobrze - bo przecież większość osób nie kojarzy z jakiego fragmentu produkcji są poszczególne muzyczne motywy. Koncert wywołał wiele pozytywnych emocji, ale nie obyło się bez zgrzytów.

     

  • Ścinki 40 - stop facebook ver. 2

    stop facebook

    Po lekturze 451° Fahrenheita zdałem sobie sprawę, że Facebook za bardzo mnie ogłupia. Non stop widzę te same reklamy, dziwne dyskusje, gry innych użytkowników Facebook'a i jeszcze więcej wpisów sponsorowanych. Dziwne akcje społeczne/protestu, które ograniczają się do nakładki na zdjęcie profilowe, a do tego różnego typu łańcuszki.. czasem są to ewidentne brednie w postaci braku zgody na przetwarzanie danych osobowych, a czasem niby nie tak głupie - to tej grupy zaliczam wszelkie 'wyzwania'. Koniecznie trzeba oznajmić światu co się będzie robiło w tym roku (i tak się tego nie dotrzyma) pokazać jakieś dziwne zestawiania (10yearschallenge), a najlepiej jeszcze wysłać to do wszystkich znajomych.. Byle dużo, byle szybko, byle nie mieć czasu na refleksje. Jeszcze człowiek by się zatrzymał, zamyślił i doszedł do wniosku, że to co robi jest głupie. Każdy jest profesorem w każdej dziedzinie - chyba jestem za głupi na to - zbyt wiele we mnie wątpliwości, niepewności. Mam tego Facebook'a (być może chwilowo) dość. Jest to moje drugie podejście do mocnego ograniczenia tego portalu w moim życiu. Poprzednie zaliczyło klapę. To dowód na uzależnienie. 

     

  • Unlimited - rok trzeci

    unlimited

    Rok temu się zastanawiałem czy przedłużać abonament do kina na kolejny rok, czy też odpuścić. Zastanawiałem się na ile to opłacalna inwestycja a na ile moja własna fanaberia. W tym roku nie mam tych wątpliwości. Chcę nadal mieć Cinema Unlimited.
    W trzecim roku abonamentowym obejrzałem ponad pięćdziesiąt filmów, a większość seansów zaliczam do udanych. Gdybym nie miał tego abonamentu to w kinie byłbym może z dziesięć razy. To i tak sporo - tu nie ma wątpliwości, ale Unlimited daje mi coś więcej. Kino jest pewną moją wolnością i miejscem na zebranie myśli. Samotny wypad do kina pozytywnie na mnie wpływa. Nie żebym nie chodził w towarzystwie, żebym tego nie lubił, ale uważam, że każdy (niezależnie od płci) potrzebuje mieć swoje miejsce 'ucieczki', miejsce, w którym się w pewien sposób regeneruje. Może to być siłownia, bieganie, knajpa, góry, a może też być kino - i tak jest właśnie u mnie. Może byłoby inaczej gdybym lubił sport ;p

     

  • Życzonka 2018

     

    zyczenia 2018 bn.jpg.jpg

     

  • Ścinki 39 - półkowe wyrzuty sumienia

    scinki 39

    Ostatnio przeczytałem, że czytając jedną książkę tygodniowo przez 75 lat życia (optymizm) przeczytamy tylko niespełna cztery tysiące książek. Czyli dużo mniej niż się wydaje w Polsce rocznie. Czyli na dzień dobry jesteśmy na straconej pozycji i wszystkiego nie przeczytamy. Piszę o tym bo ostatnio katalogowałem swoją biblioteczkę i zdałem sobie sprawę, że wielu posiadanych książek nie przeczytałem. Poczułem się bardzo niekomfortowo. Te książki nieprzeczytane to taki wyrzut sumienia, który codziennie na mnie patrzy.. patrzy i zmusza bym wzrok odwzajemnił i wybrał kolejną pozycję do przeczytania. Bezustannie mając świadomość, że całości nie przeczytam.. przecież cały czas dokładam. Umberto Eco mawiał, że te nieprzeczytane książki są ważniejsze od przeczytanych. Wierzę, że miał rację - to przecież nieprzeczytane pozycje są jeszcze nieodkrytą wiedzą, przygodą, która czeka na półkach. Te półki nieznanych pozycji przypominają, że zdobyta wiedza i doświadczenie są niewielką kropelką w ocenie ludzkiej twórczości. Nigdy nie poznamy całości i z tym trzeba się pogodzić. Posiadanie nieprzeczytanych pozycji sprawia, że cały czas jesteśmy otwarci na poznanie. Cały czas się rozwijamy i mamy kawałek nieznanego pod ręką.

     

  • Ścinki 38 - komiksowo

    komiksy z dziecinstwa

    Za dzieciaka mieliśmy w domu kilka komiksów. Nic wielkiego, ale większość z nich przeczytałem dziesiątki razy. Później do komiksu nikt nie chciał się przyznawać. Nawet gumy Turbo były lepsze niż Donaldy - i nie chodzi tu o smak. Komiks na wiele lat zniknął z mojego życia. Tak było do niedawna. Jakieś 2 lata temu na nowo odkryłem, że istniej coś takiego. Nie jestem znawcą tematu i absolutnie nie chcę nim być, ale zdaję sobie sprawę, że mój powrót do komiksu jest elementem ogólnego renesansu opowieści obrazkowej w Polsce. Mamy świetnych polskich twórców (nie mogę się doczekać dostawy albumu o współczesnym polskim komiksie), ale też jest coraz więcej wydawanych w Polsce zachodnich tytułów. I nie mam tu na myśli komiksu dla dzieci i komiksu superbohaterskiego. Jest sporo pozycji adresowanych tylko do dorosłego czytelnika i nie są to komiksy pornograficzne (te oczywiście również występują). Komiks na nowo wypełnia księgarniane regały i nieśmiało puka do bibliotek. Nie ma łatwego zadania bo albumy tanie nie są, a przez wielu bibliotekarzy są traktowane jako nieznacząca literatura dziecięca. Albumy komiskowe w bibliotece (o ile są) są porozrzucane po wielu różnych działach. Rzadko spotykam wydzielony regał z tymi wydawnictwami. Takie rozczłonkowanie sprawia, że fani komiksu często nie wiedzą, że komiksy są na półkach. Marzy mi się czytelnia komiksowa podzielona tylko na dwie strefy. Komiks dla młodszych i komiks dla starszych. Pierwsza zdobiona grafikami Christy a druga poważniejsza, mniej jaskrawa, z grafikami np Rosińskiego. Wygodne fotele, kanapy i dostęp do nowości. Może kiedyś się czegoś takiego doczekam.

     

  • Ścinki - 37 - Donaldinio

    gigant poleca przytul mnie glino

    No i zaczął się przez wielu długo wyczekiwany Mundial. Osobiście wielkim fanem piłki nożnej nie jestem, ale nie zmiennie bawi mnie podejście komentatorów do występów polskiej reprezentacji. Za każdym razem zachowują się tak, jakby to wyjście z grupy było szczytem marzeń i było równoznaczne z wygraniem całej imprezy. Oczywiście musi być cały szereg historycznych odwołań do ekipy Górskiego. Widzisz Kaziu, on podał na lewe skrzydło, a 43 (strzelam) lata temu nasz napastnik w meczu (wstawcie se coś) również tak podał, a doskonale wiemy jak to się skończyło. To nie może być przypadek. Zastanawiam się czy oni się potem słuchają i czy mogą na trzeźwo później słuchać tych głupot. Warto jeszcze wspomnieć, że czasem tak się zakręcą na wspomnienia, że zapominają mówić co się dzieje na boisku. Jak wspomniałem wielkim fanem nie jestem, ale każdy mundial ma coś co później zostaje w pamięci. Podejrzewam, że w tym roku będą to kibice Senegalu, którzy po wygranym meczu sprzątali swój sektor. Co za kultura. Może też kiedyś do tego dorośniemy? Przypomniało mi się jak na studiach (2002) kibicowaliśmy tej drużynie. To były emocje. No, ale nie o piłce miałem pisać.

     

  • Ścinki 36 - zgred

    W pesymistycznej, zbyt znerwicowanej rzeczywistości popadłem w terytorium rozmyślań. Głównie sprawy w klimacie co było, minęło, co w życiu się nie udało, komu się krzywdę zrobiło, co się spier... Takie codzienne rozważania człowieka, który gdzieś się tam zagubił. I przypomniałem sobie o czasach studenckich (nie, nie o imprezach) i zdałem sobie sprawę, że wtedy też nie było różowo. Owszem sporo się działo, było wielu ludzi wokół i więcej chęci działania, ale przecież aż tak wiele nie mogło się zmienić. Ja nie mogłem aż tak zdziadzieć. Zawsze będzie żal za tym co utracone i strach przed tym co nie odnalezione.. a cała reszta? No cóż, wzrok nadal całkiem dobry, włosów wiele zostało więc chyba nie ma na co narzekać. Trzeba tylko wyhodowanego zgreda gdzieś mocno schować, a jak nie będzie chciał odejść to dorysować mu odpowiednie cechy i uczynić z niego wizytówkę siebie.

     

  • Pod presją

    pod presja

    Nie ma co ukrywać. Na teatrze to ja się nie znam. Staram się chodzić w miarę regularnie, ale to nie jest wielka miłość. Myślę, że Historia Teatru na studiach ma coś z tym wspólnego.
    Miałem ostatnio przyjemność być na kolejnym premierowym spektaklu w Teatrze Śląskim. Pod presją (reż. Maja Kleczewska) to oryginalne połączenie teatru i filmu. Przestrzeń teatralną mamy podzieloną (horyzontalnie) na dwie strefy. W jednej grają aktorzy, a na drugiej są wyświetlane dodatkowe treści. Czasem są to zbliżenia na poszczególne postacie, czasem uzupełnienia, a czasem retrospekcje. Bardzo ciekawy zabieg, który wymusza zadanie pytania: czy to jeszcze teatr, czy to może już film? Przenikanie się sztuk w czystej postaci.
    Pod presją to opowieść o szaleństwie, samotności, o tym co jest normą, a co wypada. Życie w okowach tego co można, zachowania niewłaściwe wypychają poza społeczeństwo. Nademocjonalność jednostki w kontrze do beznamiętności społeczeństwa. Całość podana w ciekawej, oryginalnej formie.

     

  • Święconka 2018

    wielkanoc 2018 3

    Wychodzi na to, że w tym roku Święta Bożego Narodzenia będą białe. Zgodnie z tradycją jakieś muszą być, a Wielkanoc zapowiada się iście wiosennie. Trzeba być dobrej myśli ;) 
    Co niektórzy, jak co roku dopominają się o specjalną kartkę. Tradycja musi być. Jest żądanie to trzeba się dostosować. Wkońcu czytelników trzeba szanować ;)
    Może zmienię pracę? Z informatyka przemienię się w grafika/plastyka?
    Trzeba pomyśleć ;p 

     

  • Ścinki 35 - dzieciak się budzi

    szymon szostok dzieciak 35

    Niespodziewanie, z zaskoczenia, ale jednak z pewną regularnością dzieciak we mnie się budzi. Nie zaczynam bardziej seplenić (Ci co mnie znają, wiedzą że mam tak cały czas), ale zaczynam mieć wielką potrzebę kupienia sobie czegoś. Jakiejś nowej zabawki. Przeważnie udaje się zracjonalizować potrzebę zakupu i portfel zostaje oszczędzony. Bywają jednak okoliczności, w których dzieciak wygrywa. W zeszłym roku wygrał dwukrotnie. Latem kiedy poczuł potrzebę zakupu dodatkowego dysku twardego do domowego NAS'a. Zakup może i trochę kosztował, ale nie dał za wiele satysfakcji. Dyski mają to do siebie, że się chowają w obudowach i dzieciak nie widzi, że coś sobie kupił. ;p. Jesienią padł mi telefon, dzieciak momentalnie się obudził i zaczął swoje, aż uległem i kupiłem telefon ciut droższy niż planowałem (LG G6). I teraz znów marudzi.. i nęci kolejnymi pomysłami. Tym razem dzieciakowi zachciało się nowego komputera. Stary (5-letni Samsung) jeszcze ciągnie, ale dawno nie daje satysfakcji i jest coraz bardziej awaryjny, ale czy dać wygrać dzieciakowi? Nawet już wyciagnął mnie by pooglądać notebooki na żywo - przecież nikt nie lubi kupować w ciemno. To nie był dobry pomysł - 1:0 dla dzieciaka. 

     

  • Ścinki 34 - być youtuberem

    youtuber
    Kiedyś sobie siedziałem z Arturem (mój chrześniak) i tak sobie rozmawiamy o planach na przyszłość i w końcu padło jakże ważne pytanie. Arturku, a kim chcesz zostać w przyszłości? Spodziewałem się odpowiedzi w stylu piłkarz czy inny sportowiec. Padła błyskawiczna odpowiedź - chcę zostać youtuberem. I w tym momencie otworzył się przede mną świat, którego wcześniej nie znałem.
    Nie miałem pojęcia, że dzieciaki potrafią godzinami oglądać filmy, które pokazują jak ktoś inny gra. Rozumiem się wspierać youtube gdy się czegoś nie potrafi w grze przejść, ale żeby zamiast grania oglądać? Nie ogarniam tego. Kilka tygodni po tej rozmowie spróbowałem obejrzeć kilka kanałów różnych youtuberów, skupiając się na recenzjach czy to filmowych czy też sprzętu hi-tech. Teraz już wiem, że w większości był to zmarnowany czas (podobnie jak na czytanie tego bloga ;p). Nie twierdzę, że na kanałach youtube nie ma wartościowych treści. Oczywiście, że są, ale giną gdzieś w zalewie beznadziejnych pozerów. Ciężko to inaczej nazwać. Jest parę elementów, które podczas oglądania tych kanałów (nie będę ich wymieniać) mocno drażniły.

     

  • Ścinki 33 - tajemne poglądy

    tak lub nie

    Szanuję ludzi, którzy mają swoje poglądy, nie boją się ich pokazywać, bronić, ale też potrafią zrozumieć ludzi myślących inaczej. Nie prowadzą wojny totalnej. Próbują rozmawiać. Zawsze była grupa ludzi, którzy na wiele spraw nie mają zdania. To też szanuję - przecież nie można się na wszystkim znać. Można się nie wypowiadać na wiele tematów. Natomiast nie mam poszanowania dla polityków, którzy niby mają poglądy, ale boją się ich okazywać. Ostatnio coraz modniejsze staje się wstrzymywanie od głosu. Nie chodzi tylko o poziom krajowy, ale również o szczebel samorządowy. Wstrzymywanie od głosu stało się długofalową taktyką polityczną. Ostatnio w Katowicach było kilka kluczowych głosowań podczas których radni bardzo chętnie wstrzymywali się od głosu. Nie będę ich wymieniać z nazwiska, chociaż wypadałoby, ale uważam to za zachowanie tchórzliwe i bazujące na naiwności wyborców. Samorządowi politycy na prosto postawione pytanie: czy jesteś za, czy może przeciw (kwestia nazwy Placu Szewczyka, sprzedaż działki Kościołowi za 1% wartości) lawirują i unikają jednoznacznej odpowiedzi. Nawet jak, któryś wyrazi swoje wątpliwości to i tak nie zagłosuje przeciw - przecież nie będzie podpadać władzy tudzież Kościołowi (może na jedno wychodzi).

     

  • Ścinki 32 - metalowe

    scinki 32
    Niech nie zmyli tytuł - to nie będzie notka o muzyce.
    Jako dzieciak miałem jakieś opakowanie klocków konstrukcyjnych. Kilka blaszek, kółeczek oraz mnóstwo śrubek. Jak urosłem (na ciele, a nie w głowie) to zacząłem tęsknić za tymi klockami. Kilka lat temu kupiłem sobie zestaw podstawowy klocków Eitech i wspomnienia ożyły. Później dostałem kolejne zestawy. Chwilę poskręcałem i i poszło w kąt. Dziś postanowiłem sobie przypomnieć jak to jest skręcać te klocki.
    Osiem godzin machania śrubokręcikiem i powstał robocik. Coś Wam przypomina?
    Dla zwycięzcy piwo na mieście ;p