"Jesteśmy sami w naszych klatkach zrobionych z własnych wyobrażeń."
Borowik "Wnętrza wypalone lodem"

  • American Beauty - 1999

    american beauty

    American Beauty - 1999;
    - reżyseria: Sam Mendes;
    - scenariusz: Alan Ball;
    - wybrana obsada: Kevin Spacey, Annette Bening, Thora Birch, Wes Bentley, Mena Suvari, Peter Gallagher, Chris Cooper;
    - kategoria: dramat, komedia., Oscar.

    Lester, facet po czterdziestce, który w zasadzie ma wszystko. Piękny dom, ogród, żonę, dziecko, pracę. Standardowy, spełniony przedstawiciel klasy średniej, który nie czuje się spełniony. Praca nie daje satysfakcji, z żoną praktycznie nie rozmawia, a córka traktuje go jak wroga. Wszystko zaczyna przytłaczać i sprawiać, że Lester wybucha. Pretekstem są zmiany kadrowe w pracy, ale doskonale wiemy, że to tylko mały kamyczek, który uruchamia lawinę. Lester dostrzegając beznadzieję swojego życia zaczyna głośno manifestować swoją obecność. Można powiedzieć, że to kryzys wieku średniego i potrzeba odmłodzenia, ale uważam, że to zbytnie spłycenie tematu. Nasz główny bohater zaczyna odczuwać dyskomfort życia w zakłamanym społeczeństwie, w którym każdy ma przyklejony sztuczny uśmiech. Jawnie protestuje, próbuje się wybić na prawdziwość, próbuje naprawdę żyć... z łatwym do przewidzenia efektem. Lester jednak nie jest jedynym bohaterem w tym filmie, nie mniej barwne są postacie drugoplanowe, każda z nich ma swoją maskę, która jest dostosowana do wzorca amerykańskiego snu.

     

  • Spectre - 2015

    plakat promujący
    Spectre - 2015 ;
    - reżyseria: Sam Mendes;
    - scenariusz: John Logan, Robert Wade, Neal Purvis, Jez Butterworth;
    - wybrana obsada: Daniel Craig, Christoph Waltz, Léa Seydoux, Ralph Fiennes, Monica Bellucci, Naomie Harris, Ben Whishaw, Dave Bautista;
    - sensacyjny.

    Na tego Bonda musiałem iść do kina.. niesamowity zwiastun, obsada i machina promująca sprawiły, że nerwowo wyczekiwałem premiery. Nastrój oczekiwania popsuł utwór promujący film, ale mimo to byłem dobrej myśli - w końcu to miało by świetne zakończenie serii z Craigiem. Po seansie jestem rozczarowany... to coś więcej niż delikatny niedosyt. Rozczarowuje ścieżka dźwiękowa, która mnie drażniła, rozczarowują dialogi i fabuła, czołówka nie przyciąga uwagi, ale przede wszystkim w Spectre zawodzą (bardziej niż wokalista) kobiety. Bellucci ma nic nie znaczący epizod, którego mogłoby nie być, a Seydoux wypada bardzo blado. Tak nijakiej kobiety James'a dawno nie było.. a w tej się po kilku dniach zakochał... i nawet tortury mu nie straszne.. poziom kobiet ratuje tylko Moneypenny (Harris). Coś o fabule? Ujawnia się odwieczny wróg Bonda, który od wielu lat jest odpowiedzialny za wszystkie tragedie agenta. W sumie nie do końca wiem na ile to była prywatna zemsta, a na ile walka o dominację nad światem. Główny motyw mnie nie przekonał. Spectre zaczyna i kończy się niemal tak samo.. Helikopter plus walący się budynek. Czy nie dało się w to wrzucić więcej różnorodności? Podczas seansu czułem się jakbym oglądał film zmontowany z innych produkcji.. mam wrażanie, że większość elementów fabularnych nie było zbyt świeżych. Całości brakowało polotu i chyba tak naprawdę pomysłu. Sam Bond zbyt wiele razy przegrywał i tak naprawdę fuksem unikał śmierci. W Spectre nie zawodzą aktorzy: Craig, Waltz, Fiennes - wypadli całkiem dobrze, chociaż nie było wyczuwalnego napięcia między nimi.. interesująca była też postać grana przez Bautista'e - szkoda, że ten łotr nie miał większego udziału w fabule. Byłoby to interesujące.

     

  • Skyfall - niebo upadło -Bond żyje

    skyfallNa Skyfall (reż. Sam Mendes, 2012) czekałem od dłuższego czasu. Nie bez znaczenia była znakomita kampania promująca ten film. Skyfall było (jest) obecne wszędzie - za to należy się wielkie uznania dla dystrybutorów. Taka kampania musi przełożyć się na dobry wynik finansowy.
    Nowa odsłona przygód Bonda często nawiązuje do poprzednich części cyklu, ale z drugiej strony jest nowatorska, a zakończenie sprawia, że mamy dobre otwarcie na nowe epizody. Wiemy, że z Danielem Craigiem powstaną jeszcze minimum dwa filmy i jest to bardzo dobra wiadomość, bo Craig jest jednym z najlepszych Bondów. Teraz możecie powiedzieć, że przecież kiedyś narzekałem na Craiga, że nie podobał mi sę ten aktor w roli 007. Myliłem się. ;p
    Pisząc o Skyfall nie można pominąć Javiera Bardema, czyli wroga numer jeden. Wróg to mało powiedziane - świr brzmi lepiej. Bardem w swojej roli wypadł rewelacyjnie i przypominał mi trochę Jokera z Batmana. Mistrzowska kreacja. Może nawet na Oscara ?
    Jak zwykle z klasą zagrała Judi Dench w roli M. Szkoda, że to ostatni raz.
    Jakie wady ma Skyfall? Kobiety - brakło w tym filmie Bonda flirtującego, to chyba pierwsza cześć cyklu, która kończy się bez romansu.  A może się mylę?
    Słowko jeszcze o czołówce. Piosenka Adele i otwarcie filmu robią piorunujące wrażenie. Tak dobrego otwarcia film o Bondzie dawno nie miał.
    Całość oceniam na zasłużone dziewięć.