"Jeśli chcesz rozśmie­szyć Bo­ga, opo­wiedz mu o twoich pla­nach na przyszłość."
Woody Allen

Roald Dahl

 

  • Żyje się tylko dwa razy - 1967

    zyje sie tylko dwa razy

    Żyje się tylko dwa razy,
    (You Only Live Twice) - 1967;
    - twórcy: Albert R. Broccoli, Harry Saltzman;
    - reżyseria: Lewis Gilbert;
    - scenariusz: Roald Dahl;
    - wybrana obsada: Sean Connery, Desmond Llewelyn, Lois Maxwell, Donald Pleasence, Tetsurô Tanba, Akiko Wakabayashi, Karin Dor, Mie Hama;
    - kategoria: James Bond, sensacyjny, kasowy.

    Jednym z moich postanowień na 2019 rok było przypomnienie sobie filmów o Bondzie. Oglądanie rozpocząłem, ale udało się odświeżyć zaledwie kilka tytułów. Reszta ląduje w 2020 roku, a może i później.

    "Ty się zawsze spóźniasz, nawet z własnego pogrzebu"

    1966 to pierwszy rok, w którym widzowie nie dostali filmu o Bondzie. Przerwa była spowodowana pracami nad scenariuszem, który sporo się różni od literackiego pierwowzoru. Terence Young postanowił pożegnać się z serią, a propozycję reżyserii dostał Lewis Gilbert, który wymusił zatrudnienie Freddiego Younga - wybitnego operatora. Bondem kolejny raz został Connery, ale już zapowiedział, że to jego ostatni epizod. Ciekawa historia dotyczy obsady japońskiej dziewczyny Bonda. Ponoć Mie Hama jak dowiedziała się, że nie zostanie angażu chciała popełnić samobójstwo - to przekonało producentów i dziewczyna dostała rolę. Film dostał olbrzymi budżet a to pozwoliło na realizację nawet najbardziej szalonych scen. W tym Bondzie pojawiło się sporo maszyn latających. Zawsze lubiłem w Bondach te małe heikopterki, zresztą nie tylko małe :D.

     

  • BFG: Bardzo Fajny Gigant - 2016

    bfg
    BFG: Bardzo Fajny Gigant,
    (The BFG) - 2016;
    - reżyseria: Steven Spielberg;
    - scenariusz: Melissa Mathison;
    - wybrana obsada: Mark Rylance, Ruby Barnhill, Penelope Wilton, Rebecca Hall;
    - gatunek: familijny, fantasy.

    Lubię Spielberga. Większość jego filmów mi się podoba, reżyser doskonale wie jak uwieść widza i sprawić by po seansie wyszedł z burzą emocji. Nazwisko reżysera wystarczyło bym poszedł na BFG do kina. Po seansie mam wrażenie, że to nie Steven robił ten film.. że firmuje nazwiskiem, ale nawet nie obejrzał tej produkcji do końca.
    BFG to zdecydowanie najsłabszy film Spielberga jaki widziałem. Rozczarowanie na pełnej linii. Film jest ekranizacją powieści Roalda Dahla (Wielkomilud), która cieszy się sporym uznaniem wśród czytelników, ale doskonale wiemy, że to czasem za mało do stworzenia udanego filmu. Kino rządzi się całkiem innymi prawami niż literatura. W ekranizacji BFG chyba brakło pomysłu dla kogo ma być zrobiony ten tytuł. Dorośli kompletnie się nudzili, a i dzieci nie bawiły się zbyt dobrze.