"Niektórzy mają tragedię we krwi"
Donnie Darko

Rhett Reese

 

  • 6 Underground - 2019

    6 underground

    6 Underground
    - 2019;
    - reżyseria: Michael Bay;
    - scenariusz: Rhett Reese, Paul Wernick;
    - wybrana obsada: Ryan Reynolds, Mélanie Laurent, Corey Hawkins, Lior Raz, Dave Franco;
    - kategoria: akcja, Netflix.

    Nie znają swoich imion, ani przeszłości. Dla świata zewnętrznego są martwi, ale gdy żyli byli specjalistami w swoich dziedzinach. Zostali starannie wybrani, a ich nowym celem w życiu jest zmienianie świata na lepsze. Jedną z misji jest obalenie dyktatora i wprowadzenie prodemokratycznych zmian w małym państwie. Innymi słowy zabijmy przywódcę i dajmy takiego, który nam się podoba.. jakie to amerykańskie.
    Scenariusz, że tak się wyrażę, to kompilacja pomysłów skopiowanych z innych filmów ubrana w nieprzyzwoitą ilość scen akcji. Bezustanne pościgi, auta pojawiające się znikąd, nieograniczona ilość przeciwników i liczba trupów, która zawstydziłaby nawet Rambo. Tu ciekawostka, truchła skaczą/turlają się na ekranie jak piłkarze na murawie. Mega to sztuczne. Ta ilość akcji została nam podana w teledyskowym tempie, które może się podobać, ale na dłuższą metę męczy.

     

  • Deadpool 2 - 2018

     deadpool 2

    Deadpool 2 - 2018,
    - reżyseria: David Leitch;
    - scenariusz: Rhett Reese, Paul Wernick;
    - wybrana obsada: Ryan Reynolds, Josh Brolin, Morena Baccarin, Julian Dennison, Zazie Beetz, Brianna Hildebrand, Karan Soni,
    - gatunek: science fiction, komedia, akcja.

    Premiera Deadpoola w 2016 roku sporo namieszała w światowych box office'ach (tu o tym piszę) a to sprawiło, że na kontynuację czekano z wielką niecierpliwością. Teraz już wiemy, że Deadpool finansowo nie zawodzi, ale czy trzyma wyśrubowany poziom pierwszej części?
    Jestem po seansie więc mogę subiektywnie odpowiedzieć na to pytanie. Deadpool 2 jest godną kontynuacją, ale nie bez mankamentów.

     

  • Deadpool - 2016

    plakat promujący
    Deadpool - 2016
    - reżyseria: Tim Miller;
    - scenariusz: Rhett Reese, Paul Wernick;
    - wybrana obsada: Ryan Reynolds, Morena Baccarin, Ed Skrein, Brianna Hildebrand;
    - gatunek: akcja, science-fiction.

    Ostatnio marvelowskie produkcje zaczęły mnie rozczarowywać. Pojawiają się kolejne tytuły, które są tylko festiwalem efektów specjalnych, coraz słabszych scenariuszy, a seanse coraz bardziej rozczarowują. Dlatego też z dużą rezerwą podchodziłem do Deadpoola. Spodziewałem się kolejnego superbohatera (nie czytuję komiksów), który niewiele się będzie różnił od pozostałych. Walentynkowy, poranny seans mocno mnie zaskoczył. Deadpool okazał się jednym z najlepszych filmów Marvel'a.
    W końcu powstał film, w którym na pierwszym miejscu jest humor. Scenarzyści robią sobie jaja z całego uniwersum Marvela, głównego bohatera, przesadzonych efektów specjalnych, świata popkultury, ale przede wszystkim nabijają się z samych siebie. Jest sporo ciętego humoru, ale także krwawych scen. Deadpoll'owi zdecydowanie bliżej do Tarantino niż do ugrzecznionej serii o superbohaterach. Cały patos, który towarzyszy Avengers'om i X-men'om został obnażony i wyśmiany.
    Aktorsko też jest bardzo dobrze. Ryan Reynolds idealnie wpisał się w Deadpoll'a. Nie wyobrażam sobie by ktoś inny mógłby to lepiej zagrać.
    Soundtrack też zasługuje na słowo uznania. Zabawny i wyrazisty.
    Co tu dużo mówić - na seansie się nieźle bawiłem i mogę go wszystkim polecić. Zwłaszcza tym, którzy lubią się doszukiwać odniesień do innych tytułów. Idealna, prawie walentynkowa rozrywka.