"Atrapy rozmów prowadzone palcem po ekranie"
Horyzont - Jakub Małecki

ralph fiennes

  • Nienasyceni - 2015

    nienasyceni
    Nienasyceni,
    (A Bigger Splash),
    - reżyseria: Luca Guadagnino;
    - scenariusz: David Kajganich;
    - wybrana obsada: Ralph Fiennes, Dakota Johnson, Matthias Schoenaerts, Tilda Swinton;
    - gatunek: dramat, kryminał.

    Para wyjeżdża na wakacje na południe Włoch. Ona, uznana piosenkarka kuruje się po operacji, a on szuka natchnienia i sensu w życiu. Leniwie spędzają czas w promieniach słońca. Sielankę zakłóca telefon od przyjaciela, który chce ich odwiedzić. Od pierwszej wymiany zdań czujemy, że to skomplikowana relacja, która niekoniecznie musi się dobrze skończyć.

  • Quiz Show - 1994

    plakat promujący
    Quiz Show - 1994;
    - reżyseria: Robert Redford;
    - scenariusz: Paul Attanasio;
    - wybrana obsada: John Turturro, Rob Morrow, Ralph Fiennes, David Paymer;
    - gatunek: dramat, na faktach.

    Telewizja kłamie.. jesteśmy do tego tak mocno przyzwyczajeni, że to stwierdzenie nas już wcale nie bulwersuje. Owszem oburzamy się na to co dzieje się obecnie w mediach publicznych, ale tak naprawdę wkurza nas tylko forma zmian - do kłamstw i manipulacji jesteśmy już mocno przyzwyczajeni. I nie chodzi o jakieś drugorzędne programy, ale także o serwisy informacyjne. Nie zawsze jednak tak było.
    W latach pięćdziesiątych amerykańskim społeczeństwem wstrząsnął skandal, który dotyczył jednego z najpopularniejszych telewizyjnych teleturniejów. Zabawa była dosyć prosta, dwóch graczy rywalizowało ze sobą odpowiadając na pytania prowadzącego. Niby banał, ale badania oglądalności wykazały, że ludzie chętniej oglądają gdy jedna osoba wygrywa przez kilka tygodni z rzędu. Taka wiedza nie mogła zostać nie wykorzystana więc niektórzy zawodnicy dostawali pytania przed teleturniejem, który był nadawany na żywo. Obecnie takie zachowanie by nikogo mocno nie zbulwersowało (to tylko show), ale wtedy było przedmiotem śledztwa i przesłuchań przed kongresem USA.

  • Ave, Cezar! - 2016

    plakat promujący
    Ave, Cezar!;
    (Hail, Caesar!) - 2016;
    - reżyseria: Joel Coen, Ethan Coen;
    - scenariusz: Joel Coen, Ethan Coen;
    - wybrana obsada: Josh Brolin, George Clooney, Alden Ehrenreich, Ralph Fiennes, Scarlett Johansson, Tilda Swinton, Channing Tatum, Jonah Hill;
    - gatunek: komedia, dramat.

    Nie jestem wielkim fanem twórczości braci Coen. Mam wrażenie, że często ich filmy są mocno przekombinowane, a fabuły niezbyt pociągające. Nie inne wrażenie mam po seansie Ave, Cezar!. Główny wątek fabularny mógłby dla mnie nie istnieć - był to tylko pretekst (może niezbyt dopracowany) do pokazania fascynującego świata Hollywood lat pięćdziesiątych. Olbrzymie hale produkcyjne, filmy produkowane niemal taśmowo - nie bez powodu mówimy o Fabryce Snów. Były też gwiazdy, które wierzyły w swoją wielkość, ale tak naprawdę były pełną własnością wytwórni filmowych. To one decydowały czy ktoś będzie popularny, jaki będzie miał wizerunek oraz jak często będzie występować na ekranie. Władza wytwórni nie ograniczała się tylko do kwestii zawodowych - w pełni panowali również nad życiem prywatnym swoich podopiecznych. W latach pięćdziesiątych ten system już zaczynał się kruszyć, ale nadal był wyczuwalny.
    W tamtym latach trwała też bezpardonowa wojna pomiędzy prawymi obywatelami, a komunistami, tymi prawdziwymi, ale także wymyślonymi przez system. Był to też czas obowiązywania Kodeksu Hays'a, który mocno wpływał na to jakie filmy są produkowane. Nie zapominajmy też, że w tamtych latach filmy były jasno podzielone na gatunki, które rzadko się przeplatały. Widz oglądając Ave, Cezar! z jednej strony dowie się jak będzie jak wyglądał świat Hollywood kilkadziesiąt lat temu, ale także będzie miał możliwość doszukiwania się mnóstwa odwołań do historii kinematografii. Bracia Coen musieli mieć sporo frajdy pisząc scenariusz, szkoda tylko, że nie dopracowali warstwy fabularnej. Sprytnie wpleciono też wątek scenarzystów w Hollywood, nadal walczą o docenienie w branży filmowej.

  • Spectre - 2015

    plakat promujący
    Spectre - 2015 ;
    - reżyseria: Sam Mendes;
    - scenariusz: John Logan, Robert Wade, Neal Purvis, Jez Butterworth;
    - wybrana obsada: Daniel Craig, Christoph Waltz, Léa Seydoux, Ralph Fiennes, Monica Bellucci, Naomie Harris, Ben Whishaw, Dave Bautista;
    - sensacyjny.

    Na tego Bonda musiałem iść do kina.. niesamowity zwiastun, obsada i machina promująca sprawiły, że nerwowo wyczekiwałem premiery. Nastrój oczekiwania popsuł utwór promujący film, ale mimo to byłem dobrej myśli - w końcu to miało by świetne zakończenie serii z Craigiem. Po seansie jestem rozczarowany... to coś więcej niż delikatny niedosyt. Rozczarowuje ścieżka dźwiękowa, która mnie drażniła, rozczarowują dialogi i fabuła, czołówka nie przyciąga uwagi, ale przede wszystkim w Spectre zawodzą (bardziej niż wokalista) kobiety. Bellucci ma nic nie znaczący epizod, którego mogłoby nie być, a Seydoux wypada bardzo blado. Tak nijakiej kobiety James'a dawno nie było.. a w tej się po kilku dniach zakochał... i nawet tortury mu nie straszne.. poziom kobiet ratuje tylko Moneypenny (Harris). Coś o fabule? Ujawnia się odwieczny wróg Bonda, który od wielu lat jest odpowiedzialny za wszystkie tragedie agenta. W sumie nie do końca wiem na ile to była prywatna zemsta, a na ile walka o dominację nad światem. Główny motyw mnie nie przekonał. Spectre zaczyna i kończy się niemal tak samo.. Helikopter plus walący się budynek. Czy nie dało się w to wrzucić więcej różnorodności? Podczas seansu czułem się jakbym oglądał film zmontowany z innych produkcji.. mam wrażanie, że większość elementów fabularnych nie było zbyt świeżych. Całości brakowało polotu i chyba tak naprawdę pomysłu. Sam Bond zbyt wiele razy przegrywał i tak naprawdę fuksem unikał śmierci. W Spectre nie zawodzą aktorzy: Craig, Waltz, Fiennes - wypadli całkiem dobrze, chociaż nie było wyczuwalnego napięcia między nimi.. interesująca była też postać grana przez Bautista'e - szkoda, że ten łotr nie miał większego udziału w fabule. Byłoby to interesujące.

  • Dziwne dni - 1995

    dziwne dniDziwne dni (Strange Days) - 1995;
    - reżyseria: Kathryn Bigelow
    - scenariusz: Jay Cocks, James Cameron
    - wybrana obsada: Ralph Fiennes, Juliette Lewis, Angela Bassett, Tom Sizemore
    - science fiction, sensacyjny.

    Końcówka roku 1999. Na ulicach jest wyczuwalne coraz większe napięcie.. rośnie przestępczość, ale też panika przez zbliżającym się (podobno) końcem świata.
    Na czarnym rynku ludzie odurzają się nową używką. Za pomocą specjalnego urządzenia mogą bezpośrednio w mózgu oglądać, przeżywać nagrania innych osób. Może to być wyuzdany seks z sekretarką, udział w napadzie, czy też uprawianie wyczynowego sportu.. życie wspomnieniami innych ludzi sprawia, że użytkownicy "druta" mocno się uzależniają. Ich życie w zestawieniu z nagraniami wydaje się nudne i blade.. to tak tytułem wstępu.
    Lenny (Fiennes) jest byłym policjantem, który dorabia na czarnym rynku handlując nagraniami do "druta". Interes nieźle się kręci, ale Lenny wpada w tarapaty. Przypadkiem staje się posiadaczem nagrania, na którym bardzo zależy bezwzględnym policjantom.. co takiego na tym nagraniu sprawia, iż stróże prawa zabijają z zimną krwią?
    Dziwne dni się trochę postarzały, ale wizja ukazanego świata oraz maszyn do odurzania jest jak najbardziej przekonująca, a przede wszystkim aktualna. Jeśli do tego dodamy skomplikowane relacje panujące w podziemiu i w strukturach władzy, to otrzymamy całkiem dobre dzieło. Nie rozumiem dlaczego ten film nie jest tak kultowy jak 12 małp? Moim zdaniem reprezentuje podobny poziom, a wizja przyszłości jest bardziej spójna, ostra i brutalna.

  • Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj - 2008

    najpierw strzelaj potem zwiedzajNajpierw strzelaj, potem zwiedzaj (In Bruges) - 2008,
    - reżyseria: Martin McDonagh
    - scenariusz: Martin McDonagh
    - wybrana obsada: Colin Farrell, Brendan Gleeson, Ralph Fiennes
    - dramat, komedia kryminalna.

    Niedawno pisałem, że Colin Farrell wywołuje u mnie bardzo mieszane uczucia. Po seansie In Bruges dochodzę do wniosku, że aktora nie lubię. Zwyczajnie drażni mnie na ekranie.. Czasem mniej, ale są filmy, w których jego postać mocno psuje odbiór. W opisywanym tytule mocno zaniża notę.. Na szczęście Gleeson i Fiennes nadrabiają formą.
    Dwóch płatnych morderców zostaje wysłanych do zadania w małym miasteczku w Belgii. Na miejscu okazuje się, że jeden z nich jest celem kolejnej misji. W sumie nic nadzwyczajnego. Śmierć z ręki kolegi to chyba standardowa przyczyna zgonu w tej branży. Większość fabuły to rozmowy pomiędzy zabójcami i napotkanymi osobami. Niektóre są całkiem interesujące, ale odrzucał mnie nadmiar wulgaryzmów.
    W filmie nie ma dynamicznej akcji, efektów specjalnych - całość jest budowana na dialogach i niezłym aktorstwie. Colin nawet za ten film dostał Złotego Globa - mimo, iż się postarał w tym filmie to i tak mnie drażni. Za dużo Farrella w Farrellu.
    Doceniam klimat tego filmu, ale seans mnie nie porwał. Może przy następnym podejściu zmienię nastawienie? Jeśli takowe będzie.
    Dziś oceniam na mocne sześć.

  • Grand Budapest Hotel - 2014

    grand budapest hotelGrand Budapest Hotel
    (The Grand Budapest Hotel, reżyseria Wes Anderson, 2014)

    Zakręcony to film. Absurdalna fabuła i sceny mają niewątpliwy urok, ale czy to wystarczy by bardzo wysoko ocenić ten tytuł. Jest też znakomita obsada (Ralph Fiennes, F Murray Abraham, Adrien Brody, Willem Defoe, Edward Norton, Jude Law, Bill Murray, Tilda Swinton, Saoirse Ronan), ale czy przypadkiem od przybytku głowa nie boli? Ich nadmiar sprawia, że nie mają okazji się wykazać. Anderson pokazał, że nieźle panuje nad kamerą, aktorami, że wie jak ten przemysł działa. Świetnie wypadły też niektóre sceny.. i na tym koniec. Film można polecić tylko dla warstwy wizualnej.. magia i humor do mnie nie trafiły.

  • Gniew Tytanów - 2012

    gniew tytanowGniew Tytanów
    (Wrath of the Titans, reżyseria Jonathan Liebesman, 2012)
    Kontynuacja Starcia Tytanów o których pisałem kilka dni temu. Miałem nadzieję, że będzie lepiej.. no i faktycznie ciut lepiej jest... ale tym tempem to super widowisko, które śmiało polecę osiągniemy przy części dziewiątej.. czy coś koło tego.
    Ciutkę poprawiono efekty specjalne, zwłaszcza wizualne.. na tym koniec. Fabuła nadal jest z kosmosu, tudzież innego Olimpu - całkowicie nie potrafi porwać widza. Jest drętwo i nijako. Mam wrażenie, że cała bogata mitologia została potraktowana po macoszemu.. jest tylko pretekstem.. Fani efektów, zwłaszcza dźwiękowych mogą to obejrzeć, myślę jednak, że są filmy, w których są ładne efekty, a i ciekawa fabuła też się znajdzie.
    Naciągane sześć.

  • Starcie Tytanów - 2010

    starcie tytanowStarcie tytanów
    (Clash of the Titans, reżyseria Louis Leterrier, 2010)
    Od co najmniej roku ten film mi gdzieś krążył w głowie. Nie mam pojęcia dlaczego chciałem go tak bardzo obejrzeć. Dziś się udało. Sam Worthington gra Perseusza, syna Zeusa (Liam Neeson), który ma ocalić ludzkość i stoczyć walkę z Hadesem. Fabuła garściami czerpie z mitologii, ale jest fatalnie posklejana i zrealizowana. O dialogach też się lepiej nie będę wypowiadać. Słabe to wszystko. Mam wrażenie, że seriale o Herculesie i Xenie były bardziej wciągające. Miałem dziś w planie obejrzeć jeszcze Gniew Tytanów, ale temat mnie zmęczył i film trochę na swoją kolej poczeka.

Back to top