"- ma pan problem z kobietami
- nie mam problemu z kobietami, one mnie tylko przerażają"
Przepis na miłość

Paul Dano

  • Okja - 2017

    okja

    Okja - 2017;
    - reżyseria: Joon-ho Bong;
    - scenariusz: Joon-ho Bong, Jon Ronson;
    - wybrana obsada: Seo-hyeon Ahn, Tilda Swinton, Jake Gyllenhaal, Paul Dano, Steven Yeun;
    - gatunek: dramat, przygodowy, science-fiction.

    Niedaleka przyszłość, ludzkości powoli zaczyna brakować pożywienia. Receptą ma być wyhodowanie super-świni. Zwierzęcia, które powstało w wyniku modyfikacji genetycznej. Mięso ponoć smaczne, zwierze jest większe od krowy, a potrzebuje niewiele pożywienia. Rusza machina produkcyjna, której towarzyszy niesamowita kampania promocyjna. Jednym z jej elementów jest wybór jednej najwspanialszej super-świni, w tym celu 10 prosiaków zostało rozesłane do rolników z całego świata, którzy mają je hodować według tradycyjnych metod. Ma odwrócić uwagę konsumentów od prawdziwych warunków hodowlanych. To tylko tło fabuły.
    Akcja skupia się wokół jednej świnki o imieniu Okja oraz jej opiekunki. Dziewczynka nie wie, że jej świnka cały czas należy do koncernu, który po zakończeniu konkursu zwierze zamierza odebrać hodowcom.

  • Młodość - 2015

    plakat promujący
    Młodość (Youth) - 2015;
    - reżyseria: Paolo Sorrentino;
    - scenariusz: Paolo Sorrentino;
    - wybrana obsada: Robert Seethaler, Jane Fonda, Paul Dano, Rachel Weisz, Harvey Keitel, Michael Caine;
    - gatunek: dramat.

    Ciekaw jestem ile osób sięgnęło po ten film sugerując się plakatem? Faktycznie przyciąga oko i taka scena w filmie jest, ale nie oddaje ducha filmu. Bardziej pasowałoby zielone wzgórze a na nim dwóch spacerujących staruszków. Świetnie też pasowałby jakiś całkiem abstrakcyjny motyw.
    Dzieło Sorrentino urzeka widza.. tak spójnego, pięknego wizualnie obrazu dawno nie widziałem. Kadry cieszą oko, ale najmocniejszą stroną filmu są dialogi i ogólny refleksyjny klimat. Młodość to rozważania na temat młodości, sensu życia, ulotności i tymczasowości tego co przeżywamy i posiadamy. W dyskusji biorą udział zarówno osoby na różnym etapie życia. Mamy konfrontację różnych postaw, której wynikiem jest bardzo mądre (wszystkim chyba znane) przesłanie. Młodość to nie stan ciała.. ale stan ducha. Czasem tak bardzo planujemy jak dobrze żyć, że zapominamy, że większość życia umyka nam na planowaniu. Czy nie lepiej bardziej, niekoniecznie hedonistycznie, korzystać z życia? Zamiast żyć przeszłością tworzyć nowe wspomnienia? Nie porównywać się z innymi tylko "robić swoje", ale przede wszystkim nie bać się tego co nieuniknione..
    Bardzo spodobał mi się motyw filmowy w Młodości. Uznany, ale u schyłku życia, reżyser próbuje stworzyć film, który będzie podsumowaniem jego kariery. Zamiast wielkiego dzieła powstaje kiczowata historia o sensie życia. Nie potrafię tego nie porównać do działań Wajdy. Każde jego z ostatnich"dzieł" jest traktowane jako zwieńczenie jego kariery. Sprawia to, że powstają filmy, których jakość jest coraz bardziej dyskusyjna. Jakoś nikt tak się nie wypowiada chociażby o Eastwoodzie - tu raczej jest oczekiwanie by kręcił jak najwięcej i jak najdłużej.
    Te filmowe rozważania warto przełożyć na twórczość samego Sorrentino, on tym filmem pokazuje, że nic nie musi udowadniać, że zwyczajnie tworzy kolejny film bo może, bo chce.. nie chce bazować na tym co osiągnął, odcinać kuponów, nie musi kolejnego filmu robić jeszcze lepszego.. zwyczajnie tworzy kolejny tytuł.
    Młodość pyta o sens życia? Każdy może go inaczej odbierać, ale myślę, że wszystkie odpowiedzi będą miały wspólny pierwiastek, którym są emocje. Banalnie proste.

  • Mała Miss - 2006

    mala missMała Miss
    (Little Miss Sunshine, reżyseria Jonathan Dayton, Valerie Faris, 2006)

    W prywatnych rozmowach często powtarzam, że każda rodzina ma swoje tajemnice, problemy, przejścia.. ale w krytycznych momentach zawsze na rodzinie powinno móc się polegać. Nie inaczej mamy w tym filmie - przedstawiona rodzina jest łagodnie mówiąc dziwna. Głowa rodzina (Greg Kinnear) próbuje za wszelką cenę sprzedać książkę o osiąganiu sukcesu (taki teoretyk), żona (Toni Collette) chodzi non stop nabuzowana, syn do nikogo się nie odzywa (Paul Dano), siedmioletnia córka (Abigail Breslin) marzy o zostaniu Miss. Jest jeszcze wujek niedoszły samobójca (Steve Carell) oraz dziadek erotoman (Alan Arkin-dostał Oscara za ten film), który lubi narkotyki. Typowa amerykańska rodzina, która wspólnie wyjeżdża busem by spełnić marzenie najmłodszej. Początkowo nieudany wyjazd przeradza się w wyprawę, która jednoczy całą rodzinę. Żadna rewelacja, ale z bardzo pozytywnym ładunkiem emocji. Jak dla mnie dobre kino familijne, które przez wielu jest przeceniane... film jest tylko (a może aż) opowieścią o trudnych relacjach rodzinnych.

  • Zniewolony. 12 Years a Slave 2013

    zniewolonyZniewolony. 12 Years a Slave
    ( 12 Years a Slave, reżyseria Steve McQueen, 2013)

    Kolejny film, który podejmuje temat niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych. Film, który nie skupia się na samej istocie niewolnictwa, a akcentujący jego nierównomierne znoszenie przez poszczególne Stany. Pretekstem do opowiedzenia wzruszającej historii są prawdziwe przeżycia Solomon'a Northup'a (Chiwetel Ejiofor), który był wolnym człowiekiem, a został porwany, zniewolony, a następnie sprzedany w rejonach gdzie niewolnictwo było naturalnym porządkiem rzeczy. Film opowiada o latach spędzonych w niewoli.
    Jest to wzruszająca historia, ale nie mogłem pozbyć się wrażenia, że sposób opowiedzenia fabuły został skrojony na potrzeby Oscarów (9 nominacji). Film niczym nie zaskakuje, niesamowite przeżycia zostały nam opowiedziane w sposób, który nie porywa. Może i się czepiam, ale poza dobrym aktorstwem, zwłaszcza drugoplanowym (Michael Fassbender, Benedict Cumberbatch, Paul Dano, Lupita Nyong'o) i niezłym scenariuszem - film nie ma zbyt wielu atutów. Czy statuetki mu się należą tylko za podjęcie, nadal trudnego dla Amerykanów, tematu? Jeśli tak, to znaczy, że wiele wody musi jeszcze przepłynąć w Missisipi zanim ten naród się pogodzi z własną historią. W Zniewolonym drażni przede wszystkim muzyka. Momentami jest wybornie, ale są też chwile (zwłaszcza te intensywne) gdzie muzyka bardziej przypomina współczesne czasy niż połowę dziewiętnastego wieku.
    Nie rozumiem też po co w tym filmie pojawiło się tyle spowalniaczy akcji. Mam tu na myśli ujęcia prezentujące przyrodę (woda w rzece, jakieś drzewa, jakieś zachody słońca), które wyraźnie odstawały od fabuły.

  • Labirynt 2013

    labiryntLabirynt
    (Prisoners, reżyseria Denis Villeneuve, 2013)
    Porwanie dwóch dziewczynek i zdesperowany ojciec (Hugh Jackman), który próbuje je odnaleźć. Postanawia zrobić wszystko by szczęśliwie wróciły do domu. Brzmi to jak standardowy scenariusz, ale sposób realizacji i rozwijanie fabuły sprawia, że film niesamowicie wciąga. Wiele wątków, które różnymi ścieżkami, dążą do wspólnego, zaskakującego finału. Labirynt trochę przypomina mi Polowanie na łowcę - oba są zrealizowane w klasyczny sposób, które przypominają mi stare filmy, gdzie nie tyle liczyły się efekty specjalne, co dobry scenariusz i aktorstwo. W Labiryncie poza Jackmanem zagrali Jake Gyllenhaal (perfekcyjny) oraz Paul Dano (ciekawa rola).
    Może i nie jest to najlepszy film na niedzielny poranek, ale szczerze go polecam wszystkim. Oceniam na dziesięć.

  • Aż poleje się krew 2007

    Aż poleje się krew - plakatAż poleje się krew
    (There Will Be Blood, reżyseria Paul Thomas Anderson, 2007)

    Wielkie, interesujące, epickie kino. Historia rozwoju przemysłu pokazana przez pryzmat życia jednego z nafciarzy. Tworzenie wielkich firm wymagało poświęcenia i bezwzględności, a w walce o interesy wszystkie chwyty były dozwolone. Jest to też film o nienawiści do ludzi, wiary, ateistów... film o potrzebie dominacji i władzy, która jest celem sama w sobie. Wielki amerykański sen, który zawsze kiedyś się kończy. Często bolesnym upadkiem. Film Andersona pokazuje, że sukces można odnieść na wieloma ścieżkami, ale ten cel nie zawsze jest osiągany w czysty sposób.
    Aż poleje się krew to piękne zdjęcia i znakomicie dopasowana muzyka, ale te dwa elementy byłyby niczym gdyby nie było perfekcyjnego aktorstwa. Daniel Day-Lewis (dostał Oscara) oraz Paul Dano zasługują na najwyższe uznanie.
    Oceniam na dziewięć i polecam wszystkim, którzy lubią poznawać i demaskować "mity", na których zbudowana jest dzisiejsza Ameryka.

Back to top