"Każdy umiera, ale nie każdy tak naprawdę żyje"
Braveheart

  • Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi

    gw ostatni jedi

    Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi,
    (Star Wars: The Last Jedi) - 2017;
    - reżyseria: Rian Johnson;
    - scenariusz: Rian Johnson;
    - wybrana obsada: Daisy Ridley, John Boyega, Mark Hamill, Oscar Isaac, Adam Driver, Benicio del Toro, Carrie Fisher, Andy Serkis, Domhnall Gleeson, Kelly Marie Tran, Laura Dern;
    - gatunek: science fiction, przygodowy.

    Trwa wojna, którą Rebelianci zaczynają przegrywać. Co prawda film rozpoczyna się od wielkiego zwycięstwa, ale zostało ono osiągnięte zbyt wielkimi stratami. Armia Ruchu Oporu dosłownie leci na oparach a wojna wydaje się być przegrana. Czy Jedi jeszcze powrócą? Rey próbuje odnaleźć Luke'a i namówić go na powrót. Stary Jedi jest jest jednak zbyt zdruzgotany przemianą siostrzeńca. Bez wsparcia Jedi Rebelianci nie mają szans. Drugim wątkiem jest kosmiczna ucieczka przed krążownikiem Nowego Porządku i próba uniknięcia nieuniknionego.
    Fabularnie Ostatni Jedi rozczarowuje. Mamy kilka niezłych wątków, ale nie ukrywajmy, że nie ma w nich absolutnie nic świeżego. Cały czas miałem wrażenie, ze to wszystko już gdzieś widziałem. Rozterki, którą stronę mocy wybrać, zdrada, nieoczekiwana pomoc a nawet gwiazda śmierci, która w tym filmie jest w wersji mikro.

     

  • X-Men: Apocalypse - 2016

    x men apocalypse
    X-Men: Apocalypse - 2016;
    - reżyseria: Bryan Singer;
    - scenariusz: Simon Kinberg;
    - wybrana obsada: James McAvoy, Michael Fassbender, Jennifer Lawrence, Nicholas Hoult, Oscar Isaac, Rose Byrne, Evan Peters, Josh Helman, Sophie Turner, Tye Sheridan, Kodi Smit-McPhee, Ben Hardy, Alexandra Shipp, Olivia Munn, Hugh Jackman;
    - gatunek: akcja, science-fiction.

    No to kolejny film Marvela za mną. Czy ktoś potrafi z pamięci je wszystkie wymienić?
    Apocalypse jest jednym z pierwszych mutantów, który posiada wiele mocy, które czynią go niemal nieśmiertelnym. Po tysiącach lat uwięzienia zostaje (przypadkiem?) obudzony i uwolniony. Nowy świat niespecjalnie mu się podoba. Z pomocą czterech zwerbowanych pomocników chce utworzyć nowy świat, w którym słabi ludzie będą podlegli mutantom. Oczywiście profesor Xavier nie może na to pozwolić więc rozpoczyna się walka pomiędzy mutantami. Czy nie brzmi Wam to znajomo? Powiedzmy sobie otwarcie - najnowsza odsłona X-Men'ów fabularnie jest nijaka. Groźny przeciwnik i wielka rozwałka na koniec - ileż razy to już widzieliśmy. O wiele bardziej sobie cenię filmy Marvel'a, które ukazują powstawanie i rozwój jednej postaci, jej talenty, rozwój i emocje, które temu towarzyszą. W najnowszym filmie mamy przesyt bohaterów, z którymi nijak nie da się identyfikować, brakuje pozytywnego bohatera pierwszoplanowego, który by się mocniej wyróżniał na tle pozostałych X-Men'ów.

     

  • Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - 2015

    plakat promujący
    Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy
    - (Star Wars: The Force Awakens) - 2015;
    - reżyseria: J.J. Abrams;
    - Lawrence Kasdan, J.J. Abrams,Michael Arndt;
    - wybrana obsada: Harrison Ford, Carrie Fisher, Adam Driver, Daisy Ridley, John Boyega, Oscar Isaac;
    - gatunek: przygodowy, science-fiction.

    Nie jestem fanem Gwiezdnych Wojen.. może inaczej - wiem, że taka saga istnieje, że powinienem ją obejrzeć (mam kilkoro znajomych, którzy za nieznajomość serii są gotowi się na mnie obrazić), ale nigdy mnie do niej nie ciągnęło. Owszem gdzieś tam fragmenty widziałem, ale raczej unikałem... aż w końcu nastał moment, w którym się przełamałem. Za namową (nie da się ukryć uporczywą - dzięki) poszedłem do katowickiego IMAX'u by obejrzeć Przebudzenie Mocy w miarę odpowiednich warunkach.
    Siódma odsłona GW pozytywnie mnie zaskoczyła. Jest to kawał kapitalnego kina przygodowego, w którym nie brakuje sporej dawki humoru. Mam ten komfort, że nie muszę porównywać tego filmu z poprzednimi częściami - to całe uniwersum nadal jest dla mnie obce i nie do końca kumam jego fenomen, ale Przebudzenie Mocy jako pojedynczy film dało mi dokładnie to, czego oczekiwałem, a właśnie o to chodzi w kinie. Akcja to istny rollercoaster pełen ostrych zakrętów i nieoczekiwanych wydarzeń. Nie chcę się specjalnie rozwodzić nad fabułą bo boję się, że pominę jakieś ważne wątki dotyczące całej historii sagi.. w skrócie to jest kolejna walka pomiędzy dobrem, a złem. Potencjalni wrogowie mogą okazać się sojusznikami, a rodzina.. no cóż.. najlepiej na zdjęciach..
    Przebudzenie Mocy to dla mnie przede wszystkim niesamowity powrót najlepszego aktora kina przygodowego - mam na myśli (jeśli ktoś ma wątpliwości) Harrisona Forda. Dla niego samego warto obejrzeć ten film.. ale rozumiem, że dla wielu to za mało.. i tu warto wspomnieć o Daisy Ridley, która wypadła nad wyraz pozytywnie. Czyżby Jennifer Lawrance zaczęła mieć konkurencję? Jej postać została bardzo fajnie napisana (zresztą nie tylko jej).. bez zbędnej egzaltacji, rozchwianej psychiki. Mamy bohaterkę, która wie czego chce, ale przy czym zachowuje niewątpliwy urok osobisty.Jak dla mnie to największe pozytywne zaskoczenie podczas seansu. Tak - lubię to. Współczesne kino science-fiction to przede wszystkim też efekty. W Przebudzeniu Mocy akcji jest niesamowicie dużo, specjaliści od efektów specjalnych mieli niesamowicie dużo pracy. Trzeba przyznać, że spisali się bardzo dobrze. Ukazany świat charakteryzuje drobiazgowość i urozmaicenie, ale jednocześnie jest zachowany pewien styl kina lat osiemdziesiątych. Trudno mi to ubrać w słowa, ale takie odnoszę wrażenie. Słabiej natomiast wygląda 3D - Nadal nie jestem w pełni przekonany do tej technologii.. cały czas mam odczucie, że to chwilowa moda.
    Skoro wspominam o efektach to nie mogę pominąć jednego z głównych bohaterów - mowa oczywiście o droidzie BB-8.. - chyba nie ma osoby, której sposób wykonania tej postaci by się nie podobał. Od razu wpisuję BB-8 to listy ulubionych robotów - a tam znajduje się między innymi Numer 5 i kot z filmu Eva.
    Już teraz wiadomo, że najnowsza część GW pobiła wszelkie rekordy sprzedaży, ale czy kogoś może to dziwić? Tak intensywna kampania promocyjna musiała przynieść odpowiednie efekty.

     

  • Ex Machina - 2015

    ex machinaEx Machina (reżyseria Alex Garland, 2015)

    Zdolny programista (Domhnall Gleeson) dostaje zaproszenie do przetestowania robota jednej z wielkich film informatycznych. Wyjeżdża do ośrodka badawczego gdzie poznaje ekscentrycznego Nathana (Oscar Isaac) i jego nowe dzieło - Avę (Alicia Vikander). Ava to robot, który ma zdać test Turinga. Ma być pierwszą sztuczną inteligencją... ostatnio jest sporo filmów poruszających ten temat.. przeważnie mamy sympatię do robotów, ale to nadal traktowanie jak rzeczy.. tak jak lodówki.. lubimy swoje sprzęty, z żalem wymieniamy, ale nic ponadto. Sytuacja się zmienia gdy robot dostaje ludzką postać, sztuczną inteligencję i pewną wolność w postępowaniu.
    Oglądając Ex Machinę czułem spory niepokój. Stworzenie rozbudowanej sztucznej inteligencji jest kwestią czasu... "łatwo" stworzyć... ale czy mamy prawo uśmiercić (wyłączyć) taką formę "życia"? Czy taki robot, program nie będzie się chciał bronić przed wyłączeniem? Czy będzie miał takie prawo? Przecież "żyje"... były już filmy pokazujące ten problem. Możliwe też, że taka nieograniczona inteligencja (rozwój jest banalnie prosty) uzna, że jest bytem lepszym od człowieka i będzie chciała przejąć życie na ziemi. Człowiek przecież to największy szkodnik tej planety... pytań tego typu jest więcej... czy robot wojenny może podejmować decyzje o likwidacji celów? W chwili obecnej jest wymagane polecenie człowieka (drony)
    Jak wspomniałem, powstanie autonomicznych systemów, robotów to kwestia czasu, ale zanim to zrobimy, powinniśmy znać odpowiedzi na te pytania.
    Niepokój wywołały też bezpośrednie nawiązania do Google. Zwłaszcza hasła w stylu:
    - w końcu się przydała globalna przeglądarka
    - włączyliśmy wszystkie kamery
    - mamy dostęp do wszystkiego.
    Wiem, że Google ma olbrzymią ilość naszych danych.. Zachowania, profile, wyszukiwania, zdjęcia, nagrania, lokalizacje (Android), skanowane biblioteki.. wkracza w każdą sferę naszego życia - mam tylko nadzieję, że dane będą wykorzystywane (a będą) w odpowiedzialny sposób.

    Ex Machina podejmuje naprawdę ciekawy temat, ale realizacyjnie nie zachwyca.. aktorstwo jest takie sobie, scenariusz jest niezbyt dopracowany, a zakończenie trochę rozczarowuje.
    Oceniam na siedem.

    siedem