„Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi.”
Forrest Gump

Michael Pitt

  • Ghost in the Shell - 2017

    ghost in the shell

    Ghost in the Shell - 2017;
    - reżyseria: Rupert Sanders;
    - scenariusz: Jamie Moss, Jonathan Herman, William Wheeler;
    - wybrana obsada: Scarlett Johansson, Pilou Asbæk, Takeshi Kitano, Juliette Binoche, Michael Pitt, Peter Ferdinando;
    - gatunek: thriller, akcja, science-fiction.

    Nie znam się na anime. Jestem w tej materii całkowicie zielony. Nawet nie potrafię określić czy lubię, czy nie. Z taką kompletnie czystą kartą poszedłem na seans Ghost in the Shell. Zainteresował mnie szum medialny, który zrobił się wokół tego filmu. Poza tym główną rolę gra Scarlett, a kiedyś zaliczała się do moich ulubionych współczesnych aktorek.
    Po seansie wiem, że w filmie Sanders'a wystąpiło w drugim planie kilka osób, na które powinienem zwrócić uwagę (Asbæk, Kitano, Binoche).
    Akcja dzieje się w przyszłości. Major jest eksperymentem naukowym, połączeniem ludzkiego umysłu z ciałem robota. Jej zadaniem jest zwalczanie niebezpiecznych hakerskich ataków. Nie posiada rodziny, a jej przeszłość została wykasowana - ma to pozwolić na lepsze wykonywanie obowiązków. Podczas z jednej z misji dużo się dowiaduje o programie naukowym, którego efektem jest ona sama. Coś Wam to przypomina? Jak dla mnie jest wiele elementów zbieżnych z RoboCopem. W popkulturze jest wiele takich przypadków więc nie będę drążyć tematu, ale chcę podkreślić, że fabuła nie była sporym zaskoczeniem. Ghost in the Shell mógł nadrabiać stroną wizualną przyszłości. Poza niektórymi końcowymi kadrami, przedstawione miasto całkowicie do mnie nie dotarło.

  • Początek - 2014

    poczatekPoczątek
    (I Origins, reżyseria Mike Cahill, 2014)

    Kolejna pozycja, która na listę trafiła za sugestią Filmweb. I kolejny raz sugestia gustomierza okazała się błędna.
    Jest to jedna z tych pozycji, która naiwnie próbuje nam wytłumaczyć sens istnienia życia na ziemi. Jego cykl. Czy rządzi przeznaczenie, a może przypadek.. teoria reinkarnacji, badanie granic poznania, biologia molekularna mają pomóc poznać prawdziwą istotę świata... naiwność wylewa się z większości scen. Ukazana teoria mogłaby być ciekawa gdyby nie dziury logiczno-fabularne. Wszystko jest na siłę dostosowywane by przekonać ateistów, że jest coś więcej.. że jest boska intencja.
    Proces przekonywania jest na kilku poziomach.. najpierw badania zmysłów później miłość, a następnie odkrycie, że każdej śmierci towarzyszą narodziny. Trochę za dużo płytko ukazanych wątków.

  • Śmiertelna wyliczanka 2002

    smiertelna wyliczankaŚmiertelna wyliczanka
    (Murder by Numbers, reżyseria Barbet Schroeder, 2002)
    Pamiętacie piosenkę Myslovitz "To nie był film"? W skrócie to utwór o tym jakby to było kogoś przypadkiem zabić. Bez powodu, bez świadków. Podobne pragnienie mamy w Śmiertelnej wyliczance. Jest morderstwo. Morderców poznajemy w pierwszych scenach filmu. Jest to para nastolatków (Ryan Gosling, Michael Pitt), która postanawia popełnić zbrodnię doskonałą. Planują każdy najmniejszy szczegół, podrzucają dowody, organizują alibi. Plan, który nie ma wad. No i mamy też parę policjantów (Sandra Bullock, Ben Chaplin), którzy prowadzą śledztwo. Początkowo wszystko idzie według planu nastolatków. Z czasem sprawa zaczyna się komplikować. Czy prawdziwi sprawcy zostaną złapani, a wina bezsprzecznie udowodniona?
    Śmiertelna wyliczanka to bardzo dobry thriller, który jest nakręcony całkiem małym kosztem. Na ekranie nie ma zbyt wielu efektów specjalnych, a cała akcja rozgrywa się w relacjach między głównymi bohaterami. Kto wytrzyma napięcie, a kto nie? Zakończenie mogło być ciut lepsze, ale i tak podobało mi się i oceniam na osiem.

Back to top