"Uwielbiam zapach napalmu o poranku."
Czas Apokalipsy

Michael Pena

 

  • Przemytnik - 2018

    przemytnik
    Przemytnik,

    (The Mule) -2018;
    - reżyseria: Clint Eastwood;
    - scenariusz: Nick Schenk;
    - wybrana obsada: Clint Eastwood, Bradley Cooper, Laurence Fishburne, Michael Peña, Dianne Wiest;
    - kategoria: dramat, kryminał.

    Earl Stone całe swoje życie poświęcił swojej pasji, którą były kwiaty. Wygrywał wiele konkursów, był szanowany przez ludzi z branży, ale praca była dla niego ważniejsza od rodziny. Córka i eksżona wolą nie utrzymywać z nim kontaktu. Kwiaty nie przyniosły mu też majątku. U schyłku życia traci wszystko i dlatego zgadza się był kierowcą, który przewozi podejrzane ładunki pomiędzy stanami. Praca za kierownicą daje mu sporą przyjemność, a z czasem też całkiem duże dochody. Earla nie bardzo obchodzi co przewozi, ważne, że może spłacić bank, pomóc wnuczce i przyjaciołom. Earl to dobry człowiek, który tylko zapomina o tym co jest najważniejsze w życiu.
    Eastwood, oczywiście zagrał główną rolę, kolejny raz serwuje nam historię, która jest tylko pretekstem do pokazania zmieniającego się społeczeństwa. Główny bohater używa lekko przestarzałego języka (dowcipy o nazistach, używanie rasistowskich określeń), ale to nie zmienia faktu, że jest bardzo pozytywnym człowiekiem, który potrafi dogadać się z niemal każdym. Czasem musimy tylko odłożyć telefony i wrzucić delikatnie na luz. Motyw telefonu pojawia się w tym filmie nad wyraz często. Przez te urządzenia do rozmawiania ludzie z sobą mniej rozmawiają - taki paradoks.

     

  • Ant-Man i Osa - 2018

    ant man i osa

    Ant-Man i Osa,
    (Ant-Man and the Wasp) - 2018;
    - reżyseria: Peyton Reed;
    - scenariusz: Andrew Barrer, Gabriel Ferrari;
    - wybrana obsada: Paul Rudd, Evangeline Lilly, Michael Peña, Walton Goggins, Bobby Cannavale, David Dastmalchian, Hannah John-Kamen, Michelle Pfeiffer, Laurence Fishburne, Michael Douglas;
    - gatunek: akcja, science fiction.

    Tak próbuję zacząć ten tekst i sobie pomyślałem, że może zacznę od fabuły. I wiecie co? Mam z tym problem. Fabuła w tym filmie jest tak słaba i ma tak drugorzędne znaczenie, że trudno na niej się skupić. Ant-Man, złodziejaszek, który przypadkiem został Ant-Manem ma zasądzony areszt domowy. Każde jego naruszenie oznacza 20-letnią odsiadkę. Grzecznie siedzi w domu, aż do pewnego snu, w którym pojawia mu się Jane Van Dyne, która kilkadziesiąt lat wcześniej została uwięziona w kwantowym wymiarze. Zmniejszanie ma swoje granice. Sen sprawia, że Ant-Man zostaje wciągnięty w dynamiczną akcję, której celem jest odszukanie Jane. Mamy zmniejszanie, zwiększanie, wyścigi, kolejne zmiany wielkości, poszukiwania laboratorium, które jest zmniejszone do wymiarów walizki, i kolejne zwiększanie i zmniejszanie, w tle mocne pościgi FBI i cała masa humoru, który jakoś próbuje ratować ten film.

     

  • Ukryte piękno - 2016

    ukryte piekno

    Ukryte piękno,
    (Collateral Beauty)- 2016;
    - reżyseria: David Frankel;
    - scenariusz: Allan Loeb;
    - wybrana obsada: Will Smith, Edward Norton, Kate Winslet, Michael Peña, Helen Mirren, Naomie Harris, Keira Knightley, Jacob Latimore;
    - gatunek: dramat, wydmuszka.

    Will Smitt marzy o Oscarze. Nie jest to jakaś skrywana nadzieja, ale otwarte oczekiwanie, że mu się już należy. W zeszłym roku w tym temacie nawet się wypowiedziała jego żona. Dlatego też nie powinno nikogo dziwić, że Smith ostatnio się pojawia w filmach dramatycznych. Do tego tytułu trafił z listy rezerwowej, ale starał się pokazać z jak najlepszej strony. Jest smutny, zły, agresywny, płaczący - za takie role dostaje się nagrody... szkoda tylko, że nie trafiło na lepszą fabułę.
    Howardowi (Smith) zmarła córeczka. Pomimo upływu lat nie potrafi sobie poradzić ze stratą i całkowicie wycofuje się z życia. Rozwodzi się, a całą aktywność w pracy poświęca na układaniu domina (ta metafora;p). Firma zaczyna mieć problemy, dlatego też przyjaciele Howarda, a zarazem wspólnicy biznesowi wynajmują aktorów, którzy spróbują otworzyć Howardowi oczy na to co się dzieje wokół. Mają odgrywać trzy role: śmierć, miłość oraz czas - trzy byty, do których Howard pisze listy. Albo to mu pomoże, albo udowodnią, że Howard jest niepoczytalny.

     

  • Marsjanin - 2015

    marsjanin
    Marsjanin,
    (The Martian) - 2015;
    - reżyseria: Ridley Scott;
    - scenariusz: Drew Goddard;
    - wybrana obsada: Matt Damon, Jessica Chastain, Kristen Wiig, Jeff Daniels, Michael Peña, Sean Bean, Kate Mara;
    - gatunek: science-fiction, akcja, dramat.

    Na wstępie zaznaczę, że cholernie żałuję, że nie widziałem tego filmu w kinie. Jest to jeden z tych filmów, które mają ładną oprawę audio-wizualną, która najlepiej działa na dużym ekranie.
    Załogowa misja na Marsa. Wszystko jest dopracowane co do najdrobniejszego szczegółu, ale nieoczekiwana burza na czerwonej planecie sprawia, że załoga w popłochu odlatuje na Ziemię. Myślą, że jeden z nich zginął podczas ewakuacji, ale Mark miał sporo szczęścia. Przeżył burzę, ale został sam na obcej planecie. Zero łączności z Ziemią, a zapasy starczą tylko na kilkadziesiąt dni, których pewnie i tak nie przeżyje. Wie, że nikt go nie będzie szukał - najwyżej kolejna misja znajdzie jego ciało, chociaż i to jest wątpliwe - czerwony piasek wszystko szczelnie przysypie.

     

  • Ant-Man - 2015

    plakat promujący
    Ant-Man -2015;
    - reżyseria: Peyton Reed;
    - scenariusz: Adam McKay, Paul Rudd, Edgar Wright, Joe Cornish;
    - wybrana obsada: Paul Rudd, Michael Douglas, Evangeline Lilly, Corey Stoll, Michael Peña;
    - gatunek: akcja, science fiction.

    Jeszcze rok temu bezkrytycznie podchodziłem do wszystkich produkcji sygnowanych przez Marvela. Nadal lubię te produkcje, ale coraz bardziej sceptycznie podchodzę do tych filmów. Avengersi nadal się jakoś bronią, ale pozostałe tytuły niezbyt trafiają w moje gusta. Do tej grupy zdecydowanie zalicza się Ant-Man. Zwiastuny zapowiadały całkiem zabawną bajeczkę, ale bez entuzjazmu podchodziłem do seansu - kolejny raz przeczucie mnie nie zmyliło. Historia złodzieja, który po zażyciu specjalnej mikstury i założeniu specjalnego kostiumu zmienia się w superbohatera wielkości mrówki nie ma w sobie nic co by mnie zainteresowało. Jest to bardziej materiał na kino familijne niż dobre science fiction. Główny bohater i antybohater nie przyciągają uwagi, są dramatycznie nijacy, ale na szczęście drugoplanowa rola Pena'y minimalnie ożywia akcję. Ant-Man'a obejrzałem w wersji z dubbingiem.. całe szczęście - przynajmniej było bardziej śmiesznie i interesująco. I tyle większych pozytywów. Mam wrażenie, że Marvel nie do końca miał pomysł na ten film, ale kalendarz premier trzeba było czymś wypełnić. Podejrzewam, że takich filmów będzie teraz coraz więcej.. takich wypełniaczy czasu, które długo w pamięci nie zostaną.

     

  • Furia - 2014

    furiaFuria (Fury, reżyseria David Ayer, 2014)

    Zamierzałem poczekać z tą recenzją, ale przez moją nieuwagę (foto na fb) wiele osób jest ciekawych jak mi się ten film podobał? Mam bardzo mieszane uczucia.. z jednej strony mamy bardzo słabą fabułę, a raczej coś na jej kształt, która razi płyciznami i bylejakością. Z drugiej strony film ma kilka smaczków, na które zwróciłem uwagę. Rzadko się zdarza by amerykański "bohater" dokonywał bezwzględnej egzekucji jeńca wojennego. W Furii jest taka scena - jestem zaskoczony. Podobało mi się też aktorstwo, ale nie to pierwszoplanowe. Pitt i Lerman zagrali ok, ale mnie jakoś nie poruszyli. O wiele ciekawsze kreacje stworzyli aktorzy grający pozostałych członków załogi czołgu. Pena, LaBeouf, ale przede wszystkim Bernthal wypadli nad wyraz ciekawie.
    Ciekawe są też sceny bitewne.. może ta "gwiezdnowojenna" wymiana ognia trochę bije po oczach, ale nie będę się czepiał. Podobnie na plus zaliczam też brudny i brutalny klimat wojny.. zero litości i słabości. Pora na minusy, a ich trochę jest. Jak wspomniałem film razi fabularnie.. niektóre dialogi i sceny są jakby z całkiem innej pozycji. Czterej pancerni mieli lepsze odcinki niż ten film. Na minus też zaliczam fakt, że widzimy tylko kilka wozów pancernych.. i aż 1 (słownie jeden) niemiecki czołg.. no bez przesady.. natomiast największą wadą tego filmu jest ostatnia scena walki.. większej głupoty dawno nie widziałem. Jeden uszkodzony czołg kontra batalion SS. Naziści sami wskakują pod karabiny, a jak załodze brakuje amunicji to niemieccy żołnierze wstrzymują ogień do minimum - tak by amerykańscy czołgiści mogli wyjść i uzupełnić zapasy.. mega to słabe i głupie to było.
    Mimo tych wszystkich wad seans oceniam w miarę pozytywnie. Nie spodziewałem się więcej niż dostałem.
    Daję naciągane siedem.
    siedem

     

  • Strzelec - 2007

    strzelecStrzelec (Shooter, reżyseria Antoine Fugua, 2007)

    Bob (Mark Wahlberg) jest snajperem, który postanowił zrzucić mundur i zamieszkać gdzieś w górach na odludziu. Częsty motyw w filmach - byli wojskowi uciekają od społeczeństwa, odcinają się, ale jak są potrzebni to wszyscy wiedzą gdzie oni mieszkają... ale do rzeczy. Boba odwiedzają ludzie związani z ochroną prezydenta. Mają informacje, że będzie próba zabójstwa i że najprawdopodobniej będzie to dokonane przez snajpera. Proszą Boba o pomoc przy wyborze miejsc, z których może być wykonany strzał. Tyle na początek. Fugua oferuje nam znakomite kino sensacyjne, w którym dużo się dzieje, a sceny akcji są zrealizowane na bardzo wysokim poziomie. Jest też w tym filmie sporo polityki.. tej brudnej, wyrachowanej.. z teoriami spiskowymi.
    Film nie zawiódł moich oczekiwań. Osiem.

    osiem

     

  • Bogowie ulicy

    bogowie ulicy plakatWracamy z notkami. Jak dobrze pójdzie to dziś będzie internet, a to pozwoli mi na bieżąco oglądać i pisać. Trzymajcie kciuki by tak się stało.
    Bogowie ulicy (End of Watch, reżyseria David Ayer, 2012).
    Ten film widziałem dwa miesiące temu i pamiętam, że byłem pod wielkim wrażeniem po seansie.
    Jest to opowieść o pracy w policji w jednej z najniebezpieczniejszych dzielnic dużego miasta. Praca, która jest ciężka i niebezpieczna. Paradokumentalny charakter filmu to jeszcze bardziej podkreśla. Jak nie lubię "kamery z ręki" to w tym tytule mi ona nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie - podkreślała dynamikę i dramaturgię fabuły. Trzeba przyznać że Ayer potrafi kręcić policyjne kino.
    Aktorsko też jest dobrze - Jake Gyllenhaal oraz  Michael Pena zagrali na odpowiednim poziomie. Ponoć podczas prac do filmu aktorzy przez pięć miesięcy jeździli z prawdziwymi policjantami. Myślę, że nie był to stracony czas.
    Można by się doczepić do kilku scen, ale całość sprawia, że Bogowie Ulicy zapadają w pamięci.
    Oceniam na dziewięć.

    9
    Polecam!

     

  • Inwazja kaszany

    inwazja bitwa o los angelesMiałem wątpliwą przyjemność obejrzenia Inwazji : Bitwy o Los Angeles(2011, reż, Jonathan Liebesman).. i to jest kolejny film, który mnie rozczarował.. jak dla mnie był zwyczajnie nudny ! Niby są efekty, niby coś się non stop na ekranie dzieje, a człowiek myśli sobie-- ale to już było.. film mnie nie porwał. Sposób kręcenia też nie ( z ręki). Jestem wielkim fanem niewidzialnej kamery, wszelkie machanie uważam za przejaw przerostu formy nad treścią.  Film zarobił w USA już ponad 100 milionów dolarów ( budżet filmu to niecałe 15 milionów), czyli jest niewątpliwy sukces finansowy. Chyba o to twórcom chodziło. ;)

    Ocena ? Pięć i to bez przekonania.