"Nigdy nie byłem miły, ale postaram się być uroczy"
Kill Bill

Matthew McConaughey

 

  • Dżentelmeni - 2019

    dzentelmeni

    Dżentelmeni,
    (The Gentlemen) - 2019;
    - reżyseria: Guy Ritchie;
    - scenariusz: Guy Ritchie;
    - wybrana obsada: Matthew McConaughey, Charlie Hunnam, Henry Golding, Michelle Dockery, Jeremy Strong, Colin Farrell, Hugh Grant, Eddie Marsan;
    - kategoria: kryminał, akcja.

    Każda dobra historia zaczyna się od trupa. Jest trup to można prowadzić akcję.. a najlepiej jakby trup nie był martwy..
    Ray, prawa ręka narkotykowego bossa zostaje propozycję by uratować szefa przez nieuniknionym skandalem. Milczenie dziennikarza ma kosztować tylko 20 milionów dolarów. Niby ogrom kasy, ale szef Ray'a właśnie planuje wyprzedaż całego interesu by móc cieszyć się upragnioną emeryturą. Ma nawet kupca, ale nieszczęśliwym trafem tuż przed finalizacją transakcji interes wymaga dodatkowej opieki.. a szef nie chce już sobie brudzić rąk.. od tego ma Ray'a i innych chłopaków.

     

  • Sing - 2016

    sing

    Sing - 2016;
    - reżyseria: Garth Jennings;
    - scenariusz: Garth Jennings;
    - głosów użyczyli: Matthew McConaughey, Reese Witherspoon, Seth MacFarlane, Scarlett Johansson,John C. Reilly;
    - gatunek: animacja, komedia, familijny, musical.

    Miś koala Buster Moon ma swój teatr, miał to być teatr przeogromny, ambitny, a jest podupadającą sceną, której grozi zamknięcie z powodu niezapłaconych rachunków. Rynek się zmienia i wymagania klientów również. Moon próbuje ratować swój interes i ogłasza casting (konkurs) na obsadę do nowego przedstawienia. Jego sekretarka myli się i znacząco zawyża kwotę nagrody, którą dostanie zwycięzca. Pomyłka sprawia, że na casting zgłasza się wielu chętnych. Przecież każdy śpiewać może, a niektórzy to nawet powinni bo im to całkiem wychodzi. Czy nowa obsada uratuje scenę? Czy uczestnicy nie poczują się oszukani jak odkryją, że nagroda jest dużo niższa od zakładanej? Tego się tutaj nie dowiecie - trzeba obejrzeć.

     

  • Gold - 2016

    gold

    Gold - 2016;
    - reżyseria: Stephen Gaghan;
    - scenariusz: Patrick Massett, John Zinman;
    - wybrana obsada: Matthew McConaughey, Edgar Ramírez, Bryce Dallas Howard, Corey Stoll, Toby Kebbell;
    - gatunek: dramat

    Nie wszystko złoto co się świeci.

    Historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.
    Kenny (Matthew) prowadzi firmę, która zajmuje się poszukiwaniem złóż. Interes idzie fatalnie. Inwestycje są mocno chybione, inwestorów brak, a Kenny zanurzony w alkoholowym upojeniu cały czas marzy o odkryciu wielkich pokładów złota. Chce w końcu odnieść sukces. Ostatnie oszczędności i wartościowe rzeczy przeznacza na podróż do Indonezji - pracuje tam ciut ekscentryczny geolog (Edgar), którego chce namówić na wspólne poszukiwania złota.
    Można powiedzieć, że Gold jest bardzo podobny do Wilka z Wall Street. Widać podobne wahania kariery. Sinusoida od porażki po wielomilionowy sukces i tak kilkukrotnie. Jest w tym coś nieakceptowalnego. Olbrzymie majątki zdobyte na naiwności inwestujących oraz niedoskonałości systemów zawsze budzą mój niepokój. Może to dlatego, że widzę jak rośnie rozwarstwienie społeczne i jest pełne (wg prawa) przyzwolenie na wielkie przekręty. Kenny może i nie liczy się pieniędzmi, może chce budować tylko wielkość swojego nazwiska, ale robi to w sposób, który mocno przypomina mi zachowania maklerów giełdowych. Całkowite oderwanie od rzeczywistości i kompletny brak poszanowania ludzi, którzy w pewien sposób przyczynili się do sukcesu.

     

  • Detektyw- sezon 1

    Detektyw
    Detektyw,
    (True Detective) - sezon 1;
    - twórca: Nic Pizzolatto;
    - HBO, 2014;
    - wybrana obsada: Matthew McConaughey, Woody Harrelson, Michelle Monaghan, Michael Potts, Tory Kittles;
    - gatunek: dramat, kryminał.

    W końcu przyszedł czas na Detektywa. Większość moich znajomych zachwycała się tym serialem, a ja próbowałem dwukrotnie bezskutecznie podejść do tego tytułu. Za każdym razem odpuszczałem po pierwszym epizodzie. Po dłuższej przerwie dałem tytułowi ostatnią szanse i... i jestem mega usatysfakcjonowany - to kolejny dowód na to, że niektóre tytuły muszą trafić na odpowiedni humor widza - dlatego też zasadne jest ocenianie filmów, seriali po każdym obejrzeniu - ocena to głownie emocje związane z dziełem. Zero obiektywizmu.

     

  • Czas zabijania - 1996

    czas zabijania
    Czas zabijania,
    (A Time to Kill) - 1996;
    - reżyseria: Joel Schumacher;
    - scenariusz: Akiva Goldsman;
    - wybrana obsada: Matthew McConaughey, Sandra Bullock, Samuel L. Jackson, Kiefer Sutherland, Kevin Spacey, Donald Sutherland, Ashley Judd;
    - gatunek: dramat.

    Kolejny sądowy film na tapecie, tym razem ekranizacja powieści John'a Grishama.
    Dziesięcioletnia dziewczynka zostaje brutalnie zgwałcona i porzucona. Miała umrzeć, ale cudem dociera do domu i wskazuje winnych. Zostali zatrzymani, ale wszystko wskazuje na to, że zostaną wypuszczeni na wolność. Na to nie może pozwolić ojciec dziewczynki, który w sądzie zabija obu oprychów. Teraz to jemu grozi komora gazowa. Dziwi taki rozwój akcji? Pewnie tak, więc dodam kilka ważnych elementów. Dziewczynka była czarna, gwałciciele biali, a akcja dzieje się w Missisipi w czasach nie gasnącej popularności Ku Klux Klanu.

     

  • Amistad - 1997

    amistadAmistad - 1997,
    - reżyseria: Steven Spielberg
    - scenariusz: David Franzoni
    - wybrana obsada: Morgan Freeman, Anthony Hopkins, Djimon Hounsou, Matthew McConaughey
    - dramat historyczny.

    W ostatnim czasie za ten film zabierałem się kilka razy.. wiedziałem, że jest to pozycja obowiązkowa, ale po kilku pierwszych minutach odpuszczałem. Początek filmu zdecydowanie mnie nie zachęcał, ale teraz wiem, że ten tytuł jest jednym z ciekawszych w filmografii Spielberga.
    Rok 1839, na statku transportującym niewolników wybucha bunt, który doprowadza do obalenia i niemal całkowitego wyrżnięcia załogi. Szczęście "wyzwolonych" nie trwa długo - ich statek zostaje przejęty przez amerykańską jednostkę wojskową.
    Po przybyciu do Stanów Zjednoczonych rozpoczyna się batalia w sądzie. Jej przedmiotem jest nie tylko kwestia ukarania Afrykanów za wymordowanie załogi, ale także kwestia czy należy ich traktować jako wolnych ludzi, którzy nielegalnie zostali uwięzieni. Skomplikowaną naturę procesu pogłębia fakt, że w Stanach toczy się batalia o reelekcję prezydencką. Jedną z kluczowych kwestii branych pod uwagę przy wyborze prezydenta jest problem niewolnictwa. Sądowy spór może całkowicie odmienić oblicze Ameryki - pogrążyć ją w podziale rasowym lub być początkiem wielkich zmian.
    Amistad jest oparty na prawdziwej, niesamowitej historii. Warto nie tylko zwrócić uwagę na świetne aktorstwo, ale także na bogaty rys historyczny produkcji. Są świetnie ukazane tarcia pomiędzy politykami oraz mocarstwami. Czasem ludzkie odruchy solidarności stoją w opozycji do chłodnej kalkulacji politycznej.
    Jestem pod wielkim wrażeniem.
    Oceniam na zasłużoną dziewiątkę i polecam.
    dziewięć

     

  • Uciekinier - 2012

    uciekinierUciekinier (Mud, reżyseria Jeff Nichols, 2012)

    Jakaś amerykańska prowincja. Dwóch nastolatków (bliżej 10 niż 20 lat) spotyka na wyspie nieznajomego (Matthew McConaughey), który - jak to się później okazuje - ucieka przed policją i ludźmi chcącymi go zabić. Między chłopcami (Tye Sheridan, Jacob Lofland) a uciekinierem powstaje nić przyjaźni. Obcy intryguje chłopców, sprawia, że czują się wyjątkowi, ale także jest świetnym kompanem do rozmów. Wątek ucieczki jest istotny w filmie, ale o wiele ważniejszy jest motyw przyjaźni i relacji damsko-męskich. Chłopięca naiwność w sferach miłosnych zostaje "urealniona". Miłość bywa ślepa.. i nie zawsze należy jej dać sobą rządzić.. są w życiu inne relacje, na których można polegać.
    Jest to jeden z tych filmów, które trudno jednoznacznie zakwalifikować. Jest trochę akcji, a nawet strzelanina, ale przez większość fabuły akcja wolno się toczy.. sporo rozmów, ładnych widoków, problemów dorastających chłopców. Jak to napisała moja znajoma.. "poważnie zrobiony film familijny" - myślę, że jest to trafne sformułowanie. Film pozytywnie punktuje zdjęciami i grą Matthew.
    Ciekawostka - podczas zdjęć zatrudniono sporo naturszczyków z Arkansas - około 400 statystów. Ostatnio pisałem o Joe z Cage'm w roli głównej i w komentarzach padło pytanie czy te dwa filmy są podobne? W pewien sposób tak.. prowincja, męska przyjaźń, ale mają całkiem inny klimat. Joe jest bardziej ciemny, brudny. Uciekinier bardziej familijny. Łączy je też Tye Sheridan - jestem przekonany, że o tym aktorze jeszcze nie raz usłyszymy.

    Film Nichols'a oceniam na siedem.

    siedem
    W drugim planie wystąpili: Reese Witherspoon, Sarah Paulson oraz Sam Shepard.

     

  • Interstellar - 2014

    interstellar
    Interstellar (reżyseria Christopher Nolan, 2014)
    Dawno po seansie filmowym nie miałem tak mieszanych uczuć.. na dzień dobry powiem, że system Atmos Extreme jest mocno przereklamowany - może w innych filmach się lepiej sprawdza, ale bez przesady - dla mnie to tylko bezzasadna próba podnoszenia cen biletów kinowych.
    Wracając do filmu. Pierwsze 20-30 minut to jakiś dramat. Lubię Matthew McConaughey'a, ale zdecydowanie się nie sprawdza jako narrator.. jako osoba, której głos prowadzi akcję. Słabe to było... później akcja staje się ciekawsza.. bardziej wciągająca.... cegiełki zaczynają się układać i tworzyć ciekawą i intrygującą historię. Początkowo przytłacza nadmiar fizyki i kosmosu, ale z czasem staje się to przyswajalne i mocne.. coraz mocniejsze.. Nolan kolejny raz bawi się czasem i jego względnością i trzeba przyznać, że potrafi to robić. Szkoda, że reżyser skupił się tylko na historii, a całkowicie zaniedbał szczegóły.. Film razi niedbałością o detale.. drobne niedopracowane elementy wkurzały i sprawiły, że momentami mniej skupiałem się na fabule, a bardziej na wyśmiewaniu niedoskonałości filmu. Nolanowi nie powinno się to zdarzyć. I to mocno wpływa na ocenę filmu... na bok idzie historia, niezłe aktorstwo drugoplanowe (Hathaway, Caine, Lithgow), efekty specjalne - czegoś brakło.. pewnego dopełnienia.
    Mimo oczywistych mankamentów film oceniam wysoko. Dostaje osiem.

    osiem

    Muszę słówko o robocie.. tak szpetnego i dziwnego robota na ekranie jeszcze nie widziałem...  ale jego teksty.. dobre.. nawet bardzo dobre

     

  • Witaj w klubie -2013

    witaj w klubieWitaj w klubie (Dallas Buyers Club, reżyseria Jean-Marc Vallee, 2013)

    Dallas, lata osiemdziesiąte. Ron (Mattchew McConaughey) dowiaduje się, że ma HIV i niewiele życia przed sobą. Postanawia za wszelką cenę trzymać się życia i walczyć z skostniałym systemem opieki zdrowotnej, który jest zdominowany przez interesy firm farmaceutycznych. Ron znajduje lukę w prawie, która pozwala mu sprowadzać i udostępniać leki poza oficjalnymi kanałami dystrybucji. Dystrybucja poza systemem nie podoba się koncernom i lekarzom. Leki te nie wyleczą z wirusa, ale znacząco podnoszą jakość życia chorych.
    Problemem poruszanym w filmie jest nie tylko system zdrowia, ale także stereotypy panujące w społeczeństwie na temat osób chorych na AIDS - przecież to choroba pedałów i narkomanów. Mocny temat, który został znakomicie przedstawiony, a zwłaszcza zagrany. Teraz się nie dziwię, że Mattchew zgarnął Leo Oscara z przed nosa. Zagrał w tym filmie fenomenalnie. Zresztą nie tylko on. Jared Leto jako Rayon (też dostał Oscara) to również majstersztyk. Odważna i niecodzienna rola. Pełen szacunek dla obu panów.
    Witaj w klubie dostaje dziewiątkę. Polecam.

    dziewięć

     

  • Wilk z Wall Street 2013

    wilk z wall streetWilk z Wall Street (The Wolf of Wall Street, reżyseria Martin Scorsese, 2013)

    Długo się zastanawiałem jakiemu filmowi dać najpierw szansę. Czy iść jak wszyscy na Hobbita, czy też docenić Leonardo i Martina? Wybrałem Wilka i absolutnie nie żałuję.
    Wilk opowiada historię brokera (Leonardo DiCaprio), który w krótkim czasie zarobił olbrzymie kwoty pieniędzy, a jego sukces i styl bycia przyciągnęły uwagę służb.
    Trzeba dodać, że nie wszystkie działania naszego bohatera były legalne, a w zasadzie to prawo łamał na co dzień. Prowadził bardzo rozwiązły styl życia, codziennie towarzyszyły mu prostytutki, alkohol, duża dawka narkotyków oraz oszustwa giełdowe. Szybka droga na szczyt zawsze kojarzy mi się z jednym - będzie musiał nastąpić upadek. Nie inaczej jest tutaj.. ale nie skupiajmy się na tym.
    Idąc na seans w centrum handlowym byłem kilkukrotnie zaczepiany przez hostessy oferujące superatrakcyjną ofertę na coś tam, albo coś innego. Nie wiem nie słucham - z zasady jestem na nie. Dlaczego o tym wspominam? Wilk z Wall Street między innymi traktuje o technikach sprzedaży, o tym, że sprzedawca za każdym razem będzie próbował sprzedać nam swój produkt, nawet jeśli doskonale wie, że sprzedaje "gówno" w pudełku od czekolady. Miałem satysfakcję, że przed seansem nic nie kupiłem, na nic nie dałem się złowić.
    Obraz Scorsese to przede wszystkim rzecz o upodleniu pewnej warstwy społecznej, która resztę społeczeństwa traktuje jak debili, którzy są tylko po to by dać się "wydoić". Czyjeś oszczędności życia są przejadane na kosztownych imprezach. Świetnie film podsumowuje ostatnia scena w metrze. Smutny przekaz. na koniec.
    Przez większość seansu jednak się bawimy. Porywa nas magia świata elit finansowych, nie myślimy etycznie, bawimy się, a wodzirejem jest fenomenalny DiCaprio. Jeśli facet nie dostanie tym razem Oscara, to nie dostanie go już nigdy. Fenomenalna rola. Nie gorzej wypadli aktorzy w drugim planie. Mamy fenomenalną metamorfozę Jonah'a Hill'a, który z dziwnego sąsiada przeistacza się w finansowego rekina. Ponadto Margot Robbie, Matthew McConaughey, Kyle Chandler, Rob Reiner oraz Jon Bernthal. Absolutnie wszyscy zagrali fenomenalnie.
    Wilk jet filmem fenomenalnym, który z początku mocno uderza, a później nie odpuszcza i trzyma wygórowany poziom. Wszystko ze sobą świetnie współgra. Trzeba przyznać, że Scorsese wykonał kawał dobrej roboty.
    Film świetnie się sprzedaje, wszystko wskazuje na to, że odniesie spory sukces finansowy. Gratulacje.
    Film oceniam na mocne dziesięć.

    10

     

  • The Lincoln Lawyer - 2011

    prawnik z lincolnaThe LIncoln Lawyer (2011, reż. Brad Furman) to film zaskoczenie. Obejrzany przypadkiem w leniwą niedzielę. Jest to bardzo przyzwoity thriller prawniczy. Opowiada o zdolnym adwokacie, który zarabia broniąc kryminalistów wszelkiej maści. Nie interesuje go winny czy nie, jego zadaniem, dosyć kosztownym, jest przekonanie ławy przysięgłych o niewinności klienta. Bardzo cyniczny obraz rzeczywistości. Wszystko się zmienia, gdy zostaje wciągnięty w niebezpieczny plan swojego klienta.

    Fabuła wciągająca, ale cały czas miałem wrażenie, że gdzieś już to widziałem.

    Sama postać prawnika (Matthew McConaughey) przypominała mi Starka z serialu Shark.

    The Lincoln Lawyer to bardzo dobre kino, któremu daję ósemkę.

    Myślę, że o Bradzie Furmanie jeszcze kiedyś usłyszymy.