"Ja jestem człowiek spokojny, ale do czasu aż się zdenerwuję"
Kogel-mogel II

Nowości na stronie

Na rauszu - 2020
Eric Powell - The Goon. Kolekcja tom 5
Lekcja marzeń - 2011
Dlaczego kobiety zabijają - sezon 2
Gnat #1: Dolina, czyli równonoc wiosenna
Bodyguard i żona zawodowca - 2021
Złota dama - 2015
Batman: Przeklęty
Kopalnie króla Salomona - 1985
Mayans M.C - sezon 3
Sandman. Tom 6. Refleksje i przypowieści
Przygoda na rybach - 1997
Nomadland - 2020
Trolle z Troy. Tom 2

mark strong

  • Zanim zasnę - 2014

    zanim zasne

    Zanim zasnę,
    (Before I Go to Sleep) - 2014;
    - reżyseria: Rowan Joffé;
    - scenariusz: Rowan Joffé;
    - wybrana obsada: Nicole Kidman, Colin Firth, Mark Strong, Anne-Marie Duff, Adam Levy;
    - kategoria: ekranizacja, thriller, dramat.

    Christine codziennie budzi się obok obcego mężczyzny. W panice ucieka do łazienki, a tam z karteczek rozwieszonych na ścianie dowiaduje się, że mężczyzna to Ben, jej mąż, a ona sama cierpi na zanik pamięci. Ma czterdzieści lat, ale ostatnich dwudziestu nie pamięta. Ben codziennie opowiada jej o tym jakie prowadzą trudne, ale szczęśliwe życie. Z czasem Christine odkrywa (dzięki swoim, skrytym, nagraniom wideo), że Ben nie zawsze mówi całą prawdę. Skoro kłamie w błahych sprawach to czy można mu ufać? Christine próbuje 'leczyć' swoją niepamięć i każdego dnia drobiazgowo rejestruje wszystkie szczegóły i tuż przed snem robi krótką notatkę wideo.

  • Shazam! - 2019

    shazam


    Shazam! -
    2019;
    - reżyseria: David F. Sandberg;
    - scenariusz: Henry Gayden;
    - wybrana obsada: Zachary Levi, Mark Strong, Asher Angel, Jack Dylan Grazer, Djimon Hounsou;
    - kategoria: familijny, akcja, fantasy, DC.

    Nastoletni chłopak wychowywany przez zmieniające się rodziny zastępcze zostaje obdarzony nadprzyrodzonymi zdolnościami. Wystarczy, że powie Shazam! a zamieni się w superbohatera, który jest niemal niezniszczalny. Banalne prawda? Superbohater z mentalnością nastolatka to niezbyt udane połączenie. Efekt końcowy to niezbyt wyszukane dialogi, brak głębszej treści i nadmiar słabego humoru. Oczywiście taki superbohater potrzebuje antagonisty. Jest nim dr Sivana, który miał szansę być Shazam'em, ale jego serce nie okazało się zbyt czyste.. a skoro nie jest czyste to znaczy, że mógł bez wyrzutów sumienia skierować się w stronę zła. W tej roli wystąpił Mark Strong. Można powiedzieć, że superbohater i antagonista idealnie do siebie pasują. Dwa przeciętne charaktery, którym nie przyświeca żaden cel. Nuuuda.

  • Grimsby - 2016

    grimsby
    Grimsby,
    (The Brothers Grimsby) - 2016;
    - reżyseria: Louis Leterrier;
    - scenariusz: Sacha Baron Cohen, Phil Johnston, Peter Baynham;
    - wybrana obsada: Sacha Baron Cohen, Mark Strong, Penélope Cruz, Isla Fisher, Rebel Wilson;
    - gatunek: komedia, akcja.

    Nie jestem fanem Baron'a Cohen'a. Przeważnie jego filmy mnie nie śmieszą i z takim nastawieniem poszedłem na Grimsby.
    Norman mieszka w biednej dzielnicy gdzie jego jedynymi rozrywkami są: robienie dzieci oraz kibicowanie narodowej drużynie. Jest zerem totalnym, ale to zero po latach poszukiwań odnajduje podwójne zero, czyli swojego zaginionego brata, który pracuje jako agent służb brytyjskich. Wyrachowany, świetnie wyszkolony agent oraz zapijaczona sierota życiowa muszą wspólnie zmierzyć się z zagrożeniem terrorystycznym. Jest to kolejna komedia wyśmiewająca serię o agencie 007, ale w tym filmie jest coś więcej. Wyśmiewa też stereotypy dotyczące osiedli robotniczych. oraz kultury kibicowskiej, aż dziw, że gdzieś w tle nie usłyszałem języka polskiego. Całe szczęście, że jest ten genialny brytyjski akcent.

  • John Carter - 2012

    john carter
    John Carter- 2012;
    - reżyseria: Andrew Stanton;
    - scenariusz: Michael Chabon, Mark Andrews, Andrew Stanton;
    - wybrana obsada: Taylor Kitsch, Lynn Collins, Samantha Morton, Willem Dafoe, Mark Strong, Dominic West;
    - gatunek: przygodowy, science-fiction.

    A miało być tak pięknie. Kosztowna ekranizacja powieści Edgara Rice Borroughsa miała być wielkim sukcesem, który pozwoliłby na stworzenie Disney'owi nowej mega dochodowej sagi. Film okazał się wielką finansową klapą, a plany na kolejne części zostały schowane gdzieś głęboko w szufladach. Twórcy i krytycy filmowi zaczęli się zastanawiać dlaczego tym razem nie wyszło. W mojej ocenie przyczyn jest kilka, ale żadna z nich nie dotyczy samej historii. John Carter żyje w XIX wieku, ale za pomocą tajemniczego medalionu przenosi się do całkiem innego świata, gdzie toczy się wojna pomiędzy mieszkańcami obcej planety. Historia ma w sobie wielki potencjał, a widzowi wydaje się bardzo znajoma. Podobne wątki były już w innych kultowych dziełach popkultury (Gwiezdne Wojny, Avatar, Supermen) i trzeba zaznaczyć, że to nie John Carter się inspirował, ale znaczna część motywów science-fiction jest oparta na twórczości Borroughsa. Widzowi takie popkulturowe zależności i znajomości schematu akcji i bohatera powinny się spodobać, przecież najbardziej lubimy oglądać to co znamy. Jednak widzowie tłumnie nie poszli do kina. Dlaczego?
    Przyczyny są złożone. Przede wszystkim winę widzę w doborze aktorów. Jeśli chcemy coś sprzedać to potrzebujemy nazwisk które będą w stanie wypromować tytuł. Nie musi to być pierwszy plan, ale magnesy są potrzebne. Potrzeba także więcej humoru, najlepiej w wykonaniu postaci drugoplanowych. Pozwala to na lepsze operowanie napięciem w filmie. John Carter mimo całkiem dynamicznej akcji w odbiorze jest nudny, zbyt monotonny. Kuleje też narracja - mija całkiem dużo czasu zanim widz połapie się w historii, a skoro jej nie rozumie to jak ma nią żyć?

  • W stronę słońca - 2007

    Plakat promujący
    W stronę słońca (Sunshine) - 2007;
    - reżyseria: Danny Boyle;
    - scenariusz: Alex Garland;
    - wybrana obsada: Chris Evans, Cillian Murphy, Rose Byrne, Troy Garity, Mark Strong, Michelle Yeoh;
    - science-fiction.

    Gdyby tak nagle Słońce zaczęło się psuć.. i powoli przestawało świecić , wtedy Ziemi groziłaby katastrofa. Pewnie ludzkość próbowałaby wysłać misję ratunkową.. taka właśnie misja i okoliczności są podstawą do zainicjowania fabuły opisywanego filmu. I na wstępie mamy mamy wielką wtopę. Nawet jakby coś takiego miało miejsc (wygaszanie się Słońca) to kluczowym elementem jest czas trwania takiego zjawiska.. Przymykam oko na ten i inne absurdy.. skupmy się na fabule.. początkowo ładnie, w miarę spójnie, ale w drugiej połowie filmu pojawia się jakaś napromieniowana postać (czy coś w ten deseń), latająca kamera i rozmyty obraz - absolutny brak spójności wizualnej i nie tylko. W miarę spójna opowiastka o ratowaniu planety przeradza się w pseudofilozoficzny traktat o boskości.. a tego nie lubię. Początkowy dobry klimat, niezłe ujęcia i widoki schodzą na dalszy plan, podczas seansu zaczynała u mnie dominować irytacja.. Nie wątpię, że dla wielu ten film może być przełomowym dziełem, cudownym objawieniem, ale dla mnie jest produkcją średnio udaną.

  • Szpieg - 2011

    szpiegSzpieg (Tinker Tailor Soldier Spy, reżyseria Tomas Alfredson, 2011)

    Kolejna zaległa pozycja.. kolejny dowód na to, że najlepiej mi idzie nadrabianie zaległości nocami. Szpieg to "klasyczny" film szpiegowski (masło maślane?). Emerytowany agent MI6 (Gary Oldman) dostaje szansę powrotu do agencji (zwanej Cyrkiem) Ma jednak trudne zadanie do wykonania, musi odnaleźć w szeregach MI6 agenta, który jest zdrajcą sprzedającym tajemnicy wywiadowi rosyjskiemu.
    Akcja jest nieśpieszna, ujęcia spokojne, wyważone. Przez większość czasu jest analiza nagrań, dokumentów - typowa żmudna praca w zaciszu gabinetów. Czołowi agenci, w tym bohater grany przez Oldmana, nie przypominają Bondów - bliżej im raczej do postury nauczycieli, którzy niewiele zarabiają.
    Szpieg nie jest pozycją dla wszystkich - niektórzy się zachwycą, a inny znudzeni zasną.. ja sam oceniam na naciągane siedem.. niezłe kino, któremu do wybitności sporo brakuje.

  • Gra tajemnic - 2014

    gra tajemnicGra tajemnic
    (The Imitation Game, reżyseria Morten Tyldum, 2014)

    Poza kinem interesuję się też nowymi technologiami. Wielokrotnie spotkałem się z określeniem test Turinga, ale nigdy sobie nie zadałem trudu by sprawdzić kim tak naprawdę był Alan Turing(świetny Benedict Cumberbatch). Genialny matematyk, homoseksualista, wizjoner technologiczny.. ale też wielki indywidualista i samotnik. W grze tajemnic jest nam przybliżony nie tylko jako geniusz, którego praca przyczyniła się do złamania Enigmy, ale także jako zwykły człowiek, który nie potrafi budować relacji z innymi osobami. Jest przekonany, że sam wszystko rozwiąże, ale z czasem się uczy, że największe wyzwania potrzebują sprawnie działającego zespołu.. że wielkie wizje rodzą się w jednej głowie, ale realizują się w pracy wielu osób. Tak właśnie powstał Christopher - maszyna, która pokonała Enigmę. Początkowo myślałem, ze tytuł filmu odnosi się do samej Enigmy, ale z czasem dostrzegłem, że ma o wiele bardziej ludzki i wielowymiarowy wydźwięk.
    Powiedzmy sobie szczerze jest to film hołd złożony Turingowi.. i jego największym plusem są przeżycia matematyka. Jeśli chodzi o kwestię złamania Enigmy to warto było mocniej zaakcentować informację, że istniały 2 generacje tych maszyn.
    Aktorsko nie można się doczepić. Nawet Keira Knightley mnie aż tak nie wkurzała. Na uznanie zasługuje Mark Strong, który wcielił się w szefa MI6. Muszę za to się doczepić do scen przedstawiających działania wojenne. Raziły jakością wykonania.. zwłaszcza w sferze ognia. Po co odwalać taką fuszerkę? Ich znaczenie w filmie było marginalne.
    Gra tajemnic ma aż osiem nominacji do Oscara. Mam wrażanie, że trochę nad wyrost.

  • Gwiezdny Pył - 2007

    gwiezdny pylGwiezdny pył (Stardust, reżyseria Matthew Vaughn, 2007)

    Tym razem ani słowa o fabule. Każde zaszufladkowanie tego filmu do suchego opisu wydarzeń fabularnych byłoby krzywdzące. Gwiezdny pył to widowiskowo zrealizowany festiwal wyobraźni. Ekranizacja powieści Neil'a Gaiman'a jest baśnią nie tylko dla młodszego widza - nawet więcej, jestem przekonany, że film ma wartości, które powinny zainteresować dorosłego widza. Dorosłego, który gdzieś utracił sztukę marzenia i wyobraźni, który stał się Mugolem. Teraz wiemy dlaczego Piotruś Pan nie chciał nigdy dorastać.. świadomość, że się traci największy skarb.. żałuję, że dorosłem.
    Początkowo przerażała mnie liczba wątków wprowadzonych w tym filmie.. całkiem różne światy, które wydawały się nie mieć z sobą nic wspólnego. Z czasem, zaczęły się przeplatać, łączyć i uzupełniać.. powstał film, który swoją magią porwał i nie chciał wypuścić.
    Znakomite kino przygodowe, które ma też dobre wstawki humorystyczne. Najbardziej ubawiła mnie loża martwych pretendentów do tronu. To było urocze.
    Na wielkie uznanie zasługują kostiumy i dobór aktorów.
    Myślę, że kiedyś do tego filmu wrócę. Najlepiej w fajnym towarzystwie i dużym ekranie;) Brakuje ostatnio dobrych pozycji przygodowo-familijnych. Oceniam na mocne osiem. Polecam.

  • Rock"N"Rolla - 2008

    rock n rollaRock"N"Rolla
    (reżyseria Guy Ritchie, 2008)

    Długo się zabierałem za ten film. Kilka razy puszczałem i odpuszczałem twierdząc, że dziś nie mam na to humoru, że lepiej będzie jak obejrzę coś innego. Jednakże cały czas drażnił mnie na krótkiej liście do obejrzenia.
    Wielki wspaniały Londyn, który skrywa dziwnych ludzi, dziwne tajemnice i całkiem nieoczekiwane powiązania i relacje. Gangsterska codzienność, polityka, showbiznes i Rock&Roll przeplatają się przez cały film.. a wszystkich zależy tylko na jednym.. łatwej kasie ;)
    Mamy mnóstwo kuriozalnej akcji, dialogów, a przede wszystkim barwnych postaci - innymi słowy jest to wszystko, za co cenimy Przekręt i Porachunki.
    Na uznanie zasługuje też obsada aktorska: Gerard Butler, Mark Strong, Tom Hardy, Thandie Newton oraz Tom Wilkinson.

    Guy Ritchie kolejny raz udowodnił, że potrafi robić dobre komedie kryminalne.
    Daję osiem.

Back to top