„Słowa mówią to, czego nie pokazują obrazy, obrazy pokazują to, czego słowa nie mówią”

Perry Nodelman

Maika Monroe

 

  • Tajne źródło - 2017

    tajne zrodlo

    Tajne źródło,
    (Mark Felt: The Man Who Brought Down the White House) - 2017;
    - reżyseria: Peter Landesman;
    - scenariusz: Peter Landesman;
    - wybrana obsada: Liam Neeson, Maika Monroe, Diane Lane, Tony Goldwyn, Kate Walsh, Josh Lucas;
    - kategoria: dramat, biograficzny, polityczny, Watergate, media.

    Przypadek sprawia, że ostatnio oglądam filmy z Liam'em Neeson'em. Może pora nadrobić pełną filmografię? Poważnie nad tym pomyślę.
    Aferę Watergate kojarzą chyba wszyscy. Nie każdy kojarzy dokładny kontekst i skutki, ale większość ludzi wie, że coś takiego miało miejsce. Olbrzymi polityczny skandal, który sprawił, że amerykański prezydent (Nixon) musiał ustąpić ze stanowiska. Niewiele brakowało by sprawa została skutecznie zamieciona pod dywan przez służby. Nie stało się tak bo media miały dostęp do informatora (Głębokie Gardło), któremu zależało na tym by prawda ujrzała światło dzienne. Nagłośnienie Watergate wywołało szereg politycznych konsekwencji, o których finale już wspomniałem.

     

  • Dzień Niepodległości: Odrodzenie - 2016

    plakat promujący
    Dzień Niepodległości: Odrodzenie,
    (Independence Day: Resurgence) - 2016;
    - reżyseria: Roland Emmerich;
    - scenariusz: James A. Woods, Nicolas Wright, Dean Devlin, Roland Emmerich, James Vanderbilt;
    - wybrana obsada: Liam Hemsworth, Jeff Goldblum, Jessie T. Usher, Bill Pullman, Maika Monroe, Sela Ward, William Fichtner, Judd Hirsch, Brent Spiner, Charlotte Gainsbourg;
    - gatunek: akcja science-fiction.

    Zawsze jak widzę długą listę nazwisk scenarzystów to zaczynam mieć obawy o poziom filmu. Wyobrażam sobie, że scenariusz rodził się w bólach, że będą różne stylistyki i tak naprawdę film będzie niespójny. Gdzie te filmy pisane przez jedną osobę? Oglądając kontynuację kultowego Dnia Niepodległości z 1996 roku miałem wrażenie, że były pieniądze, chęć zarobku, ceniony reżyser, ale zabrakło pomysłu na film. Zwiastun zapowiadał solidne patetyczne kino katastroficzne z pięknymi efektami specjalnymi. Niestety seans mocno rozczarowuje.
    Po dwudziestu latach obcy wracają. Jeden olbrzymi statek, który ma rozwalić całą planetę. Ludzie pod wodzą Amerykanów dzielnie walczą, ale nie mają zbyt wielkich szans. Patetyczne przemówienie (dlaczego tak krótkie?) sprawia, że obrońcy na nowo wierzą w swoje siły a to pozwala im wygrać bitwę. W sumie to standard, ale w tym filmie nie zadziałał - niby jest patos, ale został rozmyty na zbyt wielu bohaterów. Jest to kolejny tytuł, w którym przesadzono z obsadą. Twórcy nie do końca wiedzieli czy oprzeć się na bohaterach z pierwszej części czy też zbudować narrację na świeżych postaciach. Brak wyboru skutkuje, że zebrano i nowych i starych i mnóstwo drugoplanowego planktonu.