"- ma pan problem z kobietami
- nie mam problemu z kobietami, one mnie tylko przerażają"
Przepis na miłość

  • Valerian i Miasto Tysiąca Planet - 2017

    valerian

    Valerian i Miasto Tysiąca Planet,
    (Valerian and the City of a Thousand Planets) - 2017;
    - reżyseria: Luc Besson;
    - scenariusz: Luc Besson;
    - wybrana obsada: Dane DeHaan, Cara Delevingne, Clive Owen, Rihanna, Ethan Hawke, Herbie Hancock, Sam Spruell;
    - gatunek: akcja, science fiction, przygodowy.

    Z olbrzymią rezerwą podchodziłem do tego filmu. Besson ma świetne pomysły, ale często wykonanie daje wiele do życzenia. Obawiałem się, że Valerian będzie kolejnym filmem, w którym nie ma pomysłu na rozwinięcie fabuły. Na szczęście pod tym względem film nie rozczarowuje. Nie znaczy to jednak, że scenariusz jest dobry.
    Przyszłość, Valerian oraz Laureline są kosmicznymi agentami, którzy mają bronić pokoju pomiędzy tysiącami cywilizacji. Kolejna misja odsłania jednak nieprawidłowości w strukturach, które mają bronić pokoju. Wojskowi lubią mieć swoje tajemnice i nie zawahają się użyć wszystkich środków ich haniebne czyny nigdy nie ujrzały światła dziennego. Ludzkość od tysięcy lat próbuje tuszować zbrodnie. Prawda często wygrywa, ale nie przywróci ona życia tym co zginęli. Idealiści, Besson również, wierzą, że prawda uszlachetnia i pozwala zapomnieć o krzywdach. Świat nie jest aż tak piękny.

     

  • Lady - 2011


    Lady,
    lady(The Lady) - 2011;
    - reżyseria: Luc Besson;
    - scenariusz: Rebecca Frayn;
    - wybrana obsada: Michelle Yeoh, David Thewlis, Benedict Wong;
    - gatunek: biograficzny, dramat.

    Ten film widniał na liście pozycji do obejrzenia od jakiegoś czasu, ale kompletnie nie miałem pojęcia dlaczego tam się znalazł, a to sprawiło, że miałem seans trochę w ciemno.
    Lady opowiada o Aung San Suu Kyi, birmańskiej opozycjonistki, która wiele lat spędziła w areszcie domowym całkowicie odcięta od swojej rodziny. Za swoją postawę i poświęcenie dostała pokojową nagrodę Nobla. Takie historie wymagają opowiedzenia, ale reżyser i scenarzyści nie mają łatwego zadania. Trudno opowiedzieć czyjeś życie w jednym filmie, a przecież trzeba jeszcze nakreślić polityczne tło wydarzeń, które tak naprawdę jest kreatorem ludzkich postaw.

     

  • Colombiana - 2011

    colombianaColombiana (reżyseria Olivier Megaton, 2011)

    Scenariusz współtworzył Luc Besson i nie ma co ukrywać, że jest to kolejny film, w którym mamy interesujący pomysł na akcję, motyw przewodni, ale brakuje właściwego, oryginalnego domknięcia. Mała dziewczynka jest świadkiem śmierci swoich rodziców, jedyne o czym marzy, to okazja by kiedyś się zemścić.. wierzy, że jak zostanie seryjnym mordercą to będzie jej łatwiej dopełnić zemsty. W tej fazie scenariusz bardzo przypomina Leona Zawodowca, są pewne rozbieżności, ale mechanizm jest podobny. W dalszej części filmu scenariusz i budowanie klimatu schodzą na drugi plan. Rozpoczyna się jatka, która w pewnym momencie zaczyna męczyć.Gdyby twórcom udało się dopracować drugą połowę scenariusza oraz bardziej przyłożyć do wiarygodności świata i historii to Colombiana byłaby filmem, do którego wielu by wracało. Bez tego jest jedną z wielu pozycji o zemście..
    W roli mścicielki wystąpiła Zoe Saldana. W drugim planie wystąpili Jordi Mollà oraz Lennie James - jego postać powinna być bardziej rozbudowana.

    Colombianę oceniam na naciągane sześć. Rozczarowałem się.
    sześć

     

  • 72 godziny - 2014

    72 godziny72 godziny (3 Days to Kill, reżyseria McG, 2014)

    Kolejna pozycja, której scenariusz pisał Luc Besson. Kolejna rzecz, która ma potencjał, ale został zaprzepaszczony. Potwierdzam się w przekonaniu, że Besson ma dobre pomysły, ale nie potrafi ich dobrze rozwinąć i zakończyć.
    Kevin Costner (nadal w świetnej formie) jest agentem, który został wysłany na emeryturę z powodu śmiertelnej choroby. Przyjeżdża do Paryża, gdzie mieszka jego nastoletnia córka (Hailee Steinfeld) oraz gdzie ma małe mieszkanko. Po przylocie okazuje się, że mieszkanie zostało nielegalnie zajęte przez imigrantów, a córka i ex-żona (Connie Nielsen) wolałyby żeby nie wracał. Pojawia się za to zdobycia eksperymentalnego leku, który przedłuży życie, ale agent musiałby kolejny raz zabijać.. dużo zabijać.. - oczywiście się zgadza - inaczej nie byłoby filmu.
    72 godziny to film, który ma fajne elementy - Costner, pościgi po ulicach Paryża, fajne dialogi - ale wkurza montażem i pracą kamery. Na minus też zaliczam scenariusz filmu.. mogło być naprawdę porządne kino, a wyszła sieczka klasy B.
    Naciągane sześć. Dla fanów gatunku.
    sześć

     

  • Lucy - 2014

    lucyLucy (reżyseria Luc Besson, 2014)

    Oj Lucy, Lucy, Lucy... dlaczego jesteś tak głupia..
    Nasza Lucy (Scarlett Johansson ) jest prostą (bardzo) dziewczyną, która przez przypadkowe przedawkowanie narkotyku zmienia się.. jej umysł gwałtownie się rozwija, Lucy zaczyna wykorzystywać 100 procent swojego układu nerwowego. Film jest oparty na całkowicie błędnej tezie jakoby ludzie wykorzystywali tylko około 10 procent mózgu. Teoria bzdurna, sprzeczna z ekonomią ewolucyjną, ale jako założenie filmu science-fiction całkiem ciekawa. Teorię w filmie przybliża nam profesor, w którego wcielił się Morgan Freeman. Przez pierwszy kwadrans filmu miałem wrażenie, że film będzie naprawdę dobry i intrygujący. Niestety Besson to spierniczył po całej linii.. Zamiast iść w stronę nieznanego, rozwinąć pomysł, zaintrygować widza, wrzucił więcej akcji... z filmu science-fiction zrobiła się typowa nawalanka z elementami nadprzyrodzonymi.. rozczarowanie po całej linii.. jest to kolejny film Bessona, który dobry pomysł rozmienia na drobne.
    Zakończenie filmu (bez spojlerowania) mocno mi przypominało koniec Transcendencji - a może jestem przewrażliwiony..

    Oceniam na naciągane sześć.
    sześć

     

  • Wasabi - Hubert Zawodowiec - 2001

    wasabi hubert zawodowiecWasabi - Hubert Zawodowiec (Wasabi, reżyseria Gérard Krawczyk, 2001)

    Jean Reno w roli brutalnego francuskiego gliny, który wyjeżdża do Japonii na pogrzeb swojej dawnej miłości. Na miejscu okazuje się, że ukochana zapisała mu w testamencie córkę.. dziewczyna (Ryôko Hirosue) jest typową japońską nastolatką, ale nie wiedzieć czemu ma na karku całą japońską mafię.. może dwieście milionów dolarów na koncie są przyczyną?
    Wasabi to kolejny film, którego scenariusz napisał Luc Besson.. i jest to kolejny film, któremu daleko do wybitności. Jest to standardowa komedia kryminalna, która jest przewidywalna, ale zarazem daje się oglądać. Nie bez znaczenia jest tu rola Reno, który do takich filmów idealnie się nadaje. W filmie mamy też sporo nawiązań do poprzednich tytułów z tym aktorem.. ale nie tylko do nich. . sam motyw poznawania nastoletniej córki już był przerabiany wielokrotnie.
    Wasabi na tle innych pozycji tego typu niczym się nie wyróżnia. Sztampa i przewidywalność, ale daje się oglądać. Oceniłbym gdzieś na granicy sześć i siedem, ale z racji, że nie mam połówek to notę koryguję na korzyść filmu. Siedem.

    siedem

    Początek filmu był naprawdę niezły.. myślałem, że będzie więcej humoru niż akcji.

     

  • Purpurowe rzeki 2 - Aniołowie Apokalipsy - 2004

    purpurowe rzeki 2Purpurowe rzeki 2: Aniołowie Apokalipsy (Les Rivières pourpres II - Les anges de l'apocalypse, reżyseria Olivier Dahan, 2004)

    Druga odsłona Purpurowych rzek.. Znów dwóch detektywów (Jean Reno, Benoît Magimel) bada dwie różne sprawy, które w pewnym momencie się łączą.. brzmi znajomo? Podobieństw do pierwszej części jest więcej, dużo więcej. Niewyjaśnione morderstwo w klasztorze od razu sugeruje nam, że tajemnica będzie związana z religią. Mało to oryginalne, ale przecież za każdym razem to działa. Nie inaczej jest teraz.. kolejne morderstwa i tajemnicze postacie w habitach sprawiają, że z niecierpliwością chcemy poznać rozwikłanie tej intrygującej zagadki... i w tym oto momencie twórcy filmu przestali chyba płacić scenarzyście... (Luc Besson).. Świetnie zawiązana akcja i klimat gubią się w drugiej połowie filmu. rozwiązanie fabuły - delikatnie mówiąc - rozczarowuje. Mogło być o wiele bardziej ciekawie. Więcej starych labiryntów, tajemnic klasztorów, więcej rytualnych mordów.. ech.. czy tak trudno zrobić film idealny?
    Po seansie mam wielką ochotę przypomnieć sobie Kod da Vinci z 2006 roku.
    Aniołowie Apokalipsy ostatecznie dostają siedem (tak ten film też muszę sobie przypomnieć).

    siedem

     

  • Brick Mansions - 2014

    brick mansionsBrick Mansions. Najlepszy z najlepszych (Brick Mansions, reżyseria Camille Delamarre, 2014)
    W poprzedniej notce napisełem, że rzadko żałuję francuskich seansów... ale są wyjątki od tej zasady. Czas poświęcony na tą pozycję jest zmarnowany. Mogłem się tego spodziewać, ale czasem ogląda się co popadnie.. zatem.. niech Was nie zmyli nazwisko Bessona przy tej pozycji.. to nie jest gwarant dobrego kina.. nie oglądajcie tego dla Paul'a Walker'a - bo facet nie miał gustu do dobrych ról.. nie oczekujcie dobrej akcji, czy też fabuły.. dlaczego w ogóle o tym tyle piszę...
    Daję cztery i odradzam.

    cztery

     

  • Angel-A - 2005

    angel aAngel-A (reżyseria Luc Besson, 2005)

    Może lepiej nie będę pisał ile razy zabierałem się za ten film. Znów mnie intuicja chroniła.. ale nazwisko reżysera i zarazem scenarzysty zmusiło mnie do obejrzenia.
    I jest to kolejny film Bessona, który nie przypadł mi do gustu.
    Andre (Jamel Debbouze) jest życiowym nieudacznikiem. Jedyne co posiada to gigantyczne długi, które sprawiają, że postanawia popełnić samobójstwo. Od śmierci ratuje go piękna - pojęcie względne - dziewczyna (Rie Rasmussen). Przedstawia się jako Angel-A i jest aniołem - nie było trudno się domyślić.
    Pierwsze ujęcia filmu przypominały mi Niebo nad Berlinem - czarno-biała konwencja, motyw anielski. Jednakże po seansie podobieństw nie widzę już prawie żadnych. Całkiem inny kaliber kina.
    Angel-A jest filmem ładnym, a nawet uroczym, ale trochę za bardzo trywialnym i naiwnym.
    Oceniam na sześć.

    sześć

     

  • Człowiek pies - 2005

    czlowiek piesCzłowiek pies (Unleashed, reżyseria Louis Leterrier, 2005)
    Ponoć Luc Besson napisał ten scenariusz z myślą o Jet Li. Film miał pokazać zdolności aktora.. faktycznie bić się umie i na tym koniec. Fabuła skupia się wokół człowieka, który był wychowywany i traktowany jak pies.. bardzo agresywny, ale posłuszny pies. Nowo poznani ludzie (m.in. Morgan Freeman) pokazują mu, że życie nie polega tylko na zabijaniu, że są piękne rzeczy na tym świecie.. na przykład muzyka, zwłaszcza ta fortepianowa.. kicz wylewa się z każdej sceny tego filmu - interesujący początek zamienia się w banał... zbyt ostre zestawiania, zbyt cięty, ale byle jaki, montaż, a przede wszystkim absurd fabularny sprawiają, że o filmie nie można zbyt wiele dobrego napisać.. aż dziw, że ma tak wysoką ocenę na Filmwebie.
    Mogło być znakomicie, ale wyszło tak sobie.
    Sześć i cześć.
    sześć

     

  • Uprowadzona 2008

    uprowadzonaUprowadzona (Taken, reżyseria Pierre Morel, 2008).
    Scenariusz Luc Besson.

    Ostatnio polubiłem kino sensacyjne, które przypomina mi czasy dzieciństwa. Te wszystkie filmy, które się wymieniało na pirackich VHS. Nikt nie przejmował się fabułą - liczyło się porządne mordobicie.
    Nie inaczej jest w Uprowadzonej. Fabuła banalna - były szpieg ściga porywaczy swojej 17-letniej córki. Banał jakich wiele, ale mimo to, film wciąga. Głównie za sprawą wysokiego poziomu realizacji produkcji. Trzeba też przyznać, że Liam Neeson w roli ojca, który rozwala pół Europy,  wypadł bardzo dobrze.
    Po takich filmach nie oczekuję finezji fabularnych ani rozbudowanych postaci - wystarczy wciągająca akcja, która daje satysfakcję. Może dlatego nadal lubię filmy ze Stathamem?
    Uprowadzoną oceniam na dziewięć.

    9
    Polecam scenę uprowadzenia. Motyw z telefonem był dobry.

     

  • Prawie Indiana

    niezwykle przygody adeli blanc secLubię kino przygodowe.. nawet nowy Indiana Jones mi się podobał. Dlatego z chęcią zabrałem się za oglądanie Indiany Jonesa w kobiecej wersji, a dodatkowo wyprodukowanej przez francuzów. Reżyserem tej produkcji był Luc Besson - myślałem:szykuje się świetne kino, a tu wielkie rozczarowanie. Niby jest fajny pomysł, śmieszne teksty i całkiem przyjemna obsada.. ale brakło czegoś. Film nudzi. Jest za dużo wątków. Początki XX wieku plus pterodaktyle i faraoni.. nie brzmi zachęcająco. I na ekranie też się nie sprawdza. Wszystko się ledwo kupy trzyma.. a szkoda, bo był potencjał. Film ma też plusy.. zdjęcia - kto nie lubi Paryża z początków ubiegłego stulecia? Ujęcia przypominają mi film Vidocq, narracja zresztą też - to kolejny plus. Sama postać Adeli Blanc-Sec (w tej roli Louise Bourgoin) nadaje się na materiał na kolejną część.. ale niech będzie to lepszy scenariusz.

    Oceniam na sześć