"Niektórzy mają tragedię we krwi"
Donnie Darko

krzysztof lukaszewicz

  • Karbala - 2015

    karbalaKarbala - 2015;
    - reżyseria: Krzysztof Łukaszewicz
    - scenariusz: Krzysztof Łukaszewicz
    - wybrana obsada: Bartłomiej Topa, Antoni Królikowski, Zbigniew Stryj, Leszek Lichota, Atheer Adel, Michał Żurawski, Łukasz Simlat
    - wojenny.

    Na wstępie zaznaczę, że lubię polskie kino.. uważam, że jest niezłe i od kilku lat nie zasługuje na to by stosować wobec niego taryfę ulgową. Nie zawyżam oceny bo to polskie. Do Karbali byłem pozytywnie nastawiony. Nie podobał mi się zwiastun, ale sama historia, która była inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, wydawała się ciekawa.. były szanse na porządne polskie kino wojenne. Skończyło się tylko na nadziejach - film rozczarowuje na wielu płaszczyznach. Fabuła (o ile tak to można nazwać) zaczyna się w dziwnym miejscu - zero wprowadzenia, tła, charakterystyki postaci i kończy się też bez właściwego domknięcia. Na ekranie drażni praca kamery (za dużo drżenia), muzyka, która jest żywcem ściągnięta z Gladiatora, słaba gra aktorska (poziom serialowy) oraz montaż dźwięku. Większość dialogów jest trudna do zrozumienia - żałowałem, że nie ma napisów. Na plus można zaliczyć niektóre ujęcia i sceny (kilka) balistyczne. Przez większość filmu miałem wrażenie, że oglądam półprodukt, który nie został jeszcze właściwie zmontowany. . że został na siłę wrzucony do kin.
    Jest sporo dziur scenariuszowych.. dziwnych sytuacji, ale najbardziej bije po oczach scena, podczas której nasi żołnierze pozwalają wrogowi zbierać broń z pola bitwy, a sami mają deficyty broni i amunicji.

  • Lincz 2010

    linczLincz
    (reżyseria Krzysztof Łukaszewicz, 2010)
    Zostajemy przy kinie polskim.

    Tomaszu! W końcu obejrzałem "Twój" film, trwało to niemal 3 lata, ale się udało (Michał - nie rób sobie nadziei na Mad Men ;p)
    Pamiętacie sprawę samosądu we Włodowej? Kilku braci, ze strachu, czy też z innych pobudek, zamordowało swojego sąsiada, który terroryzował całą wioskę. Facet umarł, bracia poszli siedzieć, a w końcu dostali prezydenckie ułaskawienie. Tak mniej więcej wyglądała ta historia, która została przeniesiona na taśmę filmową. Powstał LIncz, który bazuje na tej historii, ale nie przyjmuje paradokumentalnego charakteru. Bardzo dobre podejście, które pozwoliło puścić tytuł w kinach. Niestety wykonanie już słabsze. Zwłaszcza razi fakt otwierania i nie zamykania wątków - wkurzające, bo powoduje zamęt w filmie. Nie jest tak źle jak w Drogówce, ale i tak wkurza. Zdecydowanie dało się to lepiej poprowadzić. Mimo tej niedoskonałości Lincz mi się podobał i dostanie wysoką notę, a to głównie dlatego, że wywołał ciarki na plecach. Wiedziałem jak film się skończy, jaka jest historia, ale mimo to miałem ciary, zwłaszcza jak kwestie wypowiadał Wiesław Komasa (genialne chrobotanie w głosie). Ciary wywołała też bezsilność mieszkańców i brak "Państwa", które powinno wspierać swoich obywateli. Nie usprawiedliwiam samosądu, ale Policja w tej historii dała ewidentnie ciała. Smutne jest to, że jest wiele takich wiosek i lokalnych despotów, którzy nie rzucają słów na wiatr.
    Lincz, mimo iż kuleje (czasem nawet chodzi na czworakach), oceniam na osiem.

Back to top