"Niektórzy mają tragedię we krwi"
Donnie Darko

Nowości na stronie

Poranek ściętych głów #1
Gnat #4: Rose
Odwilż - sezon 1
Pulp - Ed Brubaker, Sean Phillips
Śmierć na Nilu - 2022
Blacksad. Tom 2. Arktyczni
Zaułek koszmarów - 2021
Łasuch. Powrót - Jeff Lemire
Jeźdźcy sprawiedliwości - 2020
Kartoteka 64 - 2018
Sukcesja - sezon 3
Zakazany Port
Sandman. Tom 10. Przebudzenie
Wydział pościgowy - 1998

kasowy

  • Goonies - 1985

    goonies

    Goonies,
    (The Goonies) - 1985;
    - reżyseria: Richard Donner;
    - scenariusz: Chris Columbus;
    - wybrana obsada: Sean Astin, Josh Brolin, Jeff Cohen, Corey Feldman, Joe Pantoliano, Anne Ramsey, John Matuszak;
    - kategoria: familijny, komedia, przygodowy, kultowy, kasowy.

    Jako dzieciak uwielbiałem ten film i ciężko mi zliczyć ile razy to widziałem. Po wielu lat postanowiłem sobie przybliżyć ten tytuł i sprawdzić czy nadal budzi takie same emocje?

    Koniec lata, grupa dzieciaków (bardzo zróżnicowane charaktery i zachowania) trafia na ślad wielkiego skarbu, który był w posiadaniu legendarnego pirata - Jednookiego Willy'ego. Oczywiście śmiało podążają za wskazówkami, ale przypadkiem (no niestety przypadkiem) ich działania krzyżują się z planami miejscowej grupy przestępczej. I tu zaliczyłem pierwszy zgrzyt. Dlaczego relacja młodych i bandytów ma tak losowy charakter? Kiedyś mi to nie przeszkadzało, ale współcześnie mocno mnie to razi. Takich wpadek, niedoskonałości fabularnych jest więcej. Można się tego czepiać, ale dzieciaki pewnie ich nawet nie wyłapią.

  • Gra o tron sezon 8 - ostatni

    gra o tron s 8

    Gra o Tron,
    (Game of Thrones)
    - HBO, sezon 8, 2019;
    - twórcy: David Benioff, D.B. Weiss;
    - wybrana obsada: Lena Headey, Peter Dinklage, Emilia Clarke, Maisie Williams, Kit Harington, Iain Glen, Sophie Turner, Nikolaj Coster-Waldau, Rory McCann, Alfie Allen, Conleth Hill, Jacob Anderson, Gwendoline Christie, Liam Cunningham, Isaac Hempstead Wright, John Bradley;
    - gatunek: dramat, fantasy, przygodowy.

    Jest taka teoria, która głosi, że dobre seriale powinny trwać nie więcej niż siedem sezonów. Ósmy sezon Gry o Tron utwierdza mnie w prawdziwości tej teorii. Jest to zdecydowanie najsłabszy sezon cyklu, ale to nie znaczy, że jest całkiem beznadziejny. Po zakończonym siódmym sezonie wiedzieliśmy, że konfrontacja ze złem zza muru. Wiemy też, że zwycięstwo jest uzależnione od tego ilu ludzi będzie chciało porzucić wcześniejsze animozje na rzecz wspólnej walki.. Czy Cersei można ufać? Wiemy, że nie. Ósmy sezon to rzecz domykająca wielką sagę, w której nie brakowało znakomicie nakręconych scen walki, wyjaśniania wątków, ale poziom fabularny mocno kuleje. W całym sezonie niewiele się dzieje, poszczególne epizody praktycznie nie zaskakują widza. Akcja brnie w dobrze nakreślonym kierunku, a przedstawiony świat staje się przewidywalny.

  • Grawitacja - 2013

    grawitacja Grawitacja
    (Gravity, reżyseria Alfonso Cuaron, 2013)
    Po Oscarach znacznie zmieniła się lista filmów, które powinienem obejrzeć. Na pierwsze miejsce wskoczyła Grawitacja. Siedem statuetek robi wrażenie. Wiedziałem też, że najmocniejszą stroną filmu jest sfera audio-wizualna. Oglądanie tego na kompie mijało się z celem. Trzeba było poczekać na porządną wersję 3D - w kinie niestety filmu już od jakiegoś czasu nie ma.
    Wszelkie nagrody ten tytuł otrzymał zasłużenie. Mamy tu jedne z najładniejszych efektów 3D jakie widziałem na ekranie. Lepsze były chyba tylko w Avatarze. Kosmos wydaje się idealnym środowiskiem do pokazywania takich bajerów. Jeśli do tego dodamy świetny dźwięk, to efekt naprawdę może nas wbić w fotel.
    Niektórzy krytycy twierdzą, że ten film praktycznie nie ma fabuły.. że prawie cały czas nic się nie dzieje. Racja, ale nie zapominajmy, że takie kino nastawione jest na wywoływanie emocji metodami nie związanymi z fabułą. Na mnie to podziałało.

  • Gru, Dru i Minionki - 2017

    gru dru i minionki

    Gru, Dru i Minionki,
    (Despicable Me 3) - 2017;
    - reżyseria: Kyle Balda, Pierre Coffin;
    - scenariusz: Ken Daurio, Cinco Paul;
    - gatunek: animacja, komedia, przygodowy.

    Kolejny film o Minionkach zawitał na dużych ekranach. Jestem fanem małych, żółtych stworów więc na film musiałem się przejść.
    Gru, ze swoimi dziewczynami i Minionkami prowadzi spokojne, uczciwe życie. Jest pięknie, rodzinnie, ale Minionki nie zostały stworzone do przestrzegania prawa. One lubią chaos i panów nikczemników. Aby żyć zgodnie z naturą muszą opuścić Gru, który właśnie odkrył, że ma brata bliźniaka Dru. Rodzina zaczyna się powiększać. Dru jest przeciwieństwem Gru. Marzy o karierze złoczyńcy, ale całe życie żył uczciwie i w dostatku.
    Fabuła nie jest zła, ale ewidentnie brak w niej polotu. Sytuację trochę ratuje kreacja czarnego charakteru oraz nawiązania do lat osiemdziesiątych, ale nie zastąpią one dobrzej napisanej historii. Nie pomogą również Minionki w więzieniu.

  • Gwiezdne wojny: Część I - Mroczne widmo - 1999

    plakat promujący
    Gwiezdne wojny: Część I - Mroczne widmo,
    (Star Wars: Episode I - The Phantom Menace) - 1999;
    - reżyseria: George Lucas;
    - scenariusz: George Lucas;
    - wybrana obsada: Liam Neeson, Ewan McGregor, Natalie Portman, Jake Lloyd
    , Pernilla August;
    - gatunek: przygodowy, science-fiction.

    Gwiezdnych Wojen ciąg dalszy, a raczej początek. Pierwsza część sagi trafiła do kin 1999 roku i diametralnie różni się od pierwszej trylogii. Historia młodego Anakina jest wciągająca, ale efekty specjalne niespecjalnie mi przypadły do gustu. Są zbyt cukierkowe i zbyt animowane. Mam wrażenie, że niezbyt wytrzymują próbę czasu. Z efektów podobał mi się tylko wyścig z pierwszej połowy filmu - był zrobiony z dużym rozmachem.
    Początkowo nie mogłem się przyzwyczaić do Neeson'a i McGregor'a wydawało mi się, że nie pasują do uniwersum, ale z czasem dotarło do mnie, że nie mam co na siłę ich porównywać do Ford'a. W Mrocznym widmie mamy sporo humoru, ale nie ma on tej lekkości co w poprzednich częściach. Wydaje mi się, że Lucas'owi brakło dystansu do świata, który stworzył.

  • Gwiezdne wojny: Część III - Zemsta Sithów - 2005

    zemsta sithow

    Gwiezdne wojny: Część III - Zemsta Sithów,
    (Star Wars: Episode III - Revenge of the Sith) - 2005;
    - reżyseria: George Lucas;
    - scenariusz: George Lucas;
    - wybrana obsada: Ewan McGregor, Natalie Portman, Hayden Christensen, Ian McDiarmid, Samuel L. Jackson, Jimmy Smits;
    - gatunek: przygodowy, science-fiction.

    Niemal rok temu (przy okazji premiery Przebudzenia mocy) obiecałem sobie, że w 2016 roku obejrzę wszystkie epizody Gwiezdnych Wojen. Początkowo szło nieźle (ale maraton się nie powiódł), ale po czterech częściach zapał mi się skończył. Ostatnio cały czas narzekam, że bieżący rok jest do niczego, dlatego też postanowiłem się zmobilizować i spełnić przynajmniej jedno moje postanowienie. GW musiały zostać zaliczone przed świętami. Zemsta Sithów długo czekała na swoją kolej, ale w końcu mogę powiedzieć, że Gwiezdne Wojny w końcu obejrzałem.
    Anakin Skywalker jest już wyszkolonym Jedi. Wie, że ma olbrzymie umiejętności, ale cały czas nie jest traktowany poważnie. Młody, pełen dumy i ambicji chłopak łatwo daje się zmanipulować Kanclerzowi i zaczyna podążać ciemną stroną mocy. Niby intencje ma dobre, ale nie zawsze cele uświęcają środki. Zdrada młodego Skywalkera jest niespodziewana i bolesna. Kanclerz zdobył wielkiego sprzymierzeńca, którego nazwał LordVader - w końcu wiem skąd się wziął.

  • Gwiezdne wojny: Część VI - Powrót Jedi - 1983

    plakat promujący
    Gwiezdne wojny: Część VI - Powrót Jedi
    (Star Wars: Episode VI - Return of the Jedi) - 1983
    - reżyseria: Richard Marquand,
    - scenariusz: George Lucas, Lawrence Kasdan;
    - wybrana obsada: Mark Hamill, Harrison Ford, Billy Dee Williams, Anthony Daniels, Peter Mayhew, Sebastian Shaw, David Prowse, Ian McDiarmid, Kenny Baker.
    - gatunek: przygodowy, science-fiction.

    Przyszła kolej na ostatnią część pierwszej trylogii Gwiezdnych Wojen.

    Imperium buduje kolejną Gwiazdę Śmierci – nowa broń ma być o wiele bardziej potężniejsza od pierwowzoru. Rebelianci muszą ją zniszczyć zanim osiągnie gotowość bojową, ale najpierw trzeba uratować Han’a Solo, który został zamrożony i przekazany swojemu największemu wrogowi (Jabba) na pustynnej planecie Tatooine. Uwolniony Solo ma pomóc w ataku na Gwiazdę Śmierci. Imperium jednak nie zamierza bezczynnie czekać na ofensywę Rebeliantów.
    Powrót Jedi to póki co najlepsza część GW którą widziałem. Efekty specjalne są fenomenalne, ale bez nieźle pomyślanej fabuły byłyby niczym, a ta jest mocno urozmaicona. Mamy wizytę na Tatooine, gwiezdny atak, nauki Jedi, ostateczna walka Luke’a ze swoim ojcem oraz walki na Endorze – księżycu Gwiazdy Śmierci. Jest też mnóstwo humoru i sprawnie napisanych dialogów. Zachwycają też rodowici mieszkańcy na Endorze (Ewoki). Trzeba przyznać, że genialnie to wyszło.

  • Gwiezdne Wojny: Nowa Nadzieja - 1977

    plakat promujący film
    Gwiezdne Wojny - Część IV - Nowa nadzieja
    (Star Wars)- 1977;
    - reżyseria: George Lucas;
    - scenariusz: George Lucas;
    - wybrana obsada: Mark Hamill, Harrison Ford, Carrie Fisher, Peter Cushing, Peter Mayhew, David Prowse.
    - gatunek: przygodowy, science-fiction.

    No i ten dzień, ten czas musiał w końcu nadejść. Niebo się otwarło i w końcu zmotywowany (bez możliwości sprzeciwu) musiałem zacząć oglądać Gwiezdne Wojny. Sceptycznie do tego podchodziłem, nie rozumiałem ich fenomenu i wpływu na popkulturę. Niewybaczalne przeoczenie, które ma też swoje plusy. Mogłem bez sentymentalnych naleciałości obejrzeć Sagę - całkowicie dziewicze podejście do odświeżonej, wypasionej pierwszej części (wg numeracji czwartej).
    Nie miałem pojęcia, że gwiezdne wojny miały aż taki wpływ na moje dzieciństwo. Pierwsze klocki Lego (komunijne) były właśnie z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Jedna z pierwszych gier wideo również nawiązywała do tego świata.. teraz dopiero rozumiem jaką rewolucją były te filmy. Scenariusz był pisany przez lata i sam Lucas nie wiedział czego tak naprawdę oczekuje.. cały czas rozbudowywał swoje uniwersum.. można powiedzieć, że Star Wars całkowicie zdominowało jego twórczość.. jego przyjaciel Coppola twierdził iż ten oszalał. Tak na marginesie - Lucas pierwotnie miał reżyserować Czas Apokalipsy, ale wolał skupic się na Star Wars.. niesamowita historia.
    Gwiezdne wojny zdobyły aż sześć Oscarów plus Oscar za specjalne osiągnięcia - absolutnie mnie to nie dziwi. Film jest z roku 1977, a nadal zachwyca swoim rozmachem i sposobem realizacji efektów specjalnych, które nadal trzymają formę. Nie można też pominąć soundtracku, który na stałe zawładnął wyobraźnią widzów na całym świecie. Pierwsza część Star Wars to dla mnie przede wszystkim niesamowity triumf Han'a Solo - maximum Forda w Fordzie ;) Za to kompletnie nie przypadł mi do gustu Luke Skywalker - zarówno aktor jak i postać nie byłyby w stanie zdobyć mojej sympatii.

  • Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi - 2017

    gw ostatni jedi

    Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi,
    (Star Wars: The Last Jedi) - 2017;
    - reżyseria: Rian Johnson;
    - scenariusz: Rian Johnson;
    - wybrana obsada: Daisy Ridley, John Boyega, Mark Hamill, Oscar Isaac, Adam Driver, Benicio del Toro, Carrie Fisher, Andy Serkis, Domhnall Gleeson, Kelly Marie Tran, Laura Dern;
    - gatunek: science fiction, przygodowy.

    Trwa wojna, którą Rebelianci zaczynają przegrywać. Co prawda film rozpoczyna się od wielkiego zwycięstwa, ale zostało ono osiągnięte zbyt wielkimi stratami. Armia Ruchu Oporu dosłownie leci na oparach a wojna wydaje się być przegrana. Czy Jedi jeszcze powrócą? Rey próbuje odnaleźć Luke'a i namówić go na powrót. Stary Jedi jest jest jednak zbyt zdruzgotany przemianą siostrzeńca. Bez wsparcia Jedi Rebelianci nie mają szans. Drugim wątkiem jest kosmiczna ucieczka przed krążownikiem Nowego Porządku i próba uniknięcia nieuniknionego.
    Fabularnie Ostatni Jedi rozczarowuje. Mamy kilka niezłych wątków, ale nie ukrywajmy, że nie ma w nich absolutnie nic świeżego. Cały czas miałem wrażenie, ze to wszystko już gdzieś widziałem. Rozterki, którą stronę mocy wybrać, zdrada, nieoczekiwana pomoc a nawet gwiazda śmierci, która w tym filmie jest w wersji mikro.

  • Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - 2015

    plakat promujący
    Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy
    - (Star Wars: The Force Awakens) - 2015;
    - reżyseria: J.J. Abrams;
    - Lawrence Kasdan, J.J. Abrams,Michael Arndt;
    - wybrana obsada: Harrison Ford, Carrie Fisher, Adam Driver, Daisy Ridley, John Boyega, Oscar Isaac;
    - gatunek: przygodowy, science-fiction.

    Nie jestem fanem Gwiezdnych Wojen.. może inaczej - wiem, że taka saga istnieje, że powinienem ją obejrzeć (mam kilkoro znajomych, którzy za nieznajomość serii są gotowi się na mnie obrazić), ale nigdy mnie do niej nie ciągnęło. Owszem gdzieś tam fragmenty widziałem, ale raczej unikałem... aż w końcu nastał moment, w którym się przełamałem. Za namową (nie da się ukryć uporczywą - dzięki) poszedłem do katowickiego IMAX'u by obejrzeć Przebudzenie Mocy w miarę odpowiednich warunkach.
    Siódma odsłona GW pozytywnie mnie zaskoczyła. Jest to kawał kapitalnego kina przygodowego, w którym nie brakuje sporej dawki humoru. Mam ten komfort, że nie muszę porównywać tego filmu z poprzednimi częściami - to całe uniwersum nadal jest dla mnie obce i nie do końca kumam jego fenomen, ale Przebudzenie Mocy jako pojedynczy film dało mi dokładnie to, czego oczekiwałem, a właśnie o to chodzi w kinie. Akcja to istny rollercoaster pełen ostrych zakrętów i nieoczekiwanych wydarzeń. Nie chcę się specjalnie rozwodzić nad fabułą bo boję się, że pominę jakieś ważne wątki dotyczące całej historii sagi.. w skrócie to jest kolejna walka pomiędzy dobrem, a złem. Potencjalni wrogowie mogą okazać się sojusznikami, a rodzina.. no cóż.. najlepiej na zdjęciach..
    Przebudzenie Mocy to dla mnie przede wszystkim niesamowity powrót najlepszego aktora kina przygodowego - mam na myśli (jeśli ktoś ma wątpliwości) Harrisona Forda. Dla niego samego warto obejrzeć ten film.. ale rozumiem, że dla wielu to za mało.. i tu warto wspomnieć o Daisy Ridley, która wypadła nad wyraz pozytywnie. Czyżby Jennifer Lawrance zaczęła mieć konkurencję? Jej postać została bardzo fajnie napisana (zresztą nie tylko jej).. bez zbędnej egzaltacji, rozchwianej psychiki. Mamy bohaterkę, która wie czego chce, ale przy czym zachowuje niewątpliwy urok osobisty.Jak dla mnie to największe pozytywne zaskoczenie podczas seansu. Tak - lubię to. Współczesne kino science-fiction to przede wszystkim też efekty. W Przebudzeniu Mocy akcji jest niesamowicie dużo, specjaliści od efektów specjalnych mieli niesamowicie dużo pracy. Trzeba przyznać, że spisali się bardzo dobrze. Ukazany świat charakteryzuje drobiazgowość i urozmaicenie, ale jednocześnie jest zachowany pewien styl kina lat osiemdziesiątych. Trudno mi to ubrać w słowa, ale takie odnoszę wrażenie. Słabiej natomiast wygląda 3D - Nadal nie jestem w pełni przekonany do tej technologii.. cały czas mam odczucie, że to chwilowa moda.
    Skoro wspominam o efektach to nie mogę pominąć jednego z głównych bohaterów - mowa oczywiście o droidzie BB-8.. - chyba nie ma osoby, której sposób wykonania tej postaci by się nie podobał. Od razu wpisuję BB-8 to listy ulubionych robotów - a tam znajduje się między innymi Numer 5 i kot z filmu Eva.
    Już teraz wiadomo, że najnowsza część GW pobiła wszelkie rekordy sprzedaży, ale czy kogoś może to dziwić? Tak intensywna kampania promocyjna musiała przynieść odpowiednie efekty.

  • Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie - 2019

    gwiezdne wojny skywalker odrodzenie

     

    Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie,
    (Star Wars: The Rise of Skywalker) - 2019
    - reżyseria: J.J. Abrams;
    - scenariusz: J.J. Abrams, Chris Terrio;
    - wybrana obsada: Daisy Ridley, Adam Driver, John Boyega, Oscar Isaac, Billy Dee Williams, Mark Hamill, Lupita Nyong'o, Joonas Suotamo, Ian McDiarmid;
    - kategoria: Gwiezdne Wojny, kasowy, Disney, przygodowy, science fiction.

    Pierwszy film obejrzany w kinie w 2020 roku.
    Scenariusz niewiele różni się od poprzednich części. Ruch Oporu kolejny raz musi stawić czoła Najwyższemu Porządkowi.. innymi słowy kolejne starcie dwóch frontów. Jedni dobrzy drudzy źli. Tym ostatnim przewodzi Imperator Palpatine, który posiada olbrzymią moc, ale też jest świadom, że jego dni się kończą i musi coś z tym fantem zrobić. Potrzebuje Ostatecznego Rozwiązania.
    Ruch Oporu jest mocno rozproszony, a zwycięstwa zawdzięcza głównie przypadkowi i bezwarunkowemu poświęceniu swoich żołnierzy. Abrahms czuje Gwiezdne Wojny - wszystkie znane motywy rozbudował, wzmocnił i okrasił niesamowitymi efektami specjalnymi. Na ekranie wiele się dzieje, rozproszone wątki ładnie w finale się łączą, a mimo to po seansie czułem wielki niedosyt. W głowie kołatała się tylko jedna myśl... ale przecież to już było.. tylko teraz jest tego więcej. Przykład? Był krążownik to zrobimy ich setki. Były przyjazne droidy to trzeba dodać kolejnego. Na scenę wkracza pokraczny DIo, czyli droid po przejściach.

  • Han Solo: Gwiezdne wojny - historie - 2018

    han solo

    Han Solo: Gwiezdne wojny - historie,
    (Solo: A Star Wars Story) - 2018;
    - reżyseria: Ron Howard;
    - scenariusz: Lawrence Kasdan, Jon Kasdan;
    - wybrana obsada: Alden Ehrenreich, Joonas Suotamo, Woody Harrelson, Emilia Clarke, Donald Glover, Paul Bettany, Thandie Newton, Phoebe Waller-Bridge, Warwick Davis;
    - gatunek: science fiction, przygodowy.

    Ileż hejtu w necie się pojawiło gdy Alden Ehrenreich został obsadzony w roli Han'a Solo. W zasadzie to głównym zarzutem był fakt, że nie jest Harrison'em Ford'em. Przyznaję, że totalnie nie rozumiem tej złości "fanów" Ford'a. Trudno sobie wyobrazić by staruszek Ford cały czas biegał z gnatem na ekranie i udawał młodzieniaszka.
    Sam wielkiej wagi do tego nie przykładałem. Postać Han'a Solo traktuję jak James'a Bond'a - w pełni akceptuję, że z czasem trzeba wymienić aktora by nie zamykać serii. Toż to oczywista oczywistość. Po premierze filmu pojawiła się kolejna fala krytyki. Dlaczego w tym filmie jest tylko jeden epizod z życia Solo? Naprawdę trzeba tłumaczyć takie truizmy? Jest jeden - bo to kino przygodowe, a z drugiej strony nie warto zamykać sobie drogi na potencjalne kontynuacje. To była bardzo dobra kalkulacja - jeśli Alden się przyjmie to nakręcimy kolejne odsłony, a może nawet go obsadzą w którejś części Indiany Jones'a? Kto wie, kto wie.

  • Hit czy kit w 3D?

    Niedługo do kin zawita John Carter.

    Najnowsza produkcja Disney'a kosztowała 250 milionów dolarów.

    Czy to będzie pierwsza, widowiskowa klapa 3D, a może film, który zarobi ponad miliard ?

     

    Zobaczymy już niedługo

  • Hobbit - Niezwykła podróz - 2012

    hobbit niezwykla podroz Hobbit
    (Hobbit: The An Unexpected Journey, reżyseria Peter Jackson, 2012).

    Sprawna kampania reklamowa przedstawiała nam najnowszy film Petera Jacksona jako największe kinowe wydarzenie roku. Czy tak jest naprawdę? Czy warto iść na ten film do kina? Tak, zdecydowanie tak - warto to obejrzeć i wyrobić swoje zdanie. Z jednej strony, mamy sprawnie zrealizowane kino, które pięknie wygląda na dużym ekranie. Niestety nie ma tego klimatu, który miała trylogia Władca Pierścieni. Zacznijmy od tego, że film jest za długi i nierówny. Pierwsze 30 minut jest tak nudne, że trudno na tym nie zasnąć. Później akcja się rozkręca, ale miałem problem by się w nią w pełni zaangażować. Przyczyna jest prosta. Nadmiar bohaterów, z którymi ciężko się identyfikować. Druga połowa filmu jest zdecydowanie lepsza. Akcja skupia się głównie na Bagginsie (Martin Freeman) i Thorinie (Richard Armitage), a większość krasnoludów robi tylko za tło. Tak powinno być od początku filmu. W filmie czuć też niestety, że niektóre sceny zostały wpisane na siłę. Chytry zabieg by przedłużyć i urozmaicić fabułę. Podobnie Jackson zrobił w King Kongu. Sceny z trollami, goblinami i skalnymi olbrzymami - były piękne, ale całkowicie niepotrzebne. Było tego też trochę za dużo. Robienie trzech, długich filmów na podstawie jednej, krótkiej powieści spawia wrażenie, że chodzi tylko o wydojenie kasy z widzów.

  • Hobbit: Bitwa Pięciu Armii - 2014

    plakat promujący
    Hobbit: Bitwa Pięciu Armii
    (The Hobbit: The Battle of the Five Armies) - 2014;
    - reżyseria: Peter Jackson;
    - scenariusz: Fran Walsh, Philippa Boyens, Guillermo del Toro, Peter Jackson;
    - wybrana obsada: Martin Freeman, Ian McKellen, Richard Armitage, Luke Evans, Orlando Bloom, Evangeline Lilly, Lee Pace, Aidan Turner, Cate Blanchett;
    - gatunek: fantasy, przygodowy.

    Ten Bilbo Baggins to sobie chodzi po tym świecie i znajduje różne artefakty, które niekoniecznie nie były zgubione. Zaczęło się niewinnie od pierścionka, ale Hobbit się rozkręcił. Przypominam, że mieczyka też nie kupił, a podwójne przywłaszczenie klejnotu mówi samo za siebie.. jak mawia o sobie: Jestem włamywaczem, ale uczciwym. Tyle o Hobbicie.
    Bitwa Pięciu Armii rozpoczyna się wielką jatką z udziałem smoka. Jest widowiskowo i pięknie, ale po początkowych fajerwerkach fajnie byłoby jakby się pojawiła jakaś konkretna fabuła. W ostatniej części Hobbita nie ma jej za wiele. Sporo się dzieje na ekranie, ale powiedzmy sobie uczciwie, że jest to ciut męczące. Intensywnością akcji trzeba umiejętnie sterować. W tym filmie trochę tego zabrakło. Jest ta wielka bitwa, armie się ścierają, nieznany jest zwycięzca i co wtedy? Przylatują orły - czy to recepta na wszystkie domknięcia wydarzeń? Za to zdecydowany minus.
    Legolas oczywiście zaszalał, ale chyba nie będziemy się tego czepiać.
    Żegnamy się ze światem Śródziemia, który dał nam niesamowitą dawkę przygód i emocji. Żałuję tylko, że ostatnia opowieść jest najsłabsza, ale to też dowód na to, że należało serię zakończyć.. póki jeszcze miała całkiem dobry poziom.
    Gdybym miał wybierać najlepszą część to wybrałbym Dwie Wieże.. jakby ktoś pytał..

  • Hobbit: Pustkowie Smauga - 2013

    plakat promujący
    Hobbit: Pustkowie Smauga
    (The Hobbit: The Desolation of Smaug)- 2013;
    - reżyseria: Peter Jackson;
    - scenariusz: Guillermo del Toro, Peter Jackson, Fran Walsh, Philippa Boyens;
    - wybrana obsada: Martin Freeman, Ian McKellen, Richard Armitage, Orlando Bloom, Evangeline Lilly, Luke Evans, Cate Blanchett, Benedict Cumberbatch;
    - gatunek: fantasy, przygodowy.

    Rok 2016 zaczyna się od nadrabiania zaległości filmowych, które od jakiegoś czasu czekają na kolejkę.. Hobbit, seria Underworld oraz Gwiezdne Wojny w końcu trafiły na listę do obejrzenia.. pora najwyższa nadrobić te pozycje.
    Na pierwszy ogień poszedł Hobbit.. O pierwszej części kiedyś już pisałem i nie będę się powtarzać, ale chętnie się podzielę z Wami moimi wrażeniami z części drugiej - a trzecia dopiero czeka na obejrzenie.
    Pustkowie Smauga dużo bardziej cieszy zmysły niż Niezwykła Podróż. Mam wrażenie, że akcja była dużo bardziej interesująca. Nie jest to poziom Władcy Pierścieni, ale seans dał dużo satysfakcji. Zwłaszcza cieszył powrót Legolasa, który jak zwykle przeszarżował z tym swoim łukiem. Spore wrażenie robi też miasto na wodzie oraz Smok (Cumberbatch).. jedyne do czego mogę się doczepić to zbyt liniowe prowadzenie narracji. Chętniej bym widział na ekranie niezależne wątki, które by się wzajemnie przeplatały, ale z pustego i Salomon nie naleje. Rozbijanie jednej skromnej powieści na trzy niezależne filmy ma swoje konsekwencje, na szczęście nie ma w tej części tylu fabularnych wypełniaczy co w Niezwykłej podróży. Jackson w Pustkowiu Smauga zaoferował widowisko wysokiej jakości, ale niezbyt pierwszej świeżości. Reżyser wykorzystał kilka sprawdzonych już motywów (elfia miłość, pająki, smok, czy też Legolas), które miały zagwarantować pełen sukces kasowy. No i się udało. Film zarobił na świecie prawie miliard dolarów. Taki wynik powinien budzić szacunek.
    Hobbit: Pustkowie Smauga oceniam na osiem i pół. Polecam

  • Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1 - 2014

    plakat promujący Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1
    (The Hunger Games: Mockingjay Part 1) - 2014;
    - reżyseria: Francis Lawrence;
    - scenariusz: Danny Strong, Peter Craig;
    - wybrana obsada: Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson, Liam Hemsworth, Woody Harrelson, Donald Sutherland, Philip Seymour Hoffman, Julianne Moore, Stanley Tucci;
    - akcja, science fiction.

    Wielkimi krokami zbliża się kinowa premiera ostatniej części Igrzysk Śmierci więc to dobry moment by obejrzeć poprzednią część. Nieprzychylne recenzje sprawiły, że film długo czekał na liście do obejrzenia.
    Po seansie mam tylko jedną uwagę. Jak można było tak spieprzyć świetną serię? Kosogłos część pierwsza to dwugodzinny festiwal nudy i żałosnych, pseudomiłosnych dialogów. Na ekranie najważniejszym wydarzeniem wydaje się określenie kogo kocha Katniss (nie mnie) i kogo całuje.. a wojna? Kto by się nią przejmował w obliczu wielkiego uczucia...pomyślicie: pal licho fabułę może są przynajmniej ładne efekty specjalne? Nie ma nic .. jest jedno zestrzelenie z łuku i znów rozterki sercowe.. albo akcja w ciemności.. prawie jakbym Wiedźmina oglądał.
    Ewidentnie widać, że materiału było za mało by zrobić dwa pełnowartościowe filmy, ale czego się nie robi dla kasy.
    Kosogłos Część 1 ma dwa małe plusy. Pierwszym jest piosenka śpiewana przez Katniss - utwór wpada w ucho. Drugim kwestia mediów, ich rola w relacjonowaniu oraz kreowaniu konfliktów zbrojnych. Wszechotaczająca manipulacja i propaganda stosowana przez wszystkie strony konfliktu. Kto ma media ten ma władzę nad umysłami poddanych.
    Drugą część Kosogłosa pewnie obejrzę, ale raczej nie w kinie..

  • Igrzyska Śmierci: Kosogłos. Część 2 - 2015

    plakat promujący
    Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 2
    (The Hunger Games: Mockingjay Part 2) -2015;
    - reżyseria: Francis Lawrence;
    - scenariusz: Danny Strong, Peter Craig;
    - wybrana obsada: Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson, Liam Hemsworth, Woody Harrelson, Julianne Moore, Philip Seymour Hoffman, Donald Sutherland;
    - gatunek: akcja, science-fiction.

    Pamiętam jak się emocjonowałem początkiem sagi. Igrzyska Śmierci były dla mnie jedną z ciekawszych współczesnych antyutopii. Zachwyt został brutalnie zmieciony przez pierwszą część Kosogłosa, miałem jednak nadzieję, że seria będzie miała godne zakończenie. Niestety jest spore rozczarowanie. Gdyby rozłożyć scenariusz na części pierwsze to główny wątek antyutopijny ma odpowiednią, oczekiwaną linię, ale trzeba się jej doszukiwać. Druga część Kosogłosa to kolejna odsłona romansu o wiele znaczącym tytule: Kogo wybierze Katniss? Gale, a może Peeta.. Peeta, a może Gale? Większość filmu to rozważania na temat niezdecydowania głównej bohaterki.. Można próbować pominąć ten wątek, ale jest to bardzo trudne. W drugiej odsłonie Kosogłosa jest więcej akcji, ale brakuje jej rozsądnego, fabularnego uzasadnienia. Niby pojawia się pewien dramatyzm, ale po chwili znów słyszymy... kogo wybrać? Peeta, czy może Gale? I nastrój padł. Żałuję, że z sagi o niezłej podstawie fabularnej zrobiono przeciętne kino dla zakochanych nastolatków. Gdzie się podziały te nawiązania do Trzeciej Rzeszy? Jest wspomniany element wojny propagandowej, ale brakuje mu szerszego kontekstu jakim są techniki manipulacji tłumem.. Obraz społeczeństwa Kapitolu i Dystryktów jest mega spłaszczony.. w pierwszych częściach nie było to aż tak odczuwalne.. ale też było mniej rozważań - Gale, czy może Peeta?
    Może powinienem jeszcze raz obejrzeć pierwsze dwie części sagi? Pewnie obecnie nota byłaby sporo niższa.. ale na chwilę obecną nie czuję takiej potrzeby.

  • Iniemamocni 2 - 2018

    iniemamocni 2

    Iniemamocni 2,
    (The Incredibles 2) - 2018;
    - reżyseria: Brad Bird;
    - scenariusz: Brad Bird;
    - gatunek: animacja, przygodowy.

    Aż 14 lat musieliśmy czekać na kontynuację udanych Iniemamocnych. Recenzji pierwszej części nie ma obecnie na blogu, ale jak sobie przypomnę ten film to obiecuję, że kilka słów napiszę.
    Rodzinka Iniemamocnych próbuje prowadzić normalne, amerykańskie życie. Supermoce są zakazane więc bohaterowie starają się nie wychylać. Ponoć ich interwencje były zbyt kosztowne. Podobny wątek pojawia się w Avengers. Wszystko ulega zmianie gdy zamożne rodzeństwo postanawia wesprzeć superbohaterów i zrobić im skuteczną kampanię promocyjną, która zakończy się legalizacją supermocy. Wybrali znakomity moment - bo miasto zaczyna atakować niebezpieczny antybohater. Tak w skrócie wygląda główna nić fabularna. Niby nic ciekawego, ale o wiele więcej się dzieje w drugim planie. Pojawia się sporo dyskusji na temat współczesnego świata, zagrożeń oraz poruszony jest wątek podziału ról społecznych. To Pani Iniemamocna (Elastyna) musi iść do pracy, a jej mąż musi zająć się domem. Szybko okazuje się, że to wcale nie jest takie proste. O ile Elastyna w pracy radzi sobie całkiem nieźle to obowiązki domowe okazują się dużo bardziej skomplikowane niż się z pozoru wydawało.

  • Inwazja kaszany

    inwazja bitwa o los angeles Miałem wątpliwą przyjemność obejrzenia Inwazji : Bitwy o Los Angeles (2011, reż, Jonathan Liebesman).. i to jest kolejny film, który mnie rozczarował.. jak dla mnie był zwyczajnie nudny ! Niby są efekty, niby coś się non stop na ekranie dzieje, a człowiek myśli sobie-- ale to już było.. film mnie nie porwał. Sposób kręcenia też nie ( z ręki). Jestem wielkim fanem niewidzialnej kamery, wszelkie machanie uważam za przejaw przerostu formy nad treścią.  Film zarobił w USA już ponad 100 milionów dolarów ( budżet filmu to niecałe 15 milionów), czyli jest niewątpliwy sukces finansowy. Chyba o to twórcom chodziło. ;)

    Ocena ? Pięć i to bez przekonania.

     

Back to top