"Uwielbiam zapach napalmu o poranku."
Czas Apokalipsy

Nowości na stronie

Sala samobójców. Hejter - 2020
Kruk - Czorny Woron nie śpi - sezon 2
Szansa - 1979
Złodziej życia - 2004
Luca - 2021
Prosta historia - 1999
Dubler - 1977
Mysia Straż - Jesień 1152 - Tomy 1 i 2
Miasto kłamstw - 2018
Labirynt - Thiago Souto
Fun Home: Tragikomiks rodzinny  - Alison Bechdel
Służąca - 2016
Outsider - mini seria
Przebudzenie - Scott Snyder, Sean Murphy

kasowy

  • Przygody Tintina 2011

    przygody tintina Przygody Tintina (The Adventures of Tintin, reżyseria Steven Spielberg, 2011)

    Zostaję dziś w klimacie komiksowych inspiracji. Ostatnią pozycją jest obraz Spielberga bazujący na komiksach Herge.
    Kiedyś się zabierałem za ten tytuł i miałem problem wytrzymać piętnaście minut. Teraz dałem drugą szansę i mam skrajnie odmienne wrażenia.
    Spielberg w formie animacji oferuje na to czym świetnie się zna, czyli perfekcyjne kino przygodowe. Przygody Tintina przypominają mi Indianę Jonesa, dynamiczne tempo akcji, zmienne lokalizacje, a przede wszystkim kawał dobrego humoru. Takie pozycje powinny być skazane na sukces. Przyznaję, że teraz mi brakuje pozycji tego typu. Od strony technicznej animacji też nie można niż zarzucić. Miodnie się to ogląda.. pewnie wrócę jeszcze do tej pozycji. Z filmami Stevena już tak jest, że można je oglądać wiele razy.
    Oceniam na mocne dziewięć. 

  • Millerowie 2013

    millerowie Millerowie
    (We're the Millers, reżyseria Rawson Marshall Thurber, 2013)

    Totalne nieporozumienie. Nieudacznik (Jason Sudeikis)jest dilerem, któremu kradną cały towar i oszczędności. Jedyną okazją na przeżycie jest przemyt  towaru z Meksyku. Aby to się udało potrzebna jest dobra przykrywka, czyli kamper, żona ( Jennifer Aniston) oraz dzieciaki ( Will Poulter, Emma Roberts). Mam wrażenie, że gdzieś to już widziałem. Film jest sumą średnio udanych dowcipów, które przeważnie są odgrzewanymi kotletami.
    Oceniam na pięć i dziwię się, że ten film jest tak dochodowy..

  • Krudowie 2013

    krudowieKrudowie
    (
    The Croods, reżyseria Chris Sanders, Kirk De Micco, 2013)

    Animacja, po której nie spodziewałem się niczego dobrego. Myślałem, że to tylko wypełniacz kinowej ramówki pomiędzy właściwymi, kasowymi premierami. Myliłem się - pierwszy to raz?. Bajka reprezentuje wysoki poziom Zarówno od strony fabularnej jak i wizualnej. Humor też jest na odpowiednim poziomie. Wyniki finansowe też są satysfakcjonujące - ponad 500 milionów dolarów wpływów.  
    Rodzina jaskiniowców żyje w wielkim strachu przed otaczającym światem. Praktycznie nie wychodzą z jaskini, a wszystko co nowe jest podejrzane, a co za tym idzie niebezpieczne. Pewnego razu tracą jaskinię, poznają młodego obcego.. same zagrożenia, z którymi trzeba sobie radzić.
    Animacja ma sporo zwrotów akcji, a "zwierzęta" pewnie dzieciakom się spodobają.

  • Oz wielki i potężny 2013

    oz wielki i potezny
    Oz Wielki i Potężny
    (Oz: The Great and Powerful, reżyseria Sam Raimi, 2013)
    Nie rozumiem dlaczego ten film ma tak słabą ocenę na filmwebie. Niewiele ponad 6. Oz nie jest może jakoś specjalnie odkrywczy czy nowatorski, ale oferuje ponad dwie godziny zabawę na bardzo wysokim poziomie, podobnym do Alicji w Krainie Czarów. Fajnie napisana fabuła okraszona świetnymi efektami 3D to tylko niektóre z zalet produkcji. Do zalet też zaliczyć trzeba aktorów. Oz to James Franco, który przypomina bardziej na kabareciarza niż na wielkiego czarnoksiężnika, ale to był celowy i bardzo udany zabieg. W filmie występują też trzy piękne kobiety (Mila Kunis, Rachel Weisz, Michelle Williams), które wypadły nad wyraz dobrze i kusząco - przyznam że zazdraszczam Franco tej roli ;)  
    Film jest efekciarki, kuglarski, trochę kiczowaty, ale przede wszystkim spójny i cieszący oko. Wszak te wszystkie cechy idealnie pasują do fabuły i konwencji. Disney też powinien być zadowolony w wyniku finansowego - film miał bardzo dobry weekend otwarcia, ponad 80 mln dolarów wpływów, w sumie zarobił około 500 mln.

  • Minionki rozrabiają 2013

    minionki rozrabiaja Minionki rozrabiają
    (Despicable Me 2, reżyseria Pierre Coffin, Chris Renaud, 2013)

    Animacja "Jak ukraść Księżyc" była wielkim hitem 2010 roku, pierwotnie oceniłem ją na siedem, ale po kilku seansach nota rośnie.. bajka jest naprawdę dobra.
    Powstała oczywiście kontynuacja, która polskim tytułem nawiązuje do najmocniejszego elementu tej serii, czyli Minionków, których jest teraz dużo więcej na ekranie. Kontynuacja pobiła pierwszą część i odniosła duży sukces finansowy - można powiedzieć, że zmiotła konkurencję. Fabularnie może i nie porywa (zbędny wątek miłosny), ale mamy ten sam rodzaj humoru, który bawi zarówno dzieciaki, jak i dzieciaki w moim wieku. No i przede wszystkim jest dużo, bardzo dużo Minionków.

  • Człowiek ze stali 2013

    czlowiek ze stali Człowiek ze stali
    (Man of Steel, reżyseria Zack Snyder, 2013)
    Nigdy nie byłem wielkim fanem Supermana, zawsze mi bliżej było do Batmana, a nawet Inspektora Gadżeta ;)
    Pierwsze zwiastuny Człowieka ze stali obudziły moją ciekawość. Główny bohater nie zapowiadał się kiczowato - wręcz przeciwnie - wyglądał mroczno i niepokojąco, czyli tak jak lubię.
    Efekt końcowy mnie nie rozczarował. Historia, którą znamy niemalże na pamięć została opowiedziana w sposób interesujący dla współczesnego widza. Dużo miejsca poświęcono Kryptonowi - pięknie go ukazano. Sam Superman jest pełen wątpliwości i siły zarazem.. no i nie nosi śmiesznej piżamy. To jedyny superbohater z urodzenia, który pragnie być tylko człowiekiem. Henry Cavill w tej roli wypadł całkiem dobrze, ale o wiele ciekawiej na ekranie wyglądali ojcowie głównego bohatera - Russell Crowe oraz  Kevin Costner. Bardzo fajne kreacje.. mam słabość do przemów Crowe'a ;)

  • Pacific Rim 2013

    pacific rimPacific Rim
    (reżyseria Guillermo del Toro, 2013)

    Na ten film czekałem. Już pierwsze zwiastuny robiły znakomite wrażenie. Poza tym Charlie Hunnam i Ron Perlman w jednym tytule to dla mnie pozycja obowiązkowa.
    Film zaczyna się narracją Hunnama, która momentalnie przypomina mi Sons of Anarchy. Znakomity efekt, cieszę się, że reżyser wykorzystał głos Charliego, który idealnie pasuje do takich wejść w fabułę. Dalej jest tylko lepiej.. mocniej.. intensywniej..
    jest genialnie.. największym atutem filmu są efekty specjalne i sposób ich dawkowania.. co kilkanaście minut dostajemy nowe elementy, które jeszcze bardziej wbijają w fotel. Cieszę się, że przygotowano też kilka scen, które uzmysławiają nam jakiej wielkości są maszyny i potwory, które walczą na ekranie.. za to szacunek.
    Powiecie, że film ma fatalną fabułę, która momentami jest naprawdę grubymi nićmi szyta.. to racja, ale kolejny raz przypomnę - takie filmy oglądam tylko dla czystej audio-wizualnej rozrywki. Czy del Toro podołał? W mojej ocenie zdecydowanie tak.. właśnie na taki film liczyłem. Plus też za steampunkowy klimat.. podobało mi się.

  • Django 2012

    Django
    (Django Unchained, reżyseria Quentin Tarantino, 2012). django

    Nie ulega wątpliwości, że westerny wracają do łask. Tarantino kolejny raz udowodnił, że jest genialnym reżyserem. Za cokolwiek się nie chwyci to robi z tego niesamowite widowisko. Django to jeden z najlepszych filmów Quentina jakie widziałem. Zdecydowanie jest to też jedna z najlepszych pozycji z 2012 roku.

    Zachwyca na każdym poziomie. Świetnie wyważony scenariusz, w którym humor miesza się z krwawą jatką - to znak rozpoznawczy filmów Tarantina. Do tego dodajmy doskonałe aktorstwo. Christoph Waltz jako Dr Schultz to majsterszczyk. Nie słabiej wypadł Dicaprio w roli Calvina - pokazał tu, że nie zawsze musi grać pozytywnych bohaterów. Zapamiętajcie - Leonardo to wielki aktor! W ciemno można oglądać wszystkie jego filmy. Tytułowy Django w wykonaniu Jamiego Foxxa też zasługuje na słowa uznania. Piękny rozwój bohatera przez cały film. Nie mogę też pominąć drugoplanowej roli Samuela L. Jacksona - świetnie zagrał Stephena, który jest obrzydliwą mendą.  
    Najmocniejszą stroną Django jest jest jednak muzyka, która (podobnie jak w Kill Billu) sprawia, że tytuł ten na długo zapada w pamięci. Innymi słowy - soundtrack wymiata!
    Całość robi wręcz fenomenalne wrażenie. Pełna spójność i perfekcja. Nie wszyscy lubią takie kino, ale ja to kupuję.
    Jak zwykle o fabule nie będę pisał bo to nie mam daru opowiadania. Napiszę tylko tyle, że rzecz dzieje się na dzikim zachodzie tuż przed wybuchem wojny domowej. Chyba nie muszę dodawać, że to wygląda trochę inaczej niż w Dr Queen?
    Na Django czekałem z niecierpliwością i całkowicie spełnił moje oczekiwania.
    Polecam z czystym sumieniem
    Oceniam na maksimum.

  • Hobbit - Niezwykła podróz - 2012

    hobbit niezwykla podroz Hobbit
    (Hobbit: The An Unexpected Journey, reżyseria Peter Jackson, 2012).

    Sprawna kampania reklamowa przedstawiała nam najnowszy film Petera Jacksona jako największe kinowe wydarzenie roku. Czy tak jest naprawdę? Czy warto iść na ten film do kina? Tak, zdecydowanie tak - warto to obejrzeć i wyrobić swoje zdanie. Z jednej strony, mamy sprawnie zrealizowane kino, które pięknie wygląda na dużym ekranie. Niestety nie ma tego klimatu, który miała trylogia Władca Pierścieni. Zacznijmy od tego, że film jest za długi i nierówny. Pierwsze 30 minut jest tak nudne, że trudno na tym nie zasnąć. Później akcja się rozkręca, ale miałem problem by się w nią w pełni zaangażować. Przyczyna jest prosta. Nadmiar bohaterów, z którymi ciężko się identyfikować. Druga połowa filmu jest zdecydowanie lepsza. Akcja skupia się głównie na Bagginsie (Martin Freeman) i Thorinie (Richard Armitage), a większość krasnoludów robi tylko za tło. Tak powinno być od początku filmu. W filmie czuć też niestety, że niektóre sceny zostały wpisane na siłę. Chytry zabieg by przedłużyć i urozmaicić fabułę. Podobnie Jackson zrobił w King Kongu. Sceny z trollami, goblinami i skalnymi olbrzymami - były piękne, ale całkowicie niepotrzebne. Było tego też trochę za dużo. Robienie trzech, długich filmów na podstawie jednej, krótkiej powieści spawia wrażenie, że chodzi tylko o wydojenie kasy z widzów.

  • Atlas Chmur 2012

    atlas chmur Atlas Chmur
    (Cloud Atlas, reżyseria Tom Tykwer, Lana Wachowski, Andy Wachowski, 2012)

    Jak się pojawiły pierwsze zwiastuny do tego filmu to miałem wrażenie, że będzie to albo hit, albo straszna klapa.
    Pierwsze recenzje wskazują mimo wszystko, że film odniesie spory sukces kasowy, ale czy zapisze się jakoś w historii kina? Nie wydaje mi się.
    Atlas Chmur filmem wybitnym nie jest. Jest widowiskowy. Kilka różnych wątków, w różnych światach i czasach, rozmach produkcyjny to robi wielkie wrażenie. Wrażanie to potęguje naprawdę dobra gra aktorska - Tom Hanks oraz Halle Berry zagrali naprawdę dobrze. Zresztą podobnie jak inni (Jim Broadbent, Hugo Weaving, Jim Sturgess, Ben Whishaw , Doona Bae), formuła filmu wymagała zaangażowania dobrych aktorów, bo każdy z nich musiał zagrać kilka ról w jednym filmie. Na tej płaszczyźnie też pełen sukces.
    Wszystkie wątki opowiadają tak naprawdę o jednym, że każdy ma prawo odmienić swój los i tylko od naszej odwagi zależy, czy nam się to uda. W Atlasie Chmur mamy też wątki miłosne, które można sprowadzić do jednego stwierdzenia - są na świecie osoby, które są sobie przeznaczone, nawet jak nie mogą być ze sobą razem.

  • Skyfall - niebo upadło -Bond żyje

    skyfall Na Skyfall (reż. Sam Mendes, 2012) czekałem od dłuższego czasu. Nie bez znaczenia była znakomita kampania promująca ten film. Skyfall było (jest) obecne wszędzie - za to należy się wielkie uznania dla dystrybutorów. Taka kampania musi przełożyć się na dobry wynik finansowy.
    Nowa odsłona przygód Bonda często nawiązuje do poprzednich części cyklu, ale z drugiej strony jest nowatorska, a zakończenie sprawia, że mamy dobre otwarcie na nowe epizody. Wiemy, że z Danielem Craigiem powstaną jeszcze minimum dwa filmy i jest to bardzo dobra wiadomość, bo Craig jest jednym z najlepszych Bondów. Teraz możecie powiedzieć, że przecież kiedyś narzekałem na Craiga, że nie podobał mi sę ten aktor w roli 007. Myliłem się. ;p
    Pisząc o Skyfall nie można pominąć Javiera Bardema, czyli wroga numer jeden. Wróg to mało powiedziane - świr brzmi lepiej. Bardem w swojej roli wypadł rewelacyjnie i przypominał mi trochę Jokera z Batmana. Mistrzowska kreacja. Może nawet na Oscara ?
    Jak zwykle z klasą zagrała Judi Dench w roli M. Szkoda, że to ostatni raz.
    Jakie wady ma Skyfall? Kobiety - brakło w tym filmie Bonda flirtującego, to chyba pierwsza cześć cyklu, która kończy się bez romansu.  A może się mylę?
    Słowko jeszcze o czołówce. Piosenka Adele i otwarcie filmu robią piorunujące wrażenie. Tak dobrego otwarcia film o Bondzie dawno nie miał.

  • Pojutrze 2004

    pojutrze Pojutrze - 2004
    Podobno w tym roku będzie koniec świata? Wierzycie w to?
    Jeśli to prawda, to czołowym "choreografem" tego wydarzenia powinien zostać Roland Emmerich. W hollywoodzkim kinie katastroficznym to on gra pierwsze skrzypce. Takich pięknych końców świata to nikt inny nie robi. Tak właśnie było w Pojutrze - Day After Tomorrow, The (2004). Fabularnie film nie wyróżnia się niczym wybitnym. Grupa naukowców odkrywa, że klimat ziemi ulegnie gwałtownym zmianom. Próbują ostrzec rząd, ale ten jak zwykle reaguje za późno. Standardzik, w którym ważnym elementem jest osobiste zaangażowanie tychże naukowców.
    Pojutrze aktorsko też nie zachwyca. Szczerze mówiąc żaden z głównych aktorów (Dennis Quaid , Jake Gyllenhaal ,  Emmy Rossum) nie zapadł mi w pamięci na dłużej. Całe szczęście w takim kinie nie chodzi o wybitne aktorstwo. W dobrym kinie katastroficznym mają być piękne, monumentalne efekty specjalne. Do walącego świata musi być dobrana dobrze muzyka. Ostatnim elementem, który musi wystąpić jest patos. Umiejętne połączenie tych pierwiastków gwarantuje sukces finansowy. Emmerich doskonale to wie i dlatego jego filmy odnoszą takie sukcesy.
    Pojutrze oceniam na mocne osiem i polecam wszystkim fanom pięknych końców świata.  

    8

  • Mroczny Rycerz Powstaje

    mroczny rycerz powstaje Trzecia odsłona Batmana reżyserii Christophera Nolana była z jedną z najbardziej oczekiwanych premier 2012 roku.

    Dzięki uprzejmości Sary i Michała udało mi się ten film wczoraj obejrzeć.
    No i w związku z tym mam mieszane trochę uczucia.

    Uważam, że to świetna produkcja, ale do geniuszu dwóch pozostałych części trochę brakuje. Większość krytyków zarzuca mu, iż jest zbyt patetyczny i zbyt efekciarski, ale mi te elementy wcale nie przeszkadzają - wręcz przeciwnie - są mocną stroną produkcji. O wiele bardziej mi przeszkadzał brak świeżości oraz rozdrobnienie fabularne. Za dużo postaci, za duża fragmentaryzacja. Trochę nie mój klimat. Każda poprzednia odsłona Batmana pokazywała jego nowe gadżety. W Mrocznym Rycerzu Powstaje praktycznie nowości nie było. Przez większość filmu mieliśmy festiwal bajerów, które pojawiły się w poprzedniej odsłonie.

    Nie podobało mi się to, to tak samo jakby nakręcić nowego Bonda bez udziału doktora Q.
    Na wielki plus trzeba zaliczyć Kobietę Kota (Anne Hathaway) oraz Bane'a (Tom Hardy). Niestety Bane nie traci maski - za to mały minus.
    Fabularnie jest dobrze, ale gdzieś w sercu czułem mały niedosyt, ale może on zostanie zaspokojony kiedy ukaże się wersja DC.

    Brakło też trochę klimatu.. film z małymi poprawkami mógł się nazywać Szklana Pułapka 17. Dobrze, że Die Hard też lubię ;p

  • Mroczny Rycerz 2008

    mroczny rycerz Kilka dni temu zrobiłem sobie seans z dwoma Batmanami.

    Takie przygotowania do trzeciej ekranizacji Nolana.
    Batmana Początek kiedyś recenzowałem, ale nic nie napisałem o Mrocznym Rycerzu.
    Mój błąd, który w kilku słowach nadrabiam.
    Batman Mroczny Rycerz to film absolutnie genialny. No, poza jednym mankamentem. Zacznijmy od minusa, uważam, że obsadzenie Maggie Gyllenhaal w roli Rachel było błędem. Tyle minusów
    Teraz zalety.. aktorsko mistrzostwo. Wszyscy (poza Maggie) spisali się wyśmienicie. Christian Bale, Heath Ledger (niezapomniany Joker), Aaron Eckhart, Gary Oldman, Morgan Freeman,Cillian Murphy - stworzyli naprawdę świetne kreacje. Chylę czoła.
    Największe oklaski należą się Christopherowi Nolanowi, który stworzył niesamowity film. Niesamowicie mroczny, prawdziwy i wciągający.Pięknie się to oglądało.
    Słowo uznania też dla twórców efektów specjalnych. Panie i Panowie - szacunek.
    Na koniec cytat z filmu, który za mną chodzi :
    "Prawda to za mało, ludzie zasługują na więcej...

    na to by ich wiara zostala nagrodzona...."
    Mrocznego Rycerza oceniam na maksymalną dziesiątkę.

  • Dziewczyna z Tatuażem - 2011

    dziewczyna z tatuazem Dziewczynę z tatuażem Finchera widziałem już jakiś czas temu. Nie chciałem pisać notki na gorąco, więc postanowiłem trochę odczekać. Zwlekawałem tak długo, że
    całkiem zapomniałem o tym, że warto napisać kilka słów o tym tytule.
    Oczekiwania były bardzo duże. Z jednej strony reżyser musiał się zmierzyć z pierwowzorem książkowym, z drugiej -  z pierwszą ekranizacją.

    Z obu zestawień wychodzi  mocno poobijany, ale obronną ręką..
    Idealnie nie jest, ale mogło być dużo, dużo gorzej. Największe obawy budziła obsada aktorska, Daniel Craig i Rooney Mara na pierwszy rzut oka raczej
    nie pasowali do ról i ich wybór budził sporo kontrowersji. Aktorzy, ich dobór i gra, to największy atut filmu. Oboje idealnie wpisali się w swoje role. Drugi plan też przyzwoicie wygląda.
    Na wielki plus też muszę zaliczyć lokacje i klimat filmu. Tutaj było lepiej niż w pierwszej ekranizacji trylogii - ten fakt mnie mocno zdziwił.
    Niestety film ma też wady. Wydaje mi się, że scenariusz mógł trochę lepiej dopieszczony, zwłaszcza końcówka. Miałem spory niedosyt.
    Na minus też zaliczam początek filmu - "intro" całkowicie nie wpisało się w moje gusta.
    Dziewczyna z Tatuażem arcydziełem nie jest, ale i tak u mnie dostaje słabą ósemkę.

  • Avengers 3D

    avengers The Avengers
    (reż. Joss Whedon, 2012) to produkcja , na którą czekali wszyscy fani komiksowych ekranizacji. Zebranie kilku superbohaterów w jednej produkcji zapowiadało się bardzo ciekawie. Miałem obawy, czy ten film spełni wygórowane oczekiwania widzów ?
    Nie wiem jak inni, ale ja wyszedłem z kina oczarowany i bardzo usatysfakcjonowany.
    Avengersi są genialni. Idealnie rozłożona fabuła, znakomite efekty 3D oraz cięte dialogi to najmocniejsze strony filmu. Efekty specjalne wbijają w fotel. Takiej pięknej rozwałki dawno nie widziałem. Na wielki plus jest też obsada aktorska (Robert Downej Jr., Mark Ruffalo, Chris Hemsworth, Scarlett Johansson, Jeremy Renner, Chris Evans,Samuel L. Jackson, Gwyneth Paltrow), która na ekranie wypadła znakomicie.

    W obsadzie mamy  polski akcent w postaci Jerzego Skolimowskiego, który gościł na ekranie przez kilka minut.
    Myślę, że do Avengersów jeszcze będę wracał i już teraz odliczam do premiery drugiej części.
    Teraz planuję ponowne seanse poprzednich komiksowych ekranizacji.

  • Hit czy kit w 3D?

    Niedługo do kin zawita John Carter.

    Najnowsza produkcja Disney'a kosztowała 250 milionów dolarów.

    Czy to będzie pierwsza, widowiskowa klapa 3D, a może film, który zarobi ponad miliard ?

     

    Zobaczymy już niedługo

  • Listy do M - 2011

    listy do m

    Listy do M. (2011, reż. Mitja Okorn) to jeden z najlepszych polskich filmów roku 2011. Tak zabawnej i ciepłej komedii dawno nie widziałem.
    W Listach mamy niezłą obsadę (Maciej Stuhr, Roma Gąsiorowska,  Paweł Małaszyński, Tomasz Karolak, Piotr Adamczyk, Agnieszka Dygand oraz, zapomniany ostatnio, Wojciech Malajkat), która gra całkiem przyzwoicie.
    Aktorstwo nie jest największym plusem produkcji, bez wątpienia jest nim świąteczny klimat produkcji.
    W końcu mamy film, który wyprze z telewizyjnych ramówek Kevina. Jest śmiesznie i wzruszająco.
    Akcja, a właściwie akcje, toczy się w okolicach Świąt Bożego Narodzenia. Świąt, podczas których nikt nie powinien być sam. Świąt, które w magiczny sposób  spełniaja marzenia.
    Listy do M. to film wyjątkowy, który niesamowicie poprawia humor i sprawia, że świat jest mniej dołujący.

    Poza tym jest to pierwsza polska komedia romantyczna, której realizacja jest na światowym poziomie.

    Polecam z czystym sumieniem.
    Oceniam na osiem (po ponownym obejrzeniu)

  • Inwazja kaszany

    inwazja bitwa o los angeles Miałem wątpliwą przyjemność obejrzenia Inwazji : Bitwy o Los Angeles (2011, reż, Jonathan Liebesman).. i to jest kolejny film, który mnie rozczarował.. jak dla mnie był zwyczajnie nudny ! Niby są efekty, niby coś się non stop na ekranie dzieje, a człowiek myśli sobie-- ale to już było.. film mnie nie porwał. Sposób kręcenia też nie ( z ręki). Jestem wielkim fanem niewidzialnej kamery, wszelkie machanie uważam za przejaw przerostu formy nad treścią.  Film zarobił w USA już ponad 100 milionów dolarów ( budżet filmu to niecałe 15 milionów), czyli jest niewątpliwy sukces finansowy. Chyba o to twórcom chodziło. ;)

    Ocena ? Pięć i to bez przekonania.

     

  • Ostatnia Krucjata - 1989

    indiana jones i ostatnia krucjata Lubicie Indianę Jones'a ? Ja bardzo... prawie tak samo mocno jak Batmana;) Wszystkie części widziałem tyle razy, że już nie liczę. Takie kino przygodowe lubię. Moją ulubioną częścią jest Indiana Jones i Ostatnia Krucjata (reż. S. Spielberg, 1989). W tym epizodzie Indiana (Harrison Ford) poszukuje swojego ojca (Sean Connery), ktory został porwany przez nazistów, którzy chcą zdobyć informacje o legedarnym Świętym Graalu. Wiedzą, że tylko Jones'owie mogą go odnaleźć.
    Bardzo szybkie tempo akcji oraz dobre efekty specjalne powodują, że ten 20 letni fim nadal przyjemnie się ogląda. Ponadto Indiana ma niezapomniany motyw muzyczny :)
    Ech, te filmy lat osiemdziesiątych.. dobre były.
    Ostatnią Krucjatę oceniam na dziewiątkę.

     

     

    Ps-miałem komiks o tym samym tytule.. ileż razy ja go przeczytałem;)
    Ps2- ma ktoś napisy do serialu The Young Indiana Jones Chronicles ?
    Nikt ? Wiedziałem ;(

    PS3- przez Indianę chciałem być archeologiem... duże dzieci, które siedzą w piasku i czegoś szukają - fajna perspektywa :D

     

Back to top