"Każdy umiera, ale nie każdy tak naprawdę żyje"
Braveheart

jon turteltaub

 

  • The Meg - 2018

    the meg

    The Meg - 2018;
    - reżyseria: Jon Turteltaub;
    - scenariusz: Dean Georgaris, Erich Hoeber;
    - wybrana obsada: Jason Statham, Bingbing Li, Rainn Wilson, Cliff Curtis, Ruby Rose, Masi Oka;
    - gatunek: akcja, science fiction;

    Czego się spodziewacie wybierając film o rekinie, który atakuje ludzi? Pewnie rekina? No ale takich filmów było już całkiem sporo - więc trzeba coś pozmieniać. Zmian w zakresie rekinów kino też przeżyło sporo (Rekinado) i raczej te filmy nie były zbyt udanymi produkcjami. Najprostszą metodą na zmianę w rekinie jest modyfikacja jego wielkości. Nowy rekin musi być większy, a najlepiej olbrzymi. Skąd taki zwierz w oceanie? Skoro 'istnieje' podwodna Atlantyda to i może być miejsce, w którym żyją podwodne, prehistoryczne zwierzęta. I na tym pomyśle opiera się ten film. Do tego dodamy szablonowego specjalistę, który żyje gdzieś na boku i ma problemy z otoczeniem. Córkę świetnego naukowca, dziecko i Stathama i jakieś efekty specjalne i mamy wszystkie potrzebne składniki na niezły film akcji. Brakuje oryginalności, przekonującego scenariusza i powiewu świeżości, ale nie bądźmy drobiazgowi.

     

  • Instynkt - 1999

    plakat promującyInstynkt (Instinct, reżyseria Jon Turteltaub. 1999)

    Anthony Hopkins ma coś demonicznego w sobie.. coś niepokojącego.. spokojny facet, który w każdej chwili może pokazać swoje drugie, bardziej mroczne oblicze. Nie inaczej jest tym razem. Anthony wciela się rolę antropologa, który w dżungli w Rwandzie badał życie goryli. Pewnego razu dochodzi do incydentu, podczas którego badacz atakuje miejscowych strażników. Zostaje oskarżony o morderstwo i przewieziony do więzienia w Stanach Zjednoczonych. Zamyka się w sobie i nie chce z nikim rozmawiać. Jego przypadek przejmuje młody i ambitny psychiatra (Cuba Gooding Jr.), który przy wsparciu swojego przełożonego (Donald Sutherland) próbuje przywrócić antropologa do ludzkiej społeczności. Jest to dla niego lekcja życia. Odkrywa na nowo definicje takich pojęć jak: wolność, rodzina, władza.
    Film ma swój urok, niezaprzeczalną mądrość, ale do wybitności czegoś mu zabrakło. Czegoś w fabule, co mocniej przyciągnie uwagę widza. Mimo to, pozycję mogę polecić. Ciekawe kino.
    Oceniam na siedem.

    siedem

     

  • Last Vegas - 2013

    last vegasLast Vegas (reżyseria Jon Turteltaub, 2013)

    Czterech staruszków przyjaźni się od dzieciństwa. Bywały między nimi niesnaski, ale każdy dałby się pokroić za pozostałą trójkę. Spotykamy ich w momencie gdy jeden z nich postanawia się ożenić. Panowie postanawiają jeszcze raz wspólnie zaszaleć. Wyjażdżają do Las Vegas na wieczór kawalerski.. Jahbaray nawet nazwał ten film geriatrycznym Kac Vegas. Ma trochę racji. Przez pierwsze dwadzieścia minut walczyłem z sobą by filmu nie wyłączyć.. ale to byłby grzech. Freemana czy Douglasa nie można bezkarnie olewać - dałem szansę i oglądałem dalej. I przyznam, że powoli zaczynałem się przekonywać do tego tytułu. Geriatryczny humor został zastąpiony niegłupimi przemyśleniami.. i chyba w tym tkwi mocna strona tego filmu. Nie jest to poziom Choć goni nas czas, ale mimo to warto obejrzeć. To nie jest film tylko o godnej starości. Przede wszystkim to pozycja o męskiej przyjaźni, która potrafi wiele przetrwać.
    Bardzo mocne siedem.

    siedem

    Mocną stroną filmu jest też uśmiech Mary Steenburgen.

     

  • uczeń czarnoksiężnika-zaliczony

    uczen czarnoksieznikaMinął bardzo udany weekend.. udany, ale też wyczerpujący. Zaczęło się od wyganiania zimy i rundki pokera. Potem odwiedziny u Arturka i powrót do Katowic. Niedziela to już tylko użalanie się nad sobą i swoją ręką. Podczas tego umartwiania obejrzeliśmy Ucznia Czarnoksiężnika (2010 - The Sorcerer's Apprentice, reż. Jon Turteltaub). Film miał  bardzo dobry początek, póżniej było trochę słabiej, ale i tak mogę go śmiało polecić. Jest to fajna familijno-weekendowa rozrywka. Film przygodowy z elementami fantasy z bardzo dobrymi efektami specjalnymi. Momentami trochę przegadany i przewidywalny, ale i tak wciągający. Wnerwiał mnie jedynie główny bohater (Jay Baruche) i jego dziwny głos. Za to nadrobił Nicolas Cage, który tym razem nie płakał. W filmie zobaczymy też M. Bellucci. Jej rola nie była zbyt rozbudowana, ale zawsze coś. ;)

    Najbardziej mi się podobał smok, który zmienił się w pierścień. Śliczny był i też takiego chcę

    FIlm oceniam na ósemkę.