„Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi.”
Forrest Gump

Joe Morton

 

  • Znamię - 2002

    znamie

    Znamię,
    (Dragonfly) - 2002;
    - reżyseria: Tom Shadyac;
    - scenariusz: David Seltzer, Brandon Camp, Mike Thompson;
    - wybrana obsada: Kevin Costner, Kathy Bates, Susanna Thompson, Joe Morton;
    - gatunek: dramat.

    To musiało się w końcu stać. Musiałem natrafić na film z Costnerem, który mi nie przypadł do gustu. Widziałem wiele różnych produkcji z tym aktorem i każda miała coś co wzbudzało moją sympatię.Tym razem nic takiego nie znalazłem.
    Joe jest utalentowanym lekarzem, który nie potrafi pogodzić się ze śmiercią swojej żony. Ma nadzieję, że intensywna praca złagodzi ból, ale im więcej pracuje tym więcej odżywa wspomnień - jego żona również była lekarzem. Joe jest na skraju wytrzymałości gdy zostaje zmuszony do płatnego urlopu. Wszędzie widzi zmarłą żonę i zaczyna twierdzić, że małżonka próbuje się z nim pośmiertnie skontaktować. Zdroworozsądkowy ateista niemalże w jednej chwili zaczyna wierzyć, że istnieje życie po śmierci i że zmarli mogą się komunikować. Próby kontaktu są coraz częstsze i mają jeden cel - Joe musi udać się w miejsce gdzie zginęła Emily.

     

  • Speed: Niebezpieczna prędkość - 1994

    Plakat promujący
    Speed: Niebezpieczna prędkość - 1994;
    - reżyseria: Jan De Bont;
    - scenariusz: Graham Yost;
    - wybrana obsada: Keanu Reeves, Dennis Hopper, Sandra Bullock, Joe Morton, Jeff Daniels;
    - sensacyjny.

    Rok 1994 był wyjątkowy dla kinematografii światowej. Spójrzcie ile w tym roku powstało filmów, które na stałe zapisały się w historii filmu. Wiele z nich ma status kultowych. Forrest Gump, Skazani na Shawshank, Leon zawodowiec, Urodzeni Mordercy, Pulp Fiction, Kruk, Król Lew, w Rosji Spaleni Słońcem, a u nas Kieślowski tworzył Trzy Kolory - to tylko niektóre z filmów z tego zaiste wyjątkowego roku. Do tego kanonu w kinie sensacyjnym należy zaliczyć Speed. Nie zliczę już ile razy widziałem ten film, ale za każdym razem czerpię z niego sporo radości. Bomba w pędzącym autobusie, waleczny glina (Reeves), fanatyczny były glina (Hooper) o raz Bullock mówiąca, że związki budowane na traumatycznych przeżyciach nie mają szans powodzenia. Mało? Akcja, akcja, akcja, która trzyma poziom przez cały film. Mówcie co chcecie, ale film jest naprawdę dobry. Jest tam trochę głupotek w scenariuszu (np latający autobus), ale w tym przypadku nie będę się czepiał. Całość do mnie zdecydowanie trafia. Szkoda tylko, że druga odsłona nie była bardziej dopracowana.