"Każdy umiera, ale nie każdy tak naprawdę żyje"
Braveheart

jim jarmusch

 

  • Ghost Dog: Droga samuraja - 1999

    ghost dog

    Ghost Dog: Droga samuraja,
    (Ghost Dog: The Way of the Samurai) - 1999;
    - reżyseria: Jim Jarmusch;
    - scenariusz: Jim Jarmusch;
    - wybrana obsada: Forest Whitaker, John Tormey, Tricia Vessey, Isaach de Bankolé, Gary Farmer;
    - kategoria: dramat, gangsterski.

    Po ostatnim 'dziele' Jarmusch'a poczułem potrzebę przypomnienia sobie jego wcześniejszych filmów. Czy zawsze był aż tak męczący, czy jego wcześniejsze filmy będą mi się nadal podobać?
    Początkiem mojej podróży po jego filmografii został Ghost Dog. Film, który widziałem 2-3 razy wcześniej, a fabuła nieco się zatarła.
    Czarnoskóry chłopak zostaje uratowany przez włoskiego gangstera. Nieoczekiwany ratunek sprawia, iż chłopak zmienia swoje życie. Doskonali sztuki walki i zostaje płatnym zabójcą, który w życiu kieruje się samurajskim kodeksem. Ghost Dog pamięta o o swoim wybawcy i po latach oferuje mu swoje usługi. Dziwna to relacja. Włoski mafioso, czarnoskóry mężczyzna i obietnica wierności. Wasal i jego Pan. Wokół jednak nie mamy pięknej Japonii, a tylko brudne, odpychające miasto, w którym nie ma miejsca na lojalność.

     

  • Truposze nie umierają - 2019

    truposze nie umieraja

    Truposze nie umierają
    (The Dead Don't Die) - 2019;
    - reżyseria: Jim Jarmusch;
    - scenariusz: Jim Jarmusch;
    - wybrana obsada: Bill Murray, Adam Driver, Tilda Swinton, Chloë Sevigny, Steve Buscemi, Danny Glover, Selena Gomez, Tom Waits, Iggy Pop, RZA;
    - kategoria: horror, komedia, wydmuszka.


    Zaczyna się niewinnie, małe miasteczko, które żyje ślamazarnym tempem. Nic wielkiego, aż do czasu aż zaczynają się budzić zmarli. Mieszkańcy są atakowani przez zombie i próby oporu nie mają najmniejszego znaczenia. Wszystko już jest przewidziane. W pewnej scenie jeden z bohaterów mówi, że źle to się skończy bo czytał scenariusz.
    Mogę się w tym filmie zachwycać ujęciami, znakomitą grą aktorską czy też popkulturowymi nawiązaniami. Jarmusch bezustannie mruga do widza pokazując jakie to wspaniałe dzieło stworzył. Może to dlatego przez pierwsze trzydzieści minut najczęściej powtarzanym słowem jest "dziwnie" - bo faktycznie dziwny to film. Jarmusch bawiąc się konwencją spokojnie prowadzi widza do finału, który rozczarowuje. Cały film jest nudny, ale widz czeka na głębszą treść. Poza nachalnym mruganiem reżysera do widza próbuje znaleźć głębszy sens. Nie odnajduje go, ale na zakończenie dowiaduje się, że jest totalnym idiotą, któremu trzeba wytłumaczyć, że film o zombie to tak naprawdę krytyka konsumpcjonizmu. Wszyscy, którzy jesteśmy skupieni na dobrach materialnych tak naprawdę jesteśmy zombie. Nie żyjemy prawdziwie.. serio? Trzeba było to tak łopatologicznie powiedzieć? Może jeszcze na końcu walnąć tablicę z tekstem o co tak naprawdę chodziło w tym dziele? I jeszcze instrukcję obsługi filmu?

     

  • Paterson - 2016

    paterson

    Paterson - 2016;
    - reżyseria: Jim Jarmusch;
    - scenariusz: Jim Jarmusch;
    - wybrana obsada: Adam Driver, Golshifteh Farahani, Barry Shabaka Henley, Chasten Harmon, William Jackson Harper;
    - gatunek: dramat, komedia.

    Adam Driver kojarzy mi się z filmami, które opowiadają o moim pokoleniu. Pokoleniu trzydziestolatków, które ma problem z tożsamością. Z jednej strony wychowani z przeświadczeniem, że jesteśmy wyjątkowi, a z drugiej tkwimy w marazmie lenistwa i niezdecydowania. Nie wiem czy Jarmusch wybierając Drivera do swojego najnowszego filmu kierował się dorobkiem tego aktora, ale jestem przekonany, że lepiej trafić nie mógł. Nie jestem fanem Adama, ale w tym filmie wypadł naprawdę dobrze.
    Paterson (Driver) jest kierowcą autobusu. Z pozoru jest jednym z wielu osób, które wiodą zwykłe, pełne rytuałów życie. Wstaje codziennie rano.. idzie do pracy.. kierując słucha rozmów pasażerów.. wraca do domu.. tam dziewczyna robi obiad.. a wieczorem podczas spaceru z psem Paterson idzie do miejscowego baru na piwo. Zapomniałem dodać, że w wolnych chwilach pisze wiersze.. nie publikuje, pisze dla siebie - myślę, że daje mu to olbrzymią radość. Pewnie jak był młodszy marzył o wielkiej karierze literata, a może chciał być strażakiem.. w każdym razie życie wtłoczyło go w ramy rutyny i nudy. Jego dziewczyna nie pracuje. Spędza dnie w domu wymyślając sobie zajęcia.. a to pomaluje zasłony, a to drzwi.. a może będzie kucharką... albo lepiej zacznie grać na gitarze. Laura cały czas marzy o tym by być kimś wyjątkowym. Niezwykłym, ale nie zdaje sobie sprawy, że mocno wsiąkła w rolę gospodyni domowej... w rolę, o której nie marzyła. Jak spojrzymy z zewnątrz to widzimy parę, która niewiele się różni od starszego pokolenia.. pytanie czy w tym coś złego?

     

  • Kawa i papierosy - 2003

    kawa i papierosyKawa i papierosy (Coffee and Cigarettes, reżyseria Jim Jarmusch, 2003)

    Wstyd się przyznać, ale dopiero teraz obejrzałem ten film po raz pierwszy... jedenaście lat po premierze.. niezła obsuwa.
    Kawa i papierosy to seria niezależnych scenek, które rozgrywają się przy różnych stołach, ale zawsze łączy je kawa, papierosy i rozmowy... rozmowy, które nie układają się w jakiś fabularny ciąg.. rozmowy, które ukazują nam kawałek naszej współczesności... naszej mentalności.. pokazują jej miałkość, czasem głupotę, czasem egoizm, a często brak chęci poważnej rozmowy.. brak szukania płaszczyzny, a przede wszystkim brak szacunku dla rozmówcy. Film jest czarno-biały, co sprawia, że jego wątki nabierają bardziej uniwersalnego charakteru. Podobało mi się.
    Mocne dziewięć.

    dziewięć

    Zwróćcie uwagę na obsadę. Jest bogata.. ja tylko wymienię część, w filmie zagrali:
    Iggy Pop, Steve Buscemi, Tom Waits, Roberto Benigni, Alfred Molina, Rza, Bill Murray i genialna jak zawsze Cate Blanchett.

     

  • Truposz

    truposzSą filmy, o których zawsze się pamięta.. pamięta się tytuł i wrażenie jakie dany film zrobił.

    Dla mnie jednym z takich tytułów jest Truposz (Dead Man, 1995, reż. Jim Jarmusch). W tytułowej roli zobaczymy Johnny'ego Depp'a. To pierwsze skojarzenie z tym filmem. Kolejne to: intrygująca muzyka Neil'a Young'a. Muzyka plus brak kolorów tworzą niesamowity klimat. Na studiach Truposza widziałem conajmniej 20 razy.. i z tych zajęć została mi jedna ważna informacja - Truposz jest antywesternem. Faktycznie, Doktor Queen to nie jest. ;) Świat jest brudny, brutalny, zły. Jest to kino drogi - drogi ostatecznej, prowadzącej do śmierci.
    Piękne kino..
    Ocena: dziesięć - za całokształt. Moim zdaniem to najlepszy film Jarmusha.