"To nie tak, że boję się um­rzeć. Po pros­tu nie chciałbym być w pob­liżu, kiedy to się stanie."
Woody Alleny

Jez Butterworth

  • Le Mans '66 - 2019

    le mans 66

    Le Mans '66;
    (Ford v Ferrari) - 2019;
    - reżyseria: James Mangold;
    - scenariusz: Jez Butterworth, John-Henry Butterworth;
    - wybrana obsada: Matt Damon, Christian Bale, Jon Bernthal, Caitriona Balfe, Josh Lucas, Noah Jupe, Tracy Letts, Remo Girone;
    - kategoria: sportowy, biograficzny, dramat, Oscar.

    Lata sześćdziesiąte dwudziestego wieku. Na torach Le Mans dominuje Ferrari, a Ford walczy o zmianę wizerunku. Sprzedaje niesamowitą ilość aut, ale nikt nie marzy o posiadaniu Forda - jego kupno to kwestia rozsądku. Sytuację ma zmienić wejście Ford'a do czołówki producentów aut wyścigowych. Trudno to zrobić kiedy się nie ma odpowiedniego auta w portfolio. Dla Ford'a zaczyna pracować Shelby, który razem z Miles'em (kierowca) tworzą dla Ford'a auto, które może bez kompleksów konkurować z Ferrari.
    Ten film odbieram na trzech płaszczyznach. Z jednej strony to walka pomiędzy dwoma wielkimi koncernami samochodowymi, z drugiej spór pomiędzy jednostką a koncernem i jego procedurami, a z trzeciej (najważniejsze) to marzenie o przekraczaniu granic ludzkich możliwości. Wielki, wyczerpujący wyścig i auto, które na granicy swoich możliwości osiąga niesamowite wyniki.

  • Na skraju jutra - 2014

    na skraju jutra
    Na skraju jutra,
    (Edge of Tomorrow) - 2014;
    - reżyseria: Doug Liman;
    - scenariusz: Christopher McQuarrie, Jez Butterworth, John-Henry Butterworth;
    - wybrana obsada: Tom Cruise, Emily Blunt, Brendan Gleeson, Bill Paxton;
    - gatunek: akcja, science fiction.

    Za ten film zabierałem się kilka razy. Najpierw obejrzałem w fatalnych warunkach, potem nie było chęci na powtórkę z fabuły. Podczas świąt udało się do niego wrócić. Później nie byłem wstanie zabrać się za notkę o tym filmie.
    Kilka dni temu przeczytałem, że ma powstać sequel tej produkcji - wiadomość mnie zmotywowała do napisania kilku słów.
    Przyszłość, Ziemię atakują obcy. Próby obrony są całkowicie nieudane. Przybysze zdają się przewidywać wszystkie działania ludzi.

  • Pakt z diabłem - 2015

    plakat promujący
    Pakt z diabłem
    (Black Mass) - 2015;
    - reżyseria: Scott Cooper;
    - scenariusz: Jez Butterworth, Mark Mallouk;
    - wybrana obsada: Johnny Depp, Joel Edgerton, Benedict Cumberbatch, Dakota Johnson, Kevin Bacon, Peter Sarsgaard, Jesse Plemons;
    - gatunek: dramat, thriller.

    Film inspirowany prawdziwymi wydarzeniami. James Bulger jest lokalnym gangsterem, który dzięki współpracy z FBI staje się poważnym graczem w Bostonie. Agencja dzięki donosom skupia uwagę na wszystkich biznesowych konkurentach Bulger'a. Pozornie FBI na współpracy z wpływowym informatorem nieźle wychodzi, ale pojawia się pytanie czy to jest moralne. Czy współpracownikiem agencji może być każdy gangster? Gdy w Polsce pojawiła się instytucja świadka koronnego wielu zadawało podobne pytania. Czy szefowie gangów mogą liczyć na współpracę z organami ścigania?
    Pakt z diabłem zapowiadał się bardzo intrygująco, ale reżyser nie podołał zadaniu. Miał dobry materiał na film, ale nie potrafił weń wpompować odpowiedniego klimatu. Grający główną rolę J. Depp również wypadł nijako, nadrabiają za to aktorzy drugoplanowi i scenografia (te samochody i skóry)... ale powiedzmy sobie szczerze, że to trochę za mało. Po seansie czułem mega pustkę. Zero emocji. Film zniknie gdzieś w czeluściach filmowych wspomnień. Zabrakło pazura, który by się mocno wbił w świadomość widza.

  • Spectre - 2015

    plakat promujący
    Spectre - 2015 ;
    - reżyseria: Sam Mendes;
    - scenariusz: John Logan, Robert Wade, Neal Purvis, Jez Butterworth;
    - wybrana obsada: Daniel Craig, Christoph Waltz, Léa Seydoux, Ralph Fiennes, Monica Bellucci, Naomie Harris, Ben Whishaw, Dave Bautista;
    - sensacyjny.

    Na tego Bonda musiałem iść do kina.. niesamowity zwiastun, obsada i machina promująca sprawiły, że nerwowo wyczekiwałem premiery. Nastrój oczekiwania popsuł utwór promujący film, ale mimo to byłem dobrej myśli - w końcu to miało by świetne zakończenie serii z Craigiem. Po seansie jestem rozczarowany... to coś więcej niż delikatny niedosyt. Rozczarowuje ścieżka dźwiękowa, która mnie drażniła, rozczarowują dialogi i fabuła, czołówka nie przyciąga uwagi, ale przede wszystkim w Spectre zawodzą (bardziej niż wokalista) kobiety. Bellucci ma nic nie znaczący epizod, którego mogłoby nie być, a Seydoux wypada bardzo blado. Tak nijakiej kobiety James'a dawno nie było.. a w tej się po kilku dniach zakochał... i nawet tortury mu nie straszne.. poziom kobiet ratuje tylko Moneypenny (Harris). Coś o fabule? Ujawnia się odwieczny wróg Bonda, który od wielu lat jest odpowiedzialny za wszystkie tragedie agenta. W sumie nie do końca wiem na ile to była prywatna zemsta, a na ile walka o dominację nad światem. Główny motyw mnie nie przekonał. Spectre zaczyna i kończy się niemal tak samo.. Helikopter plus walący się budynek. Czy nie dało się w to wrzucić więcej różnorodności? Podczas seansu czułem się jakbym oglądał film zmontowany z innych produkcji.. mam wrażanie, że większość elementów fabularnych nie było zbyt świeżych. Całości brakowało polotu i chyba tak naprawdę pomysłu. Sam Bond zbyt wiele razy przegrywał i tak naprawdę fuksem unikał śmierci. W Spectre nie zawodzą aktorzy: Craig, Waltz, Fiennes - wypadli całkiem dobrze, chociaż nie było wyczuwalnego napięcia między nimi.. interesująca była też postać grana przez Bautista'e - szkoda, że ten łotr nie miał większego udziału w fabule. Byłoby to interesujące.

Back to top