"Dlaczego upadamy, Bruce? Po to, żeby nauczyć się, jak wstawać"
Batman: Początek

  • Czerwona Jaskółka - 2018

    czerwona jaskolka

    Czerwona Jaskółka,
    (Red Sparrow) - 2018;
    - reżyseria: Francis Lawrence;
    - scenariusz: Justin Haythe;
    - wybrana obsada: Jennifer Lawrence, Joel Edgerton, Matthias Schoenaerts, Charlotte Rampling, Mary-Louise Parker, Jeremy Irons;
    - gatunek: thriller, szpiegowski.

    Staram się powrócił do pewnego rytmu w moim życiu. Jednym z ważnych elementów jest długi sobotni poranek. Czas, którym w 100 procentach sam sobie dysponuję. Czasem jest to czas spędzony w necie, czasem na sprzątaniu, a czasem na kinie. Najczęściej mieszanka. Jest to czas, w którym wolę być sam - to pozwala zebrać mi myśli i uspokoić emocje. Dziś miałem taki poranek i poszedłem na Czerwoną Jaskółkę.
    Kojarzycie bondowską serię? Oczywiście, że tak. Agent 007, który ratuje świat. O nim wiemy wszystko, ale skąd biorą się jego partnerki? Piękne kobiety radzieckiego, później rosyjskiego wywiadu? Na to pytanie pośrednio odpowiada nam ten film. Jaskółki to starannie szkoleni młodzi agenci (przeważnie kobiety), którzy w celu realizacji misji mają używać wszystkich dostępnych środków. Nie chodzi tu o mordowanie czy też włamania. Głównym ich narzędziem jest doskonalona umiejętność manipulacji. Seks jest tu jedną ze standardowych metod działania. Dominika nie planowała być agentką, marzyła o karierze na w tańcu na lodzie, ale "wypadek" podczas występu sprawił, że jej życie całkowicie się załamało. Pomocną rękę wyciąga do niej pracujący w wywiadzie wuj. Dominika ma uwieść i podmienić telefon pewnego biznesmena. Sytuacja trochę wymyka się spod kontroli, a dziewczyna całą sobą wpada w sidła rosyjskiego wywiadu.

     

  • Pasażerowie - 2016

    pasazerowie

    Pasażerowie,
    (Passengers) - 2016;
    - reżyseria: Morten Tyldum;
    - scenariusz: Jon Spaihts;
    - wybrana obsada: Jennifer Lawrence, Chris Pratt, Michael Sheen, Laurence Fishburne, Andy Garcia;
    - gatunek: przygodowy, science-fiction.

    To miał być pierwszy film obejrzany w kinie w tym roku. Od razu rozwieję wszelkie wątpliwości - nie chodziło o Jennifer. Zwiastun wydał mi się na tyle interesujący, że koniecznie chciałem to zobaczyć. Jestem świeżo po seansie i kolejny raz mam zastrzeżenia do zakończenia.
    Statek kosmiczny zmierza na nową planetę. Podróż będzie trwała sto dwadzieścia lat, więc cała załoga i 5000 pasażerowie są zahibernowani, a statek, w zasadzie arka, leci na autopilocie. Po trzydziestu latach względnie spokojnej podróży jedna z kapsuł ulega awarii i przedwcześnie wybudza jednego z kolonizatorów nowej planety. Jim jest jedynym wybudzonym na supernowoczesnym statku. Może robić cokolwiek zechce, ale też wie, że przez najbliższe dziewięćdziesiąt lat reszta podróżujących będzie sobie smacznie spała. Samotność nabiera całkiem nowego wymiaru. Rozmowy z barmanem robotem to zdecydowanie za mało by być szczęśliwym. Swoją drogą - te dialogi to jeden z większych atutów filmu. W głowie Jim'a pojawia się myśl.. a może wcale nie muszę być sam?

     

  • X-Men: Apocalypse - 2016

    x men apocalypse
    X-Men: Apocalypse - 2016;
    - reżyseria: Bryan Singer;
    - scenariusz: Simon Kinberg;
    - wybrana obsada: James McAvoy, Michael Fassbender, Jennifer Lawrence, Nicholas Hoult, Oscar Isaac, Rose Byrne, Evan Peters, Josh Helman, Sophie Turner, Tye Sheridan, Kodi Smit-McPhee, Ben Hardy, Alexandra Shipp, Olivia Munn, Hugh Jackman;
    - gatunek: akcja, science-fiction.

    No to kolejny film Marvela za mną. Czy ktoś potrafi z pamięci je wszystkie wymienić?
    Apocalypse jest jednym z pierwszych mutantów, który posiada wiele mocy, które czynią go niemal nieśmiertelnym. Po tysiącach lat uwięzienia zostaje (przypadkiem?) obudzony i uwolniony. Nowy świat niespecjalnie mu się podoba. Z pomocą czterech zwerbowanych pomocników chce utworzyć nowy świat, w którym słabi ludzie będą podlegli mutantom. Oczywiście profesor Xavier nie może na to pozwolić więc rozpoczyna się walka pomiędzy mutantami. Czy nie brzmi Wam to znajomo? Powiedzmy sobie otwarcie - najnowsza odsłona X-Men'ów fabularnie jest nijaka. Groźny przeciwnik i wielka rozwałka na koniec - ileż razy to już widzieliśmy. O wiele bardziej sobie cenię filmy Marvel'a, które ukazują powstawanie i rozwój jednej postaci, jej talenty, rozwój i emocje, które temu towarzyszą. W najnowszym filmie mamy przesyt bohaterów, z którymi nijak nie da się identyfikować, brakuje pozytywnego bohatera pierwszoplanowego, który by się mocniej wyróżniał na tle pozostałych X-Men'ów.

     

  • Joy - 2015

    plakat promujący
    Joy - 2015;
    - reżyseria: David O. Russell;
    - scenariusz: David O. Russell;
    - wybrana obsada: Jennifer Lawrence, Robert De Niro, Bradley Cooper, Edgar Ramírez, Virginia Madsen, Isabella Rossellini;
    - gatunek: biograficzny, dramat, komedia.

    Kolejny tytuł, który ma nas utwierdzić, że amerykański sen jest możliwy do zrealizowania. Dla chcącego nie ma rzeczy niemożliwych. Tym razem sen spełnia zwykła, samotna matka, która w wyniku natchnienia wynalazła mopa, którego nie trzeba wyżymać. Teraz o mopach wiem wszystko. Oczywiście spełnienie snu nie było proste - sprawy nie ułatwiają nieuczciwi partnerzy, brak doświadczenia, brak kapitału, ale przede wszystkim rodzina, która do idealnych nie należy. Główny wątek filmu do mnie nie trafił. Na nic tu starania Lawrence (dostała Złotego Globa, może będzie Oscar) oraz pozostałych aktorów - doświadczenia Joy nie są zbyt porywające. Na większą uwagę zasługuje jeden z drugoplanowych wątków. Joy nie potrafi sprzedać swojego produktu, ale to się zmienia gdy trafia do nowopowstałej stacji FOX, która specjalizuje się w handlu telewizyjnym. Sprzedaż zyskuje całkiem nowe oblicze. Teraz każdy może zadzwonić i zamówić upragniony produkt - a to wszystko bez wychodzenia z domu. Film opowiadający o początkach takiego handlu byłby dla mnie o wiele bardziej interesujący.
    Szkoda, że w scenariuszu, aż tyle miejsca poświęcono na wątek osobisty bohaterki, akcja zaczyna się rozkręcać dopiero od połowy filmu - wtedy pojawia się motyw sprzedaży i biznesu.

     

  • Igrzyska Śmierci: Kosogłos. Część 2 - 2015

    plakat promujący
    Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 2 (The Hunger Games: Mockingjay Part 2) -2015;
    - reżyseria: Francis Lawrence;
    - scenariusz: Danny Strong, Peter Craig;
    - wybrana obsada: Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson, Liam Hemsworth, Woody Harrelson, Julianne Moore, Philip Seymour Hoffman, Donald Sutherland;
    - gatunek: akcja, science-fiction.

    Pamiętam jak się emocjonowałem początkiem sagi. Igrzyska Śmierci były dla mnie jedną z ciekawszych współczesnych antyutopii. Zachwyt został brutalnie zmieciony przez pierwszą część Kosogłosa, miałem jednak nadzieję, że seria będzie miała godne zakończenie. Niestety jest spore rozczarowanie. Gdyby rozłożyć scenariusz na części pierwsze to główny wątek antyutopijny ma odpowiednią, oczekiwaną linię, ale trzeba się jej doszukiwać. Druga część Kosogłosa to kolejna odsłona romansu o wiele znaczącym tytule: Kogo wybierze Katniss? Gale, a może Peeta.. Peeta, a może Gale? Większość filmu to rozważania na temat niezdecydowania głównej bohaterki.. Można próbować pominąć ten wątek, ale jest to bardzo trudne. W drugiej odsłonie Kosogłosa jest więcej akcji, ale brakuje jej rozsądnego, fabularnego uzasadnienia. Niby pojawia się pewien dramatyzm, ale po chwili znów słyszymy... kogo wybrać? Peeta, czy może Gale? I nastrój padł. Żałuję, że z sagi o niezłej podstawie fabularnej zrobiono przeciętne kino dla zakochanych nastolatków. Gdzie się podziały te nawiązania do Trzeciej Rzeszy? Jest wspomniany element wojny propagandowej, ale brakuje mu szerszego kontekstu jakim są techniki manipulacji tłumem.. Obraz społeczeństwa Kapitolu i Dystryktów jest mega spłaszczony.. w pierwszych częściach nie było to aż tak odczuwalne.. ale też było mniej rozważań - Gale, czy może Peeta?
    Może powinienem jeszcze raz obejrzeć pierwsze dwie części sagi? Pewnie obecnie nota byłaby sporo niższa.. ale na chwilę obecną nie czuję takiej potrzeby.

     

  • Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1 - 2014

    plakat promującyIgrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1 (The Hunger Games: Mockingjay Part 1) - 2014;
    - reżyseria: Francis Lawrence;
    - scenariusz: Danny Strong, Peter Craig;
    - wybrana obsada: Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson, Liam Hemsworth, Woody Harrelson, Donald Sutherland, Philip Seymour Hoffman, Julianne Moore, Stanley Tucci;
    - akcja, science fiction.

    Wielkimi krokami zbliża się kinowa premiera ostatniej części Igrzysk Śmierci więc to dobry moment by obejrzeć poprzednią część. Nieprzychylne recenzje sprawiły, że film długo czekał na liście do obejrzenia.
    Po seansie mam tylko jedną uwagę. Jak można było tak spieprzyć świetną serię? Kosogłos część pierwsza to dwugodzinny festiwal nudy i żałosnych, pseudomiłosnych dialogów. Na ekranie najważniejszym wydarzeniem wydaje się określenie kogo kocha Katniss (nie mnie) i kogo całuje.. a wojna? Kto by się nią przejmował w obliczu wielkiego uczucia...pomyślicie: pal licho fabułę może są przynajmniej ładne efekty specjalne? Nie ma nic .. jest jedno zestrzelenie z łuku i znów rozterki sercowe.. albo akcja w ciemności.. prawie jakbym Wiedźmina oglądał.
    Ewidentnie widać, że materiału było za mało by zrobić dwa pełnowartościowe filmy, ale czego się nie robi dla kasy.
    Kosogłos Część 1 ma dwa małe plusy. Pierwszym jest piosenka śpiewana przez Katniss - utwór wpada w ucho. Drugim kwestia mediów, ich rola w relacjonowaniu oraz kreowaniu konfliktów zbrojnych. Wszechotaczająca manipulacja i propaganda stosowana przez wszystkie strony konfliktu. Kto ma media ten ma władzę nad umysłami poddanych.
    Drugą część Kosogłosa pewnie obejrzę, ale raczej nie w kinie..
    Oceniam na pięć (chociaż i tak nie wiem czy nie za wysoko) - szkoda, że tak zmarnowano potencjał serii. Bardziej infantylnie być chyba nie mogło. Chyba już nie jestem targetem takich filmów.
    pięć

     

  • X-Men: Przeszłość, która nadejdzie - 2014

    x men przeszlosc ktora nadejdzieX-Men: Przeszłość, która nadejdzie (X-Men: Days of Future Past, reżyseria Bryan Singer, 2014)


    Za ten film zabierałem się od pół roku, w końcu nominacja Oscarowa mnie mocniej zmobilizowała. Na wstępie chcę zaznaczyć, że jestem ciut zmęczony filmami bazującymi na komiksach Marvela. Może tego zbyt dużo w krótkim czasie obejrzałem... Najnowsza odsłona X-Menów jest jedną z najlepszych pozycji cyklu. Film jest znakomicie zmontowany. Posiada fajną, przemyślaną fabułę, w której nie brakuje elementów humorystycznych. Aktorsko też jak najbardziej na plus.. standardowa obsada plus kilka świeżości (Peter Dinklage). W samym filmie jest niewiele świeżości (bo to cykl), ale ogląda się go z satysfakcją.
    Fabuła? Wolverine jest przesłany do lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku by zapobiec wydarzeniom, które spowodują niechybną zagładę mutantów.. wiadomo, że mieszanie w przeszłości nigdy nie jest takie proste jak się może wydawać.
    Przeszłość, która nadejdzie to pozycja, która ma na celu zarobienie sporych pieniędzy.. a jeśli chce się zarabiać to nie powinno się odwalać fuszerki.. Twórcy tego filmu to wiedzieli i stworzyli obraz, który znakomicie się sprzedał, ale też niczym specjalnie nie zaskakuje. Oceniam na osiem. Może w innym dniu bym ocenił na wyżej, ale jak wspomniałem, mam pewien przesyt.
    osiem

     

  • X-Men: Pierwsza Klasa - 2011

    x men pierwsza klasaX-Men: Pierwsza klasa (X-Men: First Class, reżyseria Matthew Vaughn, 2011)

    Od tego wszystkiego się zaczęło.. młody Xavier i Magneto (James McAvoy, Michael Fassbender) zbierają mutantów świata by zapobiec wybuchowi trzeciej wojny światowej.. Film geneza, który przedstawia nam kulisy powstawania świata X-Menów. Muszę przyznać, że jest to pierwszy film z serii, który w pełni przypadł mi do gustu.. dopracowana fabuła, efekty specjalnej pierwszej jakości, a przede wszystkim fajnie dobrana obsada aktorska (Rose Byrne, Jennifer Lawrence, Kevin Bacon, Oliver Platt, Nicholas Hoult). Trzy elementy, które są warunkiem koniecznym by powstała bardzo dobra superprodukcja. Co tu się więcej rozpisywać.. Pierwsza klasa to kino rozrywkowe pełną parą, które powinno zaspokoić wszystkich fanów gatunku.
    Bardzo mocne osiem.

    osiem

     

  • Podwójne życie - 2011

    podwojne zyciePodwójne życie (The Beaver, reżyseria Jodie Foster, 2011)
    Całkowicie zapomniałem o tym filmie.. gdzieś się zawieruszył i powrócił do listy całkiem przypadkiem..
    Walter (Mel Gibson) jest w głębokiej depresji, która powoli zaczyna przenosić się też na jego rodzinę. Po nieudanej próbie samobójczej zaczyna chodzić z pacynką bobra, która bierze w garść całe jego życie i sprawia, że Walter wraca do świata ludzi.. znów chce mu się żyć.. pacynka z czasem zaczyna odcinać go od rodziny.. całkowicie dominuje nad jego życiem.
    The Baever to film o potrzebie bliskości, potrzebie rozmawiania, a przede wszystkim o potrzebie nazywania problemów. Każdy ma problemy z sobą. Nie tylko Walter.
    W drugim planie wystąpili: Jodie Foster, Anton Yelchin i prześliczna Jennifer Lawrence. Uczciwie muszę przyznać, że ktokolwiek by nie wystąpił w drugim planie to film i tak jest mistrzowskim pokazem umiejętności aktorskich Mela Gibsona. Brawo.
    Podwójne życie dostaje ósemkę. W pełni polecam.
    osiem

     

  • American Hustle -2013

    american hustleAmerican Hustle (reżyseria David O. Russell, 2013)

    Nie rozumiem jak można spieprzyć film z genialną obsadą (Christian Bale, Amy Adams, Bradley Cooper, Jeremy Renner, Jennifer Lawrence), która gra na wysokim poziomie? Jak to w ogóle jest możliwe? Więcej, film ma też rewelacyjną charakteryzację i niezłą muzykę, ale i to nie pomaga, skoro sama fabuła jest do bani. Zagmatwana w sposób chaotyczny, w swej zagadkowości nudna i niewciągająca.. jak dla mnie jedno z większych rozczarowań 2013 roku.
    Film można obejrzeć, ale nie oszukujmy się - w pamięci na długo nie zostanie.
    Oceniam na sześć.

     

  • Do szpiku kości - 2010

    do szpiku kosciDo szpiku kości (Winter's Bone, reżyseria Debra Granik, 2010)

    Siedemnastoletnia Ree (Jennifer Lawrence) musi się opiekować swoją matką i dwójką rodzeństwa. Ojciec po wyjściu z więzienia gdzieś zaginął. Przed swoim zniknięciem zastawił dom na poczet kaucji. Jeśli nie pojawi się wciągu kilku dni, to posiadłość zostanie zlicytowana. Ree wie, że musi zrobić wszystko, by odnaleźć ojca. Martwego lub żywego. Podczas poszukiwań zdaje sobie sprawę, że społeczność w której mieszka, żyje według własnego kodeksu. Wartością numer jeden jest lojalność - więzy krwi i honor schodzą na drugi plan. Małe miasteczka (bardziej wsie) mają swoje tajemnice i rządzą się swoimi prawami. Nielegalna działalność jest na każdym kroku, każdy chce jakoś przeżyć. Ludzie są zmęczeni życiem, z każdej strony zakrada się beznadziejność losu i pewna nieuchronność tego co ma być.. świat ukazany w filmie jest ciężki, bolesny i tak zwyczajnie smutny. Światy post-apokaliptyczne mają więcej radości w sobie.
    Film jest ekranizacją powieści Daniel'a Woodrell'a.
    Do szpiku kości dostaje mocne siedem.

    7
    Dlaczego Lawrence tak często wciela się w rolę dziewczyny, która musi ratować swoją rodzinę? Trzeba przyznać, że w Do szpiku kości zagrała bardzo przekonująco.

     

  • Poradnik pozytywnego myślenia - 2012

    poradnik pozytywnego mysleniaPoradnik pozytywnego myślenia (Silver Linings Playbook,reżyseria David O. Russell, 2012)
    Kolejny (po Dobrym agencie) film, z którym mam mały problem. Zabierałem się za niego z pięć razy, a jak mi się w końcu udało go obejrzeć, to miałem tylko jedną myśl. O co tyle zamieszania? Dlaczego ten film jest przez wielu, aż tak chwalony? Owszem jest fajny pomysł, fajna gra aktorska (Bradley Cooper, Jennifer Lawrence) i bardzo fajny wydźwięk na koniec, ale film arcydziełem nie jest. Początek jest przynudzający, a i w dalszych częściach mamy przegadane momenty.
    Ponoć książka Matthew Quick'a jest o wiele lepsza.. jakoś nie trudno mi w to uwierzyć. Widać, że fabuła miała niesamowicie fajny potencjał, a w ekranizacji go w pełni nie wykorzystano. Szkoda.
    Odtwórczyni głównej roli (Lawrence) zdobyła za ten film Oscara - w pełni zasłużenie. Zagrała na bardzo wysokim poziomie. Poza tym trudno nie mieć słabości do tej aktorki.

    Obraz Russell'a oceniam na mocne siedem.

    7
    Podejrzewam, że kiedyś wrócę do tej pozycji i może wtedy ocena będzie wyższa.

     

  • Igrzyska Śmierci: W pierścieniu ognia 2013

    igrzyska smierci w pierscieniu ogniaIgrzyska śmierci: W pierścieniu ognia (The Hunger Games: Catching Fire, reżyseria Francis Lawrence, 2013)
    Po premierze pierwszej części wiedziałem, że kolejne będą u mnie pozycjami obowiązkowymi. Naiwnie wierzyłem, że będą to tylko dwa filmy. Ta moja naiwność. Oczywiście ostatnia, trzecia, część zostanie podzielona na dwa niezależne filmy.
    Skupmy się przez chwilę na dwójce. Jest to film trochę inny niż pierwsza część. Od pierwszych minut jesteśmy w głębi wartkiej akcji, brak elementów wprowadzających, ale za to szerzej pokazano świat i relacje panujących wokół głównych bohaterów. W pierścieniu ognia jest bardziej mroczne, cyniczne i smutne, ale przez to bardziej wciąga. Po zakończeniu było małe wow - to już koniec? Przecież miał być ponad dwugodzinny film? Czas na ekranie leci bardzo szybko.
    O fabule nie będę tym razem pisać. To lepiej zobaczyć.
    Młoda, poznana w pierwszej części, obsada (Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson, Liam Hemsworth) wypada przed kamerą bardzo przekonująco. Zwłaszcza Jennifer w roli Katniss. Dziewczyna ma coś w sobie.
    Warto też przyjrzeć się drugiemu planowi. Tam też jest ciekawie - Woody Harrelson, Lenny Kravitz, Elizabeth Banks oraz zmarły ostatnio Philip Seymour Hoffman.
    Wszystko w tej produkcji fajnie ze sobą współgra i przyznaję, że mam słabość do takich filmów. Zresztą nie tylko ja - film miał bardzo dobre wyniki finansowe.

    Część drugą Igrzysk Śmierci oceniam na mocne dziewięć i czekam na kolejne odsłony.

    9

    Bardzo podoba mi się symbolika drozda i ognia w tej trylogii.
    W powiększeniu plakat jest animowany.

     

     

  • Igrzyska Śmierci

    igrzyska smierciIgrzyska Śmierci za nami (reż. Gary Ross, 2012). Pierwsze uczucie jakie miałem na tym seansie, to przerażenie, iż takie zawody naprawdę mogły mieć miejsce. Nie teraz, ale w jakiejś innej, równoległej rzeczywistości.
    Świat przyszłości, nowy ład na terytorium byłych Stanów Zjednoczonych, ich teren zostaje podzielony : na dominujący Kapitol i 12 dystryktów zależnych.
    Z każdego dystryktu corocznie wybierane są dwie osoby, które wezmą udział w telewizyjnym, morderczym show. Będą walczyli, aż zostanie tylko jeden zawodnik.
    Było sporo filmów, które bazowały na takim schemacie, ale Igrzyska Śmierci wyróżniają się znakomitym wyczuciem emocji i akcji.

    Seans trwa dwie i pół godziny, ale w ogóle nie nuży - majstersztyk.
    Na uwagę zasługuje dobra rola Jennifer Lawrance (Katniss), o tej aktorce jeszcze usłyszymy.
    W drugim planie mamy Donalda Sutherlanda oraz Lennego Kravitza.
    Igrzyska powstały na bazie powieści Suzanne Collins, już teraz planowe są kolejne odsłony.

    Najbliższa (W pierścieniu ognia) premierę będzie miała za rok.

    Na ile oceniam ? W pełni zasłużona dziesiątka. Takie kino lubię.


    Do tego filmu jeszcze wrócę.