„Słowa mówią to, czego nie pokazują obrazy, obrazy pokazują to, czego słowa nie mówią”

Perry Nodelman

Jeff Bridges

  • Źle się dzieje w El Royale - 2018

    zle sie dzieje w el royale

    Źle się dzieje w El Royale,
    (Bad Times at the El Royale) - 2018;
    - reżyseria: Drew Goddard;
    - scenariusz: Drew Goddard;
    - wybrana obsada: Jeff Bridges, Cynthia Erivo, Dakota Johnson, Jon Hamm, Chris Hemsworth, Lewis Pullman, Cailee Spaeny.
    - gatunek: thriller.

    Miałem iść na polskie kino a trafiłem na Drew Goddarda - los zaskakuje.
    Co za dziwny, nieprzewidywalny scenariusz.
    Hotel El Royale na granicy Nevady i Kalifornii. Hotel kiedyś był bardzo popularny, ale obecnie świeci pustkami. Obecnie czyli w 1968 roku. Hotel leżący na granicy dwóch światów już nie przyciąga podróżnych pomimo to trafia do niego na jedną noc kilkoro nieznajomych. Mamy klechę (świetny Bridges), czarnoskórą śpiewaczkę marzącą o karierze, obwoźnego sprzedawcę i dziewczynę, która z nikim nie chce rozmawiać. Hotel prowadzi fajtłapowaty Miles. Czy to zapowiada niebezpieczną, pełną nieoczekiwanych wydarzeń noc? Powiem tylko, że nic nie jest takie jakim wydaje się być, a jedynym zwiastunem tego co ma nastąpić jest intensywna ścieżka dźwiękowa. Niesamowicie dobry soundtrack.

  • Gwiezdny przybysz - 1984

    gwiezdny przybysz

    Gwiezdny przybysz,
    (Starman) - 1984;
    - reżyseria: John Carpenter;
    - scenariusz: Dean Riesner, Raynold Gideon;
    - wybrana obsada: Jeff Bridges, Karen Allen, Richard Jaeckel;
    - gatunek: przygodowy, romans science-fiction.

    Misja Voyager miała zbadać Kosmos, ale jednocześnie zawierała zaproszenie do odwiedzenia Ziemi. Zaproszenie zostało przyjęte i Przybysz z obcej planety wylądował w Stanach Zjednoczonych. Jego statek uległ zniszczeniu więc musi udać się na miejsce ewakuacji gdzieś w Arizonie. Sam tam nie dotrze, dlatego też prosi młodą wdowę o pomoc. Nie byłoby w tym ni dziwnego gdyby nie jedno ale. Przybysz jako ziemską postać przybrał wygląd zmarłego niedawno męża. Kobieta początkowo jest przerażona, ale podczas podróży lepiej poznaje Przybysza, zaczyna mu ufać a z czasem się w nim zakochuje. I to jest wiodący wątek tego filmu. Miłość pomiędzy obcym a ziemską kobietą. Miłość skazana na rozstanie. Jest to romantyczne, trochę kiczowate, ale jakoś mocno mnie nie drażniło. Większą uwagę przywiązałem do motywu drogi. Wszakże Gwiezdny przybysz to klasyczny film drogi (trochę przypominający Konwój) , w którym dwoje nieznajomych przemierza Stany Zjednoczone, w tle mnóstwo rozmów, a przed nimi przeznaczenie. Happy End? Nie do końca, w końcu ludzkość, pomimo wysłanego zaproszenia, nie jest gotowa do goszczenia obcych. Przybysza nie spotka na Ziemi nic dobrego. Musi wrócić. Sam.

  • Big Lebowski - 1998

    big lebowski
    Big Lebowski,
    (The Big Lebowski) - 1998;
    - reżyseria: Joel Coen;
    - scenariusz: Joel Coen, Ethan Coen;
    - wybrana obsada: Jeff Bridges, John Goodman, Philip Seymour Hoffman, Julianne Moore, Steve Buscemi, David Huddleston, John Turturro;
    - gatunek: komedia kryminalna.

    Koleś, nie lubi jak się do niego zwraca po imieniu czy też nazwisku, żyje z dnia na dzień. Lubi się napić, przyjarać, nie zmieniać ubrania i grać w kręgle. Jest szczęśliwy i dumny z tego, że nic nie musi. No więc do Kolesia włamują się ludzie, którzy mylą go z miejscowym bogaczem. Poza takim samym imieniem i nazwiskiem nie łączy ich absolutnie nic. Wskutek włamania (pobicie nie jest istotne) Koleś ma zniszczony dywan (nie wnikajmy jak) i chce odzyskać pieniądze lub nowy dywan od swojego imiennika. Rozpoczyna się seria wydarzeń nad którą nikt nie panuje. Głupota bohaterów miesza się z przypadkiem i odwrotnie. Fabularny miszmasz, ale przecież doskonale wiemy, że u braci Coen fabuła bywa tylko pretekstem w celu ukazania absurdów współczesnego, amerykańskiego społeczeństwa. Nie inaczej jest teraz. Mamy satyrę na ludzi sztuki, hipisów, gangsterów, wojennych weteranów, religię a nawet na amerykański styl życia. W krzywym zwierciadle dostrzegamy, że wszystko jest oparte na dziwnych, czasem niezrozumiałych zachowaniach ludzi i że każdy ma swój własny cel, który przysłania rzeczywistość.. tylko Kolesiowi na niczym nie zależy.

  • Arlington Road - 1999

    arlington road
    Arlington Road - 1999;
    - reżyseria: Mark Pellington;
    - scenariusz: Ehren Kruger;
    - wybrana obsada: Joan Cusack, Robert Gossett, Jeff Bridges, Tim Robbins, Hope Davis;
    - gatunek: dramat, thriller.

    Kolejna pozycja z 1999 roku, którą darzę sporym sentymentem.
    Nauczyciel koledżu interesuje się terroryzmem. Po śmierci żony, która pracowała dla FBI, ma zastrzeżenia do funkcjonowania służb bezpieczeństwa, ale też jest przekonany, że są one niezbędne dla zwalczania terroryzmu. I nie mam tu na myśli zamachów związanych z Państwem Islamskim - terroryzm w Stanach Zjednoczonych ma bardzo głębokie korzenie i większość zamachów nie ma nic wspólnego z wojną cywilizacyjną. Nie wszyscy mają świadomość, że w USA działa wiele organizacji, którym nie podoba się funkcjonowanie i polityka rządu. Protestują w różny sposób. Bywają manifestacje, ale także zamachy terrorystyczne i zabójstwa. Warto pamiętać, że czterech prezydentów zostało zabitych w zamachach.
    Wróćmy do filmu.

  • Fisher King - 1991

    poster filmu
    Fisher King (The Fisher King) - 1991;
    - reżyseria: Terry Gilliam;
    - scenariusz: Richard LaGravenese;
    - wybrana obsada: Jeff Bridges, Robin Williams, Mercedes Ruehl (Oscar), Amanda Plummer;
    - komedia, dramat.

    Według Filmwebu widziałem ten film ponad rok temu, ale nie zrobiłem żadnej notki o tym tytule. Postanowiłem to nadrobić, ale to wiązało się z powtórnym seansem. Staram się mieć w miarę świeże spojrzenie. Dlatego też nie poprawiam not po upływie kilku lat. Notę zmieniam dopiero po powtórnym seansie.
    Jack (Bridges) był niezłym spikerem radiowym, ale mimowolnie przyczynia się do wielkie tragedii, w której giną ludzie. Załamuje się i coraz bardziej ucieka w stronę alkoholu. Spotyka bezdomnego (Williams), który żyje w świecie swojej wyobraźni. Jack wie, że nowy znajomy wylądował na ulicy z powodu wspomnianej tragedii. Zaprzyjaźniają się i wspólnie próbują walczyć z demonami.
    Fisher King to niesamowite, mocno teatralne w formie kino. Magia i uniwersalność historii uderzają z każdej strony. Jest to film o poszukiwaniu szczęścia, które różnie może być nazywane. W obrazie Gilliama najbardziej zachwyca rola rola Williamsa. Trzeba być genialnym aktorem by tak zagrać. Na wielki plus muszę zaliczyć też dialogi. Mimo upływu kilkudziesięciu lat nadal są mają w sobie pewną świeżość i energię.
    "– Jesteś tylko częściowo nienormalny. Ludzie jak ty mogą wieść na wpół-normalne życie. Możesz dostać pracę.
    – Ja już mam pracę, Jack. Mam zadanie.
    – Cofam to co powiedziałem. Jesteś całkowicie pojebany."

  • Człowiek, który gapił się na kozy - 2009

    plakat filmowyCzłowiek, który gapił się na kozy (The Men Who Stare at Goats) - 2009;
    - reżyseria: Grant Heslov;
    - scenariusz: Peter Straughan;
    - wybrana obsada: George Clooney, Ewan McGregor, Jeff Bridges, Kevin Spacey, Stephen Lang;
    - komedia, szpiegowski, wojenny.

    Bob (McGregor) jest przeciętnym dziennikarzem, który pragnie zdobyć materiał odmieniający jego życie. Przypadkiem, podczas wywiadu z miejscowym wariatem, trafia na trop specjalnej jednostki wojskowej, która do walki z wrogiem używa zdolności paranormalnych. Bob zgłębiając temat wyjeżdża do strefy wojny, na miejscu poznaje historię "oryginalnego" hipisa (Brigdes), który dowodzi grupą ekscentrycznych i wyjątkowo uzdolnionych żołnierzy..
    Obraz Heslov'a nie trafił w moje gusta. Lubię w kinie świat ukazany z przymrużeniem oka, w którym groteska jest jednym z głównych składników, ale w tym przypadku historia mnie nie porwała. W sumie obejrzałem do końca z zasady i dla obsady. Historia jest trochę przegadana i trudno było mi się odnaleźć w narracyjnym świecie.

  • Bez lęku - 1993

    bez lekuBez lęku (Fearless, reżyseria Peter Weir, 1993)

    Film rozpoczyna się piękną sceną katastrofy samolotu.. niech współcześni twórcy nauczą się, że czasem lepiej efekty zrobić bez udziału techniki komputerowej.
    Max (Jeff Bridges) cudem przeżył katastrofę lotniczą, w której zginęło ponad 200 osób.. przeżył bez większych obrażeń.. mało tego był jednym z niewielu ocalałych, który zachował trzeźwe myślenie i był wsparciem dla pozostałych... wydarzenia te całkowicie odmieniają jego życie. Wcześniej żył trochę w strachu.. za dużo kalkulował, często unikał ryzykownych zachowań.. po wypadku jest całkiem inny.. stara się żyć pełniej.. może czasem zbyt lekkomyślnie...ale może tak powinno życie wyglądać.. może chwila obecna jest ważniejsza niż gdybanie co by było gdyby?
    Może powinien kupić bilet na samolot... żart.
    Bez lęku jest momentami przegadany, akcja nie ma zbyt dużego tempa... ale ma coś w sobie... na plus muszę też grę Brigdes'a zaliczyć. Lubię gościa.
    Całość dostaje takie bardzo solidne siedem.
    siedem

  • Dawca Pamięci - 2014

    dawca pamieciDawca Pamięci
    (The Giver, reżyseria Phillip Noyce, 2014)
    Zakręcony ostatnio czas.. mnóstwo spotkań towarzyskich, a przecież jestem aspołeczny... sam się w tym gubię, mniej czasu na notki, ale kilka pozycji ostatnio udało się obejrzeć.
    Dawca pamięci to kolejny już film przygodowo-fantastyczny dla młodzieży. Dla młodszego pokolenia. Mamy część obsady, której nazwiska nic mi nie mówią (Brenton Thwaites, Odeya Rush, Cameron Monaghan), ale reprezentują nowe aktorskie pokolenie. Mamy też aktorów, którzy tak naprawdę ciągną akcję, ale należą już do starszego pokolenia. .. w tym wypadku na pierwszy plan wychodzi Jeff Bridges, który w roli mentora wypadł fenomenalnie.. i całkiem sporo ciekawych aktorów drugoplanowych: Streep, Holmes, Skarsgård.
    Akcja dawcy dzieje się gdzieś w przyszłości.. mamy idealne społeczeństwo, które jest w pełni kontrolowane przez władze. Dzieje się to na dwóch płaszczyznach.. obywatele są karmieni lekami, które mają ich całkowicie pozbawić uczuć (skąd my to znamy), a z drugiej strony społeczność jest oddzielona od reszty świata przez niebezpieczną, a przede wszystkim nieznaną mgłę. Pełna kontrola... jest to klasyczna antyutopia.. filmów tego typu było wiele i mam nadzieję, że temat znów wróci. Lubię antyutopie, ale wymagam od nich pewnej dbałości w kreowaniu świata. Niestety w Dawcy Pamięci tego nie ma. Mamy dobry początek.. idealny świat, który jest trochę blady.. bardzo dobry pomysł by faktura,. kolor "taśmy" była dostosowana do emocji głównego bohatera. Wolne tempo akcji, które podkreśla naturę społeczeństwa.. to wszystko ze sobą dobrze współgrało, ale po pewnym czasie zaczyna brakować pomysłu na akcję.. na historię, która ma prowadzić bohatera... ostatnio to jest częsty problem w współczesnych filmach. Jeszcze bardziej rozczarowuje zakończenie... kreowany świat opierał się na nauce i technologii przyszłości, a scena finałowa to jakieś czary mary.. . no kurka wodna.. rozczarowujące. Mogę wybaczyć naiwność, infantylność, ale nie braku konsekwencji w kreowaniu świata.

  • Prawdziwe męstwo - 2010

    prawdziwe mestwoPrawdziwe męstwo (True Grit, reżyseria Ethan Coen, Joel Coen, 2010)
    Kilkakrotnie się zabierałem za ten tytuł. Zawsze po kilku minutach wyłączałem uznając, że dziś nie mam ochotę na takie kino.. ale w końcu trafił się odpowiedni dzień. Po seansie mam świadomość dwóch faktów. Po pierwsze - muszę bardziej ufać swojej intuicji, a po drugie - coraz częściej twórczość braci Coen mija się z moimi oczekiwaniami.
    Prawdziwe męstwo to western opowiadający historię czternastoletniej dziewczyny (Hailee Steinfeld), która wynajmuje zapijaczonego szeryfa (Jeff Bridges) w celu odnalezienia i zabicia mordercy ojca. Dziewczyna chce osobiście dokonać zemsty i nie zważając na swój wiek i płeć wyrusza w niebezpieczny pościg za oprychem (Josh Brolin). W międzyczasie do grupy pościgowej dołącza tajemniczy LaBoeuf (Matt Damon). Brutalny świat "dzikiego zachodu" jest prawdziwym testem i jasno określa kto jest wart zaufania, a kto nie.

  • Zaginiona bez śladu - 1993

    zaginiona bez sladuZaginiona bez śladu (The Vanishing, reżyseria George Sluizer, 1993)

    Pora powrócić z notkami. Znów się uzbierało z 20 tytułów.. nadal systematyczne oglądanie, wg pewnych kryteriów.. lista filmów do obejrzenia zamiast maleć - rośnie - i to lawinowo. Końca nie widać. Chyba tak już zostanie.
    Dziś thriller z Jeffem Bridgesem w roli głównej. Całkowicie zapomniałem o tym aktorze.. a przecież kiedyś go lubiłem.. zmieniamy się i pewne rzeczy znikają nam z horyzontu.. w sumie to o tym pośrednio jest ten film. Młoda para jedzie na wycieczkę, podczas której dziewczyna (Sandra Bullock) znika bez śladu. Wieloletnie poszukiwania nie przynoszą efektów. Mimo to, Jeff (Kiefer Sutherland) nie poddaje się i regularnie wywiesza ogłoszenia przypominając, że dziewczyny nadal nie ma. Nie łudzi się, że żyje... ale chciałby mieć pewność co się z nią stało... poznać odpowiedzi. W akcie desperacji zwraca się za pomocą mediów do porywacza.. prosi o znak.. odpowiedź nadchodzi niespodziewanie szybko. Porywacz (Jeff Bridges) odwiedza Jeffa...
    Zaginiona bez śladu ma świetny początek i klimat, który łatwo się nam udziela..

    Warto obejrzeć - oceniam na siedem.

    siedem

  • R.I.P.D -Agenci z zaświatów - 2013

    ripdR.I.P.D - Agenci z zaświatów
    (R.I.P.D, reżyseria Robert Schwentke, 2013)
    Mix Facetów w czerni i Pogromców duchów. Mix, który z obu filmów bierze wielkimi garściami i nie dodaje od siebie nic świeżego czy też oryginalnego. Czy to powinno skreślić ten tytuł? Nie dla mnie. Oba składniki bazowe lubię i cenię, a ich połączenie to całkiem udane kino rozrywkowe. R.IP.D. to prymitywna i wtórna pozycja, której śmiało można poświęcić wieczór. Nie rozumiem fali krytyki, która dotknęła ten film.. nie jest to pozycja oskarowa, ale zwyczajne kino, które ma nam ciekawie wypełnić czas. Trochę dystansu do tego filmu wszystkim by się przydało. Fala krytyki przełożyła się oczywiście na wyniki finansowe. Film poległ na całej linii. Wpływy wyniosły niespełna 80 milionów dolarów co, przy budżecie 130 milionów, trudno nazwać dobrym wynikiem.
    W głównych rolach wystąpili: Jeff Bridges (miła niespodzianka), Ryan Reynolds, Kevin Bacon oraz Stephanie Szostak (bez komentarza;)).
    R.I.P.D oceniam na siedem.

Back to top