„Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi.”
Forrest Gump

james cameron

  • Prawdziwe Kłamstwa - 1994

    plakat promujący
    Prawdziwe kłamstwa (True Crimes) - 1994;
    - reżyseria: James Cameron;
    - scenariusz: James Cameron, Claude Zidi, Didier Kaminka, Simon Michael;
    - wybrana obsada: Arnold Schwarzenegger, Tom Arnold, Jamie Lee Curtis, Bill Paxton, Tia Carrere, Art Malik;
    - gatunek: sensacyjny, komedia.

    Coraz bardziej doceniam kino lat dziewięćdziesiątych. Stylistyka, klimat, obsada i sposób podejścia do widza sprawiają, że wolę obejrzeć coś co ma dwadzieścia lat niż niektóre nowe produkcje. Ostatnio na blogu wspomniałem, że rok 1994 był wyjątkowy dla kina, powstało wiele kultowych produkcji, ale też całkiem sporo produkcji ciut słabszych, ale nadal wartych obejrzenia. Przeglądając listę tytułów z tego roku natrafiłem na Prawdziwe kłamstwa z Arnoldem. Koniecznie musiałem przypomnieć sobie ten film. Po seansie jestem mega pozytywnie zaskoczony. Tytuł nadal na mnie działa, podczas oglądania świetnie się bawiłem, szkoda tylko, że zafundowałem sobie seans w pojedynkę, nie było z kim się śmiać.
    Harry (Arnold S.) jest agentem tajnej organizacji. Jest mega skuteczny, ale też często improwizuje i działa lekkomyślnie. Taki trochę James Bond. Na co dzień udaje nudnego sprzedawcę komputerów (dialogi na ten temat są wyśmienite), który wiedzie spokojne życie u boku kobiety, którą kocha. To akurat nie jest kłamstwo. Przypadkiem odkrywa, że ukochana się z kimś spotyka. Harry bez wahania wykorzystuje środki agencji do prywatnego śledztwa... a terroryści nie próżnują.
    Prawdziwe kłamstwa nie są krótkim filmem, ale fabuła i akcja są na tak wysokim poziomie, że nie nudzimy się ani przez chwilę. Sceny są niesamowicie urozmaicone, każdy znajdzie coś dla siebie. Efekty specjalne są niesamowite i po 20 latach nadal robią wrażenie, w 1994 roku musiały nieźle kosztować - myślę, że większość budżetu filmu (ponad 100 milionów dolarów) została wydana na ten cel.
    Po latach widać, że sporo późniejszych produkcji się inspirowało tym filmem.

  • Dziwne dni - 1995

    dziwne dniDziwne dni (Strange Days) - 1995;
    - reżyseria: Kathryn Bigelow
    - scenariusz: Jay Cocks, James Cameron
    - wybrana obsada: Ralph Fiennes, Juliette Lewis, Angela Bassett, Tom Sizemore
    - science fiction, sensacyjny.

    Końcówka roku 1999. Na ulicach jest wyczuwalne coraz większe napięcie.. rośnie przestępczość, ale też panika przez zbliżającym się (podobno) końcem świata.
    Na czarnym rynku ludzie odurzają się nową używką. Za pomocą specjalnego urządzenia mogą bezpośrednio w mózgu oglądać, przeżywać nagrania innych osób. Może to być wyuzdany seks z sekretarką, udział w napadzie, czy też uprawianie wyczynowego sportu.. życie wspomnieniami innych ludzi sprawia, że użytkownicy "druta" mocno się uzależniają. Ich życie w zestawieniu z nagraniami wydaje się nudne i blade.. to tak tytułem wstępu.
    Lenny (Fiennes) jest byłym policjantem, który dorabia na czarnym rynku handlując nagraniami do "druta". Interes nieźle się kręci, ale Lenny wpada w tarapaty. Przypadkiem staje się posiadaczem nagrania, na którym bardzo zależy bezwzględnym policjantom.. co takiego na tym nagraniu sprawia, iż stróże prawa zabijają z zimną krwią?
    Dziwne dni się trochę postarzały, ale wizja ukazanego świata oraz maszyn do odurzania jest jak najbardziej przekonująca, a przede wszystkim aktualna. Jeśli do tego dodamy skomplikowane relacje panujące w podziemiu i w strukturach władzy, to otrzymamy całkiem dobre dzieło. Nie rozumiem dlaczego ten film nie jest tak kultowy jak 12 małp? Moim zdaniem reprezentuje podobny poziom, a wizja przyszłości jest bardziej spójna, ostra i brutalna.

Back to top