„Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi.”
Forrest Gump

Hans Zimmer

 

  • Król Lew - 1994

    krol lew

     

    Król Lew,
    (The Lion King) - 1994;
    - reżyseria: Rob Minkoff, Roger Allers; 
    - scenariusz: Jonathan Roberts, Linda Woolverton; 
    - muzyka: Hans Zimmer, Elton John;
    - gatunek: animacja, familijny.

    Niedługo do kin zawita aktorska wersja tej kultowej animacji, a podczas świąt była okazja by sobie przypomnieć fabułę. Czy to nie nie znak by obejrzeć Króla Lwa? Oczywiście, że tak. Z tym filmem mam wielki sentyment. Był to jeden z niewielu oryginalnych VHS - ów, które posiadaliśmy w domu. Z tego co pamiętam to mój brat go dostał z jakiejś okazji. Nie zliczę ile razy ta kaseta było w użyciu, ale myślę że około tysiąca ;p.
    Historię chyba wszyscy znają. Młody Lew Simba po śmierci ojca (kto nie płakał na tej scenie?) ucieka z rodzinnych stron. Po latach powraca by rozpocząć walkę o utracony tron. Mądra fabuła została wzbogacona świetnymi postaciami drugoplanowymi. Nierozłączni Timon i Pumba oraz Zazu i Rafiki. Cztery drugoplanowe postacie, które nadały dosyć poważnej fabule komediowego rysu. O hienach już nawet nie wspomnę - to mimo wszystko czarne charaktery. Timon i Pumba z tego co pamiętam to doczekali się swojego serialu. Zawsze uważałem, że

     

  • Blade Runner 2049 - 2017

    blade runner 2049

    Blade Runner 2049 - 2017;
    - reżyseria: Denis Villeneuve;
    - scenariusz: Hampton Fancher, Michael Green;
    - muzyka: Benjamin Wallfisch, Hans Zimmer;
    - wybrana obsada: Ryan Gosling, Harrison Ford, Ana de Armas, Jared Leto, Robin Wright, Dave Bautista, Mackenzie Davis, Sylvia Hoeks, Lennie James;
    - gatunek: science fiction, thriller.

    Nie lubię pisać o filmach, o których wszystkie media wokół trąbią. Każdy ma swoje zdanie a i machina promocyjna sprawnie działa. Mimo to coś wypada napisać - chociaż nie będzie to nic odkrywczego.
    Na Blade Runner'a 2049 nie planowałem iść. Chciałem najpierw przypomnieć sobie oryginał, a poza tym długość filmu mocno mnie odpychała. Wiem, że nie robi się już produkcji 90-minutowych, ale film blisko trzygodzinny to lekka przesada. Mimo to trafiłem do kina w pierwszym tygodniu wyświetlania.
    Po seansie jestem zachwycony. Powiem więcej, cieszę się, że obejrzałem ten film bez odświeżenia kultowego Łowcy androidów z 1982 roku. Obraz Villeneuve to ambitne i znakomicie zrealizowane kino science fiction. Krytycy tej produkcji twierdzą, że jest za mało akcji, że są dłużyzny, że słabo są słabo rozpisane dialogi i postacie. Absolutnie się z tym nie mogę zgodzić. To tylko pozory. Jeśli skupimy się tylko na głównym wątku w postaci poszukiwaniu dziecka cyborgów to faktycznie film można odebrać jako nudny, ale na ekranie dzieje się dużo więcej. Przede wszystkim należy spróbować wyjść poza ramy historii (o której nie będę tu pisać) i trochę uwagi poświęcić rzeczywistości z 2049 roku.

     

  • Twierdza - 1996

    twierdza

    Twierdza,
    (The Rock) - 1996;
    - reżyseria: Michael Bay;
    - scenariusz: David Weisberg, Douglas Cook, Mark Rosner;
    - muzyka: Hans Zimmer;
    - wybrana obsada: Sean Connery, Nicolas Cage, Ed Harris, William Forsythe, David Morse, Vanessa Marcil, John Spencer;
    - gatunek: sensacyjny.

    Przeglądając internetowe dyskusje wokół kina natrafiłem na wątek o najgorszych reżyserach. Padały różne nazwiska, a wśród nich pojawił się Michael Bay. Wiem, ze net to ściek, w którym każdy idiota może się wypowiedzieć, ale nazywanie Bay'a najgorszym reżyserem to lekka przesada. Doskonale rozumiem, że jego twórczość może się nie podobać. Nie każdy lubi takie kino, ale facet ma niezły warsztat i doskonale czuje co widzowi może się podobać. Ma wiele niezbyt udanych filmów, ale też pozycje, które pomimo upływu lat nadal działają na wyobraźnię widza. Do takich pozycji bezapelacyjnie możemy zaliczyć Twierdzę z 1996 roku.

     

  • Anioły i demony - 2009

    anioly i demony
    Anioły i demony,

    (Angels & Demons) - 2009;
    - reżyseria: Ron Howard;
    - scenariusz: Akiva Goldsman, David Koepp;
    - wybrana obsada: Tom Hanks, Ewan McGregor, Ayelet Zurer, Stellan Skarsgård, Armin Mueller-Stahl, Pierfrancesco Favino;
    - muzyka: Hans Zimmer;
    - gatunek: thriller.

    Inferno nadal czeka na swoją kolej - ostatnio z kinem mi nie po drodze i czuję coraz większą potrzebę by to zmienić.. ale nie o tym teraz. Postanowiłem sobie odświeżyć poprzednie filmy o przygodach profesora Langdon'a. Niedawno był Kod da Vinci - powtórny seans tego filmu uwidocznił wszystkie jego słabostki, ciekaw byłem czy Anioły i Demony również rozczarują. I tutaj jestem pod pozytywnym wrażeniem. Film nadal mi się bardzo podoba, myślę że sporo w tym zasługi w materiale, który posłużył jako scenariusz. Książka, w mojej ocenie, jest sporo lepsza od słynnego Kodu. Pamiętam, że lektura dała mi sporo przyjemności.

     

  • Wożąc panią Daisy - 1989

    wozac pania daisyWożąc panią Daisy (Driving Miss Daisy, reżyseria Bruce Beresford, 1989)

    Tym razem pozycja z Morganem Freemanem w roli głównej.
    Historia przyjaźni pomiędzy zamożną starszą żydówką (Jessica Tandy) a jej czarnoskórym szoferem (Morgan). Relacja wymuszona, początkowo czysto zawodowa z czasem przekształca się w szczerą, okraszoną wieloma rozmowami przyjaźń... a w tle mamy wielkie zmiany w Stanach Zjednoczonych. Akcja rozgrywa się w latach 1948-1973 - doskonale pamiętamy, że to były bardzo skomplikowane lata. W tle mamy też genialne amerykańskie samochody.. - jak ich nie kochać?
    Film bardzo przyjemnie się ogląda. Zamiast zwrotów akcji mamy świetne aktorstwo i znakomicie napisane dialogi. Niby nic nadzwyczajnego.. może w tym tkwi największa magia? Na wielki plus zaliczam też muzykę Hans'a Zimmer'a.

    Pozycja absolutnie obowiązkowa, zastanawiam się dlaczego tak późno do niej dotarłem... Oceniam na dziewięć.
    dziewięć

    W drugim planie wystąpił Dan Aykroyd.

     

  • Rango - 2011

    rangoW końcu obejrzeliśmy Rango (reż. Gore Verbinski, 2011). Miała to być animacja roku. Sukces miał gwarantować Johnny Depp, który wcielił się w tytułową rolę. Faktycznie momentami było to naprawdę fajne i śmieszne. Zresztą to dotyczy całej bajki. Scenariusz też dobry i ciekawy. Świetne nawiązania do innych produkcji. Niby wszystko jest ok, ale całość jakoś nie zachwyca. Mnie Rango momentami nużył.. nie jest to słaby film, ale najlepszych jeszcze sporo mu brakuje.

    Oceniam, z bólem serca, na siódemkę.