"Prawda to za mało, ludzie zasługują na więcej..."
Mroczny Rycerz

Gabriela Muskała

 

  • 7 uczuć - 2018

    7 uczuc

    7 uczuć - 2018;
    - reżyseria: Marek Koterski;
    - scenariusz: Marek Koterski;
    - wybrana obsada: Michał Koterski, Marcin Dorociński, Katarzyna Figura, Małgorzata Bogdańska, Gabriela Muskała, Maria Ciunelis, Andrzej Mastalerz, Tomasz Karolak, Andrzej Chyra, Robert Więckiewicz, Cezary Pazura, Ilona Ostrowska, Sonia Bohosiewicz, Maja Ostaszewska, Adam Woronowicz, Joanna Kulig, Magdalena Berus, Magdalena Cielecka, Łukasz Simlat, Krystyna Czubówna;
    - gatunek: dramat, komedia (trochę).

    Marek po siedmiu latach wraca z Adasiem Miauczyńskim, a w zasadzie z Adamem. Adamowi znów posypało się życie, po raz kolejny raz okazuje się, że jest w pełni niedostosowany do otaczającego świata. Próbuje szukać pomocy u specjalistki, która namawia go by próbował sobie przypomnieć sceny z dzieciństwa (ponoć pamiętamy tylko 400 godzin z 5000 dni) i tak Adam zamienia się w Adasia i wraca do lat minionych. Większość filmu stanowią retrospekcje z dzieciństwa. Koterski w tym miejscu zastosował bardzo odważny zabieg. Wspomnienia odgrywają dorośli aktorzy, nie ma udziału dzieci. Początkowo budzi to falę śmiechu, ale zabieg ten miał na celu podniesienie stopnia dramaturgii. Dorośli aktorzy w dziecięcych rolach wyglądają jak karykatury i ich działania są zbyt ekspresyjne. I właśnie o to Koterskiemu chodziło. Pokazanie jak dorośli odbierają zachowania dzieci - jak je interpretują.
    W retrospekcjach dowiadujemy się, że szkoła, dom, przyjaźnie i obowiązki to dla Adasia, ale nie tylko dla niego, seria bolesnych i traumatycznych przeżyć. Dzieciństwo, a raczej jego brak u Koterskiego jest źródłem niedostosowania do dorosłego życia. Dzieci traktowane jak dorośli, ale bez poszanowania osobowości nigdy nie zostały nauczone jak mają sobie radzić z uczuciami. Znają dopływy Nilu i mnóstwo innych faktów, ale emocjonalnie są coraz większymi sierotami. Odpowiedzialność za to nie ponosi tylko szkoła, ale także rodzice i społeczeństwo. Dziecko ma wykonywać polecenia i nie być jeszcze większym obciążeniem.

     

  • Serce, serduszko - 2014

    plakat promujący
    Serce, serduszko - 2014;
    - reżyseria: Jan Jakub Kolski;
    - scenariusz: Jan Jakub Kolski;
    - wybrana obsada: Maria Blandzi, Gabriela Muskała, Julia Kijowska, Marcin Dorociński, Borys Szyc, Maja Komorowska, Franciszek Pieczka.
    - gatunek: dramat.

    Mam problem z Kolskim, kiedyś ceniłem jego filmy, ale ostatnio coraz bardziej drażnią. Przestało mi się podobać pokazywanie Polski przez pryzmat zaczarowanego szkiełka, gdzie wszystko ma pewien magiczny wymiar. Fabularnie film też nie porywa.. dziecko podróżuje przez pół kraju aby spełnić swoje marzenie, ale tak naprawdę to tylko pretekst do dokonania zmian w swoim życiu oraz ucieczki od pijanego ojca (Dorociński). Innymi słowy to historia o dążeniu do szczęścia, a cała reszta to tylko niezbyt przekonujące dodatki.
    Mam wrażenie, że Kolski napisał średni scenariusz, który na siłę zrealizował. Dodał parę ozdobników, skrajnych postaw i animacji i cały film gotowy. Fabularnie dziurawy niczym drogi w Ślemieniu, z dziwnymi postaciami, ale ukończony. Brawo. Tylko zawistni komentatorzy będą się czepiać, że podróżujący na gapę pociągiem towarowym ksiądz używa MacBook'a...

     

  • Moje córki krowy - 2015

    plakat filmowy
    Moje córki krowy - 2015
    - reżyseria: Kinga Dębska;
    - scenariusz: Kinga Dębska;
    - wybrana obsada: Agata Kulesza, Gabriela Muskała, Marian Dziędziel, Marcin Dorociński, Łukasz Simlat.
    - gatunek: dramat.

    Ostatnio całkiem polskich pozycji oglądam w kinie. Coraz częściej są to filmy, których poziom znacząco nie odbiega od światowych trendów. Jest nadal sporo kiczu i martyrologii, ale są też tytuły, które mają uniwersalne, międzynarodowe przesłanie. Do takich pozycji bez wątpliwości należy zaliczyć Moje córki krowy. Jest to to prosta opowieść o umieraniu, ale także o życiu. Codziennych problemach i znaczeniu życiowych wyborów.
    Marta i Kasia są siostrami, które mają różne recepty na życie. Niespecjalnie za sobą przepadają, ale choroba rodziców sprawia, że na nowo zbliżają się do siebie. Śmiertelne choroby w filmie mają cichy, wyważony charakter. Nie ma tu walki o każdy dzień, smutnych szpitalnych korytarzy, czy też zbędnej dramaturgii. Film bardziej się skupia na próbie akceptacji tego co nieuniknione, co prędzej czy później dotknie każdego z nas.
    W doborze tematu film mocno mi przypominał Moją matkę (reż. Nanni Moretti), ale jest o wiele lepiej zagrany (fenomenalna Kulesza) oraz posiada o wiele rozsądniej rozłożoną dramaturgię i humor. Tu wielka zasługa Dziędziela, który swoją naturalnością i bezpośredniością niesamowicie mnie śmieszy.
    Irytować mogą tylko elementy rzeczywistości magicznej w filmie. Niezłe życie z jednej wypłaty, puste parkingi pod szpitalami (ale Mini jest) czy też brak kolejek w polskiej służbie zdrowia. Nie obniżam za to noty - jest to drażniące, ale nie o tym jest film.

     

  • Wymyk - 2011

    plakat promujący
    Wymyk - 2011;
    - reżyseria: Grzegorz Zgliński;
    - scenariusz: Grzegorz Zgliński, Janusz Margański;
    - wybrana obsada: Robert Więckiewicz, Łukasz Simlat, Gabriela Muskała, Marian Dziędziel, Anna Tomaszewska;
    - dramat, obyczajowy.

    Kilka dni temu zakupiłem '10 lat emocji. Kino polskie 2005-2015" Wojciecha Orlińskiego.. Publikacja powstała z okazji dziesięciolecia działalności PISF. Pozycja trafiła do mojej filmowej biblioteczki z kilku powodów. Jest to pozycja ładnie wydana, a do takowych mam wielką słabość. Po drugie - zdałem sobie sprawę, że mam spore zaległości, braki jeśli chodzi o najnowszą historię polskiego kina. Wierzę, że ta pozycja pozwoli mi to nadrobić.
    Na pierwszy ogień trafił Wymyk Grzegorza Zglińskiego. Historia dwóch skonfliktowanych braci, którzy wspólnie prowadzą rodzinną firmę. Różni ich niemal wszystko: temperament, wykształcenie, podejście do życia. Alfred (Więckiewicz) wydaje się być tym bardziej zadziornym i pewnym siebie.. Jerzy (Simlat) spokojny ojciec dwójki dzieci, który każde swoje działanie lubi dokładnie przemyśleć. Przypadek sprawia, że podczas podróży pociągiem są świadkami agresywnych zachowań kilku mężczyzn wobec jednej z podróżujących. Jerzy staje w obronie dziewczyny - zostaje brutalnie pobity i wyrzucony z pędzącego pociągu. Alfred w tym czasie nic nie robi... beznamiętnie przygląda się wydarzeniom.
    Nie wiemy dlaczego tak się zachowuje - czy to był strach, kalkulacja, a może próba odegrania się na bracie. Tylko nie przewidział, że sprawa potoczy się tak brutalnie.
    Zdarzenie mocno odbija się na psychice Alfreda - wie, że bierność w takiej sytuacji niczym nie daje się wyjaśnić. W teorii każdy mężczyzna twierdzi, że zachowałby się inaczej, ale jak byłoby w rzeczywistości?
    Wymyk mocno zapada w pamięci.. od seansu minęło już kilka dni, a ja cały czas mam pod powiekami poszczególne ujęcia. Nie potrafię wymazać sceny wyrzucenia z pociągu. Film jasno pokazuje, że w każdej chwili wszystko może się zmienić. Świat może przestać dla nas istnieć. Natomiast absolutnie nie daje odpowiedzi, która z postaw braci była tą odpowiednią. Świat nie jest czarno-biały.