"Cóż, nikt nie jest doskonały"
 Pół żartem, pół serio

Da Capo

 

  • Wystarczy być - Jerzy Kosiński

    wystarczy byc


    Wystarczy być 
    - autor: Jerzy Kosiński; 
    - Wydawnictwo: Da Capo - 1993
    - kategoria: literatura współczesna


    Człowiek, który całe życie spędził w wielkiej posiadłości opiekując się ogrodem. Człowiek bez nazwiska, wykształcenia, papierów. Człowiek, dla którego liczy się tylko dziś i teraz. Bez marzeń, bez planów, bez podniety. Otóż ten człowiek jednego dnia traci swoją stabilizację i musi się wyprowadzić. Tylko przypadek sprawia, że ów człowiek szybko znajduje nowy dom. Nadal nie ma historii, papierów, wykształcenia.. a przede wszystkim nie ma już swojego ogrodu.. ale dostaje nazwisko (oczywiście omyłkowo). Jest to pierwszy dowód na to, że człowiek żyje. Kiedyś miał ogród, ale nikt go nie widział.. niewidzialny człowiek - tło rzeczywistości.. Teraz wszyscy widzą w nim eksperta od ekonomii, biznesmena, kochanka, polityka. Już nie jest niewidzialny... a przecież nadal nie ma przeszłości, wykształcenia, papierów..

     

  • Ostatni seans filmowy - Larry McMurtry

    ostatni seans filmowy

    Ostatni seans filmowy
    (The Last Picture Show)
    - autor: Larry McMurtry;
    - wydawnictwo: Da Capo - 1995.

    Pozycję znalazłem w bibliotecznym antykwariacie. Moją uwagę przyciągnęła okładką, która wydała mi się całkiem znajoma. Pamiętam z lat szkolnych, że brat przyjaciela miał kolekcję książek z takimi okładkami. Czasem je pożyczałem, ale szczegółów fabuł już nie pamiętam. Nie samymi nowościami człowiek żyje więc postanowiłem zapoznać się z Ostatnim seansem filmowym.
    Lata pięćdziesiąte, małe amerykańskie, prowincjonalne miasteczko leżące gdzieś w Teksasie. Miasteczko, z którego wszędzie daleko, ale niewielu to wie bo większość mieszkańców nigdy nie opuszczała rodzinnych stron. Jest to opowieść o nastolatkach, którzy niepewnie, ale z nadzieją wkraczają w dorosłe życie. Pierwsze prace, dziewczyny i przeświadczenie, że świat stoi otworem. Wyidealizowaną wizję rzeczywistości życie urealnia z niezbyt wyszukaną brutalnością. Najpiękniejsze dziewczyny wcale nie są idealnymi kandydatkami na żony, kultowe miejsca są prowincjonalnymi dziurami, a sława związana ze szkolną drużyną szybko przemija. Jedyne co jest prawdziwe to uczucia i przeżycia. Nie są one tak oryginalne jakby życzyli sobie tego sami zainteresowani, ale dla nich są najważniejsze. Pierwszy raz (nie istotne w jakiej materii) na długo pozostaje w pamięci. Tak jak kino, które jest symbolem tego co przemija.
    Po lekturze zdałem sobie sprawę, że oczywiście czytałem już to wcześniej. Może wtedy, gdy miałem naście lat, czytałem z wypiekami na twarzy? Pewnie tak. Teraz tą powieść odbieram bardziej pesymistycznie. Bardziej smutno. Piękne przeżycia są warte pamiętania, ale gdybyśmy mogli cofać czas, pewne rzeczy zrobić inaczej - to może wtedy docenilibyśmy istotność codziennej prozy życia. Może byłoby bardziej odważnie, świadomie.