"Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość."
Woody Allen

Nowości na stronie

4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni - 2007
Ziemia swoich synów
Wielka woda - mini
Zasada Trójek - Tomasz Spell
Okko - 4 - Cykl Ognia
Y - Ostatni z mężczyzn: Tom 5
Bez Twarzy - Kas, Dubois
After Life - sezon 2
Hugo (wydanie zbiorcze)
Krew na betonie - 2018
U-571 - 2000
Obywatel Welles - 1999
Żegnaj Laleczko - 1975
Free Guy - 2021

Cinema City Unlimited

  • Deadpool - 2016

    plakat promujący
    Deadpool - 2016
    - reżyseria: Tim Miller;
    - scenariusz: Rhett Reese, Paul Wernick;
    - wybrana obsada: Ryan Reynolds, Morena Baccarin, Ed Skrein, Brianna Hildebrand;
    - gatunek: akcja, science-fiction.

    Ostatnio marvelowskie produkcje zaczęły mnie rozczarowywać. Pojawiają się kolejne tytuły, które są tylko festiwalem efektów specjalnych, coraz słabszych scenariuszy, a seanse coraz bardziej rozczarowują. Dlatego też z dużą rezerwą podchodziłem do Deadpoola. Spodziewałem się kolejnego superbohatera (nie czytuję komiksów), który niewiele się będzie różnił od pozostałych. Walentynkowy, poranny seans mocno mnie zaskoczył. Deadpool okazał się jednym z najlepszych filmów Marvel'a.
    W końcu powstał film, w którym na pierwszym miejscu jest humor. Scenarzyści robią sobie jaja z całego uniwersum Marvela, głównego bohatera, przesadzonych efektów specjalnych, świata popkultury, ale przede wszystkim nabijają się z samych siebie. Jest sporo ciętego humoru, ale także krwawych scen. Deadpoll'owi zdecydowanie bliżej do Tarantino niż do ugrzecznionej serii o superbohaterach. Cały patos, który towarzyszy Avengers'om i X-men'om został obnażony i wyśmiany.
    Aktorsko też jest bardzo dobrze. Ryan Reynolds idealnie wpisał się w Deadpoll'a. Nie wyobrażam sobie by ktoś inny mógłby to lepiej zagrać.
    Soundtrack też zasługuje na słowo uznania. Zabawny i wyrazisty.
    Co tu dużo mówić - na seansie się nieźle bawiłem i mogę go wszystkim polecić. Zwłaszcza tym, którzy lubią się doszukiwać odniesień do innych tytułów. Idealna, prawie walentynkowa rozrywka.

  • Deadpool 2 - 2018

      deadpool 2

    Deadpool 2 - 2018,
    - reżyseria: David Leitch;
    - scenariusz: Rhett Reese, Paul Wernick;
    - wybrana obsada: Ryan Reynolds, Josh Brolin, Morena Baccarin, Julian Dennison, Zazie Beetz, Brianna Hildebrand, Karan Soni,
    - gatunek: science fiction, komedia, akcja.

    Premiera Deadpoola w 2016 roku sporo namieszała w światowych box office'ach (tu o tym piszę) a to sprawiło, że na kontynuację czekano z wielką niecierpliwością. Teraz już wiemy, że Deadpool finansowo nie zawodzi, ale czy trzyma wyśrubowany poziom pierwszej części?
    Jestem po seansie więc mogę subiektywnie odpowiedzieć na to pytanie. Deadpool 2 jest godną kontynuacją, ale nie bez mankamentów.

  • Doktor Strange - 2016

    doktor strange
    Doktor Strange
    ,
    (Doctor Strange) - 2016;
    - reżyseria: Scott Derrickson;
    - scenariusz: Jon Spaihts, C. Robert Cargill, Scott Derrickson;
    - wybrana obsada: Benedict Cumberbatch, Chiwetel Ejiofor, Rachel McAdams, Benedict Wong, Mads Mikkelsen, Tilda Swinton;
    - gatunek: akcja, fantasy, przygodowy.

    Strange jest młodym, piekielnie zdolnym i tak samo zadufanym w sobie chirurgiem. Zarabia krocie i większość majątku przeznacza na rozrywki. Wszystko się zmienia po wypadku samochodowym. Strange przeżył, ale jego ciało zostało mocno pokiereszowane, nigdy nie odzyska pełnej sprawności dłoni. Jest to koniec kariery i wygodnego życia. Doktor szuka cudownej terapii, która pozwoliłaby mu wrócić do życia, które tak bardzo kochał. No i trafia do klasztoru, gdzie spotyka się z wiedzą, która znacznie wykracza poza ludzkie poznanie. Różne wymiary, czary i wrogowie, którzy chcą zaatakować Ziemię. Uzdrowienie rąk gdzieś się w tym mieści, ale nie ukrywajmy - to tylko mała sztuczka w obliczu nowych umiejętności.

  • Dumbo - 2019

    dumbo

     

    Dumbo - 2019;
    - reżyseria: Tim Burton;
    - scenariusz: Ehren Kruger;
    - wybrana obsada: Colin Farrell, Michael Keaton, Danny DeVito, Eva Green, Alan Arkin, Phil Zimmerman;
    - gatunek: familijny, fantasy.

    Disney kontynuuje remaki swoich największych hitów. Nowe wersje mają obsadę aktorską, poprawione scenariusze oraz rozmach, który zapiera dech w piersiach widzów. Jest to sprawdzona (Księga Dżungli, Piękna i Bestia) metoda dająca Disney'owi olbrzymie wpływy... szkoda tylko, że te filmy tracą na autentyczności.
    Dumbo - malutki słonik, który urodził się w cyrku nie grzeszy urodą, ale ma niezwykły dar - potrafi latać. Taki słoń to w rękach sprawnego biznesmena to prawdziwa żyła złota. Słonik kosztem dzieciństwa ma bawić publiczność. Nie inaczej jest z filmami Disney'a. Oryginalne historie są uwspółcześniane i sprzedawane dla czystego zysku. Nie ma w tym miejsca na oryginalny scenariusz czy też świeżość w realizacji. To są elementy zbyt ryzykowne. Zatrudnienie Tim'a Buton'a do Dumbo sprawiło, że mocno wierzyłem w ten projekt. Mogła powstać nieco mroczna opowieść o tym co jest dziwne, oryginalne, o tym co nie pasuje do naszego współczesnego świata. Powstała, niestety bajeczka, która jest całkowicie pozbawiona autentyczności. Oczęta małego Dumbo wzruszają a wykreowany świat może się podobać, ale całość razi sztucznością.

  • Dunkierka - 2017

    dunkierka

    Dunkierka,
    (Dunkirk) - 2017;
    - reżyseria: Christopher Nolan;
    - scenariusz: Christopher Nolan;
    - wybrana obsada: Fionn Whitehead, Tom Glynn-Carney, Jack Lowden, Harry Styles, Aneurin Barnard, James D'Arcy, Tom Hardy, Kenneth Branagh, Cillian Murphy;
    - gatunek: dramat, wojenny.

    Druga Wojna Światowa. Ewakuacja setek tysięcy brytyjskich żołnierzy z plaż Dunkierki. Kilka wątków, które przecinają się w jednym momencie. Chronologia zdarzeń lekko zachwiana, ale w końcowych scenach całkowicie spójna. Mamy tu pilotów, którzy mają zabezpieczać ewakuacje, cywilne statki płynące z pomocą, a także brytyjskich żołnierzy, którzy oczekują na ratunek. Nadzieja na przeżycie z każdą godziną gaśnie. Wielu już zginęło i wielu zginie podczas ewakuacji. Wróg ma doskonałą świadomość, że armia jest w potrzasku i dlatego nieśpiesznie bombarduje plaże. Co ciekawe, w filmie Nolana wróg jest bezosobowy, równie anonimowy jak morskie fale. Zarówno on jak i przyroda nie znają litości, ale też nie ma w ich działaniach zbędnego okrucieństwa. Tak jakby to była naturalna kolej rzeczy - to znacząco wzmacnia przekaz.

  • Dusigrosz - 2016

    dusigrosz

    Dusigrosz,
    (Radin!) - 2016;
    - reżyseria: Fred Cavayé;
    - scenariusz: Fred Cavayé, Nicolas Cuche, Laurent Turner;
    - wybrana obsada: Dany Boon, Laurence Arné, Noémie Schmidt, Patrick Ridremont;
    - gatunek: komedia.

    Mam wrażenie, że Francuzi są jedynym narodem, który próbuje jeszcze zarabiać na komediach. Zalewają nimi europejski rynek, część trafia tylko do kin studyjnych, ale niektóre można też zobaczyć w multipleksach. Często są to naprawdę dobre filmy, ale częściej średniaki, którym niewiele brakło by na stale zapisać się w pamięci widzów. Francuzi cały czas szukają recepty na film idealny... a powinni doskonale wiedzieć, że nie ma czegoś takiego.
    Tytułowy Dusigrosz (Boon) jest samotnym, zgorzkniałym mężczyzną, którego wszyscy szczerze nie znoszą. Jest nie tyle oszczędny co lubi bazować na bezinteresowności innych ludzi. Tu nie chodzi tylko o zbieranie kuponów i unikaniu płacenia w restauracji - oszczędność François'a ma całkiem nowy wymiar. Oszczędza dosłownie na wszystkim, a żywi się głównie przeterminowanymi próbkami jedzenia. Nie ma przyjaciół w pracy (orkiestra) ani wśród sąsiadów. Wszystko się zmienia gdy poznaje nową koleżankę - zaprosiłby ją randkę, ale to tyyyyyle kosztuje - oraz swoją dorosłą córkę - przynajmniej zaoszczędził na wychowaniu. Dwie kobiety sprawiają, że François'a czekają całkiem nowe, niepoliczalne wydatki.

  • Dywizjon 303. Historia prawdziwa - 2018

    dywizjon 303 historia prawdziwa

    Dywizjon 303. Historia prawdziwa - 2018;
    - reżyseria: Denis Delić;
    - scenariusz: Jacek Samojłowicz, Krzysztof Burdza;
    - wybrana obsada: Maciej Zakościelny, Piotr Adamczyk, Cara Theobold, Antoni Królikowski, Andrew Woodall, Anna Prus, Krzysztof Kwiatkowski,
    - gatunek: na faktach, wojenny, akcja.

    Miałem nie iść na ten film. Zwiastun i pierwsze recenzje nie były zbyt przychylne, ale coraz częściej znajomi pytali mnie czy już to widziałem? Gdzieś w głowie przemknęła mi myśl, że może to nie jest takie złe jak się zapowiada? Dałem szansę.
    Historia jest inspirowana powieścią Arkadego Fiedlera, a akcja skupia się wokół Jana Zunbacha oraz Witolda Urbanowicza. Czyli podobnie jak w Bitwie o Anglię.
    Jest to również produkcja polsko-brytyjska - na tym podobieństwa się kończą, a zaczynają się różnice.
    Dywizjon 303. Historia prawdziwa to film, który naprawdę trudno się ogląda. Fatalny scenariusz, brak dobrych dialogów, a przede wszystkim operowanie kalkami sprawiły, że seans mnie naprawdę zmęczył. Nie ma tu żadnej ekspozycji bohaterów, fabuła składa się z powtórzeń, a zakończenie nie posiada żadnego podsumowania. Brak pomysłu na ten film podkreślają wrzutki archiwalnych zdjęć. Na minus też trzeba zaliczyć ukazanie świata w czarno-białych barwach. Mamy złych Niemców, Anglicy to świnie (padło to określenie) a Polacy.. Polacy to najlepsi piloci, kochankowie, imprezowicze. Polacy są w ogóle naj i gdyby nie oni to świat by przepadł. Propagandowe kino patriotyczne, którego nie da się oglądać.

  • Dzień czekolady - 2018

    dzien czekolady

    Dzień czekolady - 2018;
    - reżyseria: Jacek Piotr Bławut;
    - scenariusz: Anna Onichimowska, Jacek Piotr Bławut;
    - wybrana obsada: Julia Odzimek, Leo Stubbs, Dawid Ogrodnik, Katarzyna Kwiatkowska, Barbara Kurzaj, Witold Dębicki, Magdalena Cielecka, Tomasz Kot;
    - kategoria: familijny, przygodowy, kino polskie, ekranizacja.

    Ekranizacja nagradzanej książki Anny Onichimowskiej. Zwiastun i plakat zapowiadały świetnie zrealizowaną opowieść dla młodszego widza. Dlatego też z chęcią wybrałem się na ten seans. Co za rozczarowanie.. historia dwójki dzieci z sąsiedztwa, które marzą o cofnięciu czasu. Oboje tęsknią za bliskimi osobami, które odeszły na zawsze. Czasu cofnąć się nie da, ale są wspomnienia, które należy umiejętnie pielęgnować. Świetny materiał na mądry film. Podczas seansu widzimy, że od strony wizualnej obraz jest na wysokim poziomie. Ładne, nieco teatralne, kostiumy, ładne kadrowanie i olbrzymie przywiązanie do detalu. Tutaj nie można się niczego doczepić. Nawet dialogi były bardzo dobrze słyszalne. To są mocne, niepodważalne atuty produkcji. Szkoda tylko, że reszta leży. Wykreowani bohaterowie rażą swoją sztucznością i jednowymiarowością. Rodzice poza troską nie posiadają niemal żadnych emocji. Jest też wuj policjant (Kot) i pani psycholog, która jest traktowana jak wiedźma. Czy wiemy o nich coś więcej? Nie - bo i po co. Nawet postać Skoczka Czasu jest ograniczona do wcinania czekolady. Co z tego, że Ogrodnik starał się nadać postaci nieco szalonego charakteru (polski Depp) jak scenariusz mu na wiele nie pozwalał. Przynajmniej próbował grać - tego nie można powiedzieć o pozostałej obsadzie. Zwłaszcza dzieciaki wypadły blado. Może nie udźwignęły głównych ról, a może reżyser nie potrafił ich odpowiednio zmotywować do większej pracy? Poza Ogrodnikiem dobrze zagrała też kotka. Ładnie się prezentowała na ekranie.

  • Dzień Niepodległości: Odrodzenie - 2016

    plakat promujący
    Dzień Niepodległości: Odrodzenie,
    (Independence Day: Resurgence) - 2016;
    - reżyseria: Roland Emmerich;
    - scenariusz: James A. Woods, Nicolas Wright, Dean Devlin, Roland Emmerich, James Vanderbilt;
    - wybrana obsada: Liam Hemsworth, Jeff Goldblum, Jessie T. Usher, Bill Pullman, Maika Monroe, Sela Ward, William Fichtner, Judd Hirsch, Brent Spiner, Charlotte Gainsbourg;
    - gatunek: akcja science-fiction.

    Zawsze jak widzę długą listę nazwisk scenarzystów to zaczynam mieć obawy o poziom filmu. Wyobrażam sobie, że scenariusz rodził się w bólach, że będą różne stylistyki i tak naprawdę film będzie niespójny. Gdzie te filmy pisane przez jedną osobę? Oglądając kontynuację kultowego Dnia Niepodległości z 1996 roku miałem wrażenie, że były pieniądze, chęć zarobku, ceniony reżyser, ale zabrakło pomysłu na film. Zwiastun zapowiadał solidne patetyczne kino katastroficzne z pięknymi efektami specjalnymi. Niestety seans mocno rozczarowuje.
    Po dwudziestu latach obcy wracają. Jeden olbrzymi statek, który ma rozwalić całą planetę. Ludzie pod wodzą Amerykanów dzielnie walczą, ale nie mają zbyt wielkich szans. Patetyczne przemówienie (dlaczego tak krótkie?) sprawia, że obrońcy na nowo wierzą w swoje siły a to pozwala im wygrać bitwę. W sumie to standard, ale w tym filmie nie zadziałał - niby jest patos, ale został rozmyty na zbyt wielu bohaterów. Jest to kolejny tytuł, w którym przesadzono z obsadą. Twórcy nie do końca wiedzieli czy oprzeć się na bohaterach z pierwszej części czy też zbudować narrację na świeżych postaciach. Brak wyboru skutkuje, że zebrano i nowych i starych i mnóstwo drugoplanowego planktonu.

  • Dziewczyna we mgle - 2017

    dziewczyna we mgle

    Dziewczyna we mgle,
    (La ragazza nella nebbia) - 2017;
    - reżyseria: Donato Carrisi;
    - scenariusz: Donato Carrisi;
    - wybrana obsada: Toni Servillo, Alessio Boni, Lorenzo Richelmy, Galatea Ranzi, Michela Cescon, Jean Reno;
    - gatunek: kryminał, thriller.

    Przypadkiem weekend okazał się całkiem kulturalny - nie piszę filmowy, bo nie samym kinem człowiek żyje. Wiem, że trudno Wam w to uwierzyć ;p
    Dziewczyna we mgle. Obejrzany zwiastun nie zachęcił jakoś mocno, ale książka na biurku koleżanek już bardziej. Oczywiście próbowałem ją wygrać, ale zostałem pokonany przez szybszych. Jak już się domyślacie film jest ekranizacją. Autorem książki jest Carrisi, który tak przypadkiem jest również reżyserem i scenarzystą. Po seansie książki czytać już nie muszę - trudno sobie wyobrazić, żeby ta ekranizacja jakoś mocno różniła się od literackiego pierwowzoru.

  • Dziewczyna z pociągu - 2016

    dziewczyna z pociagu
    Dziewczyna z pociągu
    ,
    (The Girl on the Train) - 2016;
    - reżyseria: Tate Taylor;
    - scenariusz: Erin Cressida Wilson;
    - wybrana obsada: Emily Blunt, Haley Bennett, Rebecca Ferguson, Justin Theroux, Luke Evans, Edgar Ramirez;
    - gatunek: thriller.

    To jeden z tych filmów, które poprzez mega intensywną kampanię promocyjną obiecuje, że jest to tytuł, który zasługuje na miejsce wśród najlepszych thrillerów po 2000 roku. To obiecywanie trwa jeszcze przez początek filmu, ale po dwóch kwadransach mamy przeświadczenie, że padliśmy (kolejny raz) ofiarą skutecznej kampanii reklamowej. W fabule nie ma ani wielkiej tajemnicy, ani odpowiedniego klimatu... niemalże do końca filmu miałem nadzieję, że twórcy filmu zafundują nam jakieś nieoczekiwane zakończenie.. ale na nadziei się skończyło.
    Dziewczynie z pociągu daleko do thrillera, w mojej ocenie bliżej mu do przeciętnego dramatu... a główny wątek fabularny można sprowadzić do rozpadu małżeństwa i nałogu alkoholowego. Czy nałóg był przyczyną rozpadu czy skutkiem? Nawet na to pytanie nie dostaniemy odpowiedzi.
    Przyznaję, że nie czytałem pierwowzoru, ale podobno to całkiem przyzwoita powieść, która cieszy się sporą grupą fanów (fanek). Może to kolejny dowód na to, że nie każdy materiał daje się prosto zekranizować. Kino ma swoją stylistykę i narrację, czasem przełożenie na ten język literackiego materiału wymaga dużego nakładu pracy oraz pomysłu. Tego ostatniego w Dziewczynie z pociągu brakuje.

  • Epoka lodowcowa: Mocne uderzenie - 2016

    epoka lodowcowa mocne uderzenie
    Epoka lodowcowa: Mocne uderzenie,
    (Ice Age: Collision Course) - 2016;
    - reżyseria: Mike Thurmeier;
    - scenariusz: Michael J. Wilson, Michael Berg, Yoni Brenner;
    - gatunek: animacja, przygodowy, komedia, familijny.

    Lubię chodzić na animacje do kina. Po reakcjach dzieci łatwo zauważyć czy film trafia do widza. Jeśli dzieci się śmieją to jest dobrze, a jeśli śmieją się też rodzice to znaczy, że dla twórców należą się brawa. Pierwsze części Epoki Lodowcowej właśnie takie były. Oglądanie ich dawało dużo frajdy zarówno dzieciakom jak i ich rodzicom. Niestety najnowsza odsłona rozczarowuje. Mocne uderzenie zgrabnie wykorzystuje lubiane motywy z poprzednich części. Jest więc pierwotna obsada i wszyscy śmieszni bohaterowie, których poznaliśmy w późniejszych odsłonach - jest też oczywiście Wiewiór i jego orzeszek. Oprócz bohaterów skopiowano też fabułę. Wrzucono co ciekawsze wątki do jednego worka i wyszedł niezbyt strawny miks.

  • Gdzie jest Dory - 2016

    gdzie jest dory
    Gdzie jest Dory,
    (Finding Dory) - 2016;
    - reżyseria: Andrew Stanton;
    - scenariusz: Andrew Stanton;
    - gatunek: animacja, familijny, przygodowy, komedia;

    Nemo w końcu doczekał się kontynuacji. Jestem zaskoczony, że to tyle trwało - przecież obecnie kręci się kontynuacje wszystkiego co przyniosło jakieś dochody, a Gdzie jest Nemo był naprawdę udaną i dochodową animacją.. świat cały czas mnie zaskakuje. Może to i dobrze - w końcu zdolność dziwienia się to domena dzieci..
    Kilka słów o Gdzie jest Dory.
    Animacja wizualnie jest bardzo dopieszczona, ale to raczej nie dziwi, Pixar słynie z wysokiego poziomu realizacji. Fabularnie też jest bardzo dobrze, sporo zwrotów akcji, wielość bohaterów i lokacji sprawia, że widz nie ma szans na nudę. Spodobała mi się też pewna niedoskonałość bohaterów. W końcu w animacjach nie wszyscy są doskonali. Za to spory plus.

  • Gentleman z rewolwerem - 2018

    gentleman z rewolwerem

    Gentleman z rewolwerem,
    (The Old Man & the Gun) - 2018;
    - reżyseria: David Lowery;
    - scenariusz: David Lowery;
    - wybrana obsada: Robert Redford, Sissy Spacek, Casey Affleck, Danny Glover, Tom Waits;
    - gatunek: komedia kryminalna, obyczajowy.

    Na wstępie chcę zaznaczyć, że gatunek i zwiastun mogą być mocno mylące. Zerknijcie na ten zwiastun - mocna komedia kryminalna prawda? Cóż.. film taki nie jest.. bliżej mu do kina obyczajowego niż komedii. Warto o tym wiedzieć przed seansem. To takie ostrzeżenie dla ludzi, którzy nie lubię spokojnego tempa narracji. Pozostali (mniejszość?) niech koniecznie obejrzą ten tytuł.
    Forrest ma ponad siedemdziesiąt lat i uwielbia napadać na banki. Niby ma broń, ale nigdy jej nie używa. Pracownicy banków po napadzie stwierdzają, że złodziej był bardzo uprzejmy i w sumie to nic złego się nie stało. Policja początkowo też nie łączy napadów z wielu stanów. Zrabowane kwoty są niskie, a opis napadającego niezbyt precyzyjny. Wszystko się zmienia gdy śledztwo przejmuje 40-letni detektyw, który pragnie odnieść sukces.
    Powyższy opis brzmi na niezły film kryminalny, ale kolejny raz powtórzę, że to nie takie kino. Mamy długie rozmowy, wolne ujęcia kamery i świetnie oddany klimat początku lat osiemdziesiątych. Nie jest to film o napadach na banki - to przede wszystkim film o życiu.

  • Ghost in the Shell - 2017

    ghost in the shell

    Ghost in the Shell - 2017;
    - reżyseria: Rupert Sanders;
    - scenariusz: Jamie Moss, Jonathan Herman, William Wheeler;
    - wybrana obsada: Scarlett Johansson, Pilou Asbæk, Takeshi Kitano, Juliette Binoche, Michael Pitt, Peter Ferdinando;
    - gatunek: thriller, akcja, science-fiction.

    Nie znam się na anime. Jestem w tej materii całkowicie zielony. Nawet nie potrafię określić czy lubię, czy nie. Z taką kompletnie czystą kartą poszedłem na seans Ghost in the Shell. Zainteresował mnie szum medialny, który zrobił się wokół tego filmu. Poza tym główną rolę gra Scarlett, a kiedyś zaliczała się do moich ulubionych współczesnych aktorek.
    Po seansie wiem, że w filmie Sanders'a wystąpiło w drugim planie kilka osób, na które powinienem zwrócić uwagę (Asbæk, Kitano, Binoche).
    Akcja dzieje się w przyszłości. Major jest eksperymentem naukowym, połączeniem ludzkiego umysłu z ciałem robota. Jej zadaniem jest zwalczanie niebezpiecznych hakerskich ataków. Nie posiada rodziny, a jej przeszłość została wykasowana - ma to pozwolić na lepsze wykonywanie obowiązków. Podczas z jednej z misji dużo się dowiaduje o programie naukowym, którego efektem jest ona sama. Coś Wam to przypomina? Jak dla mnie jest wiele elementów zbieżnych z RoboCopem. W popkulturze jest wiele takich przypadków więc nie będę drążyć tematu, ale chcę podkreślić, że fabuła nie była sporym zaskoczeniem. Ghost in the Shell mógł nadrabiać stroną wizualną przyszłości. Poza niektórymi końcowymi kadrami, przedstawione miasto całkowicie do mnie nie dotarło.

  • Gold - 2016

    gold

    Gold - 2016;
    - reżyseria: Stephen Gaghan;
    - scenariusz: Patrick Massett, John Zinman;
    - wybrana obsada: Matthew McConaughey, Edgar Ramírez, Bryce Dallas Howard, Corey Stoll, Toby Kebbell;
    - gatunek: dramat

    Nie wszystko złoto co się świeci.

    Historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.
    Kenny (Matthew) prowadzi firmę, która zajmuje się poszukiwaniem złóż. Interes idzie fatalnie. Inwestycje są mocno chybione, inwestorów brak, a Kenny zanurzony w alkoholowym upojeniu cały czas marzy o odkryciu wielkich pokładów złota. Chce w końcu odnieść sukces. Ostatnie oszczędności i wartościowe rzeczy przeznacza na podróż do Indonezji - pracuje tam ciut ekscentryczny geolog (Edgar), którego chce namówić na wspólne poszukiwania złota.
    Można powiedzieć, że Gold jest bardzo podobny do Wilka z Wall Street. Widać podobne wahania kariery. Sinusoida od porażki po wielomilionowy sukces i tak kilkukrotnie. Jest w tym coś nieakceptowalnego. Olbrzymie majątki zdobyte na naiwności inwestujących oraz niedoskonałości systemów zawsze budzą mój niepokój. Może to dlatego, że widzę jak rośnie rozwarstwienie społeczne i jest pełne (wg prawa) przyzwolenie na wielkie przekręty. Kenny może i nie liczy się pieniędzmi, może chce budować tylko wielkość swojego nazwiska, ale robi to w sposób, który mocno przypomina mi zachowania maklerów giełdowych. Całkowite oderwanie od rzeczywistości i kompletny brak poszanowania ludzi, którzy w pewien sposób przyczynili się do sukcesu.

  • Green Book - 2018

    green book

    Green Book - 2018;
    - reżyseria: Peter Farrelly;
    - scenariusz: Brian Hayes Currie, Peter Farrelly;
    - wybrana obsada: Viggo Mortensen, Mahershala Ali, Linda Cardellini, Sebastian Maniscalco, Dimiter D. Marinov;
    - gatunek: dramat, komedia, na faktach.

    Początek lat sześćdziesiątych dwudziestego wieku, Nowy Jork. Tony, Włoch z pochodzenia poszukuje tymczasowego zajęcia na czas remontu klubu, w którym ma stałą pracę. Dostaje propozycję by być szoferem wielkiego pianisty podczas dwumiesięcznej trasy koncertowej. Ma być kierowcą, ochroniarzem i ogólnie dbać o to by gwiazda dotarła na miejsce, a koncert odbył się bez najmniejszych problemów. Idealna praca dla Tony'ego. Są tylko dwa problemy. Gwiazdą jest ekstrawagancki czarnoskóry, a trasa wiedzie przez południowe stany.
    Tony wiele w życiu przeszedł więc i to wyzwanie bierze na klatę. Wspólna, wielotygodniowa podróż sprawia, że Tony powoli zaczyna rozumieć problemy czarnoskórych, a Dr Shirley (gwiazdor) otwiera się na drugiego człowieka.

  • Grimsby - 2016

    grimsby
    Grimsby,
    (The Brothers Grimsby) - 2016;
    - reżyseria: Louis Leterrier;
    - scenariusz: Sacha Baron Cohen, Phil Johnston, Peter Baynham;
    - wybrana obsada: Sacha Baron Cohen, Mark Strong, Penélope Cruz, Isla Fisher, Rebel Wilson;
    - gatunek: komedia, akcja.

    Nie jestem fanem Baron'a Cohen'a. Przeważnie jego filmy mnie nie śmieszą i z takim nastawieniem poszedłem na Grimsby.
    Norman mieszka w biednej dzielnicy gdzie jego jedynymi rozrywkami są: robienie dzieci oraz kibicowanie narodowej drużynie. Jest zerem totalnym, ale to zero po latach poszukiwań odnajduje podwójne zero, czyli swojego zaginionego brata, który pracuje jako agent służb brytyjskich. Wyrachowany, świetnie wyszkolony agent oraz zapijaczona sierota życiowa muszą wspólnie zmierzyć się z zagrożeniem terrorystycznym. Jest to kolejna komedia wyśmiewająca serię o agencie 007, ale w tym filmie jest coś więcej. Wyśmiewa też stereotypy dotyczące osiedli robotniczych. oraz kultury kibicowskiej, aż dziw, że gdzieś w tle nie usłyszałem języka polskiego. Całe szczęście, że jest ten genialny brytyjski akcent.

  • Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi - 2017

    gw ostatni jedi

    Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi,
    (Star Wars: The Last Jedi) - 2017;
    - reżyseria: Rian Johnson;
    - scenariusz: Rian Johnson;
    - wybrana obsada: Daisy Ridley, John Boyega, Mark Hamill, Oscar Isaac, Adam Driver, Benicio del Toro, Carrie Fisher, Andy Serkis, Domhnall Gleeson, Kelly Marie Tran, Laura Dern;
    - gatunek: science fiction, przygodowy.

    Trwa wojna, którą Rebelianci zaczynają przegrywać. Co prawda film rozpoczyna się od wielkiego zwycięstwa, ale zostało ono osiągnięte zbyt wielkimi stratami. Armia Ruchu Oporu dosłownie leci na oparach a wojna wydaje się być przegrana. Czy Jedi jeszcze powrócą? Rey próbuje odnaleźć Luke'a i namówić go na powrót. Stary Jedi jest jest jednak zbyt zdruzgotany przemianą siostrzeńca. Bez wsparcia Jedi Rebelianci nie mają szans. Drugim wątkiem jest kosmiczna ucieczka przed krążownikiem Nowego Porządku i próba uniknięcia nieuniknionego.
    Fabularnie Ostatni Jedi rozczarowuje. Mamy kilka niezłych wątków, ale nie ukrywajmy, że nie ma w nich absolutnie nic świeżego. Cały czas miałem wrażenie, ze to wszystko już gdzieś widziałem. Rozterki, którą stronę mocy wybrać, zdrada, nieoczekiwana pomoc a nawet gwiazda śmierci, która w tym filmie jest w wersji mikro.

  • Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy - 2015

    plakat promujący
    Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy
    - (Star Wars: The Force Awakens) - 2015;
    - reżyseria: J.J. Abrams;
    - Lawrence Kasdan, J.J. Abrams,Michael Arndt;
    - wybrana obsada: Harrison Ford, Carrie Fisher, Adam Driver, Daisy Ridley, John Boyega, Oscar Isaac;
    - gatunek: przygodowy, science-fiction.

    Nie jestem fanem Gwiezdnych Wojen.. może inaczej - wiem, że taka saga istnieje, że powinienem ją obejrzeć (mam kilkoro znajomych, którzy za nieznajomość serii są gotowi się na mnie obrazić), ale nigdy mnie do niej nie ciągnęło. Owszem gdzieś tam fragmenty widziałem, ale raczej unikałem... aż w końcu nastał moment, w którym się przełamałem. Za namową (nie da się ukryć uporczywą - dzięki) poszedłem do katowickiego IMAX'u by obejrzeć Przebudzenie Mocy w miarę odpowiednich warunkach.
    Siódma odsłona GW pozytywnie mnie zaskoczyła. Jest to kawał kapitalnego kina przygodowego, w którym nie brakuje sporej dawki humoru. Mam ten komfort, że nie muszę porównywać tego filmu z poprzednimi częściami - to całe uniwersum nadal jest dla mnie obce i nie do końca kumam jego fenomen, ale Przebudzenie Mocy jako pojedynczy film dało mi dokładnie to, czego oczekiwałem, a właśnie o to chodzi w kinie. Akcja to istny rollercoaster pełen ostrych zakrętów i nieoczekiwanych wydarzeń. Nie chcę się specjalnie rozwodzić nad fabułą bo boję się, że pominę jakieś ważne wątki dotyczące całej historii sagi.. w skrócie to jest kolejna walka pomiędzy dobrem, a złem. Potencjalni wrogowie mogą okazać się sojusznikami, a rodzina.. no cóż.. najlepiej na zdjęciach..
    Przebudzenie Mocy to dla mnie przede wszystkim niesamowity powrót najlepszego aktora kina przygodowego - mam na myśli (jeśli ktoś ma wątpliwości) Harrisona Forda. Dla niego samego warto obejrzeć ten film.. ale rozumiem, że dla wielu to za mało.. i tu warto wspomnieć o Daisy Ridley, która wypadła nad wyraz pozytywnie. Czyżby Jennifer Lawrance zaczęła mieć konkurencję? Jej postać została bardzo fajnie napisana (zresztą nie tylko jej).. bez zbędnej egzaltacji, rozchwianej psychiki. Mamy bohaterkę, która wie czego chce, ale przy czym zachowuje niewątpliwy urok osobisty.Jak dla mnie to największe pozytywne zaskoczenie podczas seansu. Tak - lubię to. Współczesne kino science-fiction to przede wszystkim też efekty. W Przebudzeniu Mocy akcji jest niesamowicie dużo, specjaliści od efektów specjalnych mieli niesamowicie dużo pracy. Trzeba przyznać, że spisali się bardzo dobrze. Ukazany świat charakteryzuje drobiazgowość i urozmaicenie, ale jednocześnie jest zachowany pewien styl kina lat osiemdziesiątych. Trudno mi to ubrać w słowa, ale takie odnoszę wrażenie. Słabiej natomiast wygląda 3D - Nadal nie jestem w pełni przekonany do tej technologii.. cały czas mam odczucie, że to chwilowa moda.
    Skoro wspominam o efektach to nie mogę pominąć jednego z głównych bohaterów - mowa oczywiście o droidzie BB-8.. - chyba nie ma osoby, której sposób wykonania tej postaci by się nie podobał. Od razu wpisuję BB-8 to listy ulubionych robotów - a tam znajduje się między innymi Numer 5 i kot z filmu Eva.
    Już teraz wiadomo, że najnowsza część GW pobiła wszelkie rekordy sprzedaży, ale czy kogoś może to dziwić? Tak intensywna kampania promocyjna musiała przynieść odpowiednie efekty.

Back to top