"- ma pan problem z kobietami
- nie mam problemu z kobietami, one mnie tylko przerażają"
Przepis na miłość

  • Alita: Battle Angel - 2019

    alita

    Alita: Battle Angel - 2019;
    - reżyseria: Robert Rodriguez;
    - scenariusz: Laeta Kalogridis, Robert Rodriguez;
    - wybrana obsada: Rosa Salazar, Christoph Waltz, Jennifer Connelly, Mahershala Ali, Ed Skrein, Jackie Earle Haley,
    - kategoria: akcja, science - fiction, komiks, ekranizacja.

    Ekranizacja kultowego dla wielu komiksów w końcu trafiła na ekrany. Futurystyczna opowieść o Alicie cyborgu, który cudem został uratowany na złomowisku kosztowała około 170 milionów dolarów i sporą część tej kwoty pochłonęły efekty specjalne. I to faktycznie widać na ekranie. Krótko o fabule. Połowa trzeciego tysiąclecia. Ludzkość niemal upadła. W powietrzu wisi miasto raj, a pod nim Żelazne Miasto gdzie żyją resztki ludzkości. Z miasta na górze czasem trafiają śmieci, w których można czasem znaleźć coś ciekawego. I tak w ręce jednego zbieracza trafia mocno uszkodzony cyborg. Zbieracz, utalentowany monter cyborgów postanawia odrestaurować znalezisko. Jeszcze nie wie, że odbudowuje potężną broń.

     

  • Tarzan: Legenda - 2016

    tarzan legenda
    Tarzan: Legenda,
    (The Legend of Tarzan) - 2016;
    - reżyseria: David Yates;
    - scenariusz: Craig Brewer, Adam Cozad;
    - wybrana obsada: Alexander Skarsgård, Samuel L. Jackson, Margot Robbie, Djimon Hounsou, Christoph Waltz;
    - gatunek: przygodowy, familijny.

    Pierwszy film o człowieku-małpie wychowanym w dżungli powstał już w 1918 roku. W kolejnych latach nastąpił wysyp filmów O Tarzanie. Są produkcje udane, ale jest też sporo tytułów o których lepiej zapomnieć. Dlatego też z rezerwą podchodziłem do najnowszej adaptacji przygód kultowej już postaci. Moje zdanie zmieniła bardzo wysoka ocena Quentinho na Filmwebie. Gorąco zachęcam Was do aktywności na tym portalu - i nie chodzi tylko o aspekt społecznościowy (internet się nie kończy na Facebooku) - Filmweb to przede wszystkim dosyć wygodne narzędzie do katalogowania tytułów, które się obejrzało, ale także odkrywania nowych filmów. Może kiedyś pojawią się listy układane przez użytkowników - coś w stylu Imdb.

    Tarzan: Legenda nie jest klasyczną opowieścią o znanych już przygodach dziecka wychowanego przez małpy. Ten wątek się pojawia, ale fragmentarycznie i tylko w retrospekcjach. Osią akcji są wydarzenia wiele lat później. Tarzan, a właściwie Lord Clayton żyje z żoną (piękna Margot Robbie) w Londynie i stara się zapomnieć o przeszłości. Niestety w Afryce źle się dzieje. Krążą głosy, że w Kongo zaczyna kwitnąć handel ludźmi, że są ludzie, którzy w poszukiwaniu diamentów spalą lasy, a miejscowe plemiona wykorzystają jako darmową siłę roboczą.. a kto się nie będzie nadawał to zginie na miejscu. Oddziałami króla Leopolda dowodzi nieobliczalny i bardzo niebezpieczny Leon Rom (świetny Christoph Waltz). Tarzan podstępnie zostaje wciągnięty w wir wydarzeń.

     

  • Spectre - 2015

    plakat promujący
    Spectre - 2015 ;
    - reżyseria: Sam Mendes;
    - scenariusz: John Logan, Robert Wade, Neal Purvis, Jez Butterworth;
    - wybrana obsada: Daniel Craig, Christoph Waltz, Léa Seydoux, Ralph Fiennes, Monica Bellucci, Naomie Harris, Ben Whishaw, Dave Bautista;
    - sensacyjny.

    Na tego Bonda musiałem iść do kina.. niesamowity zwiastun, obsada i machina promująca sprawiły, że nerwowo wyczekiwałem premiery. Nastrój oczekiwania popsuł utwór promujący film, ale mimo to byłem dobrej myśli - w końcu to miało by świetne zakończenie serii z Craigiem. Po seansie jestem rozczarowany... to coś więcej niż delikatny niedosyt. Rozczarowuje ścieżka dźwiękowa, która mnie drażniła, rozczarowują dialogi i fabuła, czołówka nie przyciąga uwagi, ale przede wszystkim w Spectre zawodzą (bardziej niż wokalista) kobiety. Bellucci ma nic nie znaczący epizod, którego mogłoby nie być, a Seydoux wypada bardzo blado. Tak nijakiej kobiety James'a dawno nie było.. a w tej się po kilku dniach zakochał... i nawet tortury mu nie straszne.. poziom kobiet ratuje tylko Moneypenny (Harris). Coś o fabule? Ujawnia się odwieczny wróg Bonda, który od wielu lat jest odpowiedzialny za wszystkie tragedie agenta. W sumie nie do końca wiem na ile to była prywatna zemsta, a na ile walka o dominację nad światem. Główny motyw mnie nie przekonał. Spectre zaczyna i kończy się niemal tak samo.. Helikopter plus walący się budynek. Czy nie dało się w to wrzucić więcej różnorodności? Podczas seansu czułem się jakbym oglądał film zmontowany z innych produkcji.. mam wrażanie, że większość elementów fabularnych nie było zbyt świeżych. Całości brakowało polotu i chyba tak naprawdę pomysłu. Sam Bond zbyt wiele razy przegrywał i tak naprawdę fuksem unikał śmierci. W Spectre nie zawodzą aktorzy: Craig, Waltz, Fiennes - wypadli całkiem dobrze, chociaż nie było wyczuwalnego napięcia między nimi.. interesująca była też postać grana przez Bautista'e - szkoda, że ten łotr nie miał większego udziału w fabule. Byłoby to interesujące.

     

  • Wielkie oczy - 2014

    wielkie oczyWielkie oczy (Big Eyes) - 2014;
    - reżyseria: Tim Burton;
    - Scott Alexander, Larry Karaszewski;
    - wybrana obsada: Amy Adams, Christoph Waltz;
    - biograficzny, na faktach, dramat.

    Kolejny raz moja ignorancja dała dać o sobie. Nie miałem pojęcia, że istniał ktoś taki jak Walter Keane. Jego życie i wieloletnie oszustwo, jakiego dopełnił się względem żony i społeczeństwa to znakomita historia, która już dawno powinna być zekranizowana (a może już była?). Jak oszukiwał? Przez lata przywłaszczał sobie autorstwo obrazów, które namalowała jego żona - Margaret Keane. Kobieta przez wiele lat pozwalała na to. Bała się rozwodu, skandalu i konsekwencji prawnych.
    Brzmi to absurdalnie, ale dowodzi tylko jednego.. najlepsze scenariusze pisze życie..
    Wielkie oczy Burtona to obraz groteskowy.. pełen skrajności. Kolorowy, beztroski, kiczowaty świat lat sześćdziesiątych i późniejszych jest skonfrontowany z dramatem kobiety, która jest terroryzowana i manipulowana przez swojego męża.
    Kolorystyką i początkowymi scenami film mocno przypominał mi Edwarda Nożycorękiego, ale na tym podobieństwa się nie kończą.. mam wrażenie, że oba filmy łączy dystans do współczesnej popkultury, do tego co modne, co popularne.. ludzie bezrefleksyjnie przyjmują rzeczywistość.. taką sztuczną i pozbawioną prawdziwych emocji.. liczy się właściwy bajer.
    Wielkie oczy to przede wszystkim znakomite aktorstwo. Waltz na sali sądowej to majstersztyk.

     

  • Bękarty wojny - 2009

    bekarty wojnyBękarty wojny (Inglourious Basterds, reżyseria Quentin Tarantino, 2009)

    Kolejna pozycja, która miesiącami czekała na obejrzenie. W końcu zostałem porządnie zmotywowany. I już wiem o co chodzi z tymi karteczkami na czole..
    Z rezerwą podchodziłem do tego filmu. Lubię styl Tarantino, brutalność w połączeniu z popkulkurą. Krew przy genialnej ścieżce dźwiękowej. Wiedziałem, że w tym filmie będzie podobnie, ale bałem się że w temacie drugiej wojny światowej to będzie zbyt ostre. Na szczęście jest wyczuwalny pewien dystans.. Wojna, naziści, Hitler to tylko pretekst do pokazania ciekawej fabuły i niezrównoważonych osób. Powiadam Wam, każdy jest psychopatą.. niektórzy tylko się bardziej skrywają.
    Wojna i kicz to niebezpieczne połączenie, ale Tarantino doskonale wie, jak się kręci filmy. Swoją drogą Bękarty Wojny to też film o kinie.. o jego roli podczas drugiej wojny światowej. Można powiedzieć, że to swoisty hołd złożony kinematografii.
    Co jeszcze wyróżnia ten film? Bogata obsada, która wypadła naprawdę bardzo dobrze.. już pomijam chwalonego Pitta, ale filmy Tarantino wyróżnia to, że znani aktorzy godzą się grać nawet epizodyczne role. W tym filmie największe brawa należą się Christoph'owi Waltz'owi (Oscar, Złoty Glob) - zwłaszcza za ostatnie sceny. Warto jeszcze wymienić pozostałych znanych aktorów: Mélanie Laurent, Eli Roth, Michael Fassbender, Diane Kruger.
    Bękarty dostają mocne dziewięć. I tak - polecam.
    dziewięć

     

  • Django 2012

    Django (Django Unchained, reżyseria Quentin Tarantino, 2012).django

    Nie ulega wątpliwości, że westerny wracają do łask. Tarantino kolejny raz udowodnił, że jest genialnym reżyserem. Za cokolwiek się nie chwyci to robi z tego niesamowite widowisko. Django to jeden z najlepszych filmów Quentina jakie widziałem. Zdecydowanie jest to też jedna z najlepszych pozycji z 2012 roku.

    Zachwyca na każdym poziomie. Świetnie wyważony scenariusz, w którym humor miesza się z krwawą jatką - to znak rozpoznawczy filmów Tarantina. Do tego dodajmy doskonałe aktorstwo. Christoph Waltz jako Dr Schultz to majsterszczyk. Nie słabiej wypadł Dicaprio w roli Calvina - pokazał tu, że nie zawsze musi grać pozytywnych bohaterów. Zapamiętajcie - Leonardo to wielki aktor! W ciemno można oglądać wszystkie jego filmy. Tytułowy Django w wykonaniu Jamiego Foxxa też zasługuje na słowa uznania. Piękny rozwój bohatera przez cały film. Nie mogę też pominąć drugoplanowej roli Samuela L. Jacksona - świetnie zagrał Stephena, który jest obrzydliwą mendą.  
    Najmocniejszą stroną Django jest jest jednak muzyka, która (podobnie jak w Kill Billu) sprawia, że tytuł ten na długo zapada w pamięci. Innymi słowy - soundtrack wymiata!
    Całość robi wręcz fenomenalne wrażenie. Pełna spójność i perfekcja. Nie wszyscy lubią takie kino, ale ja to kupuję.
    Jak zwykle o fabule nie będę pisał bo to nie mam daru opowiadania. Napiszę tylko tyle, że rzecz dzieje się na dzikim zachodzie tuż przed wybuchem wojny domowej. Chyba nie muszę dodawać, że to wygląda trochę inaczej niż w Dr Queen?
    Na Django czekałem z niecierpliwością i całkowicie spełnił moje oczekiwania.
    Polecam z czystym sumieniem
    Oceniam na maksimum.

     

  • Jeden za wszystkich...

    trzej muszkieterowieTrzej Muszkieterowie 3D (2011, reż. Paul W.S. Anderson)
    Było ich troje, a potem dołączył czwarty.
    Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.
    Znacie to ? Pewnie, że tak - powieść Aleksandra Dumas wielokrotnie gościła na dużym ekranie.
    Ostatnia ekranizacja przypadła mi do gustu.  Widowiskowe pojedynki, niecodzienna ilość wina i humoru, a przede wszystkim świetnie dobrana obsada, sprawiają, że Trzech Muszkieterów przyjemnie się ogląda. Nie można zapominać też o scenografii i kostiumach (np Króla) - piękna robota, która zachwyca oko widza.