"Jesteś tym, co kochasz, a nie tym, co inni kochają w Tobie"
Adaptacja

Charlotte Gainsbourg

  • Pierwszy śnieg - 2017

    pierwszy snieg

    Pierwszy śnieg,
    (The Snowman) - 2017;
    - reżyseria: Tomas Alfredson;
    - scenariusz: Søren Sveistrup, Hossein Amini, Peter Straughan;
    - wybrana obsada: Michael Fassbender, Rebecca Ferguson, Charlotte Gainsbourg, Jonas Karlsson, J.K. Simmons, Val Kilmer;
    - gatunek: kryminał.

    Ekranizacja powieści Jo Nesbo o tym samym tytule. Przez długi czas wahałem się czy obejrzeć ten film przed przeczytaniem książki, czy też nie. W końcu zaryzykowałem, chciałem móc poznać tą ekranizację bez balastu w postaci książki. Próbować ocenić w miarę obiektywnie.
    W śnieżne dni ktoś morduje kobiety. Zero śladów, niemal brak punktów wspólnych - tylko bałwany obserwujące miejsca zdarzeń. Morderca czuje się pewnie i zaprasza do zabawy lubiącego wypić detektywa Harry'ego Holle'a.
    Początek filmu nie zwiastował katastrofy. Niezłe ujęcia, plenery, fajna, niebanalna obsada i całkiem przyzwoite wejście w akcję. Pozytywne wrażenie znika już po około piętnastu minutach. Wizualnie nadal wszystko gra, ale w filmie brakuje jakiegokolwiek napięcia. Co z tego, że do obsady zaproszono utalentowanych aktorów skoro nie dano im możliwości na rozwinięcie skrzydeł?

  • 21 gramów - 2016

    21 gramow

    21 gramów,
    (21 Grams) - 2003;
    - reżyseria: Alejandro González Iñárritu;
    - scenariusz: Guillermo Arriaga;
    - wybrana obsada: Sean Penn, Naomi Watts, Benicio Del Toro, Charlotte Gainsbourg, Clea DuVall;
    - gatunek: kryminał, thriller.

    Jedna z ostatnich zaległych (z 2016 roku) notek. Tym razem kilka słów o filmie, który kiedyś zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Co prawda nie tak duże jak Amores Perros, ale długo miałem go w pamięci. Powtórny seans nieco ostudził emocje - może to kwestia mojego wieku, a może brak świeżości pierwszego seansu, w każdym razie nadal wysoko oceniam ten tytuł.
    Akcja opowiada o trzech rodzinach, które przypadkowo połączyło jedno tragiczne wydarzenie. Jeden wypadek, jedna ulotna chwila, jedno zamyślenie sprawiło, że losy wielu osób na stałe się zmieniły. Taka nieoczekiwana błahostka całkowicie przekształca nasze życie. Jak tu planować, budować przyszłość, kochać skoro się wie, że wszystko może zniknąć w jednej magicznej chwili. I najgorsze jest to, że nie musi w tym być niczyjej winy. Jesteśmy malutcy wobec przypadkowości tego świata.

  • Dzień Niepodległości: Odrodzenie - 2016

    plakat promujący
    Dzień Niepodległości: Odrodzenie,
    (Independence Day: Resurgence) - 2016;
    - reżyseria: Roland Emmerich;
    - scenariusz: James A. Woods, Nicolas Wright, Dean Devlin, Roland Emmerich, James Vanderbilt;
    - wybrana obsada: Liam Hemsworth, Jeff Goldblum, Jessie T. Usher, Bill Pullman, Maika Monroe, Sela Ward, William Fichtner, Judd Hirsch, Brent Spiner, Charlotte Gainsbourg;
    - gatunek: akcja science-fiction.

    Zawsze jak widzę długą listę nazwisk scenarzystów to zaczynam mieć obawy o poziom filmu. Wyobrażam sobie, że scenariusz rodził się w bólach, że będą różne stylistyki i tak naprawdę film będzie niespójny. Gdzie te filmy pisane przez jedną osobę? Oglądając kontynuację kultowego Dnia Niepodległości z 1996 roku miałem wrażenie, że były pieniądze, chęć zarobku, ceniony reżyser, ale zabrakło pomysłu na film. Zwiastun zapowiadał solidne patetyczne kino katastroficzne z pięknymi efektami specjalnymi. Niestety seans mocno rozczarowuje.
    Po dwudziestu latach obcy wracają. Jeden olbrzymi statek, który ma rozwalić całą planetę. Ludzie pod wodzą Amerykanów dzielnie walczą, ale nie mają zbyt wielkich szans. Patetyczne przemówienie (dlaczego tak krótkie?) sprawia, że obrońcy na nowo wierzą w swoje siły a to pozwala im wygrać bitwę. W sumie to standard, ale w tym filmie nie zadziałał - niby jest patos, ale został rozmyty na zbyt wielu bohaterów. Jest to kolejny tytuł, w którym przesadzono z obsadą. Twórcy nie do końca wiedzieli czy oprzeć się na bohaterach z pierwszej części czy też zbudować narrację na świeżych postaciach. Brak wyboru skutkuje, że zebrano i nowych i starych i mnóstwo drugoplanowego planktonu.

  • Samba - 2014

    plakat promujący
    Samba - 2014;
    - reżyseria: Olivier Nakache, Eric Toledano;
    - scenariusz: Olivier Nakache, Eric Toledano;
    - wybrana obsada: Omar Sy, Tahar Rahim, Charlotte Gainsbourg, Izïa Higelin;
    - komedia, dramat.

    Na świecie coraz bardziej niespokojnie.. padają ostre słowa i deklaracje, wielu zapomina, że za słowami często idą czyny, a tych coraz bardziej się obawiam. Nie mam tu na myśli konfliktu zbrojnego, wierzę, że on nie nastąpi, ale zwykłą codzienną nienawiść do swoich sąsiadów. To zaczyna się robić problem. To tak tytułem wstępu.
    Samba w filmwebowym opisie jest oznaczona jako komedia, ale dużo bardziej pasuje określenie dramat (w takim francuskim stylu). Niby jest sporo śmiesznych momentów, ale film opowiada o mega ważnej sprawie jaką jest uprzedmiotowienie człowieka. Wplątanie w biurokratyczną machinę może kończyć się bezdusznym (niezamierzenie) traktowaniem, w stertach papierów nie widać dramatu jednostki. Nie da się tu nie zacytować Stalina - "Jedna śmierć to tragedia, milion – to statystyka"...
    Konkret o fabule. Samba od dziesięciu lat mieszka w Paryżu. Zarabia jako pomywacz, a zarobione pieniądze wysyła rodzinie. Ma w miarę poukładany świat, ale przypadek (jak zawsze) sprawia, że dostaje nakaz opuszczenia Francji. Od tej chwili jest nielegalnym imigrantem, staje się "nikim", próbuje walczyć z systemem, ale jest na straconej pozycji. Scenarzyści wplątali w to jeszcze wątek miłości, uczucia niemalże od pierwszego wejrzenia, ale dla mnie był to wątek drugoplanowy. O wiele ciekawsze wydawało mi się poszukiwanie stereotypów, interesujących postaw, a przede wszystkim obserwowanie różnorodności paryskiego społeczeństwa. Po zamachach w Paryżu wielu komentatorów twierdzi, że to się zmieni.. ale uważam, że efekt będzie wręcz odwrotny. Zamachy mogą scementować właśnie to urozmaicone społeczeństwo. Nic tak nie jednoczy jak zagrożenie.

  • Układ idealny - 2006

    uklad idealnyUkład idealny
    (Prete-moi ta main, reżyseria Eric Lartigau, 2006)

    On (Alain Chabat), pracownik wielkiej firmy o stabilnych dochodach. Żyje chwilą, bezustannie angażując się w przejściowe związki. Praktycznie żadnej nie przepuści. Byłby szczęśliwy, gdyby nie rodzina, która cały czas naciska by się wreszcie ustatkował. No i jest Ona (Charlotte Gainsbourg) dziewczyna, która niespecjalnie radzi sobie w życiu, ale mimo to chce samotnie adoptować dziecko. Pewnego dnia się poznają i zakochu.. nie nie nie... i zawierają umowę krótkoterminową. Ona, za godne wynagrodzenie, ma udawać idealną narzeczoną, która rzuca naszego bohatera w dniu ślubu... reszta fabuły jest jest już według wiele razy przerabianych scenariuszy. Nic nadzwyczajnego. Taka sobie komedia romantyczna produkcji francuskiej.. a Ci potrafią robić takie filmy. Jak zwykle pod płaszczem opowieści o miłości, sporo dowiemy się o kondycji francuskiego społeczeństwa. Jak zwykle oberwie się współczesnym ideałom i postawom.

  • Jeden odchodzi, drugi zostaje 2005

    jeden odchodzi drugi zostajeJeden odchodzi, drugi zostaje

    (L'Un reste, reżyseria Claude Berri, 2005)

    Francuskie kino jest bardzo specyficzne. Podejmuje trudne tematy, które dotyczą współczesnych Francuzów (nie tylko), w sposób prosty i ujmujący. Zwyczajnie opowiada, bez  oceniania, bez wartościowania.. bez zbędnego moralizowania. Ot.. życie takie jest.
    Tym razem na tapetę poszła kwestia zdrady, rozwodów, prawa do szczęścia. Reżyser zdaje się mówić.. wiem, że jest przysięga małżeńska, ale ludzie się zmieniają.. i trwanie  w małżeństwie na siłę może przynieść więcej złego niż dobrego.. unieszczęśliwi wszystkich warto szukać szczęścia. Nie jest to prosta gloryfikacja niewierności, a bardziej zwrócenie uwagi, że warto dążyć do szczęścia.. poszukiwanie swojego miejsca na ziemi.. osób, które nas rozumieją.. z którymi chcemy dzielić swoje radości i smutki. Jest to też historia o tym, że czasem nie wiemy czego chcemy, błądzimy.. dopiero wielki kopniak w tyłek uprzytamnia nam, że tak naprawdę mamy wszystko by być szczęśliwym..
    dwie historie, dwa scenariusze, różni ludzie i dwa całkiem odmienne zakończenia.
    Dobry film, który pokazuje, że w życie to przede wszystkim skomplikowane relacje.. Oceniam na bardzo mocne siedem. Polecam.

Back to top