"Uwielbiam zapach napalmu o poranku."
Czas Apokalipsy

Catherine Deneuve

 

  • Żona doskonała - 2010

    zona doskonala

    Żona doskonała,
    (Potiche) - 2010;
    - reżyseria: François Ozon;
    - scenariusz: François Ozon;
    - wybrana obsada: Catherine Deneuve, Gérard Depardieu, Fabrice Luchini, Karin Viard, Judith Godrèche, Jérémie Renier;
    - gatunek: komedia.

    Kolejny tytuł, który długo czekał na obejrzenie. Przecież wypada znać całą filmografię Ozon'a - prawda? Zawsze jak poszukiwałem filmu do obejrzenia plakat Żony doskonałej mnie odrzucał. Za bardzo kojarzył mi się z banalnymi komediami romantycznymi (nie tylko polskimi). Irytujące jak niektórzy dystrybutorzy marnują potencjał filmu tworząc beznadziejne plakaty promujące.
    Suzanne (boska Deneuve) poznajemy jako żonę przemysłowca, który zarządza fabryką parasoli. Kobieta swoją aktywność ogranicza do prowadzenia domu oraz dbania o siebie (sport). Sprawia wrażenie szczęśliwej, ale też widzimy, że jej mąż nie ma do niej szacunku. Traktuje ją jako zło konieczne. Sytuacja ulega zmianie gdy Suzanne musi zastąpić męża w fabryce. I tak poznajemy nową Suzanne - silną, pewną siebie kobietę, która potrafi rozwiązać każdy problem. Czy to potrzeba chwili zmieniła Suzanne, czy też kobieta skrywała swoje prawdziwe oblicze celowo i żyła w cieniu męża bo tak było wygodniej? Odpowiedzi może i się domyślacie, ale pewność zyskacie po seansie filmu.

     

  • Zupełnie Nowy Testament - 2015

    plakat promujący
    Zupełnie Nowy Testament
    (Le tout nouveau testament) - 2015;
    - reżyseria: Jaco Van Dormael;
    - scenariusz: Jaco Van Dormael, Thomas Gunzig;
    - wybrana obsada: Pili Groyne, Benoit Poelvoorde, Catherine Deneuve, François Damiens, Yolande Moreau;
    - gatunek: komedia.

    Bóg.. mieszka w małym mieszkaniu gdzieś w Brukseli. Ma żonę, której głównym celem są prace domowe oraz córkę, która jest krnąbrna więc trzeba ją pasem lać.. by nie poszła w ślady brata - nazywanego JC (nie, to nie jest Jean-Claude Van Damme). Bóg nie jest zbyt szczęśliwy.. lubi piwo, telewizję oraz swój wymyślony świat. W nim to dopiero jest Panem i Władcą... ludzie mają go wielbić, a jak nie? To pewnie się pojawi jakaś katastrofa, nieszczęście tudzież nieszczęśliwy wypadek. Ci wierzący też łatwo nie mają, Bóg się nudzi więc i na nich zsyła różne "plagi" i dziwne prawa. Takie to boskie rozrywki. W roli Boga wystąpił bezbłędny Benoit Poelvoorde. Wróćmy na chwilę do córki. Ma dziesięć lat, początki buntu i kwestionowania wszystkiego co w domu - dlatego też psuje zabawkę Ojca i ucieka do ludzi (mają to w genach czy co? ). Od tej chwili wszyscy ludzie znają swoją datę śmierci.. a skoro nie boją się śmierci to po co im złośliwy, nieprzewidywalny i małostkowy Bóg?
    Ea (córka) na ziemi werbuje swoich apostołów - przecież nie będzie gorsza od swojego starszego braciszka - chce napisać zupełnie nowy testament, który całkowicie odmieni oblicze ziemi.. tej ziemi.. no dobra, poniosło mnie. Pod płaszczykiem całkiem śmiesznej komedii mamy próbę poszukiwania sensu życia. Jak ma wyglądać nasza codzienność, do czego zmierzamy, dlaczego się boimy, dlaczego nie jesteśmy sobą i nie realizujemy swoich marzeń? Czy dopiero nieuchronność i świadomość śmierci może nam otworzyć oczy? Drogi czytelniku (czytelniczko), gdybyś znał(a) swoją datę śmierci (powiedzmy za 16 lat 4 miesiące i 3 dni), to czy nadal byś poświęcał(a) czas na czytanie tych wypocin? Daje to do myślenia. Czy warto tracić cenne minuty na brak pełni życia, którą każdy inaczej może definiować?
    Zupełnie Nowy Testament bardzo pozytywnie mnie nastroił. Kolejny raz jestem pełen podziwu jakie treści można pokazać w zwykłej komedii. Francuzi (Belgowie trochę też) są w tym mistrzami.