"Przeszłość to tylko bajka, którą sobie opowiadamy"
Ona

Bryan Cranston

  • Larry Crowne - uśmiech losu - 2011

    larry crowne

    Larry Crowne - uśmiech losu,
    (Larry Crowne) - 2011;
    - reżyseria: Tom Hanks;
    - scenariusz: Tom Hanks, Nia Vardalos;
    - wybrana obsada: Tom Hanks, Julia Roberts, Bryan Cranston, Cedric the Entertainer, Gugu Mbatha-Raw, George Takei;
    - gatunek: komedia, dramat, obyczajowy.

    Gdzieś w przepaściach internetu znalazłem zestawienie nieudanych ról Tom'a Hanks'a, a wśród nich w czołówce Larry Crowne, którego nie widziałem. Trzeba było nadrobić - zwłaszcza, że nie sądzę by ten aktor miał nieudane role. Zdarzały się słabsze filmy, ale to nadal jest pewien poziom, do którego wielu nigdy nie doskoczy.
    Larry jest pracownikiem marketu. Pozytywnie nastawiony facet po przejściach. Dobry przyjaciel, pracownik, człowiek. Świat Larry'ego nie jest duży. Taka mała stabilizacja, która zostaje rozbita gdy Larry traci pracę. Brak wyższego wykształcenia jest przeszkodą uniemożliwiającą podjęcie nowej pracy. Wszyscy twierdzą, że trwa kryzys. Finanse Larry'ego też są w kryzysie, zwłaszcza że bank coraz intensywniej dopomina się regularnych spłat pożyczki hipotecznej (przynajmniej dają gratisową kawę).

  • Boss - 2016

    boss

    Boss,
    (The Infiltrator) - 2016;
    - reżyseria: Brad Furman;
    - scenariusz: Ellen Brown Furman;
    - wybrana obsada: Bryan Cranston, John Leguizamo, Diane Kruger, Amy Ryan, Benjamin Bratt,
    - gatunek: biograficzny, kryminał, dramat.

    Agent FBI (Cranston) ma pod przykrywką zbliżyć się do władz grupy Pablo Escobara, a następnie rozpracować siatkę połączeń pomiędzy Escobarem a politykami i finansistami. Zadanie bardzo niebezpieczne, ale także czasochłonne - inwigilacja siatki trwała pięć lat. Film jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, ale sporo scen zostało zmyślonych na potrzeby produkcji. 

  • Dlaczego on? - 2016

    dlaczego on

    Dlaczego on?
    (Why Him?) - 2016;
    - reżyseria: John Hamburg;
    - scenariusz: John Hamburg, Ian Helfer;
    - wybrana obsada: James Franco, Bryan Cranston, Megan Mullally, Zoey Deutch;
    - gatunek: komedia.

    Jestem coraz bliższy twierdzenia, że nie przepadam za komediami, zwłaszcza współczesnymi.

    Ned ma podupadającą firmę i córkę na studiach. Chce dla niej jak najlepiej i dlatego marzy o tym by skończyła studia. Dziewczyna ma jednak trochę inne priorytety. Poznała chłopaka i powoli myśli o ślubie. Czas by panowie się poznali. Stateczny Ned oraz bezpruderyjny i wulgarny Laird. Konflikt jest nieunikniony. Wiele było filmów w tym klimacie - przecież tradycją jest to, że żaden kandydat dla ukochanej córeczki nie będzie odpowiedni. Temat ograny, ale to nie znaczy, że nie będą powstawały kolejne produkcje. Niektóre z nich mają sporo uroku. Nie tym razem.

  • Trumbo - 2015

    plakat promujący
    Trumbo - 2015;
    - reżyseria: Jay Roach;
    - scenariusz: John McNamara;
    - wybrana obsada: Bryan Cranston, Diane Lane, Helen Mirren, Elle Fanning, Michael Stuhlbarg, Louis C.K., John Goodman, Alan Tudyk;
    - gatunek: dramat, biograficzny.

    Niektóre filmy robią wielki szum wokół siebie, a tymczasem obok nich pojawiają się pozycje wybitne, które bez większego zamętu podbijają serca widzów. Do takich pozycji zaliczam Trumbo. Jest to opowieść o walce wybitnego scenarzysty filmowego z bezprawnymi oskarżeniami i szykanami. USA na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych były krajem wielkich kontrastów. Wielki zwycięzca i propagator wartości demokratycznych na świecie na własnym podwórku pozwalał na wielkie nadużycia. Dziś wspomnę tylko o jednym czyli bezpardonowej walce z domniemanymi komunistami. Gorliwi obrońcy Ameryki bez wahania oskarżali swoich sąsiadów, partnerów czy też współpracowników o sympatyzowanie Związkowi Radzieckiemu. Wystarczył cień oskarżenia by trafić na czarną listę, która wyrzucała poza nawias społeczeństwa. Właśnie tam trafił utalentowany Dalton Trumbo. Z dnia na dzień stracił pracę, szacunek i wolność. Odzyskanie pozycji zajęło mu dziesięć lat. Mam wrażanie, że w naszym kraju powoli zmierzamy do poziomu Ameryki lat pięćdziesiątych - i to nie jest wesoła wizja.
    W filmie mamy jasno pokazane, że wielkie wytwórnie w tamtym czasie były bardzo podatne na wpływy polityczne. Robienie filmów to przede wszystkim biznes, ale konflikt polityczny i radykalizacja postaw sprawia, że biznes jest nieopłacalny - dlatego też tak łatwo dało się w Hollywood wprowadzić listę nazwisk niepożądanych. Co tu dużo mówić - Amerykanie mają w tym doświadczenie - wcześniej wprowadzili Kodeks Hays'a, który był kagańcem na wolność branży filmowej.
    Po seansie Trumbo muszę Wam się przyznać, że teraz mam coraz większe wątpliwości czy DiCaprio słusznie dostał Oscara. W mojej ocenie kreacja Cranston'a była o wiele bardziej przekonująca. Za to należą się słowa uznania. 

Back to top