"Po­wie­działbym, że piękna, wie­czna i ro­man­tyczna jest tyl­ko miłość... niespełniona. "
Woody Allen

Nowości na stronie

Batman: Przeklęty
Kopalnie króla Salomona - 1985
Mayans M.C - sezon 3
Sandman. Tom 6. Refleksje i przypowieści
Przygoda na rybach - 1997
Nomadland - 2020
Trolle z Troy. Tom 2
Porzucony - Cullen Bunn, Tyler Crook
Od Nerwosolka do Yansa
Batman - 1989
Ostatnie dziecko - Sebastian Fitzek
Line of Duty - sezon 5
Szpieg, który mnie kochał - 1977
Air America - 1990

BRAD pitt

  • Za młoda by umrzeć? - 1990

    za mloda by umrzec

    Za młoda by umrzeć?
    (Too Young to Die?) - 1990;
    - reżyseria: Robert Markowitz;
    - scenariusz: David Hill, George Rubino; 
    - wybrana obsada: Juliette Lewis, Brad Pitt, Alan Fudge, Michael O'Keefe;
    - kategoria: dramat, kryminał, sądowy.

    Jeśli ona jest winna zbrodni to winne jest społeczeństwo

    Amanda zostaje aresztowana i sądzona za brutalne zabójstwo. Najprawdopodobniej dziewczynie skończy w komorze gazowej.. niby w USA to standard. To teraz powiedzmy ile Amanda ma lat. Zbrodnię popełniła mając niespełna piętnaście lat. To praktycznie dziecko. Dlaczego zabiła? Czy była zła od urodzenia? A może nigdy nikt się nią należycie nie opiekował. Ojczym zmuszał do seksu, a matka wyrzuciła z domu. Następnie porzucił ją szybko poślubiony sąsiad. Dziewczyna wylądowała na ulicy gdzie wpadła w sidła kolejnego nieodpowiedniego mężczyzny, który postanowił zarabiać na jej młodym ciele. Amanda w swoim życiu nie spotkała nikogo kto nauczyłby ją życia. Kto by jej nie wykorzystywał, nie porzucił. Gdzie było państwo? Państwo i społeczeństwo miało coś innego na głowie, ale teraz, poprzez sąd, przypominają sobie o istnieniu Amandy i chcą ja skazać na śmierć. Po przecież zabiła. Jest wina musi być kara. Takich Amand są dziesiątki. Dzieciaki, które wpadły w złe kręgi i zabiły i teraz muszą zapłacić za to życiem.

  • Ad astra - 2019

    ad astra

    Ad astra - 2019;
    - reżyseria: James Gray;
    - scenariusz: James Gray, Ethan Gross; 
    - wybrana obsada: Brad Pitt, Tommy Lee Jones, Ruth Negga, Donald Sutherland, Liv Tyler;
    - kategoria: unlimited, science fiction, thriller.

    Niedaleka przyszłość. Na Ziemię docierają impulsy, które uszkadzają ziemskie instalacje elektryczne. Wszystko wskazuje na to, że ich źródłem jest misja, która dotarła w ramach Projektu Lima w okolice Neptuna. Misją dowodził H. Clifford McBride - bohater, który poświęcając rodzinę wyruszył na wyprawę bez powrotu. Teraz Roy McBride wyrusza śladami ojca by sprawdzić co tak naprawdę wydarzyło się w ramach Projektu Lima.

    Próbuje poznać prawdę o swoim ojcu, ale długa podróż jest też świetną okazją do poznania siebie.

     

  • Pewnego razu... w Hollywood - 2019

    pewnego razu w hollywood

    Pewnego razu w Hollywood,
    (Once Upon a Time... in Hollywood) - 2019;
    - reżyseria: Quentin Tarantino;
    - scenariusz: Quentin Tarantino;
    - wybrana obsada: Leonardo DiCaprio, Brad Pitt, Margot Robbie, Al Pacino, Emile Hirsch, Kurt Russell, Margaret Qualley, Rafał Zawierucha, Luke Perry;
    - kategoria: kryminał, dramat, unlimited, kasowy.

    Musiałem odczekać kilka dni zanim cokolwiek napiszę o tym filmie. Tarantino znów zaskoczył i zrobił dzieło, które ciężko zamknąć w kilku zdaniach, a przy okazji za mocno nie zdradzać fabuły.
    Druga połowa lat sześćdziesiątych w Hollywood. Złota era bezpowrotnie minęła, ale Hollywood nadal żyje i dzielnie walczy z zalewem telewizyjnych produkcji. Rick Dalton był rozpoznawalnym aktorem, ale w nowych czasach dostaje niezbyt ciekawe propozycje, a jego wierny przyjaciel osobisty kaskader Cliff Booth w zasadzie może żegnać się z pracą. Do obu dociera, że jedyną szansą jest przyjęcie propozycji kontraktu we Włoszech. Tam ex gwiazdy mogą nadal mocno świecić. I może starczy o fabule bo nie ta u Tarantino jest najważniejsza. Skupmy się na pokazanych czasach i dialogach. Ameryka jest krajem skrajnych sprzeczności. W jednej strony dzieci kwiaty i sprzeciw wobec wojny, a z drugiej wielki szacunek do bohaterów wojennych. Takie sprzeczności są możliwe tylko tam. Ukazani hipisi to banda średnio rozgarniętych ludzi, którzy nie mają pomysłu na swoje życie. Większość z nich to bezwolne marionetki, która dają się wykorzystywać przez bardziej rozgarniętych manipulatorów. Są totalnym przeciwieństwem Cliff'a, który nie boi się podejmowania decyzji. Po prostu działa jak trzeba, a jak nie trzeba to odpoczywa. Tylko, że Cliff to człowiek minionego pokolenia - teraz twardziele są mocny głównie w gębie. Najlepiej to pokazuje konfrontacja Cliff'a z Bruce'm Lee. Quentin w swoim filmie pokazał zarówno prawdziwych bohaterów tamtych lat jak i całkiem fikcyjne postacie. Ryzykowny zabieg, który ma swoich wielkich przeciwników. Tarantino bezceremonialnie pozbawił prawdziwe gwiazdy ich popkulturowej pamięci. Lee leży na deskach, a Sharon Tate nie jest skąpana w krwi. Dziewczyna (Margot Robbie) jest pokazana tak jak zasługuje. Pełna życia, wrażliwości i nadziei na piękną przyszłość. Obecnie pamiętamy tylko, że była zamordowaną żoną Polańskiego.

  • Sprzymierzeni - 2016

    sprzymierzeni

    Sprzymierzeni,
    (Allied) - 2016;
    - reżyseria: Robert Zemeckis;
    - scenariusz: Steven Knight;
    - wybrana obsada: Brad Pitt, Marion Cotillard, Jared Harris, Simon McBurney;
    - gatunek: melodramat.

    Nie do końca byłem świadomy na jaki film się wybieram do kina. Obejrzany zwiastun nastawił mnie na trochę inne kino.
    Trwa druga wojna światowa, Max jest na bardzo niebezpiecznej misji w Paryżu. Jego francuskim łącznikiem i współpracownicą jest seksowna Marianne. Po udanej akcji oboje wyjeżdżają do Londynu gdzie po szybkim ślubie wiodą całkiem wygodne życie. Niby bomby czasem spadają, ale jakie jest prawdopodobieństwo, że trafią w dom na obrzeżach miasta? Prędzej wywiad zacznie grzebać w życiorysie Marianne. I tak się dzieje.. Marianne jest podejrzana o szpiegowanie na rzecz faszystowskich Niemiec. Jeśli okaże się winna to Max będzie musiał ją zneutralizować. To będzie dowód na to, że on też nie jest szpiegiem.

  • Joe Black - 1998

    joe black
    Joe black,

    (Meet Joe Black) - 1998;
    - reżyseria: Martin Brest;
    - scenariusz: Ron Osborn, Jeff Reno, Kevin Wade, Bo Goldman;
    - wybrana obsada: Brad Pitt, Anthony Hopkins, Claire Forlani, Jake Weber, Marcia Gay Harden;
    - gatunek: fantasy, melodramat.

    Wcześniejsze powroty z pracy mają swoje uroki. W końcu udało mi się sięgnąć po Joe Black. Było to moje pierwsze podejście do tego tytułu.

    Zbliżają się sześćdziesiąte piąte urodziny Billa. Jest szczęśliwym, zamożnym człowiekiem i zdrowym człowiekiem. Tuż przed urodzinami odwiedza go ŚMIERĆ, która postanawia mu towarzyszyć w ostatnich dniach życia. Nieproszony gość przyjmuje ludzką postać (Pitt) i niemal cały czas podąża za Billem. Po co to robi? Twierdzi, że chce lepiej poznać swojego klienta. Poznaje też bliską rodzinę Billa, a z czasem zakochuje się w jego córce (absolutnie mnie to nie dziwi).
    Bliskie spotkania ze ŚMIERCIĄ są okazją do rozważań na temat sensu życia. Długie rozmowy urzekają swoją lekkością. Nie ma głębokich buntów, walki o każdy dzień życia - wręcz przeciwnie - jest pełna zgoda na to, co się ma niedługo wydarzyć.

  • Pan i Pani Smith - 2005

    pan i pani smith
    Pan i pani Smith,
    (Mr. & Mrs. Smith) - 2005;
    - reżyseria: Doug Liman;
    - scenariusz: Simon Kinberg;
    - wybrana obsada: Brad Pitt, Angelina Jolie, Vince Vaughn, Adam Brody, Kerry Washington;
    - gatunek: akcja, komedia.

    Ten tytuł widziałem już wiele razy, ale jakoś tak się złożyło, że nic o nim tutaj nie napisałem. Pewnie była notka na starym blogu, ale przez swoją nieumiejętność kiedyś skasowałem archiwum. Jak zaczynałem blogowanie to kopie bezpieczeństwa i jakość hostingu nie były moim priorytetem. Człowiek się uczy na własnych błędach i z wiekiem zaczyna korzystać z bardziej profesjonalnych rozwiązań, które wcale nie są drogie. Nie o tym miałem pisać.

  • Siedem - 1995

    siedem
    Siedem,
    (Se7en) - 1995;
    - reżyseria: David Fincher;
    - scenariusz: Andrew Kevin Walker;
    - wybrana obsada: Morgan Freeman, Brad Pitt, Gwyneth Paltrow, Kevin Spacey;
    - gatunek: thriller, kryminał.

    Widziałeś siedem? Oczywiście, że tak.. no bo widziałem, kiedyś, dawno, dawno temu.. jest kilka filmów, które są kultowe i kiedyś obejrzane, ale których tak naprawdę się nie pamięta. Postanowiłem sobie, że te filmy będę sobie odświeżał. Są to przeważnie znakomite tytuły i jest mi wstyd, że nie pamiętam fabuły.
    Dwóch detektywów (jeden tuż przed emeryturą, a drugi ma karierę przed sobą) pracuje nad sprawą dziwnego morderstwa. Zanim śledztwo się na dobre rozwinęło pojawiła się kolejna ofiara. Wszystko wskazuje na to, że krąży seryjny morderca, który ma obsesję na punkcie kary. Wszystkie jego ofiary są powiązane z siedmioma grzechami głównymi. Klucz doboru ofiar sprawia, że praktycznie każdy może być na celowniku. We współczesnym społeczeństwie każdy ma coś na sumieniu. Nie ma świętych.

  • Big Short - 2015

    plakat promujący
    Big Short
    (The Big Short) - 2015;
    - reżyseria: Adam McKay;
    - scenariusz: Adam McKay, Charles Randolph;
    - wybrana obsada: Christian Bale, Steve Carell, Ryan Gosling, Brad Pitt, Jeremy Strong, Selena Gomez;
    - gatunek: dramat, na faktach.

    Powstało już całkiem sporo dobrych filmów o kryzysie z 2008 roku. Za każdym razem jak oglądam takie pozycje rośnie we mnie niechęć do cynicznego świata finansjery. Z jednej strony wielkie, wystawne życie, a z drugiej - manipulowanie cyferkami. Życie w błogiej nieświadomości, że te cyferki mają przełożenie na życie wielu ludzi. Te cyferki to praca, domy, edukacja, emerytury - to wszystko co nas otacza. Przeciętny zjadacz chleba chciałby mieć nadzieję, że ten system jest uczciwy i w pewien sposób kontrolowany. Kolejne kryzysy pokazują jednak coś całkiem innego - system jest po to by przynosił zyski, a narzędzia do ich osiągania nie podlegają żadnej kontroli, ani ocenie. Czy cyniczni oszuści mają wyrzuty sumienia? Skąd, przecież oni się tylko pomylili w obliczeniach.. a za błędy i tak zapłacą Ci, którzy nie mają nic do powiedzenia. Big Short mocno uderza w widza. W skrócie można powiedzieć tak. Nie będziesz miał emerytury bo bąbelki do szampana sporo kosztują. Taki sam wydźwięk miał Wilk z Wall Street. Te dwa filmy łączy coś jeszcze. Jest to bezwzględnie dobre aktorstwo. Christian Bale oraz Steve Carell to mega wysoki poziom. Gosling i Pitt przy nich nie mieli okazji pokazać swoich mocnych stron.
    Wydźwięk filmu jest trochę dołujący. Mamy kryzys finansowy opowiedziany przez osoby, które na nim zarobiły oraz pewne potwierdzenie, że kolejny kryzys to tylko kwestia czasu. Machina, przy solidnym wsparciu rządów, toczy się dalej.
    Big Short dostał aż pięć nominacji do Oscara - czy ma szansę wygrać? Nie wiem, jest to bardzo dobra pozycja, która porusza ważny, lubiany przez Hollywood temat, ale ponoć konkurencja jest silna. Mam sporo pozycji do nadrobienia.

  • Uśpieni - 1996

    uspieni Uśpieni (Sleepers, reżyseria Barry Levinson, 1996)
    Są filmy, które znają wszyscy.. często o nich się rozmawia, wspomina.. ale też są pozycje, które powinny być znane wszystkim, a jakimś cudem zostały zapomniane.. wrzucone w drugi plan. Do takich filmów należą Uśpieni. Przyznam, że wcześniej nie słyszałem o tym filmie, ale zaintrygowała mnie obsada aktorska (Bacon, Pitt, De Niro, Hoffman, Bacon, Patric) oraz bardzo wysoka nota na filmwebie.

    Po pierwszych scenach już wiedziałem, że to będzie znakomita pozycja... narracja pierwszoosobowa, wspomnienia dzieciństwa, paczka chłopaków. Fenomenalny klimat, który przypominał mi takie filmy jak Skazani na Shawshank oraz Chłopcy z Ferajny (muszę sobie odświeżyć ten tytuł)... wszystko się zmienia gdy chłopcy lądują w poprawczaku.. jedna głupia, trochę przypadkowa decyzja i całe życie ulega zmianie... na zawsze. Podczas seansu drastycznie zmienia się klimat produkcji.. staję się cięższy i bardziej smutny. Gdzieś cały czas pojawia się pytanie co by było gdyby?
    Nie chcę pisać o truizmach typu: prawdziwa sprawiedliwość jest na ulicy, czy też przyjaciół poznaje się w biedzie.. to jest istotą filmu, ale na coś innego chcę zwrócić uwagę. Bardziej od strony historii kina. Jestem ciekaw ile współczesnych pozycji zostanie zapamiętanych za 20-30 lat? Mam wrażenie, że większość obecnego repertuaru kin jest miałka i głupia. Pod względem technicznym i aktorskim na wysokim poziomie, ale scenariuszowo słabiutko. Czyżby polscy scenarzyści wyjechali do Hollywood? Życzyłbym sobie by było więcej solidnego kina.. wiem, wiem - nadzieja matką głupich.. Dlatego coraz chętniej sięgam po kino lat dziewięćdziesiątych...
    Uśpieni dostają zasłużone dziewięć i polecam. Zdecydowanie warto.
    dziewięć

  • Bękarty wojny - 2009

    bekarty wojny Bękarty wojny (Inglourious Basterds, reżyseria Quentin Tarantino, 2009)

    Kolejna pozycja, która miesiącami czekała na obejrzenie. W końcu zostałem porządnie zmotywowany. I już wiem o co chodzi z tymi karteczkami na czole..
    Z rezerwą podchodziłem do tego filmu. Lubię styl Tarantino, brutalność w połączeniu z popkulkurą. Krew przy genialnej ścieżce dźwiękowej. Wiedziałem, że w tym filmie będzie podobnie, ale bałem się że w temacie drugiej wojny światowej to będzie zbyt ostre. Na szczęście jest wyczuwalny pewien dystans.. Wojna, naziści, Hitler to tylko pretekst do pokazania ciekawej fabuły i niezrównoważonych osób. Powiadam Wam, każdy jest psychopatą.. niektórzy tylko się bardziej skrywają.
    Wojna i kicz to niebezpieczne połączenie, ale Tarantino doskonale wie, jak się kręci filmy. Swoją drogą Bękarty Wojny to też film o kinie.. o jego roli podczas drugiej wojny światowej. Można powiedzieć, że to swoisty hołd złożony kinematografii.
    Co jeszcze wyróżnia ten film? Bogata obsada, która wypadła naprawdę bardzo dobrze.. już pomijam chwalonego Pitta, ale filmy Tarantino wyróżnia to, że znani aktorzy godzą się grać nawet epizodyczne role. W tym filmie największe brawa należą się Christoph'owi Waltz'owi (Oscar, Złoty Glob) - zwłaszcza za ostatnie sceny. Warto jeszcze wymienić pozostałych znanych aktorów: Mélanie Laurent, Eli Roth, Michael Fassbender, Diane Kruger.
    Bękarty dostają mocne dziewięć. I tak - polecam.

  • Furia - 2014

    furia Furia
    (Fury, reżyseria David Ayer, 2014)

    Zamierzałem poczekać z tą recenzją, ale przez moją nieuwagę (foto na fb) wiele osób jest ciekawych jak mi się ten film podobał? Mam bardzo mieszane uczucia.. z jednej strony mamy bardzo słabą fabułę, a raczej coś na jej kształt, która razi płyciznami i bylejakością. Z drugiej strony film ma kilka smaczków, na które zwróciłem uwagę. Rzadko się zdarza by amerykański "bohater" dokonywał bezwzględnej egzekucji jeńca wojennego. W Furii jest taka scena - jestem zaskoczony. Podobało mi się też aktorstwo, ale nie to pierwszoplanowe. Pitt i Lerman zagrali ok, ale mnie jakoś nie poruszyli. O wiele ciekawsze kreacje stworzyli aktorzy grający pozostałych członków załogi czołgu. Pena, LaBeouf, ale przede wszystkim Bernthal wypadli nad wyraz ciekawie.
    Ciekawe są też sceny bitewne.. może ta "gwiezdnowojenna" wymiana ognia trochę bije po oczach, ale nie będę się czepiał. Podobnie na plus zaliczam też brudny i brutalny klimat wojny.. zero litości i słabości. Pora na minusy, a ich trochę jest. Jak wspomniałem film razi fabularnie.. niektóre dialogi i sceny są jakby z całkiem innej pozycji. Czterej pancerni mieli lepsze odcinki niż ten film. Na minus też zaliczam fakt, że widzimy tylko kilka wozów pancernych.. i aż 1 (słownie jeden) niemiecki czołg.. no bez przesady.. natomiast największą wadą tego filmu jest ostatnia scena walki.. większej głupoty dawno nie widziałem. Jeden uszkodzony czołg kontra batalion SS. Naziści sami wskakują pod karabiny, a jak załodze brakuje amunicji to niemieccy żołnierze wstrzymują ogień do minimum - tak by amerykańscy czołgiści mogli wyjść i uzupełnić zapasy.. mega to słabe i głupie to było.

  • Podziemny krąg - 1999

    podziemny krag Podziemny krąg (Fight Club, reżyseria David Fincher, 1999)

    Jeden z wielu filmów, które "krzyczą" na mnie w Filmwebie - "powinieneś obejrzeć.. jak mogłeś to pominąć".
    Cokolwiek bym teraz nie napisał o tym filmie to i tak będę wtórny. Znakomity reżyser, uznana obsada (Norton, Pitt, Bonham Carter, Loaf, Leto) i zderzenie cywilizacji.. z jednej strony świat konsumpcjonizmu, zepsucia i współczesności. Z drugiej strony podziemne stowarzyszenie, które rządzi się brutalnymi prostymi zasadami, gdzie siła pięści ma duże znaczenie.. Klub mężczyzn, którzy odrzucają współczesne społeczeństwo i dążą do zmian. Konfrontacja jest nieunikniona. Dla mnie nie bez znaczenia jest rok powstania filmu.. 1999 - koniec tysiąclecia, kryzys tożsamości i próba na siłę szukania odpowiedzi.. jak? Dokąd? Po co? Podobnie było w Matrixie. To są całkiem różne produkcje, ale gdzieś na dnie mają ten sam mianownik. Tak to przynajmniej odbieram. Jeśli chodzi o Podziemny krąg to mam mały problem. Film mnie nie zachwycił tak jak się spodziewałem.. dobry temat, brutalizm, fenomenalne aktorstwo.. jasne, że to widzę i doceniam.. ale czegoś mi brakło.. a może zwyczajnie miałem zły dzień na ten film? Możliwe.
    Dziś oceniam na osiem, ale obiecuję, że do filmu wrócę.. dam mu drugą szansę. Nauczę się dialogów, scen na pamięć.. i będę trendy.. 
    osiem

  • Prawdziwy romans - 1993

    prawdziwy romans Prawdziwy romans (True Romance, reżyseria Tony Scott, 1993)
    Jak to się stało, że tego filmu nie widziałem wcześniej?
    Od pierwszych scen czuć Tarantino - zamiłowanie do azjatyckiego kina akcji klasy B, komiksów i cięte dialogi wskazują, że Quentin musiał w tym maczać palce.. faktycznie, napisał scenariusz do tej komedii kryminalnej. Po mocnym, intrygującym początku jest już tylko lepiej i lepiej. Pełna jazda bez trzymanki. Trup ściele się gęsto, ale nie sposób odmówić uroku tym krwawym scenom. Czymże byłyby takie ujęcia gdyby nie było dobrej, a przynajmniej mocno wciągającej fabuły oraz ciekawych nazwisk na ekranie. Jest ich tu wiele, więc szybko wymienię, bo w filmie też szybko się pojawiali i ginęli - w iście karabinowym tempie Wystąpili: Christian Slater, Patricia Arquette, Dennis Hopper, Gary Oldman, Brad Pitt, Christopher Walken, James Gandolfini, Val Kilmer, Samuel L Jackson. Imponująca obsada. Ten film jest żywym dowodem, że kino lat dziewięćdziesiątych było genialne. W ostatnich dniach filmy z tych lat u mnie dominują.. i szybko to się nie zmieni. Swoją drogą mamy maj, a ja jeszcze nie obejrzałem żadnego filmu z bieżącego roku. Cóż...
    Prawdziwy romans oceniam na dziesięć i pewnie nie raz wrócę do tego filmu.

    dziesięć
    Takie zwyczajne mistrzostwo świata.

  • Zabójstwo Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda 2007

    zabojstwo jesseego jamesa przez tchorzliwego roberta forda Zabójstwo Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda (The Assassination of Jesse James by the Coward Robert Ford, reżyseria Andrew Dominik, 2007)
    Nie mam pytań - nie dało się zrobić krótszego tytułu?
    Zabójstwo to jeden z tych filmów, który od swojej kinowej premiery był na liście do obejrzenia, ale zawsze coś mi przeszkadzało. Teraz dochodzę do wniosku, że coś mi mówiło, że to jednak nie jest takie arcydzieło jak mówiły plakaty. Po seansie czuję spory niedosyt. Jest bardzo dobrą obsadę (Brad Pitt, Casey Affleck, Sam Shepard, Jeremy Renner, Sam Rockwell), która zagrała na niezłym poziomie. Bardzo podobały mi się też ujęcia i plenery. Życie Jesse'ego James'a też jest bardzo fajnym tematem na film. Swoją drogą pierwszy raz przeczytałem o nim mając jakieś dziesięć lat - komiks Lucky Luck. Z tych dobrych elementów mógł powstać nieprzeciętny film. Niestety fabularnie nie zachwycił, mam wrażenie, że ten temat można było przedstawić w lepiej wyważony sposób. Sceny akcji też nie zachwyciły. Film jest nużący i mało wciągający. Wielka szkoda.
    Całość sprawia, że nota nie może być wyższa niż siedem.

  • Zniewolony. 12 Years a Slave 2013

    zniewolony Zniewolony. 12 Years a Slave
    ( 12 Years a Slave, reżyseria Steve McQueen, 2013)

    Kolejny film, który podejmuje temat niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych. Film, który nie skupia się na samej istocie niewolnictwa, a akcentujący jego nierównomierne znoszenie przez poszczególne Stany. Pretekstem do opowiedzenia wzruszającej historii są prawdziwe przeżycia Solomon'a Northup'a (Chiwetel Ejiofor), który był wolnym człowiekiem, a został porwany, zniewolony, a następnie sprzedany w rejonach gdzie niewolnictwo było naturalnym porządkiem rzeczy. Film opowiada o latach spędzonych w niewoli.
    Jest to wzruszająca historia, ale nie mogłem pozbyć się wrażenia, że sposób opowiedzenia fabuły został skrojony na potrzeby Oscarów (9 nominacji). Film niczym nie zaskakuje, niesamowite przeżycia zostały nam opowiedziane w sposób, który nie porywa. Może i się czepiam, ale poza dobrym aktorstwem, zwłaszcza drugoplanowym (Michael Fassbender, Benedict Cumberbatch, Paul Dano, Lupita Nyong'o) i niezłym scenariuszem - film nie ma zbyt wielu atutów. Czy statuetki mu się należą tylko za podjęcie, nadal trudnego dla Amerykanów, tematu? Jeśli tak, to znaczy, że wiele wody musi jeszcze przepłynąć w Missisipi zanim ten naród się pogodzi z własną historią. W Zniewolonym drażni przede wszystkim muzyka. Momentami jest wybornie, ale są też chwile (zwłaszcza te intensywne) gdzie muzyka bardziej przypomina współczesne czasy niż połowę dziewiętnastego wieku.
    Nie rozumiem też po co w tym filmie pojawiło się tyle spowalniaczy akcji. Mam tu na myśli ujęcia prezentujące przyrodę (woda w rzece, jakieś drzewa, jakieś zachody słońca), które wyraźnie odstawały od fabuły.

  • World War Z 2013


    world war z World War Z
    (reżyseria Marc Forster, 2013)

    .. a miało być tak pięknie. Trzeba przyznać, że zwiastuny zrobiły dobrą robotę i zachęciły do obejrzenia tej produkcji. Efekty specjalne naprawdę robiły wrażenie.
    Nie ukrywam, napaliłem się na ten film - lubię filmy katastroficzne, temat zombie oraz Brada Pitta.. miało być bardzo dobrze... i lipa, nie było. Zacznę od efektów specjalnych - były całkiem niezłe, ale większość fajnych scen była pokazana w zwiastunach - w samym filmie nie robiły jakiegoś piorunującego wrażenia.. nawet trochę nużyły.. klimatem World War Z też nie powala.. równie dobrze mógłby to być film o dowolnej wojnie.. biegają, uciekają.. też szału nie ma..
    Był znakomity pomysł, niespecjalnie oryginalny, ale na fali mody na zombie można było zrobić film, który porwie tłumy. Niespecjalnie to wyszło. Fabuła jest bzdurna, dziurawa, a co najgorsze.. nie wciąga tak jak powinna.
    World War Z daje się oglądać, ale cały czas ma się wrażenie pewnego niedosytu. Może za mało dramatyzmu, identyfikacji, krwi, patosu.. z sentymentem wspominam 28 dni później..  Kategoria PG-13 chyba zaszkodziła.

  • Moneyball - 2011 - Ach ten baseball

    moneyball Moneyball
    (reż. Bennett Miller, 2011) to najnowszy tytuł z Bradem Pittem.
    Gdzieś przeczytałem, że to ma być ostatni jego film, ale nie bardzo chce mi się w to wierzyć.
    Jest zbyt dobrym aktorem, by tak zwyczajnie odejść.  Moneyball otrzymał sześć nominacji do tegorocznych Oscarów.
    Czy zostanie doceniony ? Myślę, że tak. To bardzo dobry tytuł, który przybliża nam świat baseballu. Myślę, że Oscara dostanie właśnie za to ;)
    Myślę, że przeciętny Europejczyk nigdy nie zrozumie czym jest ta dyscyplina sportu dla Amerykanów. Niby mamy piłkę nożną, ale nie jest to ta skala zjawiska.
    Baseball to, obok footbollu amerykańskiego i wyścigów Nascar, niesamowite zjawisko kulturowe, które jednoczy miliony Amerykanów. To coś więcej niż sport, to cała ikonografia i olbrzymie pieniądze. Amerykanie kolekcjonują niemal wszystko co jest związane z baseballem : koszulki, kije, łapy, piłki oraz, przede wszystkim, karty, których cena potrafi nieźle zaskoczyć.
    Moneyball nam o tym przypomina. Film opowiada o  klubie Oakland Athletics, którego manager (Pitt) wprowadza algorytmy komputerowe do ocen zawodników. Dzięki temu posunięciu klub, mimo niewielkiego budżetu, zaczyna odnosić spore sukcesy.
    Wróćmy do Oscarów.
    Złotą statuetkę powinien za ten film dostać nie tylko Pitt, ale także (nowinowany za rolę drugoplanową) Jonah Hill, który był zwyczajnie genialny.
    Film oceniam na dziewięć - punkt dodaję za temat. Lubię tytuły, które opowiadają nam trochę o amerykańskim śnie.

  • Opowieści nie na dobranoc

    Kojarzycie taki serial : Opowieści z Krypty  (Tales of the Crypt)?
    To siedmiosezonowy tytuł, który w latach 90-ch bił rekordy popularności.
    Każdy z 93 epizodów opowiadał krótką, makabryczną i pełną czarnego humoru opowieść. Same historie trochę mi przypominają "miejskie legendy", ale trudno im odmówić oryginalności. To wielki plus produkcji. Chwała scenarzystom.
    Każdy epizod zaczynał się od wprowadzenia opowiadanego przez Strażnika Krypty, który stał się ikoną tego serialu (zdjęcia).
    Do mocnych stron Opowieści należy też obsada. Zagrali w nich m.in. Steve Buscemi, Daniel Craig, Benicio del Toro, Kirk Douglas, Whoopi Goldberg, Ewan McGregor, Brad Pitt, Iggy Pop, Demi Moore, Arnold Schwarzenegger, Toma Hanks, Brooke Shields, Mimi Rogers, Steve Weber, Mariel Hemingway, Michael J.Fox. Lista aktorów, mimo swojej niepełności, robi wrażenie.
    Teraz konstrukcja tych opowiastek przypomina mi mocno filmy noir z lat 40-ch... ach ten klimat.
    Dlaczego wspominam ten serial ? Powód jest jeden. Twają prace nad wznowieniem serii. Odcinki mają być uwspółcześnione i mają trwać około 60 minut. Mam nadzieję, że klimat zostanie zachowany. Najprawdopodobniej serial kupi HBO, które słynie z tego, że się przykłada do swoich produkcji.To oznacza, że jest kolejny serial, na który czekam.:)

  • Megamocny - 2010

    megamocny Obejrzałem Megamocnego.. wiem, że to nienajnowsza animacja.. ale jakoś miałem ochotę się za to zabrać.. Megamocny jest udaną animacją, myślę, że i młodzi, i starsi znajdą tutaj coś dla siebie. Megamocny mocno bazuje na serii o supermenie, bezlitośnie ją parodiując.. polski dubbing też daje radę... na kolana nie powala, ale też nie jest spartaczony.. jeśli macie trochę wolnego czasu.. i oglądaliście już Jak wytresować smoka... to obejrzyjcie.. warto.

    Moja ocena ?  Osiem :)

Back to top