"Twoje zdrowie, mała."
Humphrey Bogart

Anne Hathaway

  • Ocean's 8 - 2018

    oceans 8

    Ocean's 8 - 2018;
    - reżyseria: Gary Ross;
    - scenariusz: Olivia Milch, Gary Ross; 
    - wybrana obsada: Sandra Bullock, Cate Blanchett. Anne Hathaway, Mindy Kaling, Rihanna, Sarah Paulson, Helena Bonham Carter;
    - gatunek: komedia kryminalna.

    Ocean's 8 to kolejna część serii Ocean's. Jednak z poprzednimi filmami niewiele łączy. Jest jawne nawiązanie do cyklu, ale poziom i na tym się kończy. Jeśli liczycie na podobny poziom fabuły, dialogów to się mocno rozczarujecie. Jak na Ocean's przystało mamy do czynienia z długimi przygotowywaniami do wielkiego skoku. W ósemce te przygotowania są mocno naciągane a sam skok nie ma polotu i ostrej zmiany akcji. Z ekranu wieje nudą. Jeszcze gorzej wygląda kwestia dialogów i obsady aktorskiej. Główną bohaterkę gra Sandra Bullock - aktorka ewidentnie nie podołała zadaniu. Jest postać była płaska, a wypowiadane kwestie mocno naciągane. Porównajcie sobie Bullock z Clooney'em - i zrozumiecie o co mi chodzi. Nie lepiej jest w drugim planie, nawet Helenka niewiele tu pomogła - pomyślcie jak to świadczy o filmie?

  • Alicja po drugiej stronie lustra - 2016

    alicja po drugiej stronie lustra
    Alicja po drugiej stronie lustra,
    (Alice Through the Looking Glass) - 2016;
    - reżyseria: James Bobin;
    - scenariusz: Linda Woolverton;
    - producent: Tim Burton;
    - wybrana obsada: Johnny Depp, Mia Wasikowska, Helena Bonham Carter, Anne Hathaway, Sacha Baron Cohen, Andrew Scott, Richard Armitage;
    - gatunek: familijny, fantasy, przygodowy.

    Ostatnio sporo chodzę do kina, a co za tym idzie oglądam całe mnóstwo zwiastunów filmowych. Mają różny poziom, w sumie niewiele z nich potrafi mnie przekonać do obejrzenia filmu. Zwiastun Alicji w pełni mnie zauroczył - postanowiłem nie czekać na towarzystwo i szybko udać się na seans.
    Alicja znów udaje się na drugą stronę lustra. Jest starsza, bardziej doświadczona, ale też świat Krainy Czarów mocno się zmienił. Czas zrobił swoje. Wszyscy dojrzeli a kapelusznik popadł w depresję. Jest przekonany, że jego zaginiona rodzina żyje, ale nikt nie chce mu uwierzyć - przecież wszyscy widzieli jak została zaatakowana przez potwora. Alicja za wszelką cenę chce uratować przyjaciela i w tym celu udaje się do Czasu (osoba) by prosić go o możliwość podróży w przeszłość. Czas oczywiście odmawia bo to niebezpieczne i tak dalej, ale to przecież nie powstrzyma Alicji prawda?

  • Miłość i inne używki - 2010

    plakat promujący
    Miłość i inne używki,
    (Love & Other Drugs) -2010;
    - reżyseria: Edward Zwick;
    - scenariusz: Charles Randolph, Marshall Herskovitz, Edward Zwick;
    - wybrana obsada: Jake Gyllenhaal, Anne Hathaway, Gabriel Macht, Katheryn Winnick;
    - gatunek: dramat, romans, komedia.

    Kolejna pozycja opowiadająca jak narcystyczny lekkoduch przypadkiem zakochuje się w kobiecie, która jest przeciwieństwem jego filozofii życiowej - w relacjach partnerskich unikaj wszystkiego co może sprawić problemy. Tym razem osią akcji nie są przeszkody materialne, ale choroba głównej bohaterki (Choroba Parkinsona). Jest to pewien powiew świeżości, ale nie ma co się nad nim rozczulać. Główni bohaterowie godzą się na wspólny seks, ale oboje twierdzą, że od życia nie oczekują niczego więcej, ale los oczywiście weryfikuje ich plany. Trochę to kiczowate i przewidywalne, a zakończenie jest mocno przesadzone. Rozumiem happy end - ale ta przemowa głównego bohatera była całkiem zbędna.
    Jest to jeden z tych filmów, po obejrzeniu których nie żałujesz straconego czasu, ale też za kilka tygodni z fabuły niewiele w głowie zostanie. Przeciętniak z dwoma ciekawymi elementami. No może z trzema.

  • Praktykant - 2015

    plakat promujący
    Praktykant
    (The Intern) - 2015;
    - reżyseria: Nancy Meyers;
    - scenariusz: Nancy Meyers;
    - wybrana obsada: Robert De Niro, Anne Hathaway, Rene Russo, Adam DeVine, Zack Pearlman;
    - gatunek: komedia, dramat.

    Ben prowadził bardzo intensywne życie zawodowe, ale przyszedł czas na emeryturę. Nadmiar wolnego czasu nie daje mu szczęścia, a wręcz przeciwnie, sprawia, że zaczyna się nudzić. Postanawia zmienić coś w swoim życiu i zatrudnia się jako praktykant w sklepie internetowym, który z małego interesu zaczyna przekształcać się w prężnie działający biznes pod kierownictwem ambitnej i zapracowanej Jules.
    Chyba już się domyślacie na czym będzie się opierać główna oś akcji? Zderzenie totalnie różnych światów.. spokojny, szarmancki Ben, który przez lata pracował w jednej firmie, a w życiu prywatnym miał tylko jedną żonę, a z drugiej strony zdziecinniali chłopcy, chwilowe romanse, praca ponad miarę i niesamowita ulotność tego co nas otacza. Jaki klarowny podział.. rozumiem, że uproszczenia są potrzebne, dzięki nim łatwiej można prowadzić narrację, Doskonale to rozumiem i nawet akceptuję. Uważam, że obecnie młode pokolenie żyje na zbyt wygórowanych obrotach, które kiedyś przyniosą negatywne skutki i gdyby fabuła konsekwentnie trzymała się tej linii fabularnej to film dostałby ode mnie znacznie wyższą notę. Niestety w drugiej połowie filmu pierwsze nuty zaczynają grać sprawy sercowe - zderzenie cywilizacji pod naporem miłości odchodzi do lamusa.. trudno też nie odnieść wrażania, że reżyserka nie przepada za kobietami odnoszącymi zawodowe sukcesy. Powiedzmy sobie otwarcie - Praktykant ma kilka dobrych momentów, jest czarujący De Niro, ale też irytujący głos Hathaway. Jako całość szybko popadnie w zapomnienie. Podejrzewam, że i w telewizji będzie rzadkim gościem..

  • Interstellar - 2014

    interstellar
    Interstellar
    (reżyseria Christopher Nolan, 2014)
    Dawno po seansie filmowym nie miałem tak mieszanych uczuć.. na dzień dobry powiem, że system Atmos Extreme jest mocno przereklamowany - może w innych filmach się lepiej sprawdza, ale bez przesady - dla mnie to tylko bezzasadna próba podnoszenia cen biletów kinowych.
    Wracając do filmu. Pierwsze 20-30 minut to jakiś dramat. Lubię Matthew McConaughey'a, ale zdecydowanie się nie sprawdza jako narrator.. jako osoba, której głos prowadzi akcję. Słabe to było... później akcja staje się ciekawsza.. bardziej wciągająca.... cegiełki zaczynają się układać i tworzyć ciekawą i intrygującą historię. Początkowo przytłacza nadmiar fizyki i kosmosu, ale z czasem staje się to przyswajalne i mocne.. coraz mocniejsze.. Nolan kolejny raz bawi się czasem i jego względnością i trzeba przyznać, że potrafi to robić. Szkoda, że reżyser skupił się tylko na historii, a całkowicie zaniedbał szczegóły.. Film razi niedbałością o detale.. drobne niedopracowane elementy wkurzały i sprawiły, że momentami mniej skupiałem się na fabule, a bardziej na wyśmiewaniu niedoskonałości filmu. Nolanowi nie powinno się to zdarzyć. I to mocno wpływa na ocenę filmu... na bok idzie historia, niezłe aktorstwo drugoplanowe (Hathaway, Caine, Lithgow), efekty specjalne - czegoś brakło.. pewnego dopełnienia.

  • Mroczny Rycerz Powstaje

    mroczny rycerz powstajeTrzecia odsłona Batmana reżyserii Christophera Nolana była z jedną z najbardziej oczekiwanych premier 2012 roku.

    Dzięki uprzejmości Sary i Michała udało mi się ten film wczoraj obejrzeć.
    No i w związku z tym mam mieszane trochę uczucia.

    Uważam, że to świetna produkcja, ale do geniuszu dwóch pozostałych części trochę brakuje. Większość krytyków zarzuca mu, iż jest zbyt patetyczny i zbyt efekciarski, ale mi te elementy wcale nie przeszkadzają - wręcz przeciwnie - są mocną stroną produkcji. O wiele bardziej mi przeszkadzał brak świeżości oraz rozdrobnienie fabularne. Za dużo postaci, za duża fragmentaryzacja. Trochę nie mój klimat. Każda poprzednia odsłona Batmana pokazywała jego nowe gadżety. W Mrocznym Rycerzu Powstaje praktycznie nowości nie było. Przez większość filmu mieliśmy festiwal bajerów, które pojawiły się w poprzedniej odsłonie.

    Nie podobało mi się to, to tak samo jakby nakręcić nowego Bonda bez udziału doktora Q.
    Na wielki plus trzeba zaliczyć Kobietę Kota (Anne Hathaway) oraz Bane'a (Tom Hardy). Niestety Bane nie traci maski - za to mały minus.
    Fabularnie jest dobrze, ale gdzieś w sercu czułem mały niedosyt, ale może on zostanie zaspokojony kiedy ukaże się wersja DC.

    Brakło też trochę klimatu.. film z małymi poprawkami mógł się nazywać Szklana Pułapka 17. Dobrze, że Die Hard też lubię ;p

Back to top