"Jeśli chcesz rozśmie­szyć Bo­ga, opo­wiedz mu o twoich pla­nach na przyszłość."
Woody Allen

alejandro gonzalez inarritu

 

  • 21 gramów - 2016

    21 gramow

    21 gramów,
    (21 Grams) - 2003;
    - reżyseria: Alejandro González Iñárritu;
    - scenariusz: Guillermo Arriaga;
    - wybrana obsada: Sean Penn, Naomi Watts, Benicio Del Toro, Charlotte Gainsbourg, Clea DuVall;
    - gatunek: kryminał, thriller.

    Jedna z ostatnich zaległych (z 2016 roku) notek. Tym razem kilka słów o filmie, który kiedyś zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Co prawda nie tak duże jak Amores Perros, ale długo miałem go w pamięci. Powtórny seans nieco ostudził emocje - może to kwestia mojego wieku, a może brak świeżości pierwszego seansu, w każdym razie nadal wysoko oceniam ten tytuł.
    Akcja opowiada o trzech rodzinach, które przypadkowo połączyło jedno tragiczne wydarzenie. Jeden wypadek, jedna ulotna chwila, jedno zamyślenie sprawiło, że losy wielu osób na stałe się zmieniły. Taka nieoczekiwana błahostka całkowicie przekształca nasze życie. Jak tu planować, budować przyszłość, kochać skoro się wie, że wszystko może zniknąć w jednej magicznej chwili. I najgorsze jest to, że nie musi w tym być niczyjej winy. Jesteśmy malutcy wobec przypadkowości tego świata.

     

  • Zjawa - 2015

    plakat promujący
    Zjawa, 
    (The Revenant) - 2015;
    - reżyseria: Alejandro González Iñárritu; 
    - scenariusz: Mark L. Smith, Alejandro González Iñárritu;
    - wybrana obsada: Leonardo DiCaprio, Tom Hardy;
    - gatunek: dramat, przygodowy. 

    Wszyscy znajomi wiedzą, że jestem maniakiem filmowym, ale większość nie wie, że jest niewiele filmów na które czekam. Mam takie zaległości, że nie widzę sensu w oczekiwaniu na nowe premiery. Zjawa zalicza się do tych niewielu filmów, na które czekałem. Dwóch moich ulubionych aktorów w jednym filmie nie mogło nie zostać przeze mnie zauważone. Po kinowym seansie stwierdzam, że film jest bardzo dobry, ale do znakomitości mu trochę brakuje. 
    Zacznę od rzeczy oczywistych. Będzie Oscar dla niedźwiedzia i może dla Leo - jeśli DiCaprio nie dostanie teraz Oscara to już więcej nie powinni go nominować. Ta nagroda robi się dla niego za mała. Bardzo fajnie zagrał też Hardy, ale nie oszukujmy się - nie miał wielkiego pola manewru. 
    Niektórzy recenzenci piszą, że Zjawa to film o zemście, ale to określenie bardzo ogranicza pole interpretacji. Uważam, że Zjawę można interpretować na kilku płaszczyznach. Przede wszystkim to hołd dla dziewiczej przyrody Ameryki. Bardzo długie ujęcia, piękne plenery i surowość natury aż kipią z ekranu. Obraz zachwyca od strony wizualnej. Momentami film bardziej przypomina dokument o kolonizacji Ameryki niż kino przygodowe. Całość dopełniają pieczołowicie wykonane kostiumy i charakteryzacja. Podejrzewam, że tu może pojawić się Oscar. 
    Zjawę można też interpretować jako film o przetrwaniu. Woli życia, ale także ulotności. Nieistotne czy naszym życiem rządzi przypadek czy przeznaczenie i tak jesteśmy skazani na przemijanie, a każdy dzień jest walką o przetrwanie do dnia kolejnego. 
    W Zjawie widzę też pewne podobieństwo do Truposza Jarmusch'a. Kino drogi, której celem jest śmierć, która nie daje o sobie zapomnieć. Gdzie zachodnia cywilizacja jest kresem dziewiczej natury. Końcowe sceny Zjawy sugerują, że biały człowiek przywiózł tylko śmierć i zniszczenie, a rodowici mieszkańcy tylko obserwują jak świat, który znają powoli odchodzi w zapomnienie. 
    Zjawa to piękne widowisko, które koniecznie należy obejrzeć na dużym ekranie, na małym może wydawać się nudny i nijaki. Jest to też jeden z tych filmów, które zachwycają, ale nigdy się do nich  nie wraca. 

     

  • Biutiful - 2010

    biutifulBiutiful (reżyseria Alejandro González Iñárritu, 2010)

    Kolejna pozycja wyrzut sumienia. Wielokrotne podejścia, ale przeważnie coś innego było pilniejszego. Na szczęście choroba rządzi się swoimi prawami i udało się nadrobić.
    Jest to opowieść o mężczyźnie (świetny Javier Bardem), który dowiaduje się, że jest umierający. Zostało mu kilka miesięcy. Informacja o chorobie sprawia, że bohaterowi otwierają się oczy na to, w jakim środowisku żyje. Ma dwójkę dzieci, brata, ale tak naprawdę jest bardzo samotną osobą. W ostatnich dniach próbuje zrobić coś dobrego, ale przede wszystkim zabezpieczyć los swoich dzieci.. wie, że ich matka z powodu swojej choroby nie będzie odpowiedzialnym opiekunem.
    Jest to rzecz o umieraniu, ale także o ulotności, beznadziei i smutku współczesnego świata. Ukazana Hiszpania jest na skraju upadku. Nie grozi jej krach, to raczej powolne staczanie się w kierunku... pustki.. nie mogę odnaleźć lepszego słowa.
    Były emocje, ale nie łzy.. może za bardzo jestem przyzwyczajony do takich obrazów.. Chwila refleksji. 
    Rzecz godna polecenia. Oceniam na osiem.
    osiem

     

  • Birdman - 2014

    birdmanBirdman (reżyseria Alejandro González Iñárritu, 2014)

    W końcu na tapetę trafił film, który ma multum Oscarowych nominacji i dobre opinie wśród moich znajomych.. moja ocena nie będzie aż tak wysoka.
    Tytuł opowiada o aktorze (świetny Michael Keaton), który kiedyś zasłynął z roli superbohatera, a obecnie próbuje się odnaleźć na deskach teatralnych.. ale ta historia jest tylko pretekstem do pokazania sporu kulturalnego pomiędzy zwolennikami tradycyjnej sztuki scenicznej a orędownikami nowego kina rozrywkowego. Kina, które ma szokować, zachwycać wizualnie i wyzbyć wszelakiego myślenia i wrażliwości. To maszynki do robienia pieniędzy. Ten świat powoli przenika do świata teatru. Od sposobu gry, poprzez recenzje krytyków, aż po oczekiwania widza, który pragnie być cały czas szokowany.
    Fabularnie Birdman mnie nie zachwycił - za mało szokowania (oczywiście żartuję). Czegoś mi w nim brakło, pewnej drapieżności w dialogach dopracowania relacji między bohaterami. Za to aktorsko Birdman to najwyższa półka. Już pomijam Keatona, ale w drugim planie też jest bardzo interesująco. Edward Norton i Emma Stone zagrali na najwyższym poziomie. Cała trójka jest nominowana do Oscara - w sumie nominacji jest aż dziewięć.. niektóre w mojej ocenie ciut nad wyrost. Myślę, że Hollywood lubi filmy opowiadające trochę o branży filmowej. Ciekawe na ilu statuetkach się skończy?
    Całość dostaje ode mnie mocne siedem.
    siedem