"Nie żałuj, nig­dy nie żałuj, że mogłeś coś zro­bić w życiu, a te­go nie zro­biłeś. Nie zro­biłeś, bo nie mogłeś."
Stanisław Lem

  • Zabójczy rejs - 2019

    zabojczy rejs

    Zabójczy rejs
    (Murder Mystery) - 2019;
    - reżyseria: Kyle Newacheck;
    - scenariusz: James Vanderbilt;
    - wybrana obsada: Adam Sandler, Jennifer Aniston, Luke Evans, Terence Stamp, Gemma Arterton, David Walliams, Dany Boon, John Kani;
    - kategoria: komedia kryminalna, Netflix,

    Małżeństwo po piętnastu latach wyrusza w swoją podróż poślubną. Wycieczka po Europie może być spełnieniem marzeń, a zaproszenie przez przypadkowo spotkanego bogacza na rejs luksusowym statkiem to już wisienka na torcie. Pewnym zaskoczeniem jest klimat panujący na rejsie i zagadkowe morderstwo miliardera. Ograniczona przestrzeń i kilkoro podejrzanych. Kto zabił. Francuski detektyw podejrzewa amerykańskie małżeństwo, a Ci próbują (nieudolnie) dowieść swojej niewinności.

     

  • Hotel Transylwania 2 - 2015

    plakat promujący
    Hotel Transylwania 2,
    (Hotel Transylvania 2) -2015;
    - reżyseria: Genndy Tartakovsky;
    - scenariusz: Adam Sandler, Robert Smigel;
    - gatunek: animacja, familijny, komedia.

    Chyba już jest przyjętą zasadą, że każda w miarę udana animacja musi mieć kontynuacje. O wiele łatwiej sprzedać towar, który jest już znany szerszej publiczności. Z jednej strony świetnie rozumiem takie zachowanie, ale sprawia to też, że twórcy idą na pewną łatwiznę a widz dostaje produkty bardzo podobne do siebie. Coraz mniej miejsca na zaskoczenie i prawdziwe emocje.
    Wracając do animacji.
    Dracula ma już wnuka. Ślicznego chłopczyka, który nie przejawia absolutnie żadnych wampirzych zdolności. Dziadzio czeka i czeka i nic.. postanawia z kumplami zabrać wnuczka na wyprawę, podczas której nauczy go podstawowych potworzych umiejętności. I tyle byłoby o fabule. Hotel Transylwania 2 to kolejna pozycja, w której główny wątek fabularny jest tylko pretekstem do przemycenia innych treści. Tym razem chodzi o dowcipy i scenki sytuacyjne, które Sandler (scenarzysta) wrzuca jak popadnie. Owszem jest to śmieszne, ale pewien niedosyt jest. Da się umiejętniej łączyć dobrą, wciągającą fabułę z humorem.

     

  • Piksele - 2015

    plakat do filmu
    Piksele
    (PIxels) - 2015;
    - reżyseria: Chris Columbus;
    - scenariusz: Timothy Dowling, Tim Herlihy, Adam Sandler;
    - wybrana obsada: Adam Sandler, Kevin James, Sean Bean, Michelle Monaghan, Peter Dinklage, Josh Gad;
    - gatunek: komedia, science-fiction.

    Rok 1982, zawody komputerowe, których zapis ma być wysłany na pamiątkę w kosmos. Kilkadziesiąt lat później ziemia jest zaatakowana przez UFO, które wykorzystuje do ataku stare gry komputerowe. Między innymi Pac-Mana. Brzmi idiotycznie.. ale na ekranie wygląda jeszcze gorzej.. tam fabule towarzyszy jeszcze Adam Sandler. Kiedyś gościa lubiłem, ale minęło sporo lat, a Sandler nadal gra niewyrośniętych facetów. Zaczynam podejrzewać, że nie jest zbyt mądrym facetem. Tutaj mam pytanie: czy Sandler kogoś jeszcze śmieszy? Poza kosmicznym atakiem film jest, jak wszystkie Sandlera, mocno schematyczny. Jeszcze tylko J. Aniston brakowało do kompletu, ale na szczęście zmądrzała i nie przyjęła roli (miała propozycję). Sam atak arkadowych potworów może i ma swoisty urok, ale żeby opierać na tym cały film? Sorki, absolutnie tego nie kupuję. Chętnie bym obejrzał jakiś tytuł, który by przypomniał tamte gry, ich rolę w popkulturze, ale powiedzmy sobie szczerze, niech będzie to trochę mądrzejsze... Dzieciaki lat osiemdziesiątych były o wiele bardziej inteligentniejsze niż obecne. W końcu trzeba mieć fantazję by w kilku pikselach widzieć fabułę, by z kilku drewienek zrobić super maszynę, albo statek. Pokolenie internetów tego nie zrozumie... sorki za dygresję.

     

  • Rodzinne rewolucje - 2014

    rodzinne rewolucjeRodzinne rewolucje (Blended, reżyseria Frank Coraci, 2014)

    Adam Sandler i Drew Barrymore w kolejnej komedii romantycznej. Zastanawiam się czy oni czasem grają w innym gatunku? Myślę, że niedługo o Sandlerze zapomnimy całkowicie.. braknie mu w końcu propozycji.
    On i ona są samotni, mają dzieci i dawno nie byli na randce... umawiają się w ciemno i jest wielka miło.. żartowałem.. katastrofa. Potem przypadkowe spotkanie.

    Rodzinne rewolucje to film lekki, familijny, momentami ma świetne teksty, ale też miewa wielkie słabizny. Główna fabuła momentami ma wstawki, które ewidentnie odstają poziomem od reszty. Nie zmienia to faktu, że film nadaje się na weekendowe, rodzinne seanse, ale nie oszukujmy się - jest to średniak o którym szybko zapomnimy. Sandler i Barrymore mieli sporo lepszych filmów...
    Ocena to takie sześć i pół... o shit nie mam takiej.. będzie sześć - życie nie jest sprawiedliwe ;)
    sześć

     

  • Jeszcze większe dzieci - 2013

    jeszcze wieksze dzieciJeszcze większe dzieci (Grown Ups 2, reżyseria Dennis Dugan, 2013)

    Zostańmy w klimacie komedii. Co za diabeł pokusił mnie do obejrzenia kolejnej komedii z Adamem Sandlerem? Po nieudanych Dużych dzieciach sądziłem, że gorzej być nie może... i kolejny raz się myliłem. Jeszcze większe dzieci to film kretyński. Na próżno z nim szukać przejawów inteligentnego humoru, tudzież satyry na współczesne społeczeństwo. Film jest zlepkiem słabych i słabszych dowcipów, które ledwo do siebie pasują. Sytuacji nie ratują też fajne nazwiska w drugim planie (Chris Rock, David Spade czy Salma Hayek).Jest nudno i durno. Chyba zwyczajnie już nie lubię komedii...
    oceniam na pięć.

    pięć

     

  • 50 pierwszych randek

    50 pierwszych randek50 pierwszych randek (50 First Dates, reżyseria Peter Segal, 2004).

    Adam Sandler niemal co roku jest nominowany do Złotych Malin, mimo to ja gościa nawet lubię. Lubię też Drew Barrymore... ale ostatnio nie lubię komedii romantycznych i zdecydowanie powinienem unikać takich filmów. 50 pierwszych randek jest produkcją średnią, którą obejrzałem przypadkiem.. nie ma w niej nic co by mogło zauroczyć widza i sprawić by ten zachował się trochę inaczej niż główna bohaterka. Po seansie momentalnie się zapomina o czym był ten film.. może to celowy zabieg twórców? Skoro przy twórcach jesteśmy - czemu miały służyć te wstawki ze zwierzętami? Mam wrażenie, że tylko tuszowały braki scenariuszowe.

    50 pierwszych randek to mało zabawna produkcja, którą oceniam na pięć.

    5

    Mogło być znacznie lepiej