"Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga – konstruktywną opozycją."
Woody Allen

Aaron Eckhart

  • Sully - 2016

    sully

    Sully - 2016;
    - reżyseria: Clint Eastwood;
    - scenariusz: Todd Komarnicki;
    - wybrana obsada: Tom Hanks, Aaron Eckhart, Laura Linney, Chris Bauer;
    - gatunek: biograficzny, na faktach, dramat.

    Eastwood znów stanął za kamerą. Tym razem postanowił opowiedzieć nam historię pilota, który wylądował awaryjnie na rzece Hudson. Jest to prawdziwa historia, media nazywały pilota bohaterem, ale oficjalne śledztwo i tak musiało się rozpocząć.
    Od pierwszych minut filmu niby wszystko wiadomo, a reżyserowi i tak się udało zbudować napięcie i silne emocje. Clint umiejętnie dawkuje nam emocje, ale co ciekawe, ich kumulacja wcale nie następuje w momencie uderzenia o taflę o wody. Kulminacja jest kilka minut później - podczas ewakuacji z samolotu i akcji ratunkowej. I tu trzeba podkreślić, że Sully to kolejny film, który jest hołdem dla wszystkich Amerykanów, którzy z poświęceniem wykonują swoją pracę. Piloci, strażacy, policjanci, nurkowie, pracownicy wieży lotów - ich doskonałe wyszkolenie i oddanie pracy sprawia, że awaryjne lądowanie skończyło się bez ofiar śmiertelnych. Pod koniec filmu mamy informację, że podczas akcji ratunkowej było zaangażowanych ponad 1200 osób. W filmie nawet członkowie komisji badającej wypadek, którzy podważają umiejętności pilota są pokazani w życzliwym świetle. Przecież oni również doskonale starają się wykonywać najlepiej swoją pracę. Wszystkie okoliczności muszą przecież zostać wyjaśnione. Sully trochę mi przypominał Deepwater Horizon - oba filmy przypominają jak ważna jest odpowiedzialna praca.

  • Londyn w ogniu - 2016

    plakat promujący
    Londyn w ogniu,
    (London Has Fallen) - 2016,
    - reżyseria: Babak Najafi;
    - scenariusz: Katrin Benedikt, Creighton Rothenberger, Christian Gudegast, Chad St. John;
    - wybrana obsada: Gerard Butler, Aaron Eckhart, Morgan Freeman, Angela Bassett, Jackie Earle Haley,
    - gatunek: akcja.

    Niech no sobie przypomnę o czym był ten film.Jakiś agent ochrony prezydenta, miasto (chyba Londyn) i mnóstwo terrorystów w centrum europejskiej stolicy. To jeden z tych filmów, w których nikt nie próbuje się wysilić aby nadać choć cień prawdopodobieństwa fabuły. Zresztą zadowolony widz zaraz po seansie zacznie zapominać o czym był właśnie obejrzany film. Zapomni, ale i tak nie będzie żałować seansu. Przynajmniej ja nie żałuję. Wybrałem się na kino akcji i dostałem dokładnie to, czego oczekiwałem. Mnóstwo nieprawdopodobnej rozwałki, zakrwawionych ubrań i potu. Wszystko rodem z filmów akcji z lat osiemdziesiątych. Wielu powie, że to kino klasy b - nie będę się sprzeczał w tej materii, ale mam sentyment do takich pozycji. Butler co prawda nie ma charyzmy jak Stallone, Statham czy też Willis, ale coraz bardziej go lubię w takich pozycjach.

  • Rozmowy z innymi kobietami - 2005

    rozmowy z innymi kobietamiRozmowy z innymi kobietami
    (Conversations with Other Women, reżyseria Hans Canosa, 2005)

    Kobieta (Helena Bonham Carter) i Mężczyzna (Aaron Eckhart) przypadkiem się spotykają po latach na weselu. On zajęty i Ona zajęta.. ale sposób w jaki rozmawiają, wymieniają spojrzenia, poruszają się - wszystko świadczy o tym, że byli kiedyś parą, że łączyło ich uczucie, które nie wystarczyło by byli szczęśliwi... ale cały czas trwa.. wspominają, lądują w łóżku, marzą.. nadal się kochają.. ale doskonale wiedzą, że razem nie będą.. że swoją szansę już mieli, zmarnowali.. droczą się, żartują, że porzucą partnerów, ale wiemy, że to tylko gra, bezsilność wobec losu. Nadal jest uczucie, zaufanie, bezpośredniość.. ale też świadomość upływającego czasu.. może kiedyś jeszcze będą razem.. może w wieku osiemdziesięciu lat..
    a może znów spotkają się za kilka lat i się poczują jakby czas się cofnął do początku znajomości.
    Rozmowy z innymi kobietami nie ma rozbudowanej fabuły.. większość to rozmowy.. teraźniejszość przeplata się ze wspomnieniami... z lekką nutą wyrzutów...
    W filmie zastosowano ciekawy zabieg w postaci dzielenia kadru.. większość ujęć jest pokazana z dwóch perspektyw.. bardzo ciekawe wrażenie..
    Oceniam na mocne osiem. Bardzo dobre aktorstwo, temat, a przede wszystkim pewien minimalizm sprawiają, że film zasługuje na polecenie. Coś mnie w nim urzekło... wzbudziło emocje.

  • Czwartek - 1998

    czwartekCzwartek (Thursday, reżyseria Skip Woords, 1998)
    Nie mam pojęcia dlaczego ten film tak nagle pojawił się u mnie na liście do obejrzenia. Nie znam przyczyn, ale seansu absolutnie nie żałuję. Czwartek mocno mi przypomina kino Quentina Tarantino - nie jest to ten sam poziom, ale skojarzenia są oczywiste. Były gangster (Thomas Jane) prowadzi spokojne życie na przedmieściach, wydaje się, że nic nie jest w stanie zakłócić jego spokojnego życia.. a tu niespodzianka... przyjeżdża stary przyjaciel (Aaron Eckhart), a jego obecność zwiastuje kłopoty, wielkie kłopoty. Nic już nie będzie takie samo.
    Film jest absurdalny, ale ma coś fajnego w sobie. Przyznam, że całkiem nieźle się bawiłem. Tylko proszę nie analizować tego pod kątem zamiłowania do krwi i innych bzdetów.. ;p
    Daję osiem.

    osiem

  • Olimp w ogniu 2013


    olimp w ogniuOlimp w Ogniu
    (Olympus Has Fallen, reżyseria Antoine Fuqua 2013).

    ... a głupie to.. że normalnie brak słów. Atak (udany) terrorystów na Biały Dom. Fabuła głupiutka , przewidywalna i dziurawa jak polskie drogi. Całe szczęście w takim filmie nie ona jest najważniejsza. Liczy się akcja, której tutaj nie brakuje. Są wybuchy, strzelaniny i mnóstwo trupów.
    Oglądając Olimp w ogniu miałem wrażenie że oglądam Szklaną Pułapkę. Dokładnie taki sam schemat, który wielokrotnie był wykorzystywany przez kino sensacyjne. Obiekt - napad - terroryści - bezsilna policja - i jeden przypadkowy bohater (były policjant albo agent). Nic odkrywczego, ale trzeba przyznać, że lubię takie kino.
    W Olimpie główną rolę zagrał  Gerard Butler i trzeba przyznać, że źle mu to nie wyszło, ale błyskotliwości Willisa niestety nie było... szkoda..
    W drugim planie wystąpili:  Aaron Eckhart oraz  Morgan Freeman.

    Jeśli macie ochotę na lekkie, ogłupiające kino, a komedie romantyczne wolicie omijać szerokim łukiem, to polecam. Coś dla fanów kina lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.

  • Mroczny Rycerz 2008

    mroczny rycerzKilka dni temu zrobiłem sobie seans z dwoma Batmanami.

    Takie przygotowania do trzeciej ekranizacji Nolana.
    Batmana Początek kiedyś recenzowałem, ale nic nie napisałem o Mrocznym Rycerzu.
    Mój błąd, który w kilku słowach nadrabiam.
    Batman Mroczny Rycerz to film absolutnie genialny. No, poza jednym mankamentem. Zacznijmy od minusa, uważam, że obsadzenie Maggie Gyllenhaal w roli Rachel było błędem. Tyle minusów
    Teraz zalety.. aktorsko mistrzostwo. Wszyscy (poza Maggie) spisali się wyśmienicie. Christian Bale, Heath Ledger (niezapomniany Joker), Aaron Eckhart, Gary Oldman, Morgan Freeman,Cillian Murphy - stworzyli naprawdę świetne kreacje. Chylę czoła.
    Największe oklaski należą się Christopherowi Nolanowi, który stworzył niesamowity film. Niesamowicie mroczny, prawdziwy i wciągający.Pięknie się to oglądało.
    Słowo uznania też dla twórców efektów specjalnych. Panie i Panowie - szacunek.
    Na koniec cytat z filmu, który za mną chodzi :
    "Prawda to za mało, ludzie zasługują na więcej...

    na to by ich wiara zostala nagrodzona...."
    Mrocznego Rycerza oceniam na maksymalną dziesiątkę.

  • Inwazja kaszany

    inwazja bitwa o los angelesMiałem wątpliwą przyjemność obejrzenia Inwazji : Bitwy o Los Angeles (2011, reż, Jonathan Liebesman).. i to jest kolejny film, który mnie rozczarował.. jak dla mnie był zwyczajnie nudny ! Niby są efekty, niby coś się non stop na ekranie dzieje, a człowiek myśli sobie-- ale to już było.. film mnie nie porwał. Sposób kręcenia też nie ( z ręki). Jestem wielkim fanem niewidzialnej kamery, wszelkie machanie uważam za przejaw przerostu formy nad treścią.  Film zarobił w USA już ponad 100 milionów dolarów ( budżet filmu to niecałe 15 milionów), czyli jest niewątpliwy sukces finansowy. Chyba o to twórcom chodziło. ;)

    Ocena ? Pięć i to bez przekonania.

     

Back to top