"Jest się bardziej autentycznym, im bardziej się przypomina to, o czym się marzyło."
Wszystko o mojej matce

wosp 2021
Wieki temu byłem wolontariuszem WOŚP. Kilka lat z rzędu kwestowałem w Ślemieniu, a następnie w Żywcu od świtu do późnego wieczora. Jeden z finałów (nie pamiętam który rok) pamiętam szczególnie mocno. Około 7 rano, puste żywieckie ulice, i łzy starszego pana (tak mi się wtedy wydawało, w końcu miał ze 40 lat), który jechał do pracy i dał mi kanapkę. Ponoć sprzęt WOŚP uratował mu życie..  

Później było jeszcze bardziej intensywnie. Całodzienne, samotne (taka natura) zbieranie do puszki, a następnie koncert, licytacja w Starym Zamku i liczenie pieniędzy w sztabie. A na schodach do siedział Jarek Kąkol i sobie grał na gitarze. Ileż wspaniałych ludzi wtedy poznałem. Niestety czas nie był łaskawy dla tych znajomości.
To był jeden z bardziej niezwykłych dni w moim życiu. Wiara, że robi się coś dobrego, a przede wszystkim przeświadczenie, że wszyscy myślimy podobnie. To uczucie raczej już nie wróci.
Dziś już nie kwestuję, ale sercem jestem nadal za Orkiestrą. Może w formie zbyt rozdmuchanej, może niepotrzebnie Jurek wchodzi w polityczne tematy, ale sam WOŚP to coś świetnego, coś co przez wiele lat łączyło i sprawiało, że można było być dumnym z naszego społeczeństwa.
Dziś nawet proste sprawy dzielą... i mam tu na myśli zarówno debatę publiczną jak i sprawy bliżej mnie. Odnoszę wrażenie, że zaufanie, bezinteresowność to komfort, na który coraz trudniej sobie pozwolić. 
Może jeszcze kiedyś wróci ta otwartość nastolatka, który w mrozie stał i zachęcał do wspierania WOŚP? 
To co, może przynajmniej kilka złotych?

Komentarze

Back to top