"W porządku, panie DeMille, jestem gotowa na zbliżenie."
Bulwar Zachodzącego Słońca

Rosemary w Teatrze Śląskim

rosemary

 

Rosemary;
- reżyseria: Wojciech Faruga;
- tekst: Magda Fertacz;
- obsada: Aleksandra Przybył, Piotr Bułka, Bogumiła Murzyńska, Antoni Gryzik, Alicja Hudeczek;

Rosemary na deskach Sceny Kameralnej gości od kwietnia 2019 roku. Spektakl opowiada znaną (może ciut przykurzoną) historię kobiety, która razem z mężem zamieszkuje w nowym domu. Domu, który ma swoje mroczne tajemnice, a Rose czuje się w nim jak w więzieniu.. może faktycznie to więzienie. Nie jest to wierne odwzorowanie dzieła Polańskiego, raczej to interpretacja na temat tej historii. U Polańskiego Rose była zdominowana przez otoczenie. Dziewczyna była mocno uprzedmiotowiona... u Farugi Rose mówi, walczy o swoje, działa. Jest współczesną kobietą, która próbuje walczyć z osaczeniem. Zmieniło się też zło.. tym razem jest bardziej wszechogarniające i przerażające bo pochodzi nie z zewnątrz, ale z natury człowieka.. to zło, z którym całkiem inaczej się walczy. O ile to w ogóle możliwe. Spektakl jest bardzo dobrze zagrany. Przybył dominuje nad resztą obsady, ale podejrzewam, że to celowe działanie. Przecież to ona jest tu najważniejsza. To jej ciałem dysponują inni, to ona jest gwałcona, pozbawiana swoich podstawowych praw... jej gra to pełen wachlarz emocji.. od miłości po gniew, smutek, rozczarowanie.


Rosemary to przedstawienie, które wywołuje kaca.. i wymaga pewnego uspokojenia myśli, emocji. Potrzebuje czasu by właściwie rozłożyć się w nas. Wywołuje mnóstwo pytań. Tu nie chodzi tylko o sam film Polańskiego, ale także jego osobę, która nadal budzi skrajne emocje. Polecam

 

Komentarze

Komentarze Disqus