"Nigdy nie byłem miły, ale postaram się być uroczy"
Kill Bill

Ścinki 36 - zgred

W pesymistycznej, zbyt znerwicowanej rzeczywistości popadłem w terytorium rozmyślań. Głównie sprawy w klimacie co było, minęło, co w życiu się nie udało, komu się krzywdę zrobiło, co się spier... Takie codzienne rozważania człowieka, który gdzieś się tam zagubił. I przypomniałem sobie o czasach studenckich (nie, nie o imprezach) i zdałem sobie sprawę, że wtedy też nie było różowo. Owszem sporo się działo, było wielu ludzi wokół i więcej chęci działania, ale przecież aż tak wiele nie mogło się zmienić. Ja nie mogłem aż tak zdziadzieć. Zawsze będzie żal za tym co utracone i strach przed tym co nie odnalezione.. a cała reszta? No cóż, wzrok nadal całkiem dobry, włosów wiele zostało więc chyba nie ma na co narzekać. Trzeba tylko wyhodowanego zgreda gdzieś mocno schować, a jak nie będzie chciał odejść to dorysować mu odpowiednie cechy i uczynić z niego wizytówkę siebie.


Przypomniałem sobie coś jeszcze, że na studiach też nie byłem do końca zadowolony z tego co wokół mnie jest. Był niedosyt bezustanny.
Gdzieś ostatnio przeczytałem, że większość ludzi cały czas na coś czeka, do czegoś dąży i zupełnie zapomina o tym, że w ten sposób przegapiają całkiem udane życie.

*grafika pochodzi z bloga Kryzys Wieku - polecam

 

Komentarze Disqus