"Jesteśmy sami w naszych klatkach zrobionych z własnych wyobrażeń."
Borowik "Wnętrza wypalone lodem"

Ścinki 34 - być youtuberem

youtuber
Kiedyś sobie siedziałem z Arturem (mój chrześniak) i tak sobie rozmawiamy o planach na przyszłość i w końcu padło jakże ważne pytanie. Arturku, a kim chcesz zostać w przyszłości? Spodziewałem się odpowiedzi w stylu piłkarz czy inny sportowiec. Padła błyskawiczna odpowiedź - chcę zostać youtuberem. I w tym momencie otworzył się przede mną świat, którego wcześniej nie znałem.
Nie miałem pojęcia, że dzieciaki potrafią godzinami oglądać filmy, które pokazują jak ktoś inny gra. Rozumiem się wspierać youtube gdy się czegoś nie potrafi w grze przejść, ale żeby zamiast grania oglądać? Nie ogarniam tego. Kilka tygodni po tej rozmowie spróbowałem obejrzeć kilka kanałów różnych youtuberów, skupiając się na recenzjach czy to filmowych czy też sprzętu hi-tech. Teraz już wiem, że w większości był to zmarnowany czas (podobnie jak na czytanie tego bloga ;p). Nie twierdzę, że na kanałach youtube nie ma wartościowych treści. Oczywiście, że są, ale giną gdzieś w zalewie beznadziejnych pozerów. Ciężko to inaczej nazwać. Jest parę elementów, które podczas oglądania tych kanałów (nie będę ich wymieniać) mocno drażniły.


1. Montaż. Jedno zdanie i cięcie. Kolejne zdanie cięcie. Niewiele spotkałem nagrań, w których wypowiedzi autorów byłyby dłuższe niż 2-3 zdania. Wiem, że technika montażu po to jest, ale oglądając taki kanał miałem wrażenie, że słucham filmu czytanego przez syntezatora mowy, który każde zdanie akcentuje w ten sam sposób. Na dłuższą metę jest to mega męczące.
2. Miny. Krótkie zdania, często cięte są przerywane dziwnymi minami. Wygląda to jakby youtuber stał przed lustrem i się zachwycał swoją mimiką twarzy. Nic to nie wnosi do przekazu, a próbuje skupić uwagę na gadającej głowie.
3. Przekleństwa i byle jakość wypowiedzi. Rozmawiając z przyjaciółmi na jakiś temat staramy się wypowiadać składnie, sensownie i w miarę czystą polszczyzną. Nie rozumiem dlaczego nagrywający uważają, że w medium publicznym bluzgi i bylejakość jest dopuszczalna? Otóż nie jest.
4. Brak treści i zero oryginalności w osądach. Jak jest moda na hejtowanie to plujemy, jak są zachwyty to my też będziemy się zachwycać. Zero własnych przemyśleń i wrażeń - jest to częste podczas recenzowania filmów Natomiast recenzje telefonów często sprowadzają się do przeczytania informacji prasowej producenta. Strata czasu.
5. Gwiazdorzenie. Nie ważne o czym mówię, ale ważne, że JA (tak tak JA, brawo JA, kilka min, gestów i strzałek na wspaniałego mnie) mówię. Niby trzeba się wyróżniać na tle innych, ale przecież można to robić atrakcyjną treści? Tak mi się przynajmniej wydaje.
Na koniec dodam, że znalazłem kilka fajnych, ciekawych kanałów, w których użytkownicy dzielą się ze swoją wiedzą i doświadczeniem na poszczególne tematy. Do przyciągnięcia widza używają ładnie przygotowanych (autorskich) grafik i rekwizytów, a nie wszechobecnych krzyków i nijakiej jakości memów. Treść wygrywa z formą.
Nie jestem przeciwnikiem prowadzenia kanałów youtube, ale przecież nie każdy może być i jest gwiazdą internetu. No chyba, że oni wszyscy uwierzyli w coachingowe zapewnienia o sukcesie w social mediach i są zwycięzcami?
Post Scriptum
Mam nadzieję, że chrześniak jednak zrobi karierę w innej branży.

 

Komentarze Disqus