"Nie pozwolimy wam wyjść.. Smith, Wesson i ja"

Nagłe zderzenie

Metro w Spodku

metro w spodku

Całkiem przypadkiem, nie celowo trafiłem na koncert musicalu Metro w Spodku. Wyjście może i przypadkowe, ale ten koncert był mi chyba pisany. W końcu jedno z zapomnianych już marzeń zostało spełnione. Zaskoczyło mnie, że tak wiele osób miało podobne marzenia.. spójrzcie na foto - Spodek całkiem szczelnie wypełniony ;)
Metro chyba wszyscy znają i nie trzeba pisać co to jest. Dla mnie ma pewną wartość sentymentalną... nigdy wcześniej tego nie widziałem, ale płyta kiedyś często była słuchana. Warto tu przypomnieć, że musical ten wypromował wiele znanych nazwisk (Groniec, Górniak, Janowski oraz oczywiście Janusz Józefowicz), a przez jego deski przewinęło się też sporo osób, o których nie miałem pojęcia (Linda, Doda, Lubaszenko). Obecna obsada z pierwotną nie ma wiele wspólnego.. samo Metro też ewoluowało, a scenariusz dostosowano do współczesności. Moim zdaniem bardzo dobrze - zapewnia to większą aktualność spektaklu, ale nie pozbawia Metra duszy lat dziewięćdziesiątych. To jest nadal rzecz o pokoleniu, które szuka własnej drogi, o marzeniach i miłości, które zostają skonfrontowane z brutalną rzeczywistością. To są uniwersalne, ponadczasowe tematy, ale mam wrażenie, że obecne pokolenie ma wiele wspólnego z pokoleniem lat dziewięćdziesiątych.
Niepotrzebnie się rozpisuję na ten temat. Podsumowując - na Metro warto iść. Nowa obsada śpiewa nie gorzej od pierwszego składu, a choreografia stoi na mega wysokim poziomie.
Poniżej "A ja nie" w wykonaniu Jana Traczyka

 

Komentarze

Komentarze Disqus