"Dlaczego upadamy, Bruce? Po to, żeby nauczyć się, jak wstawać"
Batman: Początek

Nowości na stronie

O, Choroba
Sezon ślubny - sezon 1
4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni - 2007
Ziemia swoich synów
Wielka woda - mini
Zasada Trójek - Tomasz Spell
Okko - 4 - Cykl Ognia
Y - Ostatni z mężczyzn: Tom 5
Bez Twarzy - Kas, Dubois
After Life - sezon 2
Hugo (wydanie zbiorcze)
Krew na betonie - 2018
U-571 - 2000
Obywatel Welles - 1999

czarny mlot t 1 tajna geneza

Czarny Młot - Tom 1 - Tajna geneza,
(Black Hammer vol.1: Secret Origins)
- autorzy: Jeff Lemire, Dean Ormston, Dave Stewart;
- seria: Czarny Młot Tom 1;
- Egmont Polska, 2017;
- kategoria: komiks, Nagroda Eisnera.

Z czym kojarzycie superbohaterów? Z wielkimi mocami? Bezinteresowną pomocą? A może walką ze złoczyńcami? Dla mnie superbohaterowie, to przede wszystkim symbol wolności. Mogą ratować cywili, walczyć w imię wyższych celów, ale to jest ich decyzja. Nikt ich nie zmusza, nie mobilizuje. Mają prawo i możliwości być ponad systemem i robić to, co im się podoba. Wiem, że możecie mieć inne odczucia, ale tak ich odbieram. A teraz wyobraźcie sobie, że ta wolność została im odebrana.

 

Jeff Lemire pozbawił jej swoich bohaterów, pisząc scenariusz do tego albumu. Kilkoro z nich podczas ważnej walki zostało przeniesionych do innego świata. I tak sobie, od dziesięciu lat, żyją na farmie, z której nie mogą wyjechać - jak w filmie „Demoniczny wiatr”. Są więzieni, a co gorsza całkowicie odcięci od przeszłości. Tu nikt nie zna ich dokonań a tym bardziej już prawdziwych możliwości. Zachowują anonimowość, a raczej są do tego zmuszeni, by potem tonąć w nudnej codzienności.

Pierwszy tom serii – „Czarny Młot” to przede wszystkim ekspozycja postaci oraz zarysowanie fabularnego kontekstu. To taki serialowy pilot, który ma sprawdzić czy pomysł porwie odbiorcę. I wiecie co? U mnie to podziałało. Jestem ciekaw, co będzie dalej, jaki jest pomysł na świat, na relacje pomiędzy bohaterami i jaka tajemnica kryje się za 'uwięzieniem'. A żeby było ciekawiej, to po ten tytuł sięgnąłem trochę z przypadku. Lubię Lemire'a, ale wyciągając rękę na półkę po album, myślałem, że biorę pierwszy tom Hawkey'a. Ach te pomyłki.

Komentarze

Back to top