"Ja jestem człowiek spokojny, ale do czasu aż się zdenerwuję"
Kogel-mogel II

Berlin. Szalone lata dwudzieste, nocne życie i sztuka

berlin szalone lata dwudzieste nocne zycie i sztuka

Berlin. Szalone lata dwudzieste, nocne życie i sztuka
- autor: Iwona Luba;
- wydawnictwo: PWN - 2013;
- seria: Metropolie Retro;
- kategoria: historia, album, literatura polska.

Warszawa w dwudziestoleciu międzywojennym szalenie się rozwijała, nie inaczej było w Berlinie. Tylko, że dużo bardziej i tylko przez dziesięć lat. Lata trzydzieste były dla miasta (dla całych NIemiec) okresem straconym, ale mieszkańcy Berlina lata dwudzieste wykorzystali maksymalnie. Miasto gwałtownie się rozwijało, a mieszkańcy szalenie wydawali wszystkie swoje oszczędności. Trzymanie oszczędności w czasie hiperinslacji i tak nie byłoby zbyt rozsądne. Z rozwojem miasta rozwijała się też kultura i rozrywka. Najmocniej to było widoczne w obrębie prasy (tysiące tytułów) oraz w kinie. Berlińczycy pokochali ruchome obrazy. Piwo też, ale powiedzmy sobie szczerze - knajpy w każdej dobrze prosperującej się metropolii mają powodzenie. Berlińczycy się bawili do upadłego kompletnie nie zauważając niebezpieczeństwa czyhającego tuż za rogiem. Nazizm nie wziął się znikąd i nie powstał z dnia na dzień.
Lubię serię (niby) Metropolie Retro, ale Berlin najmniej mi się podobał. Pokazano tylko dekadę z funkcjonowania miasta totalnie odcinając się od pozostałych dekad.. to mocno fragmentaryczny obraz miasta. Wiele informacji jest powtarzanych, a o innych autorka milczy przyjmując za pewnik iż czytelnik je zna. Za mało też w tym albumie jest o infrastrukturze miasta. Metropolię nie tworzy tylko tkanka społeczna, ale tak to jak miasto wygląda i jak się w nim żyje. Nawet ówcześnie żyjący Franz Hessel (poniżej cytat) wiedział, że miasto trzeba poczuć, poznać, oddychać nim - tego w tej książce trochę zabrakło.



"Ta tradycyjna forma przemieszczania się na dwu nogach powinna właśnie w naszych czasach, w których jest tyle innych bardziej celowych środków transportu, stać się szczególnie czystą, pozbawioną celu rozkoszą. [...]
Nie wysyłam cię, współczesny adepcie spacerów, w obce okolice ani po to, byś zwiedzał zabytki. Zwiedź swoje własne miasto, pospaceruj po swojej dzielnicy, przejdź się po kamiennym ogrodzie, przez który prowadzi cię twoja profesja, obowiązek i przyzwyczajenie. Doświadcz en passant historii kilkudziesięciu ulic. [...]
A zatem ulica jest swego rodzaju lekturą. Czytaj ją. Nie osądzaj. Nie orzekaj zbyt szybko o pięknie i brzydocie. To takie zawodne pojęcia. Pozwól się również zwodzić i uwodzić światłu, porze dnia i rytmowi własnych kroków."

 

Komentarze

Komentarze Disqus