"Nigdy nie byłem miły, ale postaram się być uroczy"
Kill Bill

San Francisco. Dziki brzeg wolności - Magda Działoszyńska-Kossow

san francisco dziki brzeg wolnosci

San Francisco. Dziki brzeg wolności;
- autor: Magda Działoszyńska-Kossow;
- Wydawnictwo: Czarne - 2020;
- seria: Seria Amerykańska;
- kategoria: literatura faktu, literatura polska.

Polubiłem Serię Amerykańską wydawnictwa Czarne. Tym razem na tapetę wziąłem San Francisco - miasto, o którym niewiele wiedziałem, a które cały czas przewijało się w popkulturze. Po lekturze wiem, że byłem (nadal jestem) strasznym ignorantem jeśli chodzi o amerykańskie miasta. Wszystkie mi się zlewają w jedno i mylę wiele informacji. Muszę więcej czytać, a przede wszystkim ostrożniej się wypowiadać.
San Francisco w oczach Działoszyńskiej-Kossow to miasto, w którym wiele rewolucji miało swój początek (bądź wokół niego). Była gorączka złota i nagły rozwój, później katastrofa (trzęsienie ziemi) i nowe budownictwo. Podczas II Wojny Światowej olbrzymi przemysł stoczniowy, który skutkował prawami dla kolorowych. Później rewolucja kulturowa, początki ruchów LGBT, aż do współczesnych czasów, kiedy to w mieście zaczyna być mocno odczuwalne sąsiedztwo doliny krzemowej. Nowe społeczeństwo nastawione na konsumpcjonizm, olbrzymie podwyżki cen i lawina bezdomności - ten ostatni problem dotyczy wszystkich amerykańskich miast.


Nie miałem pojęcia, że to miasto jest aż tak małe. Dziesięciokrotnie mniejsze od Los Angeles. Wielkość i położenie sprawia, że ceny mieszkań musiały poszybować w górę, ale przez to miasto zatraca swój unikalny charakter. Ten problem dotyczy wielu turystycznych miast, w których miejscowi wyprowadzają się by udostępnić mieszkania pod najem krótkoterminowy. Znów odchodzę od tematu.. bardzo spodobał mi się rozdział o dolinie krzemowej, w którym było kilka trafnych uwag o nowych technologiach i ich roli w naszym współczesnym życiu.
Lektura tej pozycji zachęciła mnie do dalszych poszukiwań. Na dzień dobry pójdzie Obywatel Milk, a później pewnie kolejne pozycje z Serii Amerykańskiej.
Jedyne do czego mogę się przyczepić to mała ilość zdjęć w tej pozycji (jak i w całej serii). Marzy mi się by ta seria była wydawana jak Stolice Retro PWN. Lepszy papier i olbrzymia ilość fotografii, które pozwoliłby lepiej 'poczuć' to o czym się czyta.

 

Komentarze

Komentarze Disqus